Jump to content
Dogomania

Biedna malutka MONIA... Już nie biedna, ma cudowny domek w Krakowie!!! :)


Recommended Posts

Posted (edited)

[FONT=verdana]20-go września, 2012r Monia pojechała do nowego domku w Krakowie! :multi: :multi: :multi:

Powodzenia maleńka!!! :loveu:

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nie przyglądaj mi się tak przez te kraty, bo i tak mnie nie weźmiesz. Bo ja jestem Monia.. Monia ze schroniska, co jej nikt nie chce. Siedzę sobie tu samiutka jak palec. Miskę mam. Kocyk mam. Trochę mi chłodno zimą w tej budce, bo już jestem starsza, ale ja nie narzekam. Tak sobie tu siedzę i myślę i mi z tego psiego myślenia wychodzi, że już nie pamiętam jak długo tu jestem... Podobno to fajnie, jak się jest u człowieka. Wiatr nad budką nie wieje i można się schować pod kocem jak jest burza. I podobno drapie taki człowiek za uchem! Mnie tu trochę piasku naleciało do budki i też mnie drapie. I znowu woda wypita i nikt nie zauważył... Idź już, idź. Ja sobie tu zostanę, poleżę, pomyślę... Ja już chyba tu zostanę na zawsze. Zwinę się w mojej budce i zasnę sobie...


W mieleckim schronisku w boksie 151 sektor P-L zamieszkuje około 12-14 letnia suczka MONIA. W schronisku jest od bardzo dawna, od 2002 roku. :-( Ta miła i grzeczniutka sunia bardzo pragnie swojego człowieka.

Nie pozwólmy, żeby umarła samotnie w schroniskowym boksie... :-(


Kontakt w sprawi adopcji:


Wacław Kisiel z Urzędu Miasta (od 7 do 15)
Tel: (017) 788 86 03
e-mail:
[email protected] lub [email protected]
Schronisko Dla Bezdomnych Zwierząt im. Sw. Franciszka z Asyżu

ul. Targowa 11
39-300 Mielec

Banerek Moni:






[/FONT]




Edited by Sabina02
  • Replies 534
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Wychudzona nie jest,jest odchudzona,dzieki temu lepiej wygląda
.Ale fakt,smutna i zrezygnowana i ogromnie wzruszająca sunieczka...
Czy Luna ma juz towarzysza?Czy zgadzają sie z sobą?

Posted

Zamowilam Moni banerek (na ktory czekam) i wrzucilam ja na Tablice tak na szybko. Chce zamowic jej pakiet ogloszen u CatAngel i wyroznic Tablice, ale nie mam jakos ostatnio weny do dobrych tekstow, a Monia musi miec dobry tekst do ogloszen.

Czy ktos moglby napisac jakis ladny tekst dla Moni? :modla:


Ogloszenie Moni na Tablicy:

http://tablica.pl/oferta/biedna-malutka-monia-czeka-schronisku-od-2002r-czy-zdazy-jeszcze-poznac-milosc-czlowieka-ID1nvUL.html

Posted

Luna ma kolegę nowego, takiego rudego kudłacza z boksów przy torach, on sam mieszkał. Jak się psina cieszy trawą, matko, taka zwykła rzecz, a dla niego - raj...;(

Posted

Moze sie kiedys doczekamy wybiegow i przy sektorze A. Te psiny z boksow z wybiegami sa zupelnie inne, radosniejsze, otwarte. Te ze starych boksow mozemy zabierac na spacery, ale jest nas za malo, zeby wszystkie w jeden dzien wyprowadzic.

Posted

Tak to jest ten piesek!!! A co do wybiegów przy sektorze A, to już pan Groele wspominał, że zrobi na bank:multi: Marmurek jaki się zrobił inny, już tak nie łobuzuje, macha ogonkiem, troszkę jakby się wyciszył;)) Dobra, tyle bo to wątek Moni, a ja się rozpisuje o mielczakach;)

Posted

Ehhh, moze sie doczekamy wybiegow przy sektorze A. Kiedys nie bylo w ogole wybiegow, nie bylo nawet mozliwosci wyciagniecia psow z boksow, zeby isc na spacer. Siedzialy latami w tych samych boksach. Teraz te psy z boksow z wybiegami sa zupelnie inne, mozna je lepiej poznac.
To jednak kastracja pomogla, a to dopiero kilkanascie dni po zabiegu. Zeby sie udalo wiekszosc wykastrowac, to nie byloby pogryzien.

Posted

Radunia nam dawniej pisala teksty, ale jest zajęta i rzadko na dogo. Ja kompletnie nie mam glowy do pisania.

Sabinko, moze z jakis starych tekstow cos zmienisz?

Posted

Kiedyś Smerfetka była w podobnej sytuacji - starsza sunia, weteranka schroniskowa. Napisałam jej taki tekst, można go delikatnie przerobić dla Moni.

