Jump to content
Dogomania

Foks i zwierzyna - czyli Jupi, Milka i Łatek :)


Recommended Posts

Posted

Łączę się w bólu, u mnie się np. cieszą jak pies pyszczy do gości, więc przyjmowanie gości u rodziców mam spalone, porażka na całej linii :grins: Oprócz tego, pies, jako że się poczuwa do "stróżowania" to potrafi wrzeszczeć nawet na wchodzących do domu domowników albo na hałasy na klatce. W nowym mieszkanku trzy dni pracy, "głupiego" chwalenia za brak reakcji na różne dziwne dźwięki i jest bardzo, bardzo dobrze. Pies już czasem nawet nie podnosi głowy, chociaż słychać, że ktoś idzie po klatce i np. tupie po schodach, no chyba, że ktoś na klatce rozedrze japę albo śpiewa :evil_lol:

Poczekaj, aż mama ochłonie i pogadaj z nią na poważnie, na spokojnie, wytłumacz, o co chodzi. Może nawet spróbuj nagrać filmik i pokazać, że jeśli Ty psa ignorujesz to on sobie idzie sam do klatki. Nie wiem, co Ci jeszcze mogę poradzić, u mnie to jak grochem o ścianę i nic nie dociera, czasem wręcz mam wrażenie, że mam dwa psy - u rodziców walniętego frustrata, a w mieszkanku prawie normalnego psa, który nawet nie warczy na dziwne odgłosy (tfu tfu! ;)).

Posted

z rodzicami, to zawsze takie przeboje...ja pamiętam swojego pierwszego psa i wtrącanie się rodziców...koszmar ile oni mi rzeczy popsuli;/ rozmawianie, tłumaczenie, proszenie, krzyczenie nic nie daje rezultatów...oni i tak wiedzą lepiej:-)

Teraz mam dwa psy i TZ sie nie wpierdziela w ich wychowanie, bo jak to on mówi "prędzej mnie wywali niż psy" i ma racje;-) niczego tak nienawidze jak psucia mi czegoś z psami, jestem przewrażliwiona na tym punkcie;-)

Posted

Niestety, tłumaczyłam wiele razy i - tak jak piszesz - jak grochem o ścianę... Bo pies piszczy i ona tego sluchać nie będzie... Czasami naprawdę żałuję, że teraz wzięlam psa, a nie, jak już bym była na swoim i wychowałabym go w 100% po swojemu...

Posted

dog193 napisał(a):
Dokładnie o to chodzi :)


Cóż, dzisiaj pies został w przedpokoju, nie zamknęłam go. Mama wróciła, było nasrane na wycieraczce, dodatkowo rozwalił i rozniósł po całym przedpokoju podkład higieniczny z klatki (wyciągnął spod dry-beda). Mama ma dość, ponieważ chciała się polożyć, zamknęła psa w klatce, a on piszczy... Mówiłam od początku, nie wypuszczać psa z klatki, jak piszczy - nie słuchała, teraz to się na niej mści. Zaczęłą mi robić awanturę, że ona psa nie chciała, a teraz musi się nim, zajmować, sprzątać za nim i nawet nie może odpocząć i że ona nie wie, co ja zrobię, czy tego psa sprzedam (!) czy nie wie co. Więc wesoło teraz nie mam.

Tylko przyszłam, pies chwilę się pocieszył, pokręcił, dałam mu do zrozumienia, że nie będę się nim teraz zajmować - sam poszedł spać do klatki... Czyli problem ewidentnie jest w mamie, ale ja się teraz głowię, co mam zrobić... Ku*wa, gdyby ona me nie "pomagała" tak zawzięcie w wychowaniu mojego psa, to nie byłoby żadnego problemu, pies siedziałby cicho...


Może zaproponuj, żeby przez np. miesiąc działała na Twoich zasadach, tak jak jej mówisz, jeśli chodzi o psa? Że problem nie leży w psie, tylko w niej? Wiem, że matkom to ciężko słyszeć, ale przytocz jej argumenty i już... Ile masz do wyprowadzki? :lol:

