anetta Posted December 6, 2007 Posted December 6, 2007 No nooo, ładnie się zaokrąglił :lol: :loveu: Quote
olekg89 Posted December 6, 2007 Posted December 6, 2007 Piekny doberman. Widzę ,że przepada za sąsiadami tak jak Czarek :P Ale on ma wybranych ,których nienawidzi :P Cudny pies:)I ty też ,że go wzięłaś.Niewielu ludzi bierze duże psy po przejściach. A Dobermany to wogóle przecież im po 3roku zycia mózg zaczyna roznąć i uciska czaszkę i rzucają się na własciciela! o :D:D:D:D Quote
betty_labrador Posted December 7, 2007 Posted December 7, 2007 pieknosc !! :loveu: swieci sie slicznie :) czyli mu dobrze :) Olek dobre z tym mozgiem :eviltong: Quote
socurek Posted December 8, 2007 Author Posted December 8, 2007 hahaha... też tak kiedyś słyszałam z tym mózgiem :evil_lol: Mojemu już chyba rośnie, bo jak ostatnio się bawiliśmy śnieżkami to mało mi ręki z tą kulką nie odgryzł :p Futro mu świeci bo skurczybyk kabanoski wcina :D Już mnie parę osób prosiło, żebym też ich przygarnęła ;) Chyba jest najbardziej rozpieszczonym kundlem na całej ziemi :lol: P.S.: Medorkowa, ja wciąż czekam na zdjęcia w Waszej galerii :D Bo jak na razie to smae tańczące Mikołaje :P a też bym chciała coś pokomentować :) Quote
Medorowa Posted December 8, 2007 Posted December 8, 2007 socurek napisał(a):hahaha... też tak kiedyś słyszałam z tym mózgiem :evil_lol: Mojemu już chyba rośnie, bo jak ostatnio się bawiliśmy śnieżkami to mało mi ręki z tą kulką nie odgryzł :p Futro mu świeci bo skurczybyk kabanoski wcina :D Już mnie parę osób prosiło, żebym też ich przygarnęła ;) Chyba jest najbardziej rozpieszczonym kundlem na całej ziemi :lol: I chwała ci za to;);) Quote
Atkaaaa Posted August 14, 2008 Posted August 14, 2008 http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=118538 doberman do adopcji..:( Quote
Izabelka123 Posted November 25, 2008 Posted November 25, 2008 socurek piekny Twój piesek,nasza Dianka tez po przejściach i tez jest z nami 6 miesięcy dopiero i także sobie nie wyobrażam jak jej kiedyś mogło nie być, wogóle dobki to wyjątkowe psy,kocham ją tez strasznie:loveu::loveu::loveu: Quote
Patisa Posted January 16, 2009 Posted January 16, 2009 [quote name='socurek'] http://img254.imageshack.us/img254/1463/yoreczeksf0.jpg Cudnego masz yoreczka. Fajnie, ze to 40kg znalazło sobie pana i może go teraz wygodnie wysiadywać:cool3: Quote
Rybka_39 Posted February 5, 2009 Posted February 5, 2009 Przeczytałam wszystko jednym tchem:loveu: Poryczałam się ze wzruszenia!! Uwielbiam dobki! I ten ich piekny wyraz mordki:loveu: Quote
kwiatek82 Posted June 4, 2009 Posted June 4, 2009 Przeczytałam od pierwszej strony Waszą historię ! jestem pełna podziwu ! ślicznego masz psiaka ! Zycze Wam wielu wspaniałych chwil pełnych miłości i zrozumienia ! Poinformuj nas co u Was nowego :loveu: Quote
socurek Posted June 17, 2009 Author Posted June 17, 2009 http://img4.imageshack.us/img4/466/20090525215.jpg Ufff... na szczęście jest tylko jeden, ale dokazuje za całą armię dobków :evil_lol: Wczoraj Nortusiowi zginęła koleżanka. Jak tylko się dowiedzieliśmy wyruszyliśmy na poszukiwania. Niestety Rucia się nie znalazła, mimo poszukiwań, gwizdania i nawoływania do późnych godzin nocnych... :-( Więc Ktokolwiek widział... ktokolwiek wie... http://www.dogomania.pl/forum/f96/krakow-okolice-tysiaclecia-140044/ Quote
BeataJ Posted September 2, 2009 Posted September 2, 2009 Swietnie, ze sa tacy ludzie! Gratuluje kompana! Quote
