Jump to content
Dogomania
Gosia>>>

Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?

Recommended Posts

Grrrond ale mnie nie interesuje dlaczego czyjś pies podbiega do mojej suki (nie ważne czy ciekającej czy nie), tylko dlaczego do cholery pies śmiga bez kontroli? Dopóki ja nie powiem że ok, niech się przywitają/pobawią czyjś pies nie powinien podejść do zwierzaka będącego pod moją kontolą.
I nie widzę nic złego w puszczaniu ciekającej, ale odwoływalnej suki. Tak jak nie przeszkadzają mi odwoływalne samce. Ogólnie nie przeszkadzają mi zwierzątka będące pod kontrolą - wtedy to nawet tygrysa niech sobie ktoś ma i wyprowadza.

Bardziej mnie intryguje dlaczego puszczasz nieodwoływalnego psa? I dziwisz się że ktoś się broni przed podbiegaczem? (machnięcie smyczą, czy rzut kluczy pod łapy jest jedną z lepszych metod odstraszania).

Jak nie mam wyboru i coś po mnie skacze to pozbędę się tego nawet w niesympatyczny sposób. I wolę pozwolić psu nadziać się na moją nogę, niż pozwolić bawić się suce pieskiem. Bo na właściciela to mocniej działa i prędzej będzie pilnował psa przed wariatką co 'kopie' psy niż przed suką która psa przekotłuje.
btw nie biegam po ulicach kopiąc psy, ba żeby pies wszedł w interakcję z moją nogą musi być blisko wniosek? Dlaczego do cholery ludzie puszczają takie psy bez kontroli?:angryy:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='karjo2']Grrrond i o to wlasnie chodzi, pojawia sie jakikolwiek pies, i juz masz psa niekontrolowalnego :roll:. Klania sie niesmietelna linka. Tez bym machnela smycza w strone natreta, skoro wlasciciel nie moze go odwolac, a nie zapina na smycz, widzac innego psa.[/quote]

haha oho już się zaczyna gotować :eviltong: nieprawda, że pojawia się jakikolwiek pies i mój pies staje się niekontrolowany, przecież codziennie z nim chodze i spotykamy mnóstwo psów. Jakoś za każdym razem wraca. poza tym skoro właściciel tamtej suki też szedł z psem spuszczonym (czyli rozumiem, że nie agresywny raczej) to dlaczego ja swojego mam łapać, który przychodzi na zawołanie? zwykle jest wąchanie, zabawa lub nie i Kefir do mnie wraca więc nie widzę potrzeby linki... poza tym on ciągle skacze w górę :p więc po 10 minutach pewnie połamałby łapy ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='WŁADCZYNI']Grrrond ale mnie nie interesuje dlaczego czyjś pies podbiega do mojej suki (nie ważne czy ciekającej czy nie), tylko dlaczego do cholery pies śmiga bez kontroli? Dopóki ja nie powiem że ok, niech się przywitają/pobawią czyjś pies nie powinien podejść do zwierzaka będącego pod moją kontolą.
I nie widzę nic złego w puszczaniu ciekającej, ale odwoływalnej suki. Tak jak nie przeszkadzają mi odwoływalne samce. Ogólnie nie przeszkadzają mi zwierzątka będące pod kontrolą - wtedy to nawet tygrysa niech sobie ktoś ma i wyprowadza.

Bardziej mnie intryguje dlaczego puszczasz nieodwoływalnego psa? I dziwisz się że ktoś się broni przed podbiegaczem? (machnięcie smyczą, czy rzut kluczy pod łapy jest jedną z lepszych metod odstraszania).