Posted

Cześć!
Przebrnęłam przez całą galerię :) psiak jest super! charakterny :) ale na takiego terriera to chyba bym się nie zdecydowała, bull wypada przy nim chyba kiepsko haha :P za to nauka czystości opanowana w mig, także trafił mi się super szczyl pod tym względem :) nauke zostawania w klatce uczyłam od pierwszego dnia, ale na całe szczęście nie mieszkam z rodzicami i robiłam co chciałam. Dla przykładu- moja suka nakręca się dosłownie w sekundę, wystarczy mimika twarzy, odpowiednia poza, a pies wie że może szarżować, skakać, łapać za ubrania.. superr jest co robić! ale też trzeba mieć nierówno pod sufitem aby psa tak nakręcać, niestety mój ojciec jak u nas był nasłuchał się na swój temat :/ bo dla niego to świetna zabawa, a mnie w środku paliło :/ przy nim nie potrafiła się normalnie położyć i wyluzować, za nim ganiała, warczała, skakała.. ja sobie na takie coś nie pozwalam a to przecież ten sam pies, ale przy różnych osobach potrafi się różnie zachowywać, więc niestety bez zmiany którą może wprowadzić tylko Twoja mama nic nie zdziałasz , niestety mój ojciec jest niereformowalny, na całe szczęście po 3tyg, wrócił do siebie, ale ja miałam wode zamiast mózgu, nawet mój TZt się wkurzał i mi powiedział że psa spakuje razem z moim ojcem, bo potem wszystko będziemy musieli odkręcać... miał w sumie troszkę racji...

głowa do góry jakoś przekonasz mamę...

Posted

TTB to na pewno nieco inne psy niż reszta terierów ;)

Właśnie co do nauki czystości, to mamy jakiś kryzys - pies wie, że załatwia się na dworze, ale dzisiaj znowu został sam na niecałe 2 godziny i narobił w domu... Powiedzcie mi, co mam zrobić? Ma już 5 miesięcy, powinien zacząć trzymać, a jak się z nim nie wychodzi co 1,5 godziny, to potrafi nasikać albo zrobić kupę w domu... Nie wiem, co mam z tym robić, nagradzanie na załatwianie się na dworze nic nie da, bo on wie, że ma się tam załatwiać - ale jak ma parcie, to po prostu robi, nie woła że chce. No a dzisiaj zrobił jak został sam, tak samo jak we wtorek.


Co do mamy - niestety nic nie dadzą rozmowy, bo ona ma jeden argument na wszystko, co jej powiem - że ona psa nie chciała i nie będzie go wychowywać. I nic niestety nie mogę poradzić...

Do wyprowadzki jeszcze trochę, teraz matura i zależy, chciałabym do Wrocławia wyjechać studiować, ale nie wiem, jak z mieszkaniem z psem, więc prawdopodobnie Katowice - a więc bez przeprowadzki.

Posted

Jedź do Wrocławia, ja we Wrocławiu siedzę, będziemy męczyć nasze teriery razem :evil_lol: Co do załatwiania - Jax jak przyjechał miał ok 6 miesięcy i zdarzało mu się robić w domu, zresztą dotąd wychodzimy po 4 razy dziennie, chyba że nie możemy - to 3 i spokojnie wytrzymuje... Bardzo nam pomaga klatka, tzn. jak nadchodzi "ten czas", to pies do klatki i śpi, a potem z klatki od razu na spacer. Ale taki regres to raczej norma.

Posted

Lady, zobaczymy, gdzie mnie wywieje ;) We Wrocławiu też wysokie progi na studia są, a ze mnie żaden orzeł... Póki co muszę maturę zdać :evil_lol:

We wtorek go nie zamknęłam, bo chciałam sprawdzić, czy będzie też szczekał - nie szczekał, ale zrobił kupę... Dzisiaj ostatni wychodził tata, mówiłam mu, żeby go zamknął jak będzie wychodził, ale nie zamknął, nie wiem czemu... No i też narobił.

Posted

to osobnicza cecha z tym trzymaniem;-)
mój wyżeł jak do mnie trafił miał 4 miesiące i nie załatwiał sie juz w domu i pokazywał, że chce - moja labradorka trafiła do mnie w wieku 3,5 miesiąca i załatwiała się w domu jeszcze ze 3 miesiące hihi Ayuś który był u mnie od 11tyg zycia załatwiał się w domu do jakiegoś 7-8 mego miesiąca życia, no a nowa suka ma 3 lata, nie chciała na dworze sie załatwiać wcale, teraz jej pilnuje i sie tfu tfu tfu udaje jak na razie;-)
a ze wszystkich psów jakie miałam/mam (5) tylko pierwszy (wyżeł) pokazywał, że chce na dwór, reszta po prostu czekała/czeka do spaceru który ja zarządzałam/zarządzam.