Dobermania Posted August 14, 2010 Posted August 14, 2010 Mnie też się łezka w oku zakręciła, też się wzruszyłam, zwłaszcza, że sama kilka lat temu adoptowałam zupełnie obcego mi psa - mieszańca dobermana. Nic o nim nie wiedziałam, ale jak zobaczyłam ten szkielet z raną otwartą i niewidzącego na jedno oko, szkielet, który w ogóle nie zwracał na mnie uwagi, to wróciłam z tym Skarbem do domu. I dziś Go zemną już nie ma i bardzo za mną tęsknię ;( Życzę Ci, żeby Twój Northonek żył w zdrowiu do końca. Więcej ludzi powinno czytać takie historie i zamiast kupować psy, adoptować. Quote
Tay Posted March 7, 2011 Posted March 7, 2011 Witam serdecznie wszystkich!!! Na początek pragnę Ci pogratulować przygarnięcia tak cudownego przyjaciela, a jemu cudownej pani. Sam zrobiłem podobnie 9 lat temu, i nie żałuje decyzji mimo,że teraz po śmierci taya bardzo trudno się zbieram. Zdecydowałem się zarejestrować i napisać ci posta ponieważ czarno mi się zrobiło przed oczami, w związku z tym czym się chwalisz, a nikt nie reaguje. 1. Kamienie nie służą do zabawy z psem!!!. Pomyśl o jego zębach - starcie widoczne jest już na zdjęciach. Taya odebrałem ze schroniska bo jego pierwszy pan bawił się z nim kamieniami, a jak pies połknął to pan go oddał, bo szkoda mu było wydawać kasę na operacje. 2. Z racji obciążenia tylnych łap u dobermana, jak i ras o podobnej wielkości, radze utrzymać wagę odpowiednią. Jeśli tego nie zrobisz narazisz go na dysplazje biodra, zmiany w kręgosłupie, a co za tym idzie przyśpieszysz śmierć swojego przyjaciela. Rozumiem że trudno jest mu odmówić, ale w tej kwestii to Ty musisz być osobą odpowiedzialną. Mój doberman żył długo tylko dzięki temu że nie pozwalałem mu przytyć. Pamiętaj aby nie dawać łasuchowi czekolady bardzo niszczy ona psom wątrobę. Życzę bardzo dużo wspólnych zabaw, i spacerów. Sam może jeszcze kiedyś zostanę sprowokowany do kolejnej pomocy tym psom i adoptuje przyjaciela, ale jeszcze nie mogę. Proszę przestrzegaj tych zasad które Ci napisałem. Michał. Quote
Amber Posted September 8, 2011 Posted September 8, 2011 Super opowieść, świadczy o prawdziwej miłości. Ale dobermany już takie są, nie sposób ich po prostu nie kochać... Kto ma ten wie ;). Szoda, że galeria chyba nie żyje już od dłuższego czasu, bo chętnie pooglądałabym nowe fotki Nortonka i zaprosiła do galerii mojego brąza Jariego :). Quote
Ricowiola Posted December 15, 2011 Posted December 15, 2011 JEST SLICZNY DOBERMANY TO WSPANIAŁE PSY... ŻADNA RASA ALE TO ŻADNA RASA IM NIE DORÓWNA ... ALE SZKODA ZE TAK CHORUJĄ MÓJ ZACHORAŁ JAK MIAŁ 8 LAT :( NIESTETY JUZ GO ZEMNĄ NIE MA NIE WYGRAŁ WALKI Z RAKIEM :( MINEŁO 2 LATA A JA DO DZIŚ WYCISKAM PO NIM ŁZY :( JEST SLICZNY TE MĄDRE OCZY .... TEZ SIĘ UŚMIECHA KOCHA SPAC POD KOŁDRĄ I SIADA NAKRZESLE KANAPIE I FOTELACH JAK CZŁOWIEK ? BO MÓJ TO WŁASNIE ROBIŁ jESTES WIELKĄ SZCZESCIARA ZE MASZ GO W SWOIM POSIADANIU... Quote
socurek Posted May 13, 2012 Author Posted May 13, 2012 Ooooo... mój wątek jeszcze tu istnieje :) Po kilku latach spędzonych z Norkiem muszę przyznać, że każdy dzień z nim spędzony jest skarbem :) Wiem, co to znaczy stracić psa. Ostatnio pożegnałam suczkę mojej mamy. Miała ropomacicze. Przeżyła operację, ale zmarła trzy dni później na zapalenie osierdzia. Do dziś po niej płaczę, choć była u mnie tylko kilka dni. Robimy przymiarki do drugiego pieska. Zastanawiamy się jeszcze... tym razem byłaby to malutka suczka... Ale jeszcze wszystko na etapie przemyśleń. A co do aktualnych zdjęć Norka: I ostatnia wizyta u weterynarza - złapał katar bidulek: Pozdrawiamy ;) Quote