Jak nie mam wyboru i coś po mnie skacze to pozbędę się tego nawet w niesympatyczny sposób. I wolę pozwolić psu nadziać się na moją nogę, niż pozwolić bawić się suce pieskiem. Bo na właściciela to mocniej działa i prędzej będzie pilnował psa przed wariatką co 'kopie' psy niż przed suką która psa przekotłuje.
btw nie biegam po ulicach kopiąc psy, ba żeby pies wszedł w interakcję z moją nogą musi być blisko wniosek? Dlaczego do cholery ludzie puszczają takie psy bez kontroli?:angryy:[/quote]

Władczyni droga, przestań się tak gotować! liczyłam, że tu sobie podyskutuję czy coś a tu naskoki! mój pies przychodzi na zawołanie nie wiem dlaczego uważasz, że jest inaczej? tylko na podstawie tego, że nie przyszedł raz z powodu tej (podejrzanie cieczkowatej ;)) suki? bez przesady... pies to nie maszyna...i przestań mi tu bluzgać, że mój pies biega non stop bez kontroli! jest spuszczany tylko w miejscach, gdzie spuszczane są inne psy.spotkalaś mnie kiedykolwiek? suka tamta NIE MIAŁA smyczy. tak to jest zwrócić uwagę, że w sumie nie powinno się spuszczać cieczkowanej suki ze smyczy w miejscu gdzie przebywaja psy i dziwić się, że natrętnie do niej przylatują... ja tu teraz burę dostaję za spuszczonego w parku na polance psiej psa... :eviltong:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Martens']Bardzo optymistyczne założenie ;) Moja suka w parku czy na łące często jest przy mnie bez smyczy, co nie znaczy że z radością wita każdego psa, który wpada w naszą "prywatną" strefę, wręcz przeciwnie, zwłaszcza jeśli ma zabawkę, potrafi się zrobić naprawdę niemiło.[/quote]

Optymistyczne, bo znamy z widzenia tego psa tak na marginesie plus sam fakt puszczania go w miejscu, gdzie psy się bawią...

hmmm chyba ogólnie wszyscy na mnie najechali, że mój pies jest niewychowany, chory psychicznie i jego właścicielka też :eviltong:, że go spuszcza ze smyczy, żeby psicho za talerzami pobiegało i pobawiło się ze współtowarzyszami. Oczywiście cudem świata wychowania nie jest (w domu idzie mu lepiej, na dworzu podaj łapę, przybij piątkę i siad, za chiny się nie położy :P), ale wraca na swoje imię lub zachętę patykiem lub talerzem...

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='grrrond']poza tym skoro właściciel tamtej suki też szedł z psem spuszczonym (czyli rozumiem, że nie agresywny raczej)[/QUOTE]

Bardzo optymistyczne założenie ;) Moja suka w parku czy na łące często jest przy mnie bez smyczy, co nie znaczy że z radością wita każdego psa, który wpada w naszą "prywatną" strefę, wręcz przeciwnie, zwłaszcza jeśli ma zabawkę, potrafi się zrobić naprawdę niemiło.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='grrrond']w sumie nie powinno się spuszczać cieczkowanej suki ze smyczy w miejscu gdzie przebywaja psy i dziwić się, że natrętnie do niej przylatują...[/quote]Jak juz pisalem - suka nie musiala sie grzac. Nie musiala nawet byc w okolicy cieczki. Niektore suki co jakis czas zupelnie nie w zwiazku z cieczka pachna dla psow tak, ze trzeba je sila z nich sciagac.
Skoro twoj pies jest odwolywalny poza tym jednym przypadkiem, to odwoluj go i dopiero jak druga osoba wyrazi chec zapoznawania psow, to wtedy puszczaj. Wysilek to jakis? :eviltong:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='bonsai_88'][B]Shin[/B] dobrze gada - kopnięcie innego psa to najczęściej jest "ja wystawiam nogę, a on sam się nadziewa :diabloti:", albo odsunięcie psa nogą ;).[/quote]
A tak a propos, to jak się miewają Wasze nogi po "nadziewaniu", "odsuwaniu" itp?
Bo ja to same pamiątki mam na nogach, głównie pod postacią zgrubień na kościach, takie już me szczęście, że mi się same kilkudziesięciokilogramowe osobniki na nogi "nadziewają".:diabloti:

Jestem także zdania, że takie "kopniaczki", a raczej przeze mnie preferowane odsuwanie psa nogą, mogą uratować sytuację i nie dopuścić do konfrontacji podbiegacza z naszym psem, ale to jednak ryzykowne.

