Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

kadari napisał(a):
No wrażenie masz faktycznie dziwne . Nie znam owej Pani wet. Ani jedno moje słowo nie padło tu w obronie , ani przeciw niej właśnie dlatego że nie oceniam ludzi póki nie poznam.


Nie dziw się domysłom, skoro dopiero zalogowałaś się na forum i pierwszy Twój post zaczyna się "Czy Was wszystkich pogięło do reszty ?". Wyobraź sobie, że większość z osób udzielających się na tym wątku każdego dnia opiekuje się porzuconymi, często chorymi i starymi zwierzętami. Pani wet nie jest więc wyjątkiem.

Posted

Tak też uważam , każdy może odwiedzić znienacka , zadzwonić i ble , ble a nikt nic nie robi . Dzwońcie lub jedźcie zamiast biadolić .
Dobrej nocy wszystkim życzę .
A może ktoś jutro się wyśpi i zadzwoni lub pojedzie i napisze jak było, i jak piesek się czuje? Ja mam zbyt daleko , poza tym wierzę że jeśli oddali go to jest w porządku bo raczej to monitorują jeśli traktują swoją pracę poważnie. :)

Posted

Drzagodha napisał(a):
Nie dziw się domysłom, skoro dopiero zalogowałaś się na forum i pierwszy Twój post zaczyna się "Czy Was wszystkich pogięło do reszty ?". Wyobraź sobie, że większość z osób udzielających się na tym wątku każdego dnia opiekuje się porzuconymi, często chorymi i starymi zwierzętami. Pani wet nie jest więc wyjątkiem.


Nie twierdzę , iż Pani wet . jest wyjątkiem w tej kwestii nie zabieram zdania . Pytanie czy kogoś pogięło nie jest oceną .

Posted

Pani Barbaro vel Kadari ja na pewno "rozreklamuje" odpowiedno Pania wsrod swoich znajomych,ktorzuy do tej pory korzystali z pani uslug weterynaryjnych...i na pewno na poczatku stycznia chetnie odwiedze Pania...adres domowy udalo mi sie zdobyc....

Posted

kadari napisał(a):
Tak też uważam , każdy może odwiedzić znienacka , zadzwonić i ble , ble a nikt nic nie robi . Dzwońcie lub jedźcie zamiast biadolić .


A Ty co robisz? Czy też wykonałaś chociaż jeden telefon, napisałaś choć jednego maila w tej sprawie? Wsiadłaś w samochód i pojechałaś na posesję pani wet?
Nie wytykaj innym błędu nie patrząc się na siebie. Siejesz tu tylko zamęt, nie wiem po co. A obecna opiekunka Fletchera tylko się śmieje.

Zauważ, że większość z nas jest daleko i większość z nas ma biedy ze swojej okolicy. Dla mnie sam fakt, że ten wątek żyje i że każdy piszę bezsensowne Twoim zdaniem posty jest cenny. Równie dobrze wszyscy o Fletcherze mogliby zapomnieć, a jemu teraz wcale lepiej niż w schronisku nie jest...

Żal mi tylko szanownej pani wet (celowo piszę z małej litery, skoro ona nie ma do nas szacunku, to ja do niej również nie zamierzam), bo nie wie jak dużym źródłem informacji jest Dogomania i jak przez swoje milczenie (które zapewne uważa za zwycięstwo) eliminuje sobie kolejnych klientów i buduje złą opinię. Bo ja podobnie do Moniki2 milczeć w tej sprawie nie zamierzam.

Posted

tak ,w każdym razie ja stale zaglądam na ten wątek i i o nim myślę,przecież ,jeżeli ktoś ma pieska i ma dostęp do netu ,to chyba jasne ,iż powinien się pochwalić jaki go spotkał zaszczyt opiekując się psiakiem i dać znać na wątku o jego pobycie w nowym domku,chyba ,że nagle zachorował na jakąś dziwną chorobę ,która nie pozwala zasiąść przed komputerem i postukać w klawisze...wtedy pozostają niestety osobiste wizyty osób zainteresowanych losem staruszka w jego domu....

