Jump to content
Dogomania

Niech przemówią ludzkim głosem: moje zwierzaki


Recommended Posts

Od piątku nowy nabytek-Olenka. W schronisku najpierw ogolono ją do łysa, potem chciano uśpić. W końcu zoperowano: sterylizacja, mastektomia, usunięcie śledziony. Po operacji wyła z bólu stojąc na czterech sztywnych łapach. Ile pies może pożyć po takich zabiegach? Jak szukać mu domu? Co powiedzieć ludziom? Zabrałam ją do siebie.

 

IMG_9062_2.thumb.jpg.32620d5c205156d76b5    2r6ppxx.jpg 2z8w2fc.jpg

Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...

Dowiedziałam się od znawczyni rasy, że Samuraj i Olenka to szorstkowłose jamniki (jeden lekko przerośnięty), którym zaniedbano trymowania sierści, dlatego tak odrosły. No, no no, nie znoszę jamników, a psów szorstkich jeszcze bardziej ;-).

Link to comment
Share on other sites

W środę zabrałam Fitka ze schroniska do lecznicy. Ma zaawansowaną niewydolność lewokomorową na tle zaburzeń zastawek przedsionkowo-komorowych. Lekarz napisał:"pacjent wysokiego ryzyka powikłania w postaci obrzęku płuc, nagłej śmierci sercowej". Na lekach może żyć jeszcze dwa, trzy lata...

Nie odwiozłam Fitka do schroniska. Nie mogłam wyobrazić sobie, że zasłabnie w nocy w boksie i nikt tego nie zauważy, nie poda mu nitrogliceryny na dziąsło. Zabrałam go do siebie, ale jeżeli trafi się bardzo dobry dom, który chciałby zająć się tak chorym psem, Fitek zmieni adres pobytu. Jednak kilkudniowa obserwacja nie daje dużych złudzeń: Fitek jest starym, ciężko chorym psem. Z trudnością oddycha, nawet małe spacery go męczą. Jest zupełnie głuchy, niedowidzi albo ma zaburzenia widzenia. Załatwia się w domu, na spacerach również, ale one nie wystarczają. Inne psy go nie interesują, jest trochę demencyjny, czasem "zawiesza się" z podniesiona głową, może nasłuchuje(?), bo nie słyszy? Ma uszkodzone oko, za kilka dni wybierzemy się do okulisty. Bierze kilka leków nasercowych, może to go trochę ustabilizuje, ale lekarz powiedział, że w każdej chwili może nastąpić zatrzymanie akcji serca lub obrzęk płuc i w ich wyniku śmierć. Choroba serca jest tak zaawansowana, że Fitek ma powiększona klatkę piersiową, od czasu do czasu kaszle. Zdjęcia wkrótce, dziś już muszę pędzić na spacery z psami :-)

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...
  • 3 weeks later...

Czas płynie jak rzeka, nic się odwrócić nie da, zwierzęta nadal lądują w schronisku w takiej ilości (z samej Warszawy!), że po prostu nadziwić się nie można, iż w katolickim (czyli jak mniemam żyjącym wg dziesięciu przykazań) kraju ludzie bez skrupułów, bez litości, bez drgnienia serca wyrzucają na ulicę zwierzęta,  nie troszcząc się, co się z nimi stanie. Najgorsze (bo najgorzej rokujące dla nich) jest wyrzucanie starych, schorowanych kilkunastoletnich psów.

Wzięłam właśnie takie ze schroniska: Przecinka, który wymiotował bez przerwy i chudł coraz bardziej i Pudlika, piszczący, jęczący, drżący przy dotyku pyszczka, a moja córka zaadoptowała Perełkę (teraz Giselle)-dwukilogramową, niewidomą shih tzu z rozwalona wątrobą.

Pudlikowi trzeba było natychmiast operować zęby, ma też zmiany w móżdżku, które powodują niezborność ruchów, zachwiania równowagi. Jest chudy tak, jakby przez ostatnie miesiące nie jadł w ogóle, a sierść w schronisku  ogolono do łysa i to z wielką trudnością, bo było sfilcowane, brudne i zaniedbane.

Małego, chudziutkiego Przecinka już nie ma. Był u mnie dwa tygodnie. Miał achalazję przełyku i zupełny brak perestaltyki oraz stan zapalny przełyku i żołądka. Karmiłam go na stojąco co parę godzin, ale wymiotował ogromne ilości śliny i tym się odwadniał. Miał zrobioną w poniedziałek gastroskopię, ale potem już było coraz gorzej: wymiotował jedzeniem, miał biegunkę, chudł. Napisałam na fb: życie z niego uciekło, z Przecinka zrobiło się pół Przecinka i wiedziałam, że już nie zdołam przywrócić go do jakiej takiej egzystencji. Karmienie nie było kłopotliwe, ale zmiany w układzie pokarmowym zaszły już za daleko. Przecinek pierwszego dnia wskoczył na moje łózko i tam spał, chodził po domu krok w krok za mną, płakałam rzewnymi łzami, że nie mogę mu już mu pomóc

Giselle ma się dobrze, za dwa tygodnie ma sterylizację. Wychodzi na spacery, głównie siedzi mojej córce na kolanach i śpi z nią w łóżku, bo do tego została stworzona, ale nikt nie pomyślał, jaki los gotuje stwarzając zwierzę, które w przyrodzie nigdy by nie przeżyło.