Jeden z moich psów, gdyby był podbiegaczem i miał tak zostać zniechęcony do kontaktu innym psem, raczej utkwiłby wgryziony w nogę "kopiącego". Ja osobiście zawsze mam na uwadze to, że jakiś ewentualny podbiegacz może podobnie reagować, a to przecież żaden "interes" uchronić cudzego psa przed atakiem własnego, a za to wrócić do domu z wychapaną nogą.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='grrrond']zawsze mój dostrzega każdego już na horyzoncie i ZABAWAAA![/quote]
Sama to stwierdzilas, ze pies pierwszy dostrzega innego i leci do niego bez opamietania. Dopiero ewentualnie po wymuszonym kontakcie wraca (albo i nie). Wiec to nie byl jedyny raz :eviltong:.
I nadal nie rozumiem Twojego oburzenia, ze ktos odgania twojego jednak nieusluchanego psa.
Ale skoro w okolicy nawet na cmentarzach trzeba tabliczki z zakazem wprowadzania psow stawiac, no coz ciekawe psiarskie towarzystwo :roll:.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='shin']Jak juz pisalem - suka nie musiala sie grzac. Nie musiala nawet byc w okolicy cieczki. Niektore suki co jakis czas zupelnie nie w zwiazku z cieczka pachna dla psow tak, ze trzeba je sila z nich sciagac.
Skoro twoj pies jest odwolywalny poza tym jednym przypadkiem, to odwoluj go i dopiero jak druga osoba wyrazi chec zapoznawania psow, to wtedy puszczaj. Wysilek to jakis? :eviltong:[/quote]

tak tak dlatego napisałam wcześniej "podejrzanie cieczkowatej" ;) czy ten przypadek z labką wcześniej przeze mnie opisywany ;)
łaaa shin, psiaki było obydwa na terenie typowo psim, gdzie zawsze latają spuszczone psy :lol: nie chodzę z Kefirem bez smyczy po całym parku... spuszczam go tylko w rejonach "dozwolonych psio" więc nie muszę go odwoływać, bo jest na drugim końcu smyczy ;) jak ktoś wchodzi ze spuszczonym psem bez smyczy na tę polankę, jasne jest, że psiaki latają razem....

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='karjo2']Sama to stwierdzilas, ze pies pierwszy dostrzega innego i leci do niego bez opamietania. Dopiero ewentualnie po wymuszonym kontakcie wraca (albo i nie). Wiec to nie byl jedyny raz :eviltong:.
I nadal nie rozumiem Twojego oburzenia, ze ktos odgania twojego jednak nieusluchanego psa.
Ale skoro w okolicy nawet na cmentarzach trzeba tabliczki z zakazem wprowadzania psow stawiac, no coz ciekawe psiarskie towarzystwo :roll:.[/quote]

tak reaguje ZABAWAA bo zaczyna merdać i spoglądać na mnie, że bardzo by chciał polatać, bo jest wówczas na smyczy (chyba, że znajduje się na terenie powszechnie stosowanym jako miejsce spotkań psiarzy) boże już nie wiem jak mam się wyrazić....


a co do cmentarza: przestać za przeproszeniem pier***** o moim stosunku do cmentarza radzieckiego, bo mam do tego dosyć osobisty stosunek. Opisywałam to w DOBREJ wierze, że wzbogacono tabliczkami teren cmentarza, żeby napisać psiarzom, że park nie jest dostepny CAŁY i że wreszcie jest to respektowane. Troszeczke mnie irytujesz swoim podejściem i oskarżaniem mnie, że wypuszczam swojego psa w miejscu czyjegoś wiecznego odpoczynku. Ten park jest spory i są miejsca, gdzie można wypuszczać psa.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[B]Grrround [/B]moja suka jest agresywna, ale umiem nad nią panować.... nie biega do innych psów bez mojej zgody, więc dlaczego mam ją prowadzić na smyczy?
To, że pies jest bez smyczy nie znaczy, że właściciel życzy sobie, żeby inny pies się z nim bawił...
Sunia mogła być agresywna, chora, mieć cieczkę [są psy, które pomimo cieczki nie będą uciekać, chociaż spuszczanie ciekącej suki to jak na mój gust za duża loteria - sama bym się nie odważyła]... a może właściciel po prostu właśnie z nią coś ćwiczył, a twój pies mu przeszkodził?

