Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Witamy serdecznie - psi komplet i ja :).
W Farelkowie po niedzielnych biegunkowych zawirowaniach na razie jest spokój. Farutek przepada za wątróbką z makaronem, mam nadzieję, że i jego żołądek już się nie będzie buntował. Jak się okaże, że już w porządku, włączymy do jego jadłospisu płatki owsiane (też z wątróbką - a jakże ;)).
Bardzo bym chciała, żeby ta jego przeraźliwa chudość zniknęła. Brzuszek już mu się zaokrągla, natomiast cała reszta nadal woła o pomstę do nieba. Apetyt mu dopisuje (tylko nie bardzo w odniesieniu chrupek :)).
RudziaPaula przysłała szelki ułatwiające chodzenie - jeszcze raz dziękuję :). Rzeczywiście spełniają tę rolę, o ile tylko Farelino łaskawie zaczyna przebierać chudymi nogami. To niestety nie zawsze ma miejsce:często staje na szeroko rozstawionych, ugiętych nogach, zwiesza nisko głowę i tak stoi jak łoś albo osiołek (osiołek to określenie RudziPauli - bardzo trafne).
Ponieważ ja znajduję się wtedy w okolicach tylnej części jego ciała (tam jest umieszczony uchwyt szelek), nawet nie bardzo mogę wpłynąć na to, żeby ruszył do przodu - przecież go nie popchnę :).
W każdym razie jak już się namyśli i ruszy, mogę go szelkami podtrzymywać i kontrolować tempo jego poruszania się (nagłe zrywy powodują utratę równowagi i szmyrgnięcia na boki).
Jak na razie jest dobrze i mam nadzieję, że będzie coraz lepiej :). Nie uwierzylibyście, jak szybko podrywa się na równe nogi, gdy widzi, że idę z pełną michą.
Pozdrawiamy serdecznie i życzymy wszystkim miłego popołudnia i wieczoru :)
Kasia z bureczkami.

Posted

Witam serdecznie:)
Cieszę sie że szelki spełniac beda swoje przeznaczenie-mam nadzieję ze to odciązy Twój Kasiu kręgosłup:) no i On bedzie sie pewnie czuł mając podpore."Osiołek" się zawiesza z chodzeniem....kochadełko:):):)
A co do jedzenie to wie co dobre....co tam suche chrupki,ile trzeba sie pyszczkiem napracowac żeby to przegryźc no i tak cudownie nie pachnie jak wątróbka,kaszanka czy kuciak...menu chłopak ma nie ziemskie:)makaron,ryż i płatki....do wyboru do koloru i do smaku.Rozpieszczany jest chlopak.A ciekawa jestem Kasiu jak pozostałe psiaki?
Pozdrawiam Farelkową całą rodzinkę:)dobranoc

Posted

Cieszę się , że w Farelkowie wszystko OK. Moja sunia też ma ksywę "osiołek", ale to związane jest ze Shrekiem ;). Nawet jeden pan powiedział ostatnio, jakie ładne imię - osiołek ;), ale ja ją tylko tak czasami wołam.
Wszystkim mieszkańcom farelkowa zyczę udanego piłkarskiego popołudnia i miłego weekendu
Kika i Czaki

Posted (edited)

Serdeczne pozdrowienia z Farelkowa :).
Dziękujemy za pamięć i sympatię - wzajemną :).
Ostatnio rzadziej się odzywam, bo zaczyna mi się gorący okres w pracy, Farelino też ostatnio mnie nie oszczędzał.
Przepada za płatkami owsianymi z gotowaną wątróbką. Niestety, bardzo często miał biegunki - nie wiem, czy to reakcja na nowe danie, czy też jest inna przyczyna.RudziaPaula spytała o to swojego weterynarza - zapisze Farutkowi jakieś tabletki zapobiegające podobnym sensacjom. Nie wiem, dlaczego tak jest. Jednego dnia coś zje i jest wszystko w porządku, następnego dnia na to samo reaguje biegunką.
Już codziennie rano dostaje 3 tabletki:Nootropil (stymuluje pracę mózgu), Heparegen (wątroba), Furaginum (eliminacja lub chociaż ograniczenie) posikiwania. Jedna tabletka mniej czy więcej pewnie mu nie robi, a jeśli uda się w ten sposób wyeliminować biegunki, będzie wspaniale.
Czekamy też na buciki, które zamówiła RudziaPaula - te skarpetki, uszyte przez Oliwię i przeze mnie powoli przestają się sprawdzać - łapka w nich mu ucieka.
RudziuPaulo, wielkie dzięki za pomoc :).Także w kwestii grzybicy, którą Farel poczęstował Alfa.
Póki co lecimy na Clotrimazolum w płynie, ale idą tego ogromne ilości. Rudzia kupiła psikacz, który stosuje się co 4 dni - oby pomógł
Farelek większość czasu spędza drzemiąc na materacu. Chęci ma znacznie większe niż możliwości - chciałby pójść na spacer, ale nie bardzo daje radę. Gdy go przywołuję, próbuje od razu się poderwać się i podejść, ale z tym też jest problem.
Kochani, chcę napisać jeszcze jedną rzecz.
Gdy zdecydowałam się wziąć Farelka do siebie, jego opiekunka prawna, przedstawicielka Vivy zapewniała mnie o pomocy, na którą mogę liczyć. Mam (o czym już wcześniej wspominałam), własne zobowiązania finansowe (kredyt), córkę na studiach i 2 psy na utrzymaniu, więc miałam być czymś w rodzaju dożywotniego domu tymczasowego. Wiedziałam, że utrzymanie Farela wiąże się ze sporymi wydatkami ( tabletki, zastrzyki, wizyty weterynarza, środki opatrunkowe, podkłady itp.) więc od razu zaznaczyłam, że będę w tej kwestii potrzebowała pomocy. Zapewniano mnie, że oczywiście ją otrzymam.
Rzeczywistośc wygląda tak, że wszystkie te wydatki spadły na moje barki - i RudziPauli, która przecież nie musi mi pomagać.
To nie jest w porządku i nie dziwię się, że jest tak mało bezpłatnych domów tymczasowych. Skoro przed przyjęcie psa obiecuje się pomoc (PODKRESLAM : POMOC, NIE WYRĘCZANIE) w zakresie zakupu leków, opieki weterynaryjnej i karmy, a po przyjęciu psa umywa się ręce.
Kocham Farelka i nie żałuję, że jest z nami, ale już nigdy nie pójdę na taki układ. Gdy będę mogła, po prostu wezmę jakąś biedę ze schroniska (tak, jak Alfa) i tyle.
Musiałam o tym napisać, bo to jest nie w porządku, tak się nie robi. W ten sposób traci się wiele dobrych domów dla psów w potrzebie - domów, które są w stanie zapewnić troskę, oddanie, pielęgnację psów, ale potrzebują wsparcia w kwestii finansowej. Ktoś, kto się raz sparzył, pewnie drugi raz nie podejmie takiego ryzyka.
Pozdrawiam serdecznie - także w imieniu śpiącego w cieniu i głośno chrapiącego Felcia :).

Edited by katarzyna.m2
literówki
Posted

A ja również mam prośbę. Bardzo proszę o wyjaśnienie kwestii finansowych bezpośrednio z osobą, która obiecała tę pomoc. Wiele osób działa również pod szyldem VIVA jako pomniejsze grupy (ja również, jako 4DogS) a ponieważ wiem jakim problemem jest znalezienie domów tymczasowych wzamian za zwrot, bądź uczestnictwo w kosztach, nie chciałabym, żeby inne grupy nie uzyskiwały takiej pomocy w przyszłości, ponieważ ktos z kimś się nie dogadał a wszystko pod szyldem całej organizacji. Przepraszam za dygresję. Podczytuję wątek na bieżąco, bo ujmują mnie takie psy i osoby im pomagające ale ponieważ sama działam pod parasolem Vivy i wiem jak to wygląda, nie chciałabym kiedyś w przyszłości nie otrzymać pomocy dla psa, bo komuś po drodze coś nie tak wyszło.

Posted

A to nie wiedziałam że tak to naprawdę wygląda ... smutne to ...
Ludwa masz racje to powinno być wyjaśnione żeby nie ucierpieli na tym inni a przede wszystkim zwierzaki potrzebujące pomocy...

Posted

Dawno nie pisałam , ale cały czas czytam , bardzo zdziwił mnie ostatni post Kasi , mówiący o braku pomocy ze strony prawnego opiekuna Farela , z tego co wiem to nie Fela nim jest i to nie Fela zobowiązała się do utrzymywania Farelka , Fela jako przedstawicielka fundacji tylko pośredniczyła na prośbę RudziPauli w pomocy Farelowi , wiadomo łatwiej zbierać kasę na konto fundacyjne . Kasiu Bardzo Cię proszę zorientuje się najpierw kto jest prawnym opiekunem i jednocześnie osobą odpowiedzialną za utrzymanie Farelka , bo tak jakoś nie fajnie to wszystko wyszło .

Posted

Zostałam wywołana do tablicy, może i dobrze, przynajmniej wyjaśnię sytuację :-) Wcześniej nie pisałam nic o tym, ani nie mówiłam Pani, Pani Kasiu na prośbę Agnieszki, czyli Rudzi Pauli. I chyba nie najlepiej się stało.

Farel jest psem Rudzi Pauli, to ona adoptowała go z Palucha i umieściła w firmie, w której pracowała i nadal pracuje. Był tam przez dwa lata, formalnie jako jej pies. Odsyłam do pierwszego postu, w którym cytuję maila od znajomej Rudzi, który opisuje całą sytuację.
Gdy ta właśnie znajoma, a potem i sama Agnieszka zwróciły się do mnie o pomoc, umowa była jasna: Fundacja może formalnie zająć się psem, ale nie jesteśmy w stanie go finansować. Czyli: możemy załatwić klinikę, ogłaszać i to tyle. Obydwie dziewczyny się na to zgodziły.
Warto dodać, że owa Fundacja, to nie jest wielka instytucja, to trzy osoby na krzyż, które nie mają żadnego stałego finansowania i stają na uszach, dokładają własne pieniądze, żeby utrzymać psy, które są pod ich "fundacyjną" opieką. Nie jesteśmy finansowane przez "główną" Vivę, musimy zdobywać pieniądze na ponad dwadzieścia psów w hotelach, żebrząc dosłownie, więc kolejne zobowiązanie finansowe nie wchodziło w grę. Takie zobowiązanie wzięła na siebie Rudzia i taki był między nami jasny układ.

Niedobrze się stało Pani Kasiu, że Agnieszka nie wspomniała Pani o tym, że to ona zobowiązała się finansować Farela, i dlatego właśnie od czasu do czasu coś wysyła. Zresztą rozmawiałam o tym z Agnieszką, mówiłam jej, że trzeba kupić karmnę, że zobowiązałam się Pani pomagać - powiedziała, żebym o to się już nie martwiła, że bierze to na siebie.
Niedobrze też się stało, że wcześniej nie skontaktowała się Pani ze mną poza forum - wyjaśniłybyśmy sobie wszystko. Byłam święcie przekonana, że skoro jesteście w stałym kontakcie, sprawa jest jasna.

Dla mnie nauczka na przyszłość, trochę cierpka. Smutno tylko, że w ostatecznym rozrachunku i tak odbija się na zwierzakach. W dalszym ciągu na "koncie" Farela jest minus, a ja się gimnastykuję, wyciągam ostatnie prywatne zaskórniaki na czarną godzinę, bo jak nie zapłacę za hotele to psy w najlepszym razie trafią do schroniska. Z braku pieniędzy nie mogliśmy wziąć do hotelu suczek z małymi - prosiłam o zajrzenie do ich wątku. Suka i jeden szczeniak skończyły zmiażdżone przez samochód. Sukę musiałam sama zakopać. I wierzcie mi, to wtedy tak naprawdę czułam się nie w porządku.

Posted (edited)

To może i ja zajmę głos w tym wszystkim.Owszem ja wziełam Farela,owszem poprosiłam o pomoc bo wiedziałam że sama nie dam rady.owszem zobowiązałam się płacic.Co prawda moje zobowiązanie to była kwota 100 zł miesiecznie,ale powiedziałam że będę wiecej płacic.Nie sprawiedliwe Elu że napisałas "od czasu do czasu cos wysyła"bo wcale nie są to małe kwoty(ponad 1500zł gotówką+to co teraz kupuję i wysyłam Kasi i wczesniej karma itp.).Prosiłam o info jaki jest stan Farela,jaki minus?.Wiesz że tego w miare pilnowałam-z 1200zł na minusie okazało się że jest połowa tego.wysłałam pieniądze na konto,robiłam zakupy dla Kasi i to wcale nie małe i nie tanie rzeczy.nie migam się z tym.Ale prosiłam cię żebyś zamieściła info że potrzebne są jeszcze zbiórki,a opieką finansową nad Farelem się zajmę-i robię to.Wysłałam Ci info o wydatkach.Nie chciałam żeby fundacja płaciła,prosiłam o pomoc w zbiórce.Nie mówiłam Kasi jaka jest sytułacja Farela ze mną,prosiłam o zatrzymanie tego dla siebie,nie wyszło...powiedziałam jej teraz,to i tak Farelowi nie pomoże.Kasia miała prawo poczuc się nie komfortowo,Ty jej nie powiedziałas i ja też nie.Została sama z tym "problemem".Wiedziałas dobrze że wszystkiego nie bede w stanie pokryc.Piszesz o minusie na jakim jest,ale nie wiem ile,nie wiem nic.Kasi nie zostawie z wydatkami tymi,bo tą są "tony"masci" na grzybice,skarpety,szelki,podkłady,opatrunki,karma,leki itp-nie mówiąc o kosztach wydawanych na jedzenie!
CHCIAŁABYM DODAC ŻE KOSZTY JAKIE PONOSI KASIA SĄ RÓWNIEŻ WYSOKIE-DOJAZDY WETERYNARZA PLUS LEKI,GOTOWANE JEDZENIE(MIESO ITP)LEKARSTWA DODATKOWE,OPATRUNKI, PODKŁADY CIĄGŁE PRANIE POSŁAŃ FARELA!
Mimo wszystko chce podziekowac Fundacji za pomoc i życzyc jak najmniej traumatycznych przeżyc.

Edited by RudziaPaula
literówka
Posted

Dziewczyny, trzeba zmienić tytuł, że potrzebne są deklaracje, lub że jest w domu wymagającym wsparcia. Przecież są psiaki w takich domach. Trzeba pomóc Pani Kasi. Rudziu, bardzo dużo robisz i wiadomo, że wszystkiego nie udźwigniesz. Porozsyłaj wątek o wsparcie finansowe. To jest ok, nic w tym złego. Najważniejsze, że Farelek bezpieczny i teraz trzeba pomóc Pani Kasi.

Posted

Cantadorra napisał(a):
Dziewczyny, trzeba zmienić tytuł, że potrzebne są deklaracje, lub że jest w domu wymagającym wsparcia. Przecież są psiaki w takich domach. Trzeba pomóc Pani Kasi. Rudziu, bardzo dużo robisz i wiadomo, że wszystkiego nie udźwigniesz. Porozsyłaj wątek o wsparcie finansowe. To jest ok, nic w tym złego. Najważniejsze, że Farelek bezpieczny i teraz trzeba pomóc Pani Kasi.

dziekuje:iloveyou:

Posted

Witam.
Nie sądziłam, że swoją wypowiedzią włożę kij w mrowisko, ale nie żałuję, że o tym wspomniałam. Przykro mi, że zostałam wprowadzona w błąd i nikt zorientowany mnie z niego nie wyprowadził - aż do wczorajszego wieczoru, kiedy to RudziaPaula zadzwoniła do mnie.
Przypomnę po raz ostatni: o Farelu dowiedziałam się ze zwiastuna programu "Psie adopcje". Wpisałam w Google hasło:pies Farel i przeczytałam jego historię oraz informację, że znajduje się w hoteliku Anji. Zadzwoniłam tam i Anja podała mi numer do Feli z wyjaśnieniem, iż jest Ona prawnym opiekunem Farela, Ona podejmuje decyzje w jego sprawie i z Nią mam się dalej w tej kwestii kontaktować.Tak też robiłam i nikt mnie z błędu nie wyprowadzał. O istnieniu RudziPauli dowiedziałam się, gdy Ona sama skontaktowała się ze mną. Farelino już wtedy był ze mną . Aż do wczoraj żyłam w przeświadczeniu, że opiekunem prawnym jest Fela a Farel jest pod opieką fundacji.
Nie było moją intencją zniechęcanie nikogo do bezpłatnych domów tymczasowych. Chciałam zwrócić uwagę na to, jak wiele nieporozumień i niedomówień załatwia spisanie stosownych umów (podobnie jak przy adopcji), gdzie jasno spisane są zobowiązania obu stron. Ja tego nie dopatrzyłam, wierząc na słowo.
Całej sprawy by nie było, gdyby nie wprowadzono mnie w błąd i później mnie w nim nie utwierdzano. To jest zbyt poważna sprawa, żeby bawić się w jakieś dziecinne tajemnice i tym podobne hocki-klocki.
Wniosek dla nas wszystkich na przyszłość:nie wszyscy muszą o wszystkim wiedzieć, ale z całą pewnością osoba najbardziej
i bezpośrednio zainteresowana powinna uzyskać rzetelne informacje - bez koloryzowania, ubarwiania i niedomówień.
RudziaPaula mnie wczoraj po zamieszczeniu przeze mnie postu o wszystkim poinformowała i przyjęłam to do wiadomości.
Cantadorra - dzięki za rozsądną, zrównoważoną reakcję i próbę załagodzenia sytuacji :).
Dobrze, że Farelino nie jest świadomy nieprzyjemnej atmosfery, która powstała wokół jego psiej osoby :).
Idę teraz do niego (może zje trochę chrupek) i nie mam już ochoty tego więcej komentować.
Pozdrawiam
Kasia z wszystkimi swoimi (a może znajdzie się kolejny właściciel lub prawny opiekun? ;)) burkami.

Posted

Pani Kasiu, bardzo mi przykro i głupio, że tak wyszło. Przelewam na Farelka parę zł miesięcznie, skoro trafił do DOMKU, to nawet pytałam , czy wsparcie nadal potrzebne.
Przesyłam moc pozdrowień dla Pani i głaski dla wszystkich piesków.

Posted

Tak, jest możliwość, staram się to robić mniej więcej co miesiąc (częściej nie ma sensu, bo wpłat nie ma tak wiele).
Poprzednie rozliczenia były:
kwietniowe bodaj, było w poście 469;
majowe z 4.05 było w poście 664

Oto nowe wpłaty od ostatniego rozliczenia z dn 4.05 do dziś, 12.06:
2012-06-06 20 zł ANNA K. ZĄBKI
2012-06-06 20 zł EWA M. WARSZAWA
2012-06-01 20 KIKA_Krk z Dogo
2012-05-25 150 zł AGNIESZKA K. WARSZAWA (Rudzia)
2012-05-08 20 zł ANNA K. ZĄBKI
2012-05-07 20 zł KIKA_KRK Z Dogo
2012-05-04 220 AGNIESZKA K. WARSZAWA (Rudzia)


razem wydatków (nie licząc tego, co u p. Kasi) było: 2951,69 zł
razem wpłat do 12.06 było 2596,00 zł
(w tym: 1214 zł z czterech wpłat od Agnieszki K. na konto Fundacji - w ramach jej zbiórek,
oraz 1382 zł z wpłat od innych osób: z Dogo, FB, naszej strony i naszych mailingów)
różnica na dziś to - 355,69 (tyle jest na minusie na "Farelowym koncie")

Pani Kasiu, zobowiązałam się do dochowania tajemnicy w istotnej sprawie, ponieważ skrajne zaniedbanie psa, które miało miejsce zanim trafił do lecznicy, to nie jest błaha sprawa. Można było: a. wyciągnąć konsekwencje; b. starać się w miarę możliwości pomóc. Wybrałam to drugie. Nie zostałam upoważniona do przekazania informacji, Agnieszka powinna sama to zrobić. A skoro powiedziała mi wyraźnie, żebym nie przejmowała się karmą i pomocą dla Pani, bo ona to bierze na siebie i jest z Panią w kontakcie, to zrozumiałam, że to samo powiedziała także Pani. Toteż nie dzwoniłam, nie pytałam. I stąd zamieszanie. Przepraszam.

Rudzia: przecież od początku zaznaczyłam, że nie jesteśmy w stanie dorzucić się finansowo do Farela. Robiłam, co mogłam - prosiłam i tutaj, na dogo, i na naszej głównej stronie, i na fecebooku. Jak widać w rozliczeniu - są efekty. Wiele osób wpłacało na Farela zamiast na inne nasze psy.
Koszty są ogromne, ale i tak dużo mniejsze, niż by mogły być: rachunek na SGGW stargowany o 630 zł (miało być ponad 1900 zł, było w końcu 1270). Taniej byłoby zapobiec sytuacji, nie dopuszczając do takiego zaniedbania. A przede wszystkim lepiej byłoby dla psa.

(jeszcze raz koszty:
1270 zł leczenie na SGGW
148,50 hotel luty
64,69 leki
325 leczenie luty i karma wet (przychodnia Pro Animals Tomaszów)
160 zł leczenie marzec (przychodnia Pro Animals Tomaszów)
553,50 hotel i jedzenie marzec
430 zł transport)

Ale przede wszystkim: jeszcze raz dziękuję tym, którzy Farela wspomagają :Rose:. Kika, w tytułach Twoich wpłat jest info, że to pieniądze dla domku Farela. Nie mogę ot tak przelać ich na prywatne konto, muszę mieć na wszytsko faktury. Chciałam poczekać, żeby uzbierało się tyle, by zamówić w sklepie internetowym jakąś konkretną karmę. Co Ty a to? A może, żeby nie było potem problemów, przelewałabyś bezpośrednio na konto Kasi?

Posted

Nie chce dyskutowac na forum,bo to tylko podnosi emocje nie potrzebnie,zadałam pytanie czy jest możliwosc zamiescic info o rozliczeniu Felcia.
Wiesz że zwróciłam się z prośbą do Fundacji bo uważałam że to jest najlepszy sposób pomocy psu.NIGDY ale to nigdy nie skrzywdziłabym świadomie czy nie świadomie zwierzęcia!Chciałam dobrze,wziełam staruszka ze schroniska,(wczesniej były dwa psy-jeden umarł ze starosci drugi po kleszczu)uznałam że u mnie będzie miał lepiej niż w schronie.Starałem się aby było dobrze.I gdyby nie chorobą z którą wiedziałam że sobie nie poradzę do dziś by był ze mną.Nie miałam wpływu na maila do Ciebie i nie miałam wpływu na telewizje.Jestem wdzięczna za pomoc którą otrzymałam!
Inny człowiek byc może machnął by ręką na psa,ja walczyłam o niego-codzienne jazdy do niego do sggw,zbieranie funduszy.Pierwszy raz z czyms takim się spotkałam.Wiesz że myśleli o eutanazji.Czułam i czuję się winna całej sytułacij,bo tylko człowiek bez serca by był nie wzruszony!W momencie kiedy zobaczyłam że "coś"sie dzieje z psem wezwałam weta.dostał leki,został przeniesiony bliżej mnie.Pracuję 4 godz dziennie.przez ten czas zajmowałam się Nim.Ty w tym czasie już Elu organizowałaś miejsce w sggw.Powiedziałas że Fundacji nie stac na leczenie psa.Przyjełam to i powiedziałam że będę płacic,kiedy spytałas ile mogę zadeklarowac powiedziałam że 100 zł,zaznaczając że bede płaciła ile sie da.Potem trafił do Anj.i w końcu wiadomosc że jest osoba chętna.owszem ucieszyłam się ale......bałam się że ta osoba może nie poradzic sobie,pomimo że Farel ma się lepiej.owszem zadeklarowałam że bede Kasi pomagac tz karma,leki itp.Ale prosiłam Cię po którymś poscie żebys nie przerywała zbiórki od przyjaciół na dogo.Zostało to bez echa.Ja ostatni raz rozmawiałam z Tobą bardzo dawno temu(miesiąc)mówiłam Ci o kosztach,wysyłałam info o zakupionych "pierdołach".
Jest mi cholernie przykro z powodu tych kłamstw,a może nie dopowiedzeń.Ale zawsze powtarzałam że liczy sie tylko Farel.Nic mu nie zrobiłam ale może z drugiej strony za mało zrobiłam.Przepraszam że nie przewidziałam jego choroby,że chciałam dobrze zabierając Go ze schronu,przepraszam Kasię że nie dowiedziała się wczesniej.To powinna wiedziec na samym początku.Z jednej strony nie zrobiłam Farelowi nic,z drugiej czułam się fatalnie.Ale tylko ten kto nic nie robi nie popełnia błedów.Zawsze można cos lepiej zrobic.
Pamiętam jeszcze jedną rozmowę z Elą,gdy prosiłam żeby pieniadze wpływały na konto fundacji dla Felcia.Nie znałam wtedy Kasi(po głosie tylko znam i wiem że jest cudownym człowiekiem,pełnym miłosci dla zwierząt)chciałam żeby fundacja miała piecze nad nim.Wyszło jak wyszło.\Rozumiem Elu że fundacja nie ma kasy.zawsze to rozumiałam.
Wziełam na siebie bo uznałam że skoro z Felciem jest ok to nie będą wielki koszty,okazało się inaczej.Farel ma jakiegoś grzyba którym zaraził pozostałe psiaki.Masa kasy idzie na opatrunki i masci.Przeszedł "coś" z sercem-przyjazd weta+leki.przeszedł zapalenie przedsionkowe?oczywiscie znów przyjazd weta plus leki.potem kolejny przyjazd weta i kolejne leki.Plus leki które na codzień przyjmuje.Kasia o wszystkim pisała.to wszystko mase kosztuję.Codzienny kuciak,miesko....Jedna,nawet dwóm osobom ciężko to opłacic.A wiesz Elu o mojej sytułacji.W przeciwieństwie do Kasi o wszystkim Ci mówiłam.Prosiłam o zatrzymanie dla siebie mojej osoby,bo obydwie uznałyśmy że to Farelowi nie pomoże.
Farel nie potrzebuje karmy,jak wiesz po Kasi wpisach nie chętnie ją je.Leki,opatrunki idą na kg.

Posted

Kochane, przede wszystkim nalezy zmienic tytuł watku. Ja zagladałam do Farela od czasu do czasu i byłam przekonana, ze jest w DS.
Trzeba napisac, ze potrzebuje wsparcia, bo to DT. Wiele osob interesuje sie jego losem i pewnie zyje w nieswiadomosci, tak jak ja.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...