Amber Posted May 13, 2012 Posted May 13, 2012 Po takim czasie niezaglądania tutaj, tylko 2 zdjęcia? Nieładnie ;) Mała suczka to dobry pomysł jeżeli Northon jest delikatny w stosunku do mniejszych od siebie. Mój Jari to taki nosorożec, że potrafi niestety nadepnąć na jamniczkę i nawet tego nie zauważyć ;) Quote
socurek Posted May 13, 2012 Author Posted May 13, 2012 Przepraszam, już rewanżuję się filmikiem ;) Moje oczko w głowie i najkochańszy pieszczoszek [video=facebook;439940149367222]https://www.facebook.com/video/video.php?v=439940149367222[/video] Quote
darii_iia Posted May 13, 2012 Posted May 13, 2012 Przeuroczy psiak. :) Pozdrawiamy i będziemy wpadać częściej. ;) Quote
socurek Posted May 15, 2012 Author Posted May 15, 2012 Niedawno gościłam 10-letnią suczkę mojej mamy. Z tego co mówiła moja mama, Cassie wymiotowała "czarną jak smoła" mazią, miała trudności z oddychaniem. Mama mieszka w małym misteczku. Weterynarzy tam jest kilku, ale żadnemu bym nie zaufała. Po konsultacji z jednym z nich Cassie dostała steryd i poczuło się lepiej, co na dobre uspokoiło moją mamę. Prosiłam ja, żeby ją przywiozła do Krakowa, żeby przebadał ją jakiś dobry fachowiec. Na drugi dzień Cassie znowu źle się poczuła i mama przyjechała z nią do Krakowa, gdzie zawieźliśmy ją do pani weterynarz od misternej roboty (czyli superfachowiec d/s małych zwierząt). Okazało się, że Cassie ma ropomacicze. Dostała kroplówkę wzmacniającą (bo miała sporą nadwagę i Pani Doktor obawiała się o serduszko) i wieczorem odebrałam ją do siebie. Cassie całą noc ciężko oddychała, ale kiedy wchodziłam do pokoju machała ogonkiem jak szalona (podzieliliśmy się psami z moim lubym - on spał z Cassie, ja z Nortonem ;)). Następnego dnia rano zawiozłam ją na operację. Rokowania były ostrożne i Pani Doktor uprzedziła nas, że suczka z racji wieku i wielkiej nadwagi może nie przeżyć takiego obciążenia. Zwłaszcza, że dosyć późno została zdiagnozowana. Siedziałam jak na gwoździach, aż w końcu zadzwonił telefon i usłyszałam szczęśliwą wiadomość, że sunia się wybudza z narkozy, a wszystko poszło dobrze. Zabraliśmy małą do domku. Następnego dnia zaniosłam ją na kroplówkę, mała piszczała, żeby jej nie zostawiać, a za każdym razem jak do niej podchodziłam prawie szalała z radości. Wieczorem opowiadałam mamie, że Cassie już zaczyna dokazywać, że zjadła pół miseczki i że niedługo bedzie ją mogła zabrać do domu. Ledwie odłożyłam słuchawkę Cassie zwymiotowała, a przy tym pękła jej jedna pętelka i z brzuszka wylała się spora ilość różowej cieczy. Od razu pojechaliśmy do całonocnej kliniki weterynaryjnej, gdzie została na noc pod nadzorem. Rano ja musiałam iść do pracy, ale mój luby pojechał po nią i zabrał ją do naszej Pani weterynarz. Tam okazało się, że malutkiej wdało się zapalenie osierdzia. Została dokładnie wyczyszczona i Pani wet. starała się znaleźć jej miejsce w jakiejś klinice na noc, ale nikt jej nie chciał przyjąć. Ostatecznie Pani Doktor zlitowała się nad Cassie i nad nami i zabrała ją do swojego domu, by móc w razie czego na czas podać jej leki... Niestety nasza Cassie nie dożyła następnego dnia. Najpierw zapadła w śpiączkę, a potem stanęło jej serduszko. Do dziś płaczę po kochanej Cassie. Była taką iskiereczką - za każdywyraz poświęconej jej uwagi odwdzięczała się szaleńczym machaniem ogonka. Pani wet mówiła, że do ostatniej chwili... Jeśli kiedykolwiek będę mieć suczkę - wysterylizuję ją najszybciej, jak to będzie możliwe. To naprawdę zaoszczędza tylu potencjalnych problemów... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.