A tak swoją drogą to jest temat, gdzie ludzie w 90% żalą się na podbiegające psy... ty właśnie radośnie napisałaś, że twój pies do takich należy. Czego się spodziewałaś? Że łapkami zaklaszczemy ze szczęścia jak nam o tym napiszesz?

:evil_lol::evil_lol::evil_lol:

Share this post


Link to post
Share on other sites
jeszcze o cmentarzu: chodziło mi po prostu o to, żeby UWAŻAĆ, bo są tam groby i jest to teren nieogrodzony. niektórzy może nie znali tego parku więc napisałam którką adnotację o tabliczkach...

ja nie wiem, czemu wszyscy na mnie jedziecie to już mi się wydaje dziwne... może ktoś odkopie jeszcze jakiegoś starego posta mojego pierwszego kiedy powiedzmy myślałam, że PP i MP to ta sama gazeta i mnie jeszcze za to skrzyczy....

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='grrrond']jak ktoś wchodzi ze spuszczonym psem bez smyczy na tę polankę, jasne jest, że psiaki latają razem....[/quote]
A jesli ten ktos cwiczy posluszenstwo i potrzebuje pracowac z psem w rozproszeniu? No tak, twoj zapewnia rozproszenie, ale takie rzeczy trzeba dawkowac powoli :eviltong: Ja np. czasami sam prosze psiarzy, zeby podeszli z psiakami do mojego siedzacego/warujacego bydlatka, a pozniej sobie chodzimy po polanie z psami przy nodze, luzno puszczonymi, zeby mojego wlasnie oduczyc tego, ze piesek = zabawa. Nie wiem jakiego ty masz psiaka, ale moj jest dopiero podrostkiem, a juz wazy ponad 40kg. Nie moge sobie pozwolic na to, zeby sie wyrywal kiedy chce. Ostatnio akurat ucieszyl sie na widok mojej matki stojacej w oddali, a ze ja stalem akurat na zamarznietej kaluzy... :mad:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja ostatnio miałam bardzo niemiła sytuacje.
Szłam z rodzicami i siostrą przez takie zadupie do babci. To jest taka uliczka z małymi domkami, ogródkami gdzie cywilizacja troszkę nie dochodzi:evil_lol:, ale za to jest masa psów.
Założyłam Tinie halti, bo ona strasznie się nakręca jak inne psy na nią szczekają, a jak idziemy całą bandą to już w ogóle jest zaciech Tiny na maksa i jednym słowem ma mnie w d**ie:cool1:
W pewnym momenci w ogródku w strone bramy leci psiak, a brama oczywiście otwarta. No ale patrze, a właściciele stoja przy samochodzi i cos tam gadają, wiec pomyslałam, ze zaraz psa zawołaja. No ale jak zwykle sie przeliczyłam:angryy: Psiak podbieg do Tiny. Najpierw było niuchanko, psiak był nastroszony, ale Tina miała pokojowe zamiary (z reszta ona prawie zawsze takie ma). No i nagle psiak zaczął strzezc zęby, a Tina biedna w halti, więc cudem jakos jej przepiełam smycz na obroże żeby mogła sie bronić. Tina juz cała najeżona, a ten gówniaż skacze w koło niej i próbuje ja dziabnąć. W końcu dostał z torebki od mojej mamy:diabloti: a właściciele oświeceni zawołali psa. Bardzo mnie wkórzyli, ale przy rodzicach powstrzymałam się od wymiany zdań z nimi.:angryy:

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='bonsai_88'][B]Grrround [/B]moja suka jest agresywna, ale umiem nad nią panować.... nie biega do innych psów bez mojej zgody, więc dlaczego mam ją prowadzić na smyczy?
To, że pies jest bez smyczy nie znaczy, że właściciel życzy sobie, żeby inny pies się z nim bawił...
Sunia mogła być agresywna, chora, mieć cieczkę [są psy, które pomimo cieczki nie będą uciekać, chociaż spuszczanie ciekącej suki to jak na mój gust za duża loteria - sama bym się nie odważyła]... a może właściciel po prostu właśnie z nią coś ćwiczył, a twój pies mu przeszkodził?[/quote]

Nie nie Bonsai, mój pies latał po polance, a to ten pies do nas szedł, nic nie ćwiczył, latał tak samo spuszczony jak kefir...

ludzie, opanujcie się! nie mam niewychowanego potwora, który biega samowolnie po ulicach!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Saite wole być pogryziona niż żeby coś pogryzło mi psa.