Te trzy pieski to zabawki ludzkie: kupione dla przyjemności, wyrzucone, kiedy się zepsuły. 

 

2016-05-03 01.20.10 - Kopia.jpg

2016-05-04 19.59.54 - Kopia.jpg

2016-05-01 10.38.23 - Kopia.jpg

2016-05-04 11.29.40 - Kopia.jpg

2016-05-17 14.52.21 - Kopia.jpg

Link to comment
Share on other sites

Cytuj

Czas płynie jak rzeka, nic się odwrócić nie da, zwierzęta nadal lądują w schronisku w takiej ilości (z samej Warszawy!), że po prostu nadziwić się nie można, iż w katolickim (czyli jak mniemam żyjącym wg dziesięciu przykazań) kraju ludzie bez skrupułów, bez litości, bez drgnienia serca wyrzucają na ulicę zwierzęta,  nie troszcząc się, co się z nimi stanie. Najgorsze (bo najgorzej rokujące dla nich) jest wyrzucanie starych, schorowanych kilkunastoletnich psów.

Wandziu, dobrze to ujęłaś 

to jest niestety bardzo smutne, że ludzie porzucający zwierzęta nie widzą w tym nic złego ,według wielu katolików zwierzęta nie mają duszy a co za tym idzie nic nie czują a niestety zbyt mało jest pozytywnych przykładów ze strony kościoła w tej kwestii 

oglądałam kiedyś wywiad z bratem zakonnym , który będąc już na emeryturze poświęcał swój czas i środki finansowe na pomoc bezdomnym zwierzętom , jego zwierzchnikom bardzo się to nie podobało , że trwoni niepotrzebnie pieniądze a mógłby przecież zasilić kasę kościoła , sprawa była poważna do tego stopnia , że chcieli go nawet ubezwłasnowolnić. 

przykre to wszystko

Wandziu, grosik ode mnie poleciał 

 

 

Link to comment
Share on other sites

Bo kościół traktuje zwierzęta jak rzeczy - podobno Pan Bóg stworzył zwierzęta, zeby czlowiek je uzywał, to wypowiedź księdza. Ale chyba używać to nie znaczy katować, znęcać się, nie szanować życia. Dla nich ważne są tylko cztery napoczęte komórki, to co już żyje nie jest już ważne.Św. Franciszek to pewnie dla nich dziwak. A barbarzyństwo ludzi jest nie do pojęcia, ja bym czasami chętnie robiła oprawcom to samo co robia biednym zwierzakom ale to przecież niehumanitarne, to są "ludzie". Dla mnie to bestie noiegodne tego miana.

Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...

witam, skarpeta staruszkowa przekazała dla Samuraja 200 zł proszę o potwierdzenie wpływu tu na wątku oraz na wątku skarpety:

 

ja wysłałam bon sodexo w kwocie 100 zł na adres jaki dostałam od iwny, proszę również w miarę możliwości o potwierdzenie;

Link to comment
Share on other sites

O 17.06.2016 o 13:44, asiuniab napisał:

witam, skarpeta staruszkowa przekazała dla Samuraja 200 zł proszę o potwierdzenie wpływu tu na wątku oraz na wątku skarpety:

 

ja wysłałam bon sodexo w kwocie 100 zł na adres jaki dostałam od iwny, proszę również w miarę możliwości o potwierdzenie;

Dostałam pieniadze, bonu jeszcze nie, zaraz potwierdzę na wątku skarpety

Link to comment
Share on other sites

O 20.06.2016 o 18:53, asiuniab napisał:

Dziunek, jeśli możesz sprawdź skrzynkę może jest awizo, bo z Wrocławia do Warszawy listy idą w miarę szybko:( jak coś będę musiała reklamować

Dostałam dziś bon, wczoraj listonosz zostawił awizo. dziękuję bardzo!!!

Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...
  • 3 weeks later...

Opieka nad psami w realu zajmuje mi tyle czasu, że prawie nie zaglądam na dogomanię. 

Przez miesiąc był u mnie Amancik, piesek, który pojawił się na geriatrii z rejonu, bo wymiotował śliną i od dwóch miesięcy bardzo schudł. Zabrałam go do domu, bo trzeba go było karmić na stojąco. Dostał leki przeciwzapalne i przeciwrefluksowe, lekarz zalecił gastroskopię. Mimo starannej opieki, karmienia, cały czas chudł. Dusił się, a w ostatnim tygodniu piszczał tak strasznie przy tych atakach, że zaczęłam podejrzewać najgorsze. Wskakiwał w nocy na moje łózko i chował się pod pachę, w dzień szukał ratunku na kolanach. Lekarz potem mi powiedział, że ból mógł byc jak przy zawale. W czwartek zrobiłam gastroskopię. Wykazała siedem guzów w żołądku, jeden naciekał na wejście przełyku do żołądka, stad objawy refluksowe. Nie było ratunku, możliwości poprawy, jako takiego życia. Nie wybudzaliśmy Amancika, odszedł we śnie .