" Mam na imię Smerfetka, chyba… tak na mnie czasem wołają. Sądzę więc, że tak mnie właśnie nazwano, bo słyszę to już częściej niż dotychczasowe „ten stary rudy kundel”. To chyba takie nieładne, prawda? Pytają się czasem także jakiej jestem rasy, ale zupełnie nie wiem o co im chodzi. Przecież wszystkie jesteśmy takie same, czyż nie? Mamy cztery łapki, po jednym ogonku, oczka, nosek, uszka… więc co to jest ta rasa? Bo chyba to coś bardzo ważnego. Ludzie je bardziej kochają, tak myślę… Słyszałam nawet, że płacą za takie psy pieniądze. To prawda? Bo jeśli tak, to ja trochę tych ludzi nie rozumiem. Nas tutaj jest tak wiele, nikt za nas nie chce zapłaty, a jednak żaden człowiek nie przychodzi. I im więcej o tym myślę, tym bardziej uświadamiam sobie, że to musi chodzić o tę całą „rasę”. To jest bardzo dziwne i skomplikowane. Jeśli taki człowiek kocha tylko rasowego to czy jemu się wydaje, że tylko ten rasowy odwdzięczy się miłością? Może ja jestem już stara i wcale nie taka mądra, ale kochać to ja bym mogła każdego i wcale bym nie patrzyła na to czy ten ktoś jest duży, mały, biały czy czarny. My kochamy wszystkich, więc nie wiem czemu ludzie tak nie potrafią. Smutne to, nawet bardzo. A wiecie czemu? Bo ja to na pewno nie jestem żadnej rasy. No chyba, że „brzydka” to jest ta rasa, ale chyba nie, bo się wszyscy tylko śmieją. Kiedyś myślałam, że jak będę starsza to może stanę się rasowa, nie wiem jak – jakoś. I naprawdę żyłam tą nadzieją, choć teraz wiem, że to głupie. Rasowa nie zostałam, wręcz zbrzydłam, bo jak kiedyś mówili „brzydka” to teraz dodają „stara i brzydka”, a to jeszcze gorzej, podobno. Jakiś czas temu nawet kolor zmieniłam, poważnie! Zrobił mi się szary pyszczek i byłam bardzo szczęśliwa, bo pomyślałam sobie, że takiego kolorowego pieska to szybciej ktoś sobie wypatrzy. Ale jakoś chyba ludzie nie lubią szarego, bo im się w ogóle nie podoba. Chyba, że dobrze nie widać, bo w sumie to ja mała jestem. Skakać wysoko też nie potrafię. Hmm… tak! To musi być to! Ludzie nie widzą jaka jestem kolorowa, bo mam za krótkie łapki. A ludziom się schylać nie chce. Wiecie skąd to wiem? Bo rzucają jedzenie z góry. Jak mieszkałam w azylu, to ani razu nikt się nie schylił do mnie. Ani żeby podać obiad, ani żeby pogłaskać. Choć ja to się trochę bałam, żeby to głaskanie nie bolało, bo różnie tam bywało. Teraz już tam nie mieszkam. I bardzo się cieszę, bo wtedy byłam samotna i nieszczęśliwa. Wiecie, że mieszkałam w boskie z wielkim i groźnym amstaffem? Ten „amstaff” to jest właśnie chyba ta rasa, no albo jego imię, nie wiem. W każdym razie strasznie się rządził tam, a że miejsca nie było, to musiałam siedzieć w kącie i mu pod żadnym pretekstem nie przeszkadzać. Nie rozmawiał ze mną, wyjadał moje jedzenie, nie pozwalał podejść do krat kiedy szedł człowiek. Straszny był z niego towarzysz, nie polecam. Choć teraz jak sobie tak na spokojnie pomyślę, to wcale się na niego nie gniewam. On też był nieszczęśliwy. Nawet ludzie się go bali. Biedak tam został, nie wiem co u niego słychać, ale życzę mu dobrego człowieka. Ciekawe czy on też sobie myśli gdzie się teraz podziewam? E, chyba nie. Dziś już mam znacznie lepiej, bo nikt mi z miski nie podkrada obiadku, a i nawet na spacery wychodzę! Poważnie! Nawet czasem na takiej smyczy, którą z drugiej strony trzyma człowiek. Jestem wtedy bardzo dumna, bo wyobrażam sobie, że jestem tego człowieka. Cudowne uczucie. Być kimś ważnym dla jakiejś osoby, ach, marzenie! Czy marzenia się spełniają? Chyba tak, bo tu było kilka piesków, które marzyły o człowieku i on wkrótce przyszedł i je zabrał. Przyznam się Wam, że też bym tak chciała. Tak po prostu, żeby ktoś przyszedł i powiedział „chodź ze mną”. Poszłabym wtedy z nim na koniec świata! Naprawdę, nie kłamię. Ale byłabym dumna krocząc obok nogi takiego dobrego człowieka. Zrobiłam wszystko dla niego, wszystko czego by zapragnął. Codziennie go wypatruję, oby tylko zdążył, bo ostatnio usłyszałam… że nie zostało mi wiele czasu…"

Posted

KasiaKia, ten tekst jest naprawde wzruszajcy i sliczny, ale troche dlugi. Nie wiem czy ludziom bedzie chcialo sie go czytac. Wymyslilam wiec taki krotki tekst i musi on wystarczyc.

Dzisiaj wyroznilam Moni ogloszenie na Tablicy i zamowilam pakiet 130 ogloszen u CatAngel.

Co tam jeszcze mialam zrobic? :hmmmm: Aha, ogloszenie w gazecie! Wkrotce sie tym zajme.

Posted

Musimy czekac, moze ktos sie zlituje. Bedziemy chodzic do Moni, ile tylko razy bedziemy w schronie. Nie wiadomo czy jej nie przeniesli i jak ona znosi te roboty budowlane obok swojego boksu.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...