Posted

No tak . Wszyscy mieszkacie tak daleko , że nie możecie nigdzie dzwonić . Podpowiadam napiszcie meila do odpowiedniej instytucji i zapytajcie ) ( będzie za darmo).
Jeśli chodzi o mnie nie zamierzam nigdzie jeździć , ani też dzwonić bo szanuję decyzję ludzi , którzy oddali psa tej Pani. Jeśli mi ktoś napisze dlaczego tak ważna jest decyzja pierwsza to wtedy będzie zupełnie " inna bajka " , ale tu są same niewiadome . Konkurencja tej wet. czy jak ?
Swoją drogą liczę na Panią Pani Barbaro , że napisze nam Pani co z pieskiem .
Pozdrawiam wszystkich .

Posted

[quote name='kadari']No tak . Wszyscy mieszkacie tak daleko , że nie możecie nigdzie dzwonić . Podpowiadam napiszcie meila do odpowiedniej instytucji i zapytajcie ) ( będzie za darmo).
Jeśli chodzi o mnie nie zamierzam nigdzie jeździć , ani też dzwonić bo szanuję decyzję ludzi , którzy oddali psa tej Pani. Jeśli mi ktoś napisze dlaczego tak ważna jest decyzja pierwsza to wtedy będzie zupełnie " inna bajka " , ale tu są same niewiadome . Konkurencja tej wet. czy jak ?
Swoją drogą liczę na Panią Pani Barbaro , że napisze nam Pani co z pieskiem .
Pozdrawiam wszystkich .

Jak Cię los Fletchera nie interesuje to się nie odzywaj na tym wątku.Bo sensu i celu w jakim to wszystko piszesz to nie widzę.
A po drugie widzę tu z Twojej strony hipokryzję.Przeczytaj zdania podkreślone.

Aha i owszem mamy daleko,google maps prawdę Ci powie jak sobie sprawdzisz gdzie mieszkamy a gdzie jest teraz pies.


Bardzo proszę by ktoś kto ma numer do owej pani,zadzwonił.Bardzo proszę....

Posted

Wyjaśniłam dlaczego nie zamierzam dzwonić ani też pisać nie czepiaj się kawałków wyrwanych z kontekstu . Jeśli przeczytasz dokładnie to może zrozumiesz , że los psa nie jest mi obojętny , tylko pisanie osób mnie wkurza , osób które wciąż obiecują wręcz grożą tej wet. jak by była winna czemuś ... właściwie bliżej nie wiadomo czemu ? Tak właśnie można odczytać ich zapowiedzi typu na pewno wpadnę , odwiedzę bez zapowiedzi obiecuję i.t.d.
No powiedz sama jak to brzmi ?
I dalej co? cisza ze strony tych , którzy tak obiecują tej Pani ....
Ani słowa dzwoniłam , dowiedziałam się , ... zero takich informacji to kto tu nic nie robi?
Ja się nie deklaruję że coś zrobię . Piszę że wierzę w decyzję osób odpowiedzialnych za wydanie psa i liczę na info od Pani , która podobno go dostała podkreślam podobno. Wszystko jest tutaj grubymi nićmi szyte . Ktoś rzucił hasło i reszta wierzy ale konkretów zero .

Posted

Witam, wielokrotnie bywałam u Pani Pankanin, zarówno w domu, jak i w gabinecie weterynaryjnym. Jej psy przebywają w bardzo dobrych warunkach i jest to jak najbardziej odpowiednie miejsce dla zwierząt, które w swoim życiu wiele wycierpiały. Zamiast pisać oszczerstwa na forum, można zawsze pojechać i zobaczyć jak Fletchter się miewa i w jakich warunkach mieszka ( z Malborka na Kaszuby nie jest daleko, więc proponuję niektórym osobom tam się wybrać). Co do Pani A.P -brak przytaczania dowodów jest zwykłym tchórzostwem, przerażający jest fakt, że ukryci za nickiem potraficie Państwo bardzo wiele powiedzieć, ale żadne z Was ani nie zaoferuje temu psu domu ani nawet nie pofatyguje się by odwiedzić Fletchera. Poza tym dziwią się Państwo, że Pani doktor nie odpisuje. A czy Wy byście odpisywali po tym wszystkim, co zostało tu o niej powiedziane??