Posted

Piszcie piszcie o tym załatwianiu, chętnie poczytam, na jutro jestem umówiona do takiej jednej diablicy, która bez krępacji leeeje w pomieszczeniach, za to na dworze nie ma czasu się załatwić, bo wszystko jest taaakie ciekawe :siara:

Posted

Ja w stosunku do szczeniakow i teraz jak dostałam 3letnią Miye stosowałam to samo:
wode i jedzenie dawałam tylko tuz przed spacerami, w domu zadnej zabawy, zachęcałam je glownie do lezenia/spania, na noc do klatki lub do lozka zeby miec kontrole nad pieskiem;-) a na dworze za kazde siku i kupke wieeeeelka radosc, mizianie i smaczek.
Zaczynałam zawsze od bardzo częstych spacerow (np co godzine-dwie) i patrzyłam czy jestem w stanie kontrolowac psa tak zeby co ten regularny okres czasu wpadki sie nie zdarzały, jeśli tak, to wydłuzałam czas o pol godzinki ale ten ostatni czas, ktory dodałam to juz psa na rekach ciągle/na oku miałam i w gotowosci na natychmiastowe wyjscie.
Z reguły małe rasy długo się uczą zachowywania czystosci, dłużej im się zdarzają wpadki w domu. U mnie Ajuś teraz w domu nie robi wcale (poltora roku), za to Miyi (3 lata) musze pilnować jak szczeniaczka, bo chyba nie była uczona zachowywania czystosci wcale i teraz walcze z jej nawykami kilkuletnimi wiec jest roznie...

Posted

Powiem wam, że Jupi przed chwilą na spacerze był tak zajebisty, że mu wybaczam wszystko :loveu: Nakręcał się ślicznie na szarpaczek, potem na piłki, jak mu rzucałam to przynosił do mnie ślicznie, wskakiwał na ręce i latał z prędkością światła :loveu: Posłuszeństwo też super, dokręcanie do nogi, chodzenie przy nodze (już prawie bez skakania do ręki nam wychodzi :)), waruj z odległości (z czym mieliśmy duży problem), "stop" - zostaje nawet po wyrzuceniu piłki :multi: Do tego targetowanie nosem drzewa :cool3:

Raz podbiegł do nas burek jakiś, to nie umiałam go odwołać i to jedyna nasza porażka tego spaceru. Z powrotem jak wracaliśmy, Jupiś ślicznie szedł przy nodze i nie ciągnął na smyczy, nie umiałam się nadziwić :loveu:

Szkoda, że jak pójdziemy na pola, gdzie jest mnóstwo zapachów, to pewnie znowu wszystkiego zapomni/ogłuchnie :eviltong:

Posted

nie marudz, dawaj fote! :-)

moj Ayo był idealnie grzeczny poki nie dojrzał, stuknęło mu 8 miesiecy i psu korba odwaliła, wykastrowałam i wrócił moj idealnie grzeczny piesek!!! :-)
niestety teraz sen z powiek spędza mi nowy nabytek Miya, suka jest tak totalnie odporna na wszelką więdze, że momentami się zastanawiam, czy ja nie za wiele wymagam do yorka? Ale po chwili zwątpienia patrze na na Ayusia (też york tylko w typie) i wraca mi nadzieja, że jakos z czasem ją rozruszam;-)

Posted

Nie mam fotek :eviltong: Może będą w weekend, jak się znowu z Anulą i Boczkiem spotkamy :)

Hmm, Jupi już zaczyna dojrzewać, póki co jeśli nie ma obok suki z cieczką to jest ok ;) Zobaczymy, jak to dalej będzie ;)

A tam, york też terier, teriery mądre są :cool3: Chociaż jak na niektóre patrzę, to zaczynam powątpiewać :diabloti: Kiedyś szłam sobie spokojne, przede mną babka z yorkiem na fleksi i nagle ten pies w tył zwrot i zaczął dosłownie szarżować na mnie ze wściekłym jazgotem :lol: Aż przystanęłam z wrażenia :evil_lol:

Posted

wg zdecydowanej większości właścicieli psów (i nie tylko, w sumie mogłabym napisac wg zdecydowanej wiekszosc ludzi ogółem) yorki to nie są nawet psy;-) to "coś" na kształt maskotki, podłej, głupiej i absolutnie nie godne dla dogomaniaka jest mieć yorka ...ja mam dwa:evil_lol: więc hańba moi drodzy prawdziwa hańba:diabloti:

Na dodatek co ja sobie myślę, że yorka wychowam? Naucze czegoś? Przecież, to śmieszne jest uważać się za właściciela psa, mając yorka a już napewno śmieszne jest uważać, że ma sie teriera, mając yorka...bo york to nie pies i wszelkie problemy z nim związane są śmieszne :diabloti:

Natomiast ludzie po drugiej stronie medalu (czyli Ci posiadający yorki) uważają, że to delikatne istotki, których uczenie/krzyczenie/wymaganie czegokolwiek to robienie wielkiej krzywdy a miłość i szacunek do tej rasy, to wiązanie kucyków/kokardek, ubieranie w stroje z futerkami, karmienie koniecznie royalem dla yorkow no i rzecz jasna szanowanie zdania naszych psów (jak chce sobie akurat odejsc to neich idzie, jak chce sobie poszczekac to niech szczeka, jak chce sie zsikac w domu to neich sika itp itd):diabloti:

