Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Wczoraj zdarzyło się coś, co nie powinno się zdarzyć.
Wczoraj o 15 odszedł Kuba. Gdzieś tak o 16.50 musiałam wejść do pokoju (Kuba już był pogrzebany) po index (bierzmowanie w maju mam) i spojrzałam na klatkę w której Nutka mieszkała z Kubą (teraz mieszka sama) i dokładnie usłyszałam że świnka pije z poidła. Ale to na pewno nie była Nutka, bo ona była po drugiej stronie klatki (80x60 ma klatka) w tym samym momencie patrzyłam na poidło... Przeszedł mnie dreszcz, ale nie spanikowałam... Jakoś ostatnio się przyzwyczaiłam, że dzieje się coś co nie ma prawa się dziać.
Wczoraj później jak wróciłam z kościoła, siedziałam w domu sama. Ale nie mogłam znieść widoku klatki i wyniosłam ją do innego pomieszczenia.

Rozmawiałam z moją przyjaciółką (praktycznie znamy się od urodzenia, tyle że ona mieszkała do niedawna w Kutnie, teraz mieszka w Belgii) i opowiedziała mi o swoim koledze którego prześladuje liczba 44 od urodzenia i sny mu się spełniają. Ciekawy przypadek. Mnie osobiście liczby nie prześladują, ale chce jak najprędzej wyprowadzić się z domu, bo mieszkanie koło kurhanu mnie przeraża. Mimo że mieszkam tu od urodzenia, zawsze się czuję we własnym domu nieswojo...

Posted

Kibaa napisał(a):
U mnie za wałami na terenie Dąbrówki jest taki stary dom, prawie zawalający się. Jak tam czasami bywałam to mnie ciarki przechodzily. Łazi tam pełno kotów. Podobno koleś który mieszkał w tym domu spalił się (jest tam dziura do sypialni i można zajrzeć - faktycznie spalony) Kiedyś poszłam sobie tam (koło tego domu) i nagle mnie strach sparaliżował. Nie mogłam się ruszać, zaczęłam panikować, bałam się. Stałam tak, wyciągnęłam komórkę i zadzwoniłam do kumpelki, żeby przyszła bo strasznie sie boje i w ogóle (całe szczęście miała blisko) Przerażają mnie takie miejsca ale zarazem intrygują. :razz:


Karolajna napisał(a):
Wczoraj zdarzyło się coś, co nie powinno się zdarzyć.
Wczoraj o 15 odszedł Kuba. Gdzieś tak o 16.50 musiałam wejść do pokoju (Kuba już był pogrzebany) po index (bierzmowanie w maju mam) i spojrzałam na klatkę w której Nutka mieszkała z Kubą (teraz mieszka sama) i dokładnie usłyszałam że świnka pije z poidła. Ale to na pewno nie była Nutka, bo ona była po drugiej stronie klatki (80x60 ma klatka) w tym samym momencie patrzyłam na poidło... Przeszedł mnie dreszcz, ale nie spanikowałam... Jakoś ostatnio się przyzwyczaiłam, że dzieje się coś co nie ma prawa się dziać.
Wczoraj później jak wróciłam z kościoła, siedziałam w domu sama. Ale nie mogłam znieść widoku klatki i wyniosłam ją do innego pomieszczenia.

Rozmawiałam z moją przyjaciółką (praktycznie znamy się od urodzenia, tyle że ona mieszkała do niedawna w Kutnie, teraz mieszka w Belgii) i opowiedziała mi o swoim koledze którego prześladuje liczba 44 od urodzenia i sny mu się spełniają. Ciekawy przypadek. Mnie osobiście liczby nie prześladują, ale chce jak najprędzej wyprowadzić się z domu, bo mieszkanie koło kurhanu mnie przeraża. Mimo że mieszkam tu od urodzenia, zawsze się czuję we własnym domu nieswojo...


A mnie się wydaje że wam ostro wyobraźnia pracuje i dlatego strach was paraliżuje i czujecie się nieswojo. Taki "instynkt";p .