  • Downvote 1
Posted

Mam wrażenie,że to konta są zakładane tylko po to by robić zamęt na tym wątku a co więcej bronić tego,że to normalne,że po tym co tu jest napisane to nie powinniśmy się dziwić,że p.wet nie pisze.Jak juz napisalam kilka postów wyzej : nikt łaski nie robi,że pisze o psie.Ja bym się chciała jak najszybciej pochwalić,wkleić zdjęcia a nie tylko obiecywać pusto,że jaka to nie jestem super,że się psami zajmuje i nie czepiajcie się mnie.Udowodniłabym to skoro przecież pies ma u mnie dobrze.Więc wciąż nie wiem w czym problem.Urażona duma?Na to wygląda.Tylko kosztem niewinnego psa :shake:

Aleks88,jeśli masz kontakt z panią wet i tam bywałaś/bywasz to prosimy o zdjęcia i jakieś informacje.

Mam tylko nadzieje,ze sprawa jakoś ruszy,bo tak jak mówie gdybym mieszkała bliżej to bym coś z tym zrobiła,a najlepiej gdyby ktoś z TOZ-u się tym zajął.Bardzo Was proszę o to kochani.

Posted

Aleks88 napisał(a):
Witam, wielokrotnie bywałam u Pani Pankanin, zarówno w domu, jak i w gabinecie weterynaryjnym. Jej psy przebywają w bardzo dobrych warunkach i jest to jak najbardziej odpowiednie miejsce dla zwierząt, które w swoim życiu wiele wycierpiały. Zamiast pisać oszczerstwa na forum, można zawsze pojechać i zobaczyć jak Fletchter się miewa i w jakich warunkach mieszka ( z Malborka na Kaszuby nie jest daleko, więc proponuję niektórym osobom tam się wybrać). Co do Pani A.P -brak przytaczania dowodów jest zwykłym tchórzostwem, przerażający jest fakt, że ukryci za nickiem potraficie Państwo bardzo wiele powiedzieć, ale żadne z Was ani nie zaoferuje temu psu domu ani nawet nie pofatyguje się by odwiedzić Fletchera. Poza tym dziwią się Państwo, że Pani doktor nie odpisuje. A czy Wy byście odpisywali po tym wszystkim, co zostało tu o niej powiedziane??


Nie znam Pani doktor osobiście, więc nie śmiem wypowiadać się na jej temat. Wiem jedynie o kilku jej "akcjach" na rzecz potrzebujących zwierząt, które zrobiły na mnie wrażenie.
Mi zależy jedynie na tym, aby Pani Barbara napisała dwa słowa o stanie zdrowia i samopoczuciu Fletchera.
Wybaczcie, ale mam tyle swoich zajęć, zarówno tych związanych ze zwierzętami, jak i innych, że nie mogę sobie pozwolić na to, aby osobiście psa odwiedzić. Zresztą, nie zamierzam się nikomu tłumaczyć, dlaczego mnie tam jeszcze nie było.
Fora tego typu służą między innymi temu, aby ułatwić sobie wzajemną komunikację.

Posted

"Urażona duma?" Byłaby całkiem słusznym powodem , żeby przestać dyskutować z niektórymi .
Tylko jaki tu koszt ponosi pies ? Pies ma dom jak sami tu napisaliście i ogrzewany kojec . No i myślę , z racji zawodu P. wet. opiekę weterynaryjną również.
Koszty ponoszą tylko ci zainteresowani jego losem bo on sam wierzę , że ma dobrze i żadnych kosztów nie ponosi.
Podziękujcie tym , którzy wymyślili problem i tchórzą teraz nie chcąc wyjaśnić o co chodzi .
Może P. Barbara zajmuje się opieką nad psami zamiast wstawiać zdjęcia w które i tak przecież nikt nie uwierzy . Jak już było wcześniej . Były zdjęcia , zaproszenia i spotkały się z czym? Każdy sam sobie przeczyta.
Podejrzewam , że nie mamy czego oczekiwać . Jeśli nawet ta Pani coś napisze to pewnie nie na ogólnym forum.

Posted

Witam i od razu, aby uciac wszelkie spekulacje wyjasnie, ze jestem znajoma Basi :)

Juz jakis czas temu uslyszalam od wspolnej znajomej o perypetiach Basi zwiazanych z jej checia zaopiekowania sie tym psem a wczoraj wieczorem, kiedy probujac zabic czas "siedzialam w necie" i przypomnialam sobie o tej sytuacji i kiedy odnalazlam ten watek - wlosy stanely mi deba na glowie!
W nocy mialam problemy z zalogowaniem na forum ale sprawa nie daje mi spokoju,wiec po kilku probach - jestem!
Sadze, ze i Wy wiedzac, iz ktos bezprawnie atakuje Wasza znajoma tez postanowilibyscie stanac w jej obronie?