2016-06-22 14.57.08 - Kopia.jpg2016-07-27 20.43.48 - Kopia.jpg2016-07-02 22.57.29 - Kopia.jpg

 

Nie żyje Fitek, piesek chory na serce, zagrożony nagłą śmiercią sercową. Nie umarł na serce, ale na ostry atak wątroby, trzustki i dwunastnicy, które były mocno zmienione. Pewnego dnia zaczęło go boleć w okolicy przepony, leki przeciwbólowe, przeciwzapalne nie pomogły, wszystkie badania nie wykazały nic oprócz zmian w wątrobie. Rano ból był tak straszny, Fitek nie dawał się dotknąć nigdzie, że skontaktowałam się z lekarzem i zawiozłam go do lecznicy, nie czekając na wizytę kontrolną. Czasem śmierć przychodzi niespodziewanie i nie z tej strony, z której jej wyczekujemy. Serce Fitka na lekach pracowało do końca prawidłowo, ale on sam nie mógł już żyć.

ff.jpg2016-04-30 16.37.33 - Kopia.jpgChyba było mu u mnie dobrze???

Link to comment
Share on other sites

Dwa tygodnie temu mój Marcus zasłabł, zrobił się ociężały, ledwie doszłam z nim  do lekarza. Natychmiast trzeba było go ratować: miał płyn w worku osierdziowym. Trzy dni spędził w szpitalu, wyszedł do domu. Dalsze badania wykazały nowotwór śledziony, wątroby i serca. Mój Marcus!!! Mój ogromny, czarny pies, marzenie życia. Pies, który w schronisku niedługo już by nie żył, był kościotrupem, nikt go nie chciał, bo był duży i niewylewny. Pies idealny, do psów, do kotów, do ludzi.

Zaledwie pięć lat u mnie. Zawsze wiedziałam, że brałam go jako starszego psa, że nadejdzie kiedyś ten moment, ale KIEDYŚ, jeszcze nie teraz, nie teraz!!! 

Jest słaby, długie spacery już nie dla niego, wychodzę z nim co godzina na dwór, bo nie wytrzymuje (leki, może uciski na pęcherz). Ale na lekach kardiologicznych czuje się nieźle, nawet czasami wraca mu ochota do zabawy z innymi psami. Wyrok odwieszony na jakiś czas.

Wiem jedno: nie pozwolę mu się męczyć, nowotwór wątroby jest bolesny. Będę wiedziała kiedy...

2016-02-21 12.59.15 - Kopia.jpg

Link to comment
Share on other sites

Reszta psów-cóż, Samuraj też słaby, guzy w płucach czasami dają o sobie znać, Kola to pies, którego ciągle coś boli i nie wiadomo co (a jest chory na trzustkę), Porter bardzo schudł, z trudem wstaje (miał kręgosłup w bardzo złym stanie), Szafirek żyje sobie w swoim świecie koło mojego łóżka. Obecnie jedynie Pudlik-mały czarny diabełek czuje się lepiej niż wtedy, kiedy do mnie przybył. Na karsivanie i leku na serce ze swoim uszkodzonym móżdżkiem podskakuje i chwieje się na spacerach, a czasami nawet galopuje. Odrasta mu powoli mięciutkie futerko, przy jedzeniu "dziamga" na inne psy w obronie miski. 

Karusek i Bursztynek-dwa wariaty z adhd mają się dobrze. 

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Selim poza schroniskiem był trzy tygodnie. Jeden w lecznicy, drugi u Iwonki, trzeci u mnie. Pokonała go mocznica. W niedzielę przed południem Selim zasnął. Od kilku dni był coraz słabszy, musiałam karmić go z ręki, wstawał z legowiska tylko na siusiu, a spacery były bardzo powolne i krótkie. Po domu robił tylko parę kroków, przestał reagować na cokolwiek, spał całe dnie, właściwie był to już jakby letarg, oddychał z trudnością. Schudł. Niestety choroba nerek postępowała i nie dawała się zatrzymać lekami i kroplówkami.
Zawiozłyśmy z panią Grażyną Selima do lecznicy i musiałyśmy podjąć ostateczną decyzję-jedyną możliwą w tym wypadku. Żadna z nas nie chciała, żeby Selim udusił się, albo żeby nerki ostatecznie zaprzestały pracy i nastąpiło zatrucie mocznikiem. 
Choroba Selima wynikała zapewne z wieku, ale i tak trudno pogodzić się z tym, że musiał odejść. Pocieszam się, że nie w schronisku, w maleńkim boksie, w którym spędzał czas od momentu przybycia, ale że miał ten ostatni dom, że był czysty i najedzony, póki mógł jeść.
Selim-długo walczył, ale natura jest nieubłagana i zabiera życie, chociaż nikt tego nie chce.
Selimku, śpij już na zawsze! 2016-04-13 16.03.40 - Kopia (2).jpg

Link to comment
Share on other sites

  • 4 weeks later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...