A zmierzchnica czekam na fotki :evil_lol:

Nikt już nie ma zadnych historii?;(

Posted

sunshine napisał(a):


Nikt już nie ma zadnych historii?;(



Nie wiem.:shake: Pustka w głowie.:roll: Chyba, że za historię uzna się to, że ktoś dzwonił mi do drzwi, a jak poszłam sprawdzić kto, to nikogo tam nie było. Ale to raczej nie były duchy.:p

Posted

Dziś specjalnie tam polazłam, ale pełno ludzi blisko było, więc z fotek nici :evil_lol: Bo tam wchodzić nie wolno i wolałabym, żeby nikt nie widział, że tam włażę :cool1: A w tygodniu czasu nie będę miała, więc sobie poczekacie :diabloti:

Też uważam, że większości osób bardziej wyobraźnia płata figle niż duchy :evil_lol: Mój dom to niezły zabytek, ma 118 lat około, codziennie przechodzę też na spacer nocą koło baaardzo starego cmentarza (okolica fajna - droga, po prawej cmentarz, po lewej jakieś trawniki, pusto...:cool1:) - ale jakoś duchów jeszcze nie spotkałam :cool3: Oprócz tego, co mnie obudził i dziwnych wydarzeń po śmierci dziadka, ale to pisałam już.

Co do cmentarza to w ogóle fajna historia, bo jak naprawiali jego mur, to rozwalili kilka nagrobków i użyli do naprawy...:roll: Nie ma to jak profanacja, ech.

Posted

A ja miałam wczoraj dziwny sen.:evil_lol: O duchach.:diabloti:
Śniło mi się, że szłam parkiem, a ścieżką równoległą do mojej latały sobie 2 duchy w płaszczach z kapturami.:lol: Miały żółte oczy, a płaszcze i kaptury brązowe. Nagle mnie zobaczyły i poleciały na mnie.:p Pogadałam z jednym, a potem poszłam za nim do jakiegoś lasku.:evil_lol: Tam było ognisko, ale poza tym było ciemno jak w d...:diabloti: Nagle zaczął mnie gonić Frankenstein i musiałam uciekać.:evil_lol: A potem nacisnęłam klawisz Escape i sen się skończył.:lol:

Często miewam w snach, że jak się wystraszę i "nacisnę" Escape to sen się kończy.:diabloti: Wiem, że to nie jest straszne, ale nie mogłam się oprzeć.:oops:

Posted

A ja miałam sen kiedyś, niedawno, śmieszny :evil_lol: jak szłam po schodach do kogoś (w bloku chyba) a na schodach siedziały i staly chyba z 15 duchów, wszyscy umarli jak byli mlodzieżami jeszcze, szłam jeszcze z kimś innym nie pamiętam kto to był, duchy lubiły ta osobe, przyjaźnie sie przywitały, pomogły, zaprowadziły do mieszkania, a jak mnie zobaczyli to się odwrócili tak :obrazic:i zniknęły wszystkie.. zastanawiałam sie dlaczego mnie tak bardzo nienawidzą. :evil_lol:

Posted

sunshine napisał(a):
A mnie się wydaje że wam ostro wyobraźnia pracuje i dlatego strach was paraliżuje i czujecie się nieswojo. Taki "instynkt";p .

A zmierzchnica czekam na fotki :evil_lol:

Nikt już nie ma zadnych historii?;(


Ja nie mówię, że mnie duchy sparaliżowały. Ale sama ta atmosfera mnie przeraziła, te biegające koty, że jakoś się ruszyć nie mogłam. O.O

Posted

nie pękaj Kibaa tez jestem taki cykor, ale ja w takich sytuacjach się obracam, odchodzę i żeby nie uciekać w popłochu wmawiam sobie, że panika nic nie da :evil_lol:. I wiesz że działa :cool1:. Moge troche "racjonalniej" myśleć przynajmniej :diabloti:

Posted

wiki i tak mod nam wszystkim łby pourywa :diabloti:

Ale ja mam ?historyjkę? :diabloti:
Bądź co bądź dziwne zachowanie Shiry :evil_lol:.
Czasami na wieczorne spacerki z kuzynką i psem wędrujemy przez park przez "rzekę" i drugi park.
Ale do rzeczy czy to dzień czy noc idziemy zawsze tą samą drogą od kiedy Shira skończyła trzy miesiące...

Mijamy skrzyżowanie asfaltowych dróżek w cywilizowanym miejscu ;)
I zawsze w tym samym miejscu, Shira zachowuje się identycznie czyli: staje, zawiesza się później poszczekuje, opada jej ogon a później zaczyna poszczekując rzucać się na smyczy jak by coś chciała gonić.
I nie ma określonej pory dnia na to za każdym razem jak tamtędy przechodzimy i dziś było tak samo.Nigdy jeszcze nie przeszła tamtędy obojętnie.
Stoi tam kosz na śmieci może jej o to chodzi ale wątpię bo przecież te same kosze stoją w różnych miejscach w całym parku i je mija obojętnie...
Dziwne to trochę zastanawiałam się nawet czy tam jakieś wiewiórki czy coś nie mieszkają :evil_lol:
I chciałam nadmienić że akurat w tym miejscu jest pusto najbliższe drzewo jakieś 5-7 metrów od punktu w jaki się gapi a krzewy mamy w tym momencie za plecami ;)

Wiadomo, park stary. Kiedyś był posiadłością hrabiny, różne pisane i nie pisane legendy o nim krążą ale ja tam całe życie chodzę dniami...i nocami (:diabloti:) i nigdy nic nie ludzkiego nie zauważyłam...chociaż w pewnych miejscach klimacik jest :razz:.
Jak myślicie o co tej mojej bestyjce może chodzić? :roll:

P.S i nie zrobię tam zdjęć:diabloti:

Posted

sunshine napisał(a):
wiki i tak mod nam wszystkim łby pourywa :diabloti:

Ale ja mam ?historyjkę? :diabloti:
Bądź co bądź dziwne zachowanie Shiry :evil_lol:.
Czasami na wieczorne spacerki z kuzynką i psem wędrujemy przez park przez "rzekę" i drugi park.
Ale do rzeczy czy to dzień czy noc idziemy zawsze tą samą drogą od kiedy Shira skończyła trzy miesiące...

Mijamy skrzyżowanie asfaltowych dróżek w cywilizowanym miejscu ;)
I zawsze w tym samym miejscu, Shira zachowuje się identycznie czyli: staje, zawiesza się później poszczekuje, opada jej ogon a później zaczyna poszczekując rzucać się na smyczy jak by coś chciała gonić.
I nie ma określonej pory dnia na to za każdym razem jak tamtędy przechodzimy i dziś było tak samo.Nigdy jeszcze nie przeszła tamtędy obojętnie.
Stoi tam kosz na śmieci może jej o to chodzi ale wątpię bo przecież te same kosze stoją w różnych miejscach w całym parku i je mija obojętnie...
Dziwne to trochę zastanawiałam się nawet czy tam jakieś wiewiórki czy coś nie mieszkają :evil_lol:
I chciałam nadmienić że akurat w tym miejscu jest pusto najbliższe drzewo jakieś 5-7 metrów od punktu w jaki się gapi a krzewy mamy w tym momencie za plecami ;)

Wiadomo, park stary. Kiedyś był posiadłością hrabiny, różne pisane i nie pisane legendy o nim krążą ale ja tam całe życie chodzę dniami...i nocami (:diabloti:) i nigdy nic nie ludzkiego nie zauważyłam...chociaż w pewnych miejscach klimacik jest :razz:.
Jak myślicie o co tej mojej bestyjce może chodzić? :roll:

P.S i nie zrobię tam zdjęć:diabloti:



o kurde :O a dlugo to trwa, ta reakcja?:razz: nie no, zróóóóóóóóób zdjecia... :evil_lol::lol::lol::lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...