W ostatnich dniach nie rozmawialam z Basia, wiec nie wiem czy ten pies jest u niej czy nie..ale jedno wiem, ze jesli tam sie znalazl to ma najlepsza opieke jaka mogla mu sie trafic!

W ogole nie bardzo moge zrozumiec takich wypowiedzi -

[quote name='pinczerka_i_Gizmo']Taaak, pani weterynarz dobiła swojego i już nie czuje się zobowiązana do napisania czegokolwiek...

[quote name='azalia']To jest smutne,chory,stary pies nie powinien być kartą przetargową.

[quote name='pinczerka_i_Gizmo']Słuchajcie, wątpię, żeby szanowna pani wet się jeszcze tutaj odezwała, dostała to co ma i tyle... Wątpię, że nawet gdyby DS sie znalazł to oddałaby Fletchera.

itp.

Co Wy wypisujecie???

Coz moglaby miec za intratny interes z opieki nad chorym psem, ktorego nikt inny nie chcial?
Jakie profity na tym zyskuje??
Moze ktos mnie uswiadomi, bo chociaz mam 42 lata to akurat osobistych korzysci nijak dojrzec nie moge :/

I dla wyjasnienia dwa razy dalam dom psom ze schroniska - zeby nie bylo, ze nie wiem o czym pisze..

Zanim pograzycie sie calkiem w swoich teoriach spisokwych to wyjasnie Wam (mam nadzieje,ze Basia nie bedzie miala mi tego za zle) ze w miejscu zamieszkania nie ma internetu! z tego co wiem korzysta z netu bedac w gabinecie o ile ma tyle czasu, aby moc sobie pozwolic na surfowanie w necie.. w koncu przebywajac tam pracuje! wiec mogla sie zalogowac a na pisanie juz czasu nie starczylo?
Domniemywam, bo jak juz wyzej wspomnialam dawno z Basia nie rozmawialam..ale czytajac Wasze teorie poprostu rece mi opadly i szczeka tez :(

co do tej wypowiedzi -
[quote name='Litterka']Wiecie... Środowisko psiarzy jest spore i łatwo się między sobą kontaktuje. Jeśli nic się nie dowiecie, trzeba by jakiś czarny PR pani vet zrobić - odradzać wizyty w gabinecie itd. Ale mam nadzieję, że jednak coś się uda ustalić.

Nie jestem pewna, ale czy takie dzialanie nie jest czasem niezgodne z prawem? W kazdym razie jesli chodzi o ludzka przyzwoitosc to niestety mocno odbiega przynajmniej od moich norm :/

Macie numer telefonu - przewinal sie w tym watku, wiec kazdy zainteresowany ma mozliwosc - zadzwoncie, jezdzcie zobaczyc ale na Boga przestancie szkalowac niewinna osobe tylko za to, ze chciala pomoc choremu zwierzeciu!

Wstyd moi drodzy!

Mozecie mnie banowac do woli..aktualnie mam kota, wiec po pierwsze nie to forum ale najwazniejsze, ze nawet nie chcialabym przebywac w gronie tak zajadlych osob!
I to wszystko w imie dobra zwierzat?
Powiem szczerze, ze majac w planach zamiane mieszkania na domek myslelismy o ponownym przygarnieciu psa wlasnie ze schroniska ale mysl, ze moglabym byc tak inwigilowana, tak oczerniona jak Basia :( chyba mi wlasnie skutecznie wybila ten pomysl z glowy !

ps.przepraszam za brak polskiej czcionki..przebywam za granica - mozna sprawdzic moj IP a przy okazji upewnic sie,ze nie jestem Basia ;)


Mimo wszystko pozdrawiam a w Nowym Roku zycze wiecej zdrowego rozsadku przy ocenie ludzi..

