Jump to content
Dogomania
dziuniek

Niech przemówią ludzkim głosem: moje zwierzaki

Recommended Posts

[quote name='Beat2010']Sajgonek miał być lepiej ?? leczony od chwili, gdy Mapet chciała go adoptować....:([/QUOTE]
To może tak leczyli,że wykończyli Sajgonka:-( !
Jak można leczyć psiaki bez konkretnych badań a wątpię czy jakiekolwiek tam są robione.To jest nie ludzkie i nie humanitarne postępowanie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Beat2010']Sajgonek miał być lepiej ?? leczony od chwili, gdy Mapet chciała go adoptować....:([/QUOTE]
Z wypisów lekarzy mogę wnosić (a dostałam wszystkie kopie), że zaczął być leczony 22 grudnia, po uzyskaniu wyników zrobionych poprzedniego dnia badań, gdy chciałam go adoptować, a opiekunka wyciągnęła go z geriatrii do recepcji. Wcześniejsze badania miał przy opuszczaniu szpitala w [B]lipcu[/B]. Dziewczyny, nie łudźcie się, że próba adopcji zwraca uwagę na psa. W tym wypadku zrobiła się chryja, bo zderzyliśmy się w drzwiach z dyrektorką... A wygląd Sajgonka był porażający dla wszystkich, oprócz lekarzy i opiekunów, chyba już przywykli.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Anula']To może tak leczyli,że wykończyli Sajgonka:-( !
Jak można leczyć psiaki bez konkretnych badań a wątpię czy jakiekolwiek tam są robione.To jest nie ludzkie i nie humanitarne postępowanie.[/QUOTE]
On nie był już po wyjściu ze szpitala leczony, przez przez pięć miesięcy umierał sam. I to jest straszne.

Share this post


Link to post
Share on other sites
jaka chorobe mial zdiagnazowana?na co umarl?
Jak to byl wypuszczony ze kliniki i nie byly mu zadne lekarstwa podawane?Macie wypis z kliniki?
Kto znowu zawinil smierci w meczarniach pieska?weterynrz odpowiedzialny za psy schroniskowe,czy pracownicy i kierownictwo?

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='xxxx52']jaka chorobe mial zdiagnazowana?na co umarl?
Jak to byl wypuszczony ze kliniki i nie byly mu zadne lekarstwa podawane?Macie wypis z kliniki?
Kto znowu zawinil smierci w meczarniach pieska?weterynrz odpowiedzialny za psy schroniskowe,czy pracownicy i kierownictwo?[/QUOTE]
Mam wypisy z 6.06,16.07, 22.12, 31.12 I to chyba są jedyne lekarskie interwencje. On nie był na geriatrii leczony, prawdopodobnie miał niedoczynność tarczycy (wskazują na to wszystkie wyniki, oprócz jednego, powinien być gruby!), chore serce, niewydolną wątrobę i nerki no i świerzbowca. Umarł z powodu skrajnego wycieńczenia, którego nie zauważono od lipca do grudnia i niewydajności wielonarządowej. Gdyby go Mapet adoptowała w październiku, miałby dwa miesiące "do przodu".

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='dziuniek']Mam wypisy z 6.06,16.07, 22.12, 31.12 I to chyba są jedyne lekarskie interwencje. On nie był na geriatrii leczony, prawdopodobnie miał niedoczynność tarczycy (wskazują na to wszystkie wyniki, oprócz jednego, powinien być gruby!), chore serce, niewydolną wątrobę i nerki no i świerzbowca. Umarł z powodu skrajnego wycieńczenia, którego nie zauważono od lipca do grudnia i niewydajności wielonarządowej. Gdyby go Mapet adoptowała w październiku, miałby dwa miesiące "do przodu".[/QUOTE]
A może nie dwa miesiące tylko dłużej bo byłby porządnie zdiagnozowany i leczony.Z niedoczynnością tarczycy można długo jeszcze żyć tylko trzeba brać odpowiednie hormony,no a nie leczona tarczyca doprowadza do wyniszczenia całkowitego organizmu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='dziuniek']Mam wypisy z 6.06,16.07, 22.12, 31.12 I to chyba są jedyne lekarskie interwencje. On nie był na geriatrii leczony, prawdopodobnie miał niedoczynność tarczycy (wskazują na to wszystkie wyniki, oprócz jednego, powinien być gruby!), chore serce, niewydolną wątrobę i nerki no i świerzbowca. Umarł z powodu skrajnego wycieńczenia, którego nie zauważono od lipca do grudnia i niewydajności wielonarządowej. Gdyby go Mapet adoptowała w październiku, miałby dwa miesiące "do przodu".[/QUOTE]

