Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Onomato-Peja']Ciocia mówiła, że na każdym zdjęciu jakiś dym, takie kule, różne dziwne kształty itp. :diabloti: niezbyt wyraźne ale widać taką tajemnicza poświatę :razz:

a to foto to jak się przypatrzyłam przypomina mi rentgen tylnych psich kończyn :evil_lol:[/QUOTE]
szczerze to mnie też... tylko w dziwnej pozycji :evil_lol: no i tylko dolna część tajmniczej postaci z parku :diabloti:

Posted

[B]Silver., [/B]Ciekawe skojarzenia.:evil_lol: [B]Nigdy[/B] by mi do głowy nie przyszło, że to może być dżin.:diabloti: A ta magiczna doniczka mnie dobiła!:roflt:Bez obrazy z powodu mojej reakcji, po prostu podziwiam Twoje skojarzenia!;) (piszę serio!);)

Posted

[quote name='Kibaa']Tyrozaurus Rex. :cool3:[/QUOTE]

Coś mi mówiło, że to będzie Rexsio.:evil_lol:

A ja słyszałam dziś odgłos otwieranych drzwi chociaż były zamknięte, ale może mi się zdawało.:diabloti:

Posted

Witam wszystkich.Znalazlam was juz jakis czas temu ale dopiero teraz sie zalogowalam i podziele sie z wami moimi historyjkami.
W moim miescie byl kiedys wielki cmentarz poniemiecki teraz juz go zlikwidowali a wlasciwie zlikwidowali tylko nagrobki bo cala reszta zostala pod spodem co jakis czas zreszta w pewnych miejscach zapadala sie ziemia mozna bylo tam zejsc bo wiekszosc grobow byla zbudowana z cegiel i znam pewnego chlopaka ktory zszedl na dol mowil ze na szynach staly metalowe trumny a wlasciwie przezarte przez rdze jej resztki.Dzieciaki czesto tam buszowaly i wyciagaly jakies pozostalosci nikt sie zreszta nie chcial nigdy przyznac co.A najstraszniejsze to przy tym cmentarzu byla kapliczka i ktorej nocy jakies bestie powiesily na dachu na krzyzu wielkiego bialego psa straszne co

Posted

[quote name='Karetka']Witam wszystkich.Znalazlam was juz jakis czas temu ale dopiero teraz sie zalogowalam i podziele sie z wami moimi historyjkami.
W moim miescie byl kiedys wielki cmentarz poniemiecki teraz juz go zlikwidowali a wlasciwie zlikwidowali tylko nagrobki bo cala reszta zostala pod spodem co jakis czas zreszta w pewnych miejscach zapadala sie ziemia mozna bylo tam zejsc bo wiekszosc grobow byla zbudowana z cegiel i znam pewnego chlopaka ktory zszedl na dol mowil ze na szynach staly metalowe trumny a wlasciwie przezarte przez rdze jej resztki.Dzieciaki czesto tam buszowaly i wyciagaly jakies pozostalosci nikt sie zreszta nie chcial nigdy przyznac co.A najstraszniejsze to przy tym cmentarzu byla kapliczka i ktorej nocy jakies bestie powiesily na dachu na krzyzu wielkiego bialego psa straszne co[/QUOTE]

Nie kumam...bestie w sensie człowiek, czy bestie w sensie siły nadprzyrodzone :evil_lol:

Biedny piesek :cool1:

Posted

w sensie czlowiek,tylko ludzie potrafia byc tak okrutni.Ten pies nalezal do stroza zreszta ta kapliczka nadal stoi tylko teraz jest to jakis ewangelicki kosciolek

Posted

[quote name='Karetka']w sensie czlowiek,tylko ludzie potrafia byc tak okrutni.Ten pies nalezal do stroza zreszta ta kapliczka nadal stoi tylko teraz jest to jakis ewangelicki kosciolek[/QUOTE]

Bosz... :angryy: Zabiłabym :angryy:

Posted

Druga historyjka to kot mojej ciotki odszedl tydzien przed jej smiercia i nigdy nie wrocil ktos z rodziny powiedzial ,ze wyczul jej smierc i wolal odejsc bo wiedzial ze nikt sie juz nim nie zajmie.

Posted

[quote name='Karetka']Druga historyjka to kot mojej ciotki odszedl tydzien przed jej smiercia i nigdy nie wrocil ktos z rodziny powiedzial ,ze wyczul jej smierc i wolal odejsc bo wiedzial ze nikt sie juz nim nie zajmie.[/QUOTE]


Bez obrazy ale dziwną masz rodzinę...Jak można się kotem nie zająć i zostawić go samemu sobie...:shake:

Posted

No to racja, wychodzącego kota nie upilnujesz. Znam przypadek gdzie pies po śmierci właścicielki przekopał sie pod ogrodzeniem i uciekł, udało się go odnaleźć (chyba nawet sam wrócił) dopiero po kilku dniach.

Posted

[quote name='zmierzchnica']To ja tak trochę bardziej serio :diabloti: Raczej tzw "duchów" nie znajdzie się na cmentarzach czy miejscach pochówku, tylko w miejscach, gdzie się wydarzyła tragedia, gdzie człowiek zginął - w szpitalach, miejscach wypadku itd. Podobno wtedy dusza wiąże się z tym miejscem, zostaje tam... Ale kto to wie, nie mam pojęcia czy w to wierzyć czy nie ;) Ponoć u mnie na uniwersytecie jest budynek, gdzie był szpital i dzieją się różne dziwactwa, przesuwanie przedmiotów, otwierające się samoistnie drzwi i tym podobne. Ale może to tylko plotka, nie miałam tam zajęć :diabloti:

Jestem raczej sceptyczna co do takich rzeczy, ale... kiedyś poszłam na tyły szpitala w moim mieście; to jest bardzo niesamowity, rozległy teren - za metalową bramą, jest... las, a także opuszczony, stary dom w ruinie, zapasowy generator prądu (chyba tak to się zwie), dalej zakład pogrzebowy, fontanna, resztki skweru, wszystko otoczone ponad 2m murem, który na krawędziach ma potłuczone szkło, zmieszane z betonem na górze- chyba miało powstrzymywać przed włażeniem przez mur, ale stępiało przez lata. W każdym razie poszłam tam raz i ciągnęło mnie strasznie po raz drugi. Znalazłam jakiegoś łosia (:evil_lol:) do pójścia razem ze mną, bo się sama bałam... Znalazłam na pół zjedzonego kota, ale to szczegół, mógł paść i kuny go rozerwały czy coś. Ale wyobraźcie to sobie :evil_lol: Pusto, słychać ciche buczenie tego generatora, ścieżka wśród drzew, po lewej spad i zarośnięta działka i ruiny domu, po prawej pełno wzgórków, starych drzew, kamiennych płyt, dziur, wszędzie jakieś rozsiane z działek kwiaty, bzy itd... I jeszcze ten biedny kot... Klimat niesamowity, straszny, brr :cool3: W każdym razie od tej mojej "wizyty" równo przez tydzień noc w noc budziłam się o 3 nad ranem. Zawsze, bez przerwy...
Słyszałam wiele historii tam o tym szpitalu. Że kobieta-medium wyczuwa spacerujące po korytarzach dusze, że zakopano tam w tej tylnej części ciała zakonnic... Nie wiem. Ale w każdym razie, te noce dały mi bardzo w kość, nie wróciłam tam nigdy już, choć mnie korciło i korci do teraz :diabloti:[/QUOTE]

heh jak ktoś oglądał egzorcyzmy emily rose, oparte na autentycznych wydarzeniach - można sobie na jutubie oglądnąć te autentyczne... lepiej jednak nie robić tego w nocy ;), to wie, że lepiej się nie budzić o 3 w nocy.... każda pora, tylko nie 3 w nocy.... ;) brrrr....

ja też jestem straszna boid**a a właśnie od 4 dni mieszkam w nowym mieszkaniu, sama samiusieńka i trzymam swoją wyobraźnię na wodzy ;) mimo że mi księżyc w pełni całą noc zagląda do mieszkania, bo to poddasze :D

Posted

[quote name='PapryczkaChili']heh jak ktoś oglądał egzorcyzmy emily rose, oparte na autentycznych wydarzeniach - można sobie na jutubie oglądnąć te autentyczne... lepiej jednak nie robić tego w nocy ;), to wie, że lepiej się nie budzić o 3 w nocy.... każda pora, tylko nie 3 w nocy.... ;) brrrr....

ja też jestem straszna boid**a a właśnie od 4 dni mieszkam w nowym mieszkaniu, sama samiusieńka i trzymam swoją wyobraźnię na wodzy ;) mimo że mi księżyc w pełni całą noc zagląda do mieszkania, bo to poddasze :D[/QUOTE]
Księżyc w pełni :loveu:. Zawsze mam wtedy super humor i mega dużo energii ... za to mojej kuzynce zawsze się chce wtedy spać... dziwne ale kocham pełnię i mój "wilk też". (btw. nie mam huskiego dla tego że lubię pełnię i nie lubię pełni dlatego że mam huskiego...czysty zbieg okoliczności:evil_lol:)
Niesamowity klimat i silna dusza...od zawsze :loveu:



a ten artykuł ciekawy, ale jakoś tak nie do końca mnie przekonuje... bo psy też czują te pole?;p Niby są bardziej wyczulone niż my na wszelkie te sprawy (włącznie z polem magnetycznym bo przecież też katastrofy przeczuwają).
Ale są też miejsca gdzie się raz widziało ducha( czy coś tam) i nikt nigdy więcej nic nie widział i co pole znikło czy wszyscy zdrowi byli?;p Ale w sumie miało tez by sens trzeba pokopać więcej na ten temat :evil_lol:

P.S A co do kociaka jeszcze. To bardzo możliwe. Kiedyś na osiedlu mieszkała na parterze taka miła staruszka i uwielbiała kociaki ( miała swoje3) a my ją czasem odwiedzaliśmy bo mieszkała sama. Opowiedziała nam ciekawą historie.
Zanim jeszcze się z nią zaprzyjaźniliśmy, parę lat wcześniej (btw. miałam wtedy 7 lat kiedy pani opowiadała nam to miałam może 13 teraz mam 19;)) po osiedlu biegała starsza bezpańska kotka bez ogona. Pamiętałam ją dobrze bo nie pozwoliła do siebie podejść a miała młode...
Jednak nasza starsza pani karmiła kotkę i z czasem kotka wchodziła do niej na balkon i pozwoliła się opiekować jej młodymi jednak nigdy nie weszła do mieszkania i nigdy nie dała się dotknąć aż do pewnego letniego dnia.
Pani siedziała w fotelu a kocica przyniosła do mieszkania młode. Zaskoczona starsza pani zaczęła do niej mówić "co się stało kiciu itp."
Kotka podeszła do niej otarła się o nogi, dała się pogłaskać po czym wyszła z mieszkania i już nigdy nie wróciła.

Starsza pani mówiła że kotka przyniosła młode i podziękowała jej a później poszła gdzieś umrzeć w spokoju bo była już stara...
Jedno z jej trzech kotków to właśnie syn kocicy. Był śliczny :) i bardzo inteligentny

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...