  • Downvote 1
Posted

[quote name='Aleks88']Witam, wielokrotnie bywałam u Pani Pankanin, zarówno w domu, jak i w gabinecie weterynaryjnym. Jej psy przebywają w bardzo dobrych warunkach i jest to jak najbardziej odpowiednie miejsce dla zwierząt, które w swoim życiu wiele wycierpiały. Zamiast pisać oszczerstwa na forum, można zawsze pojechać i zobaczyć jak Fletchter się miewa i w jakich warunkach mieszka ( z Malborka na Kaszuby nie jest daleko, więc proponuję niektórym osobom tam się wybrać). Co do Pani A.P -brak przytaczania dowodów jest zwykłym tchórzostwem, przerażający jest fakt, że ukryci za nickiem potraficie Państwo bardzo wiele powiedzieć, ale żadne z Was ani nie zaoferuje temu psu domu ani nawet nie pofatyguje się by odwiedzić Fletchera. Poza tym dziwią się Państwo, że Pani doktor nie odpisuje. A czy Wy byście odpisywali po tym wszystkim, co zostało tu o niej powiedziane??

Po pierwsze nie ukrywałam się za nickiem (chyba, że Wiesz lepiej).
Co do tzw. oszczerstw... Cudowny dom Pani Barbara stał się mniej cudownym, nie wtedy, kiedy napisałam że NIE JEST OK, tylko wtedy Gdy ona sama napisała, że adoptowane przez nią psy oddała do schronu. Dziwne... z powodu złamanej nogi swoich nie oddała nigdzie tylko te wzięte ze schronu... A to, nie jedyna niekoniecznie pochlebna rzecz, o której i ja i Ona wiemy... Pisząc o innych mogłabym komuś zaszkodzić, poza tym pani Barbara już tu próbowała straszyć.

Po drugie, dużą dziewczynka już jestem, więc co najwyżej tym wpisem ubawiłam się, bo kolejny raz ktoś, kto stawia zarzut tchórzostwa, kryje się za cudownym nowym nickiem.

I tak na koniec.

O tym, że z Malborka na Kaszuby nie jest dale wiem doskonale. Wiem również, że cała posesja tej pani jest ogrodzona płotem i nie chciałabym jechać tam oglądać płot od zewnątrz, tak jak niektórzy, nawet czasem umówieni...
Jako człowiek pracujący potrafię sobie znaleźć w jedyny wolny dzień czyli sobotę ciekawsze zajęcia niż jazda 150km w dwie strony, by oglądać czyjś płot - mam swój mogę wyjść do ogródka bez nerwów, jazdy i innych związanych z tym przypadłości.

Jest to mój ostatni wpis na tym wątku, bo robi się tu coraz radośniej...
Mam nadzieję że Fletcher żyje i ma się dobrze.
Jakby co polecam privy.

Posted

szara.mysz, pozwolę sobie nawiązać do Twojego komentarza dotyczącego ignorowania naszych próśb przez Panią Barbarę. Od momentu, kiedy pies do Pani wet trafił, logowała się na dogomanii wielokrotnie, więc argument, jakoby nie miała internetu tam, gdzie mieszka, jest bezpodstawny. Druga sprawa - napisanie trzech zdań na temat stanu zdrowia i samopoczucia Fletchera zajmie minutę....przecież nikt nie spodziewa się eseju, chodzi o krótką wiadomość, jak miewa się nasz bohater. Więc Twoje słowa, że na pisanie nie starczyło już czasu, nie trafiają do mnie.
O ile jestem ewentualnie w stanie zrozumieć rozgoryczenie Pani Barbary słowami niektórych użytkowników, nie rozumiem, dlaczego odmawia informacji osobom postronnym, które chcą po prostu wiedzieć, jak się Fletcher czuje. To jest także "kara" dla nas (podobnie jak Twoje stwierdzenie, że sytuacja na wątku skutecznie wybiła Tobie z głowy pomysł przygarnięcia zwierzaka ze schroniska...komu robisz na złość...? jakiemuś potrzebującemu psu! Bo przecież nie nam....).
Szkoda, że tak to się wszystko potoczyło.....nie pozostaje mi nic innego, jak mieć nadzieję, że Fletcher czuje się dobrze.

Posted

Marto
a na jakiej podstawie dorabiasz teorie o "karze"?
Ja nie wiem z jakich powodow Basia nie napisala.. jak uprzedzilam - domniemywalam co moglo byc przyczyna... Ty chyba tez nie wiesz, ale wydajesz opinie, ze to jest "kara" - skad ta pewnosc?
Z racji tego, ze dosyc dobrze orientuje sie w trybie zycia Basi i tego jak wyglada jej dzien pracy w gabinecie moge sobie wyobrazic okolicznosci wyjasniajace brak aktywnosci na forum..ale pozostawie to dla siebie bo nie jestem upowazniona do pisania o osobistych sprawach Basi czy jej trybie zycia.
Z drugiej strony, po tym co napisano tutaj na jej temat nie dziwcie sie jej milczeniu :(


Swojej decyzji o wzieciu czy nie wzieciu kolejnego zwierzaka nie opieram na robieniu (czy nie) na zlosc komukolwiek ! za stara jestem na taka dziecinade..
ale fakt po analizie tego watku zapala mi sie swiatelko ostrzegawcze, ze decydujac sie na niby szlachetny gest mozna jednak wpasc w klopoty, zostac oczernionym a w zyciu bym nie przypuszczala :/

Pomyslcie takze, ze to forum jest forum otwartym i nie tylko ja czytam Wasze posty, nie poparte zadnymi dowodami insynuacje, zarzuty oraz grozby..
Starajac sie byc jak nabardziej obiektywna sadze, ze niestety tresc jaka tu sie przewija moze nie tylko na mnie dzialac zniechecajaco..
Dzialacie w imie polepszenia zycia zwierzakow ale tymi metodami jestescie na dobrej drodze do odstraszenia potencjalnych opiekunow...

Posted

Ja dopiszę tylko tylko tyle, że bardzo chętnie odwiedzimy pania wet, kiedy tylko nadejdzie okazja. Najdalej nie jest, ale najbliżej też nie. Benzyna kosztuje, a wolontariusze z malborka nie opływają w kasę, ale zepniemy się POJEDZIEMY, zdamy relację, podamy zdjęcia.
Chcieliśmy pojechać z inspektorami w dzień wydania psa, ale sie nie udało.
a.piurek, jeśli Twoja oferta jest aktualna, chętnie skorzystamy. Trzeba ustalic termin pasujący wszystkim.
I od razu uprzedzam ze wizyta nie miałaby na celu udowodnienia, ze pies ma zle czy temu podobne, ale uzyskaniu kilku informacji o Fletchu, którego los leży nam wszystkim na sercu.

Posted

Żeby podejrzeć posty nie trzeba się logować , więc gdyby ktoś chciał poczytać co o nim piszą , to by tak zrobił . Jeśli się loguje , to pewnie z zamiarem napisania , lecz jeśli się to robi podczas pracy to chore zwierzę zapewne jest ważniejsze (dla lekarza z prawdziwego zdarzenia) od pisania do nieżyczliwych osób.
Niektórzy już wiedzą , że piesek ma się dobrze i jest bezpieczny.
Pozdrawiam osoby prawdziwie życzliwe bo wiele tutaj ich jest i martwią się szczerze o psa. Pozdrawiam też te mniej życzliwe podważające wszystko , co dobre . Dalej nie docierają do nich zaproszenia i piszą jak by ich odwiedziny miały być groźbą . Ci wszyscy którzy są na bieżąco wiedzą dokładnie że każdego dnia mogą zadzwonić , porozmawiać i spotkać się z P. Wet . Tak jak pisała jej zaproszenie jest nadal aktualne . Więc nie przerabiajcie zaproszenia w pokonywanie chińskiego muru . Wszyscy już się chyba zorientowali piszę o tych którzy interesują się prawdziwie losem psa .że ta garstka tych zaciętych ma jakieś swoje interesy w oczernianiu kogoś . A pies dla nich jest kartą przetargową . Nie chcą nas wtajemniczyć , a my już chyba nie chcemy wiedzieć co jeszcze wymyśla żeby podważyć kompetencje tej Pani.

Posted

Śledzę ten wątek juz od dawna,nawet zastanawiałam się nad adopcją Fletchera,niestety zdrowy rozsądek zwycięzył nad uczuciami - nie mam w tej chwili pieniędzy,żeby zapewnić godziwy byt i przede wszystki leczenie kolejnemu psu ( mam juz dwa) Nie jestem całkiem nowa na tym forum ,nie udzielam się "pisemnie",trafiłam tu dzięki Grafitowi http://www.dogomania.pl/threads/202032-M%C5%82ody-Grafit-mia%C5%82-by%C4%87-u%C5%9Bpiony-teraz-w-bdt-u-Fiery-czeka-na-dom!/page33 , na którego skromnie sie dorzucam,poza tym niedawno odkryłam,że adoptowany przeze mnie z Tomaszowa Mazowieckiego Atos (obecnie Muki) też miał swój wątek :)Piszę to wszystko,żeby nie być postrzeganą jako anonim zarejestrowany dla jednego postu.
szara.mysz- kiedy czytałam kolejne posty w tym temacie,te skierowane przeciwko pani Barbarze zastanawiałam się,dlaczego nie ma w nich konkretów.Zastanawiałam się,czy nie jest to nagonka skierowana przeciwko Bogu ducha winnej osobie.Teraz jednak widzę,że musialo coś być na rzeczy - pani Barbara starała się zbudować swój wizerunek jako osoby godnej,otwartej , będącej ponad oskarżeniami i otwartej na dialog .Jak to się ma do jej obecnego milczenia i całkowitego lekceważenia wszystkich,komu los Fletchera leżał na sercu? W jednym z postów napisała do adwersarzy :"lubię was"- skoro tak,to dlaczego teraz ich,potocznie mówiąc , olewa??? Jak już wspomniałam,adoptowałam psa ze schronu i po adopcji wysłałam do zajmujacej się nim wolontariuszki ( ocelot) maila z informacją,jak pies się ma i ze zdjęciami.To nie jest wielki wysiłek i nie przyjmuję do wiadomości,że pani Barbara jest bardzo zajęta i nie ma dostępu do internetu.Nie przeszkadzało jej to w mailowej konwersacji przed uzyskaniem opieki nad Fletcherem,nie powinno przeszkadzać i teraz.
Czekam,jak wszyscy w tym temacie , na wiarygodne informacje o stanie tego biedaka.

Posted

[quote name='smadalena']
szara.mysz- kiedy czytałam kolejne posty w tym temacie,te skierowane przeciwko pani Barbarze zastanawiałam się,dlaczego nie ma w nich konkretów.Zastanawiałam się,czy nie jest to nagonka skierowana przeciwko Bogu ducha winnej osobie.Teraz jednak widzę,że musialo coś być na rzeczy -


Kurcze ale powiedzcie mi prosze..co moze byc na rzeczy?
Niech ktos mi wyjasni jaka korzysc mozna uzyskac z adopcji starego, schorowanego psa??? bo obowiazkow jakie sie na siebie bierze nikt mi nie musi tlumaczyc..

Z napisanych przez Basie postow JA wyciagam wnioski, ze wcale nie chciala tworzyc tu zadnego wizerunku (bo nie jest typem neciarza-forumowicza, wiec na co jej forumowy wizerunek?) a poprostu obronic sie przed zarzutami i tyle...

Nie bede juz pisala o Basi, bo nie jestem jej adwokatem ale zagladam tu bo dziwi mnie ten fenomem - ktos zaopiekowal sie psem, dal dom, zarcie i opieke, poswieca czas na opieke i leczenie - przypominam psu ktorego nikt nie chcial przygarnac (czy bylo cale stado chetnych? he???) a Wy tworzycie cale teorie z jakich mozna domniemywac, ze ktos (w tym przypadku Basia) z tak wielka desperacja walczyl, aby tego psa otrzymac jakby w zamian mial uzyskac jakies niesamowite profity!


Pytanie podstawowe - skoro tak bardzo jestescie ciekawe losow psa, tak bardzo lezy Wam na sercu jego zdrowie, z taka niecierpliwoscia wypatrujecie wiesci..zamiast nakrecac sie coraz bardziej, toworzyc kolejne teorie i domysly, obrabiac komus d.pe a nawet straszyc - dlaczego zadna poprostu nie wezmie telefonu do reki i nie zadzwoni??
Podroz moze byc klopotliwa ale wykonanie telefonu to zaden wielki koszt ani klopot!

Zamiast cieszyc sie z faktu, ze pies znalazl dom i opieke pograzacie sie w szukaniu problemow tam, gdzie ich nie ma! pewnie nawet nie zdajac sobie sprawy, ze same sobie mozecie kiedys narobic problemow..
Bo znajac Basie pewnie odpusci, ma za dobre serce i (zbyt) wiele cierpliowsci do wrednego gatunku, jakim jest czlowiek ale jesli traficie kiedys na kogos, kto naprawde sie wkurzy to na Wasze insynuacje, grozby isnieja odpowiednie paragrafy..
To zadne straszenie..poprostu bardzo niedawno spotkalam sie z sytuacja, kiedy dwie panny musialy pewna osobe przepraszac publicznie.
Wiec jesli nie macie mocnych dowodow w reku na czyjas wine, zla opieke nad posiadanymi zwierzetami, niekompetencje zawodowa to dobrze radze wstrzymac sie wydawaniem opinii!


Jesli do jutra zadna nie wykarze sie odwaga i nie wykona telefonu to obiecuje Wam, ze kiedy zadzwonie do Basi z noworocznymi zyczeniami..zapytam i o psa :)

Posted

Kurcze ale powiedzcie mi prosze..co moze byc na rzeczy?
Niech ktos mi wyjasni jaka korzysc mozna uzyskac z adopcji starego, schorowanego psa??? bo obowiazkow jakie sie na siebie bierze nikt mi nie musi tlumaczyc..
Nie wiem.Opisałam wrażenie,jakie odnosi osoba postronna,obiektywna,nie związana z żadną ze stron.
Jeżeli ktoś najpierw kreuje się na osobę szlachetną,a następnie postępuje jak mały człowieczek szukający satysfakcji w "odgrywaniu się " to niestety wzbudza moją nieufność.
Zamiast cieszyc sie z faktu, ze pies znalazl dom i opieke pograzacie sie w szukaniu problemow tam, gdzie ich nie ma! pewnie nawet nie zdajac sobie sprawy, ze same sobie mozecie kiedys narobic problemow..
A to jakaś groźba jest ?
Jesli do jutra zadna nie wykarze sie odwaga i nie wykona telefonu to obiecuje Wam, ze kiedy zadzwonie do Basi z noworocznymi zyczeniami..zapytam i o psa


znacznie prościej byłoby,gdyby pani Barbara sama wreszcie oddała głos w tej dyskusji,i zgodnie ze swoimi wcześniejszymi deklaracjami udowodnila,że jest osobą prawą , szlachetną i ponad pomówieniami.Podobno prawdziwa cnota krytyk się nie boi...

Posted

Od lat adoptuję psy , daję im dom i opiekę .
Jestem również jak najbardziej osobą postronną , która tylko przez adoptowanie innego psa dowiedziała się o tym wątku , ale nie odnoszę wrażenia że coś musi być na rzeczy .
Z tego wszystkiego co napisała między innymi Pani A.P właściwie nic nie wiemy . Mamy wszyscy przypuszczać , że coś było na rzeczy (widać - o to jej właśnie chodzi) . Rzuciła jakieś "hasło " nie poparte niczym, ani jednym najmniejszym dowodem dlaczego?
Po prostu jak widać nie ma dowodów na swoje te pomówienia , natomiast ktoś kto na co dzień pomaga zwierzakom i stara się polepszyć ich los, tłumaczy się później z bezpodstawnych oskarżeń .
Tak to wygląda w oczach postronnej osoby .
Teraz , kiedy pies jest pod opieką , to podkreśla się że "to na szczęście tylko chwilowe ", "musimy jak najszybciej znaleźć mu nowy dom" tak jak by tam ktoś męczył, katował głodził a już co najmniej nie zajmował się nim wcale. To jest kolejne "hasło" dla osób "patrzących z boku" by myśleli iż trafił w tzw. złe ręce.
Jeśli do tej pory (a minęło troszkę czasu) żadna z tych "życzliwych " nie znalazła nowego "lepszego" domu a raczej woli zajmować się szkalowaniem osoby , która daje taki dom , to tutaj faktycznie jest coś na rzeczy.
Życzliwa Pani ma lepsze zajęcie na wolną sobotę niż odwiedzenie psa , na którym TAK BARDZO jej zależy . No cóż bywają też tacy ludzie , na szczęście większość naprawdę pomaga zwierzakom dając im właściwą opiekę.
Tego , jaki jest cel Pani A.P ? Możemy się tylko domyślać .

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...