Grrond uderz w stół:diabloti: to do tego po 'bluzgu' bo jak mniemam chodzi o cholerę użytą w moim poście, w części dotyczącej podbiegaczy.
Moja suka poruszająca się bez smyczy, bez względu na to gdzie jesteśmy nie oznacza że chcemy kontaktu. Gdybym chciała, zapytałabym się osoby posiadającej psa czy możemy podejść, przywitać się i ewentualnie pobawić. Jeżeli tego nie robię to chyba znaczy że nie chcę, proste?

Mój pies nie jest maszyną, mój pies jest wychowany:diabloti:

Owszem zdziwić się można, bo podbiegające psy bez kontroli wciąż mnie dziwią i irytują - jak można nie kontrolować własnego zwierzaka i narażać go na ryzyko utraty zdrowia/życia, oraz nienajsympatyczniejsze komentarze właściciela?
Nie ma zgody = nie ma interakcji. A to czy zwierz jest na smyczy/bez nie jest wyznacznikiem. Choć smycz to bezwzględny zakaz podejścia, przynajmniej dla mnie.

Jak już pisałam i będę pisać dalej - to że moja suka może przeturlać psa, nie znaczy że to robi i nie oznacza że będzie wiecznie chodzić na smyczy.

Jeżeli ta suka do Was nie szła, tylko szła obok właściciela to znaczy że dopiero po pytaniu
-czy mój pies może się przywitać
i odpowiedzi właściciela
-tak, oczywiście
Twój pies powinien do niej podejść.

Jeżeli wraca na zachęte to nie jest nauczony komendy przywołania:cool1:

A jeśli chodzi o cieczki i puszczanie, czy wogóle puszczanie - każdy nieodwoływalny zwierzak na lince, odwoływalne mogą być luzem. Cieczka czy nie, samiec czy nie podbiegactwa nie toleruję. Zresztą już nie raz była dyskusja i wypowiadali się ludzie mający odwoływalne samce od suk grzejących się.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='WŁADCZYNI']Saite wole być pogryziona niż żeby coś pogryzło mi psa.

Grrond uderz w stół:diabloti: to do tego po 'bluzgu' bo jak mniemam chodzi o cholerę użytą w moim poście, w części dotyczącej podbiegaczy.
Moja suka poruszająca się bez smyczy, bez względu na to gdzie jesteśmy nie oznacza że chcemy kontaktu. Gdybym chciała, zapytałabym się osoby posiadającej psa czy możemy podejść, przywitać się i ewentualnie pobawić. Jeżeli tego nie robię to chyba znaczy że nie chcę, proste?

Mój pies nie jest maszyną, mój pies jest wychowany:diabloti:

Owszem zdziwić się można, bo podbiegające psy bez kontroli wciąż mnie dziwią i irytują - jak można nie kontrolować własnego zwierzaka i narażać go na ryzyko utraty zdrowia/życia, oraz nienajsympatyczniejsze komentarze właściciela?
Nie ma zgody = nie ma interakcji. A to czy zwierz jest na smyczy/bez nie jest wyznacznikiem. Choć smycz to bezwzględny zakaz podejścia, przynajmniej dla mnie.

Jak już pisałam i będę pisać dalej - to że moja suka może przeturlać psa, nie znaczy że to robi i nie oznacza że będzie wiecznie chodzić na smyczy.

Jeżeli ta suka do Was nie szła, tylko szła obok właściciela to znaczy że dopiero po pytaniu
-czy mój pies może się przywitać
i odpowiedzi właściciela
-tak, oczywiście
Twój pies powinien do niej podejść.

Jeżeli wraca na zachęte to nie jest nauczony komendy przywołania:cool1:

A jeśli chodzi o cieczki i puszczanie, czy wogóle puszczanie - każdy nieodwoływalny zwierzak na lince, odwoływalne mogą być luzem. Cieczka czy nie, samiec czy nie podbiegactwa nie toleruję. Zresztą już nie raz była dyskusja i wypowiadali się ludzie mający odwoływalne samce od suk grzejących się.[/quote]

Chodzi mi o to, że traktowana jestem jak idiotka, trochę przykre.
Świetnie, cieszę się, że każdy jest tu taki mądry i tak świetnie potrafi mnie potępić, mimo że nie był na miejscu zdarzenia.
a suka szła sobie, właściciel sobie nie wiem jakieś 20 metrów od siebie, coś takiego. naprawdę nie wiem jaki popełniłam błąd i za co jestem rugana. Nadal twierdzę, że niesłusznie ten pan zamachnął się na kefira dosyć silnie. Szczególnie, że widział, że już po niego idę - byłam nie wiem ok 10metrów od niego. Wszystko miało miejsce na psiej polance do zabaw. Mój pies nie chodzi sobie sam samowolnie po całym mieście, zazwyczaj ma na nosie namordnik, ma tez numerek i czipa.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='grrrond']poza tym skoro właściciel tamtej suki też szedł z psem spuszczonym (czyli rozumiem, że nie agresywny raczej) to dlaczego ja swojego mam łapać, który przychodzi na zawołanie? zwykle jest wąchanie, zabawa lub nie i Kefir do mnie wraca więc nie widzę potrzeby linki... poza tym on ciągle skacze w górę :p więc po 10 minutach pewnie połamałby łapy ;)[/quote]
Można się naciąć. Mój pies (agresywny) najczęściej chodzi bez smyczy, bo jest odwoływalny i puszczam go w takich miejscach, w których mam kontrolę wzrokową nad otoczeniem i nie zapinam psa jak widzę innego....

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='shin']A jesli ten ktos cwiczy posluszenstwo i potrzebuje pracowac z psem w rozproszeniu? No tak, twoj zapewnia rozproszenie, ale takie rzeczy trzeba dawkowac powoli :eviltong: Ja np. czasami sam prosze psiarzy, zeby podeszli z psiakami do mojego siedzacego/warujacego bydlatka, a pozniej sobie chodzimy po polanie z psami przy nodze, luzno puszczonymi, zeby mojego wlasnie oduczyc tego, ze piesek = zabawa. Nie wiem jakiego ty masz psiaka, ale moj jest dopiero podrostkiem, a juz wazy ponad 40kg. Nie moge sobie pozwolic na to, zeby sie wyrywal kiedy chce. Ostatnio akurat ucieszyl sie na widok mojej matki stojacej w oddali, a ze ja stalem akurat na zamarznietej kaluzy... :mad:[/quote]

i co łupnąłeś tyłkiem :eviltong:? ja tak ostatnio pojechałam po kałuży jak zaczynałam canicross z Kefirem, było srogo nie powiem ;) mój jest mały, to foksterier gładkowłosy zresztą w avatarze jest

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='grrrond']tak reaguje ZABAWAA bo zaczyna merdać i spoglądać na mnie, że bardzo by chciał polatać, bo jest wówczas na smyczy (chyba, że znajduje się na terenie powszechnie stosowanym jako miejsce spotkań psiarzy) boże już nie wiem jak mam się wyrazić....


a co do cmentarza: przestać za przeproszeniem pier***** o moim stosunku do cmentarza radzieckiego, bo mam do tego dosyć osobisty stosunek. Opisywałam to w DOBREJ wierze, że wzbogacono tabliczkami teren cmentarza, żeby napisać psiarzom, że park nie jest dostepny CAŁY i że wreszcie jest to respektowane. Troszeczke mnie irytujesz swoim podejściem i oskarżaniem mnie, że wypuszczam swojego psa w miejscu czyjegoś wiecznego odpoczynku. Ten park jest spory i są miejsca, gdzie można wypuszczać psa.[/quote]

Grrrond,zrozum, podstawa kultury jest niezaleznie od checi psa (zabawy, czy zagryzienia) tak nad nim panowac, by nie dopuscic do kontaktu zinnym, bez wczesniejszego porozumienia z jego wlascicielem.
I to niezaleznie od tego, czy drugi pies idzie luzem. Byc moze w ten sposob pracuje, jest w treningu itp.
Podstawa psich parkow (napisze to juz chyba xxx raz :angryy:) jest takie wychowanie psow, ze nie maja prawa podbiegac do innych - ludzi, zwierzat, przedmiotow i juz!
I co zabawniejsze, jest ot jak najbardziej wykonalne.
Dla przykladu, spacer pare dni temu. Duzy psi teren (moze wielkosci 2-3 boisk), do tego nascie psow, wszyscy ida jak w kolejce, co kilkanascie metrow, czesc psow luzem, czesc smyczowych. Te luzem biegna z aportami w strone zostawiona wolna (bez psiarzy), po czym zaraz wracaja do wlascicieli. Jesli ktos musial sie zatrzymac, wszyscy za nim tez grzecznosciowo przystawali. I tak odpracowalismy calkiem fajny spacerek, moze z godzinke w dobrym tempie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
owszem, było to spacerkiem - nie leci jak szalony
dużo ludzi codziennie przychodzi w to miejsce ( no zimą jak wiadomo troche mniej), więc drepczący też w stronę kefira posokowiec nie był dla mnie czymś dziwnym

pff eot

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='grrrond']Chodzi mi o to, że traktowana jestem jak idiotka, trochę przykre.
Świetnie, cieszę się, że każdy jest tu taki mądry i tak świetnie potrafi mnie potępić, mimo że nie był na miejscu zdarzenia.
a suka szła sobie, właściciel sobie nie wiem jakieś 20 metrów od siebie, coś takiego. naprawdę nie wiem jaki popełniłam błąd i za co jestem rugana. Nadal twierdzę, że niesłusznie ten pan zamachnął się na kefira dosyć silnie. Szczególnie, że widział, że już po niego idę - byłam nie wiem ok 10metrów od niego. Wszystko miało miejsce na psiej polance do zabaw. Mój pies nie chodzi sobie sam samowolnie po całym mieście, zazwyczaj ma na nosie namordnik, ma tez numerek i czipa.[/QUOTE]

Napisałaś że Twój pies podbiegł do obcego psa, bez Twojego pytania do właściciela tamtego psa. Za to jesteś 'rugana'. Psy nie powinny podbiegać do obcych psów, bez ustalenia tego między właścicielami najpierw.

Widząc zmierzającego pewnie nie spacerkiem psa w stronę mojej suki ja zamachnełabym się łańcuchem pod łapy zmierzającego.

A jak by miało miejsce na Marszałkowskiej to już by nie było ok, zapomniałam na psiej łączce można wszystko.

Tu nie chodzi o czip (bardzo widoczny), numerek czy kaganiec - tniutniam takie elementy, chodzi o wymuszony kontakt, bez uprzedzenia i zgody obydwu stron.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='karjo2']
I co zabawniejsze, jest ot jak najbardziej wykonalne.
Dla przykladu, spacer pare dni temu. Duzy psi teren (moze wielkosci 2-3 boisk), do tego nascie psow, wszyscy ida jak w kolejce, co kilkanascie metrow, czesc psow luzem, czesc smyczowych. Te luzem biegna z aportami w strone zostawiona wolna (bez psiarzy), po czym zaraz wracaja do wlascicieli. Jesli ktos musial sie zatrzymac, wszyscy za nim tez grzecznosciowo przystawali. I tak odpracowalismy calkiem fajny spacerek, moze z godzinke w dobrym tempie.[/quote]

świetnie, ja nie mam niestety z kim ćwiczyć takich miłych rzeczy, nie mam znajomych psiarzy w okolicy, a jak mam to pies jest dla nich psem, którego trzeba "odsikać" i wsadzić do domu, nie lubią wspólnie spacerować, bo dla nich to strata czasu. Jestem więc sobie sama i sama rzucam talerze, biegam sobie z nim czy wpajam popdstawy posłuszeństwa. W domu jest nieźle, ale na dworze wszystko go strasznie rozprasza, nie wiem jak sobie z tym poradzić, smakołyki średnio, zabawkami z kolei bardzo się podnieca. Przychodzi jednak do mnie. błagam nie krzyczcie tylko na mnie, że jest niewychowany, bo naprawdę sie staram...

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='WŁADCZYNI']