W związku z powyższym w obu grupach jestem uznawana za pomyłkę społeczną, którą powinno się wysłać w kosmos:diabloti:

Posted

[quote name='sacred PIRANHA']wg zdecydowanej większości właścicieli psów (i nie tylko, w sumie mogłabym napisac wg zdecydowanej wiekszosc ludzi ogółem) yorki to nie są nawet psy;-) to "coś" na kształt maskotki, podłej, głupiej i absolutnie nie godne dla dogomaniaka jest mieć yorka ...ja mam dwa:evil_lol: więc hańba moi drodzy prawdziwa hańba:diabloti:

Na dodatek co ja sobie myślę, że yorka wychowam? Naucze czegoś? Przecież, to śmieszne jest uważać się za właściciela psa, mając yorka a już napewno śmieszne jest uważać, że ma sie teriera, mając yorka...bo york to nie pies i wszelkie problemy z nim związane są śmieszne :diabloti:

Natomiast ludzie po drugiej stronie medalu (czyli Ci posiadający yorki) uważają, że to delikatne istotki, których uczenie/krzyczenie/wymaganie czegokolwiek to robienie wielkiej krzywdy a miłość i szacunek do tej rasy, to wiązanie kucyków/kokardek, ubieranie w stroje z futerkami, karmienie koniecznie royalem dla yorkow no i rzecz jasna szanowanie zdania naszych psów (jak chce sobie akurat odejsc to neich idzie, jak chce sobie poszczekac to niech szczeka, jak chce sie zsikac w domu to neich sika itp itd):diabloti:

W związku z powyższym w obu grupach jestem uznawana za pomyłkę społeczną, którą powinno się wysłać w kosmos:diabloti:

I w ten sposób zaczynamy tworzyć we dwie, no - we trzy, bo evel też - osobną grupę społeczną. Ja za to, że myślę, że JRT czegoś nauczę.

Posted

Mój też był kiedyś posłuszny, potem mu odbiło(uparte i zawsze ze swoim zdaniem), potem wróciło do normy, potem znowu odbiło(tiaa... suczki, cieczki...), a teraz jest super :diabloti: A jaja wciąż na miejscu :eviltong: Chociaż miał je stracić :diabloti:

Posted

[quote name='dog193']Lady, zobaczymy, gdzie mnie wywieje ;) We Wrocławiu też wysokie progi na studia są, a ze mnie żaden orzeł... Póki co muszę maturę zdać :evil_lol:

We wtorek go nie zamknęłam, bo chciałam sprawdzić, czy będzie też szczekał - nie szczekał, ale zrobił kupę... Dzisiaj ostatni wychodził tata, mówiłam mu, żeby go zamknął jak będzie wychodził, ale nie zamknął, nie wiem czemu... No i też narobił.
mama to samo :diabloti: a wybieram między Krakowem, a Wrocławiem :) w ostateczności jak mnei nigdzie nie przyjmą to pójdę do WSZOPu do Kato :diabloti:

Posted

dogomanka_ napisał(a):
mama to samo :diabloti: a wybieram między Krakowem, a Wrocławiem :) w ostateczności jak mnei nigdzie nie przyjmą to pójdę do WSZOPu do Kato :diabloti:

Kraków jest fajniejszy!

a w jakie kierunki strzelacie?

Posted

Avaloth napisał(a):
Kraków jest fajniejszy!

a w jakie kierunki strzelacie?


zootechnika, pedagogika przedszkolna i opieka nad dzieckiem czy cos takiego, sama już nie wiem. :diabloti:

Posted

Avaloth napisał(a):
Kraków jest fajniejszy!

a w jakie kierunki strzelacie?


Ale Wrocław tańszy - mieszkam w centrum, pod drugiej stronie ulicy mam Rynek i płace nieco ponad 1000 zł za kawalerkę :evil_lol:

dogomanka_ napisał(a):
zootechnika, pedagogika przedszkolna i opieka nad dzieckiem czy cos takiego, sama już nie wiem. :diabloti:


Wybieraj zootechnikę, jak już, pedagogika mocno przeszumiana i trudno pracę znaleźć, zresztą pogadać z evel :lol:

dog193 napisał(a):
A ja, tamtaramtaram... germanistyka :diabloti:


Hihi, to najbliżej mojego, bo mnie została magisterka z polonistyki, tylko ja studiowałam z przerwami :lol:

Posted

ladySwallow napisał(a):

Wybieraj zootechnikę, jak już, pedagogika mocno przeszumiana i trudno pracę znaleźć, zresztą pogadać z evel :lol:


Przedszkolna to i tak całkiem niezły wybór, ostatnio otwiera się bardzo dużo prywatnych placówek - niepublicznych przedszkoli, klubów przedszkolaka, punktów przedszkolnych. Niemniej jednak jest to praca dość specyficzna ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...