haifa Posted March 19, 2012 Author Posted March 19, 2012 już :) Brutus zakwaterowany. Stres sięgał zenitu, żeby go odebrać i wywieźć. W drodze bałam się jak cholera, ale była na szczęście pati-c. Zanim dotarłyśmy do samochodu, od każdego kamienia musiałyśmy go odrywać, ma obsesję na kamienie. W podróży anioł. Jeszcze nie mam wieści z lecznicy, będę dzwoniła jutro. Będzie wykonywana morfologia z biochemią (i inne jak potrzeba badania krwi), konsultacja dermatologiczna, ortopedyczna i ocena behawioralna pod kątem ewentualnych zaburzeń, by mógł szukać nowego domu bez zastrzeżeń. Szukałam tatuażu, ale w uszach znalazłam wszystko prócz tatuażu: cuchnące kopalnie mazi, dramat. Ten pies nie miał łatwego życia, a wręcz miał przechlapane życie. Zrobiono mu wodę z mózgu wydawaniem sprzecznych komend, agresją fizyczną, krzykami. Prawdopodobnie kudłatek po weekendzie będzie wyciągany. Kot ma przepuklinę, może dostał kopniaka albo był prztrzaśnięty drzwiami albo tak ma, trudno powiedzieć, w każdym razie pani już go nie chce. Quote
haifa Posted March 19, 2012 Author Posted March 19, 2012 i bardzo bardzo dziękuję Forumowiczkom za ogromną pomoc. To dzięki Wam się udało. Dziękuję i będę informować o wynikach z lecznicy. Quote
haifa Posted March 21, 2012 Author Posted March 21, 2012 wszystko można załatwić, kudłatek jest po ojcu sznaucerze, ma ciemno szarą sierść, szczotki na łapach i ogonie, z pyszczka i sylwetki jak sznaucer. To "prezencik gwiazdkowy" dla niedowidzącej dziewczynki (działanie pod wpływem impulsu "chcę", zamiast się zastanowić, czy potrafię psa utrzymać. Nie opędzi się ani kota ani psa 5 złotymi na całe jego życie: szczepienie?, odrobaczenie?, karma?). Wieści z lecznicy Brutusa: wykonano już morfo z biochemią (leukocytoza, podwyższone wskaźniki białkowe, znaczne odwodnienie), mocz (podwyższone białko, zapalenie prącia, mocz zasadowy), USG (wszystko ok, nie ma zmian w narządach czy od zapalenia czy uderzeń mechanicznych). Dzisiaj badanie kardiologiczne plus rtg klatki (czy żebra nie były połamane), w czwartek ortopeda, w piątek dermatolog. Na początku postraszył panie lekarki i techniczki warczeniem, ale badania przebiegły bez kagańca. Quote
haifa Posted March 23, 2012 Author Posted March 23, 2012 (edited) oto zdjęcia Brutusa z dnia przyjęcia do szpitala. Trochę przybrał na wadze, sierść minimalnie porosła gołą skórę Edited March 23, 2012 by haifa Quote
haifa Posted March 23, 2012 Author Posted March 23, 2012 dzisiaj wiadomo także że w badaniu kardio szmery w sercu i uszkodzone zastawki. Została jeszcze konsultacja ortopedyczna z usg stawów biodrowych i dermatolog. Quote
Beatrx Posted March 23, 2012 Posted March 23, 2012 o matko, toż to bida z nędzą z niego:( ale już ma ten błysk w oku, jeszcze wyjdzie na ludzi:cool3: Quote
haifa Posted March 23, 2012 Author Posted March 23, 2012 bida okropna. W zimę przed dokarmianiem wyglądał znacznie gorzej, jakby miał się za moment przewrócić: drżały mu łapy, nie zapomnę tego. Ogon jest chyba połamany, gdyż pani techniczka podotykała czy to nie ropnie, ale nie. Z połamanym ogonem można żyć, ale pokazuje co ten psiak przeszedł. Żebra nie noszą śladów złamań. A skóra i sierść jak widać: cała przykurzona, sfilcowana, cuchnie na kilometr. Quote
mtf zalesie Posted March 23, 2012 Posted March 23, 2012 jak to czytam to tylko mysle jak zrobic aby ci ludzie poniesli jakies konsekwencje za takie traktowanie zwierzecia Quote
haifa Posted March 23, 2012 Author Posted March 23, 2012 jeśli na jakimś etapie pojawią się problemy, to trzeba będzie. Ale tam nikt nie zdaje sobie sprawy w ogóle z faktu doprowadzenia zwierzęcia do zaniedbania. Wytłumaczeniem jest trudna sytuacja materialna. Lecz zamiast siedzieć w internecie na facebooku można wklikać hasło pomoc dla zwierząt, poszukać organizacji, któryś z wetów by przekierował do wolontariuszy z Mińska. Tylko trzeba chcieć zauważyć problem. Tu są co chwilę takie kwiatki: czas będzie zaraz ruszyć na Dziękowiznę pod Mińskiem, gdzie mieszka wariat, zaś drugi trzyma 3 psy (tyle widać z drogi) na łańcuchach o długości 0.5 metra i prowadzi chyba "kociarnię". Tylko tam już potrzeba zorganizowanej akcji interwencyjnej. Quote
enia Posted March 25, 2012 Posted March 25, 2012 [quote name='haifa']jeśli na jakimś etapie pojawią się problemy, to trzeba będzie. Ale tam nikt nie zdaje sobie sprawy w ogóle z faktu doprowadzenia zwierzęcia do zaniedbania. Wytłumaczeniem jest trudna sytuacja materialna. Lecz zamiast siedzieć w internecie na facebooku można wklikać hasło pomoc dla zwierząt, poszukać organizacji, któryś z wetów by przekierował do wolontariuszy z Mińska. Tylko trzeba chcieć zauważyć problem. Tu są co chwilę takie kwiatki: czas będzie zaraz ruszyć na Dziękowiznę pod Mińskiem, gdzie mieszka wariat, zaś drugi trzyma 3 psy (tyle widać z drogi) na łańcuchach o długości 0.5 metra i prowadzi chyba "kociarnię". Tylko tam już potrzeba zorganizowanej akcji interwencyjnej. a z kim masz zamiar jechać? chodzi mi o org.? i kiedy? Quote
haifa Posted March 25, 2012 Author Posted March 25, 2012 (edited) chciałabym z psim aniołem i vivą za ok. 2 tygodnie. W tej chwili chciałabym zaprosić na wątek podhalana: http://www.dogomania.pl/threads/225148-Podhalan-w-schronie-tylko-w-kt%C3%B3rym-Szukam-psa-i-dt?p=18893202#post18893202 Edited March 25, 2012 by haifa Quote
haifa Posted March 25, 2012 Author Posted March 25, 2012 jest już kompletna diagnoza Brutusa: ortopedycznie: nie ma dysplazji, ostatni odcinek kręgosłupa jest zrośnięty ze zmianami zwyrodnieniowymi i zwapnieniem i to on powoduje problemy z utrzymaniem równowagi i chodzeniem. Będzie dostawał p-zapalne i p-bólowe co jakiś czas. dermatologicznie: pierwsza opcja bardziej prawdopodobna to zaburzenia hormonalne nadprodukcji testosteronu i androgenów, więc będzie kastrowany, co w jego przypadku jest wskazane od strony ewentualnego wyciszenia psychicznego. Jeśli kastracja nie wpłynie na zmiany skórne w żaden sposób, to jest to "onkowy" zespół wrzodziejącej skóry. Dermatolog skłania się jednak ku pierwszej opcji. Chciałabym zapytać Forumowiczki, czy poleciłybyście mi szkoleniowca w Warszawie z zakwaterowaniem, gdzie Brutus mógłby spędzić kilka dni na podglądzie behawioralnym? Ja mam w Mińsku, ale bez przetrzymania, więc kompletnie odpada wozić psa codziennie z Warszawy do Mińska. Jest pani chętna na adopcję Brutusa, ale musi być bezwględnie oceniony pod kątem wykluczenia zaburzeń psychicznych/ kontaktu, dla wszelkiej pewności. Quote
enia Posted March 25, 2012 Posted March 25, 2012 a jak on ogólnie się zachowuje? to już masz chętną na niego.....oby tamta rodzina sobie o nim nie przypomniała... Quote
Cantadorra Posted March 25, 2012 Posted March 25, 2012 Jamor jest z okolic W-y. Poszukaj go w necie i możesz się umówić na kilka dni na obserwację. Quote
Beatrx Posted March 25, 2012 Posted March 25, 2012 Jamor jest z Warki, to 60km za Warszawą, ale warto tę trasę pokonać. tu masz jego stronę: http://*********/ Quote
haifa Posted March 25, 2012 Author Posted March 25, 2012 do Eni: tak, artykuł zamieszczony w gazecie (a nawet nie czytałam) przez Renatę z Nogi w Łapę wywołał burzę telefonów. Uzbierała się wówczas dwukrotnie większa suma pieniędzy oraz w późniejszym terminie zgłosiła się chętna rodzina z Warszawy. Ostateczną decyzję podejmą pojutrze odnośnie adopcji. Tamta rodzina pamięta, nie zapomniała. Przypomina mi codziennie. Mam odpowiednie dokumenty w razie czego. do Beatrx i Cantadorra: dziękuję za informacje, jutro będę dzwonić. Quote
haifa Posted March 27, 2012 Author Posted March 27, 2012 U Jamora kolejka do maja/czerwca w zależności od szybkości adopcji. To odpada całkowicie. Co do zachowania to nie wygląda jakby kiedykolwiek miał szkolenie: nie zauważa człowieka, miota człowiekiem na smyczy w każdą stronę, nie słucha głosu i nie reaguje na głos, nie ma kontaktu podstawowego, że pies zainteresuje się tym, co się do niego mówi. Obsesja kamieni musi być w trakcie szkolenia zamieniona na zdolności aportujące, żeby się nie nudził, tylko zaczął rozwijać. Ma zachowania szczeniaka: jeśli coś jest nie po jego myśli, piszczy, piszczy i nagle zalega jak kłoda pod nogami. Czuć że był szarpany, gdyż nie reaguje wcale na naprężenie czy skrócenie smyczy, natomiast wyrywa rękę z obojczyka. Pan, który szkoli psy w Mińsku ma ogromną wiedzę i myślę, że się zna na swojej pracy bardzo dobrze. Brutus po prostu ma tak zrobioną burzę w mózgu, że zapomniał o swoim szkoleniu. Quote
Beatrx Posted March 27, 2012 Posted March 27, 2012 a może by się tak skontaktować z tym, kto go szkolił tu w Mińsku? Quote
haifa Posted March 29, 2012 Author Posted March 29, 2012 nie ma warunków na przetrzymanie przez 2 miesiące, tyle trwa pełna ocena behawioralna, czyli długość okresu adaptacyjnego. Po tym czasie pies w nowym domu zaczyna "pracować" czyli ujawniać swoje zdolności stróżujące i ewentualnie zagrażać jednemu z domowników. Im lepsze warunki w nowym domu żywieniowe i opieka, tym silniejszy instynkt do obrony tego "lepszego" domownika lub całej posesji. Ściągnęłam z Radomia osobę, która interesuje się behawiorystyką i onkami i ma super wiedzę. Porozmawia z Brutusem w sobotę, oceni kontakt pies-człowiek. Trzeba mu znaleźć dom, gdzie osoby mają pojęcie o onkach, żeby ukierunkowały psa właściciwie poprzez pracę. Jeśli weźmie go ktoś tak po prostu nie angażując do pracy (bezwzględnie wymagane szkolenie z opiekunem) to on znajdzie sobie pracę sam: stróżowanie 100 metrów ulicy, pilnowanie jednego domownika i agresja do drugiego domownika i inne odchyły. Quote
Beatrx Posted March 29, 2012 Posted March 29, 2012 bardziej chodziło mi o to, żeby ten szkoleniowiec się z nim choć raz spotkał, bo już kiedyś do niego dotarł i z nim pracował. skoro jest tak, że psisko ma człowieka w czterech literach to przydałby się jakiś środek zaradczy żeby zaczął człowieka zauważać, bo spacer, na którym człowiek jest jedynie zbędnym balastem nie jest przyjemny ani dla zwierzątka, ani dla człowieka. ale jak już masz kogoś zaufanego to czekamy na wyniki (oby pozytywne) obserwacji:) Quote
haifa Posted March 29, 2012 Author Posted March 29, 2012 też o tym myślałam, ale pan nie dojedzie do Warszawy. Transport Brutusa kosztował 150 zł, gdyż w transporcie pomaga mi koleżanka spod Warszawy. Aby go zabrać z lecznicy, przywieźć do Mińska i wywieźć z powrotem potrzeba mniej niż, ale około 300 zł. To za duże koszty. Quote
mtf zalesie Posted March 29, 2012 Posted March 29, 2012 czyli 300zl kosztowalby jednorazowy kontakt z panem z minska....jesli dobrze zrozumialam Quote
haifa Posted March 30, 2012 Author Posted March 30, 2012 można tak powiedzieć: cena za transport za okolo 250 km plus cena za usługę szkoleniowca za kilka godzin spotkania pana z psem (chyba to jest 30 zł za godzinę ale nie jestem pewna) nie zmieniłam imienia, niech to zrobią nowi opiekunowie :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.