To co piszesz jest przerazajce,mam do siebie zal ,ze nie zauwazylam tego pieska wczesniej ,gdyz wlasnie dla takich zawsze znajduje ratunek,oczywiscie za pozwoleniem,ale to juz wszystko za pozno.
Spij spokojnie cierpiacy piesku.
Ps dlaczego nikt jemu od lipca nie pomogl ,to mnie sie w glowie nie miesci?
Na niewydolnosc watroby jest karma sa tabletki p/bolowe ,p/tarczycy tez sa lekarstwa.Mozna przy pomocy tych lekow psa na nogi postawic ,a nie zostawic zeby konal w cierpieniach .Nienawidze tych co zlekcewazyli widzieli a moze nie chcieli widziec jaki faktycznie jest stan zdrowia psa!

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='sleepingbyday']myślę, ze dziuniek chodzilło o to, że nie wystąpiły by dwa miesiące dalszych zniszczeń.[/QUOTE]Otóż to.


[QUOTE]To co piszesz jest przerazajce,mam do siebie zal ,ze nie zauwazylam tego pieska wczesniej ,gdyz wlasnie dla takich zawsze znajduje ratunek,oczywiscie za pozwoleniem,ale to juz wszystko za pozno.[/QUOTE]
Dlatego właśnie proszę wolontatiuszy, żeby oprócz wyjścia ze "swoimi" psami rzoglądali się tam trochę. Przecież ja jestem obca, a przejrzałam i przeszłam przez wszystkie korytarzyki i salki, do których się dało i nikt nic nie mówił (i to nie jeden raz). Wszystko da się zobaczyć, zapisać numer psa i potem szukać ratunku z zewnątrz. Nawet jak dzwoniłam, to podawali mi dane z karty(!), albo kierowali do lekarza i da się osobno porozmawiać, zawsze można udawać adoptującego. Tam chyba lekarze nie oglądają każdego psa, tylko tego, którego zgłosi opiekun. Facet, który tam jest to w ogóle nic nie zauważa (jakiś niekumaty), dziewczyny nie rozgryzłam, może boi się o pracę albo juz kompletnie zobojętniała, chociaż sama podobno posiada gromadkę zwierząt.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='xxxx52']To co piszesz jest przerazajce,mam do siebie zal ,ze nie zauwazylam tego pieska wczesniej ,gdyz wlasnie dla takich zawsze znajduje ratunek,oczywiscie za pozwoleniem,ale to juz wszystko za pozno.[/QUOTE]
Jemu już nic teraz nie trzeba, ale może mogłabyś w takim razie pomóc Morganowi? To samo schronisko, ta sama geriatria. Stan psa akurat zauważony przez opiekunów, leczony przez wetów. I co z tego? "Leczony" w schronisku od kilku miesięcy i marnieje w oczach... Podobno awitaminoza, nieprzyswajanie pokarmu. Albo go w końcu uśpią albo będzie dogorywać tygodniami. Władze już problem rozwiązały - pies dostał zakaz spacerów (a ciągle ma na to siły i chęci!!! jedyna radość, którą jeszcze miał...) i zakaz promocji. Nikt nie widzi = nie ma problemu. Co mają zrobić wolontariusze, gdy brak kasy, by pomóc wszystkim? pomijając sprawę jak go wyciągnąć ze schr gdyby było dla niego miejsce i kasa na leczenie/utrzymanie...
Tylko to nie jest mały psiaczek.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='sleepingbyday']oczywistym jest, że takie zaniedbania wyczerpują znamiona. ale co z tego, pójdziemy do sądu, sprawę umorzą, a nikt nigdy zadnego psa nie wyciągnie z palucha.[/QUOTE]
to też, a może zajma sie jednak leczeniem psów, wszyscy milczymy, bo boimy się o pozostałe, post niedługo usunę bo też się boję :(

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='sleepingbyday']oczywistym jest, że takie zaniedbania wyczerpują znamiona. ale co z tego, pójdziemy do sądu, sprawę umorzą, a nikt nigdy zadnego psa nie wyciągnie z palucha.[/QUOTE]
Wypis ze schroniska: "pies aktywny" (czytaj stał na nogach) żadnemu sędziemu nie da podstawy do założenia oskarżenia. Owszem, mam opinię (ustną) weterynarza, ale rzeczywiście to doprowadziłoby do likwidacji adopcji z geriatrii. Zresztą Sajgonek nie istniał w żadnym spisie psów do adopcji, wiecie co mam na myśli dalej. Ale mam zamiar wysmażyć wyważonego maila do p. dyr., jeszcze się waham, czy dołożyć zdjęcie biedaka. Nie może nadal trwać cierpienie zwierząt, które są bardzo chore. I liczba 1900 psów ogółem nie ma znaczenia, nie chcą usypiać,to niech leczą albo oddają. Tu się wszyscy wszystkiego boją: lekarze zwierzchności, dyrekcja opinii publicznej, wolontariusze i opiekunowie dyrekcji-jakaś paranoja totalna.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[IMG]http://i48.tinypic.com/2em0xp4.jpg[/IMG] Tak naprawdę Kłębuszek poza spacerkami wygląda tak, jak na tym zdjęciu. Śpi, tyle że czasem już nie zwinięty w kłębuszek. Bądź co bądź, nużycę mają zwierzęta wycieńczone i osłabione. Taka prawda, pani Dyrektor!


[IMG]http://i50.tinypic.com/2ignbb5.jpg[/IMG][IMG]http://i45.tinypic.com/4v3au0.jpg[/IMG]

A tu spacerek.

[IMG]http://i45.tinypic.com/2mm77v4.jpg[/IMG][IMG]http://i49.tinypic.com/f1z2q0.jpg[/IMG]

[IMG]http://i46.tinypic.com/eit7q9.jpg[/IMG]
Dostałem od pańci nowy płaszczyk, dziś zimno i wieje wiatr, a ja mam wyliniałe futerko i gołe placki na pleckach...

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Riven']
[*] Dla Sajgonka

a jak reszta reaguje na nowego członka rodziny ?
oczywiście głównie chodzi mi o mojego ulubieńca- Szafirka :D[/QUOTE]
Szafirek na [B]psy[/B];) reaguje bardzo dobrze, gorzej z Dropkiem, ten z warkotem zapuszcza silnik co chwila, chce być przewodnikem stada, ale trochę za niski na tę funkcję.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Riven']a co na to Markus ? w końcu to On z psów jest na szczycie ;)[/QUOTE]
Z psów tak, ale w ogóle to [B]ja[/B] jestem najwyżej, a Marcus nie reaguje na takie małe cuś, bo przecież ciągle jakiś kot przemyka mu się pod nogami...Najbardziej zainteresowane są właśnie koty i dziwią się: małe, a nie kot...Ale Klara ma teraz drugi pędzelek ogonkowy, który może łapać, tym razem czarny.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Znalazłam artykuł z 2007 roku, oto fragment
[QUOTE]Jak w domu
Oczywiście nie wszystkie zwierzęta znajdują nowych kochających opiekunów. Wśród tych, które na zawsze pozostają na Paluchu, są np. kalekie psy. To istoty, którym ludzie zgotowali bardzo okrutny los.
– Stan zdrowia tych nieszczęsnych stworzeń wymaga ciągłej opieki. Niektóre nie są w stanie samodzielnie chodzić – mówi Ewa Pszczółkowska.
Zwierzęta, które szczególnie wymagają bliskości ludzi – niezależnie, czy z powodu urazów fizycznych, czy psychicznych – mieszkają w biurze schroniska. Czują się tam jak w domu, a pracowników placówki traktują jak właścicieli. Jednak najważniejsze jest to, że zwierzęta niemające szans na adopcję nie są usypiane!
– Eutanazji dokonujemy tylko wówczas, gdy pies bardzo cierpi i nie ma najmniejszych szans na to, by nastąpiła poprawa – mówi weterynarz Mariusz Kaszuba.
To jest niezmiernie ważna informacja. Dzięki takiemu postępowaniu warszawiacy [B]ufają[/B] schronisku.[/QUOTE]
Ja już nie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='dziuniek']Ale Klara ma teraz drugi pędzelek ogonkowy, który może łapać, tym razem czarny.[/QUOTE]

Czyli Klara w 7-mym niebie :D

A nie boisz się o inne zwierzęta ? Bo nużyca jest zaraźliwa.... i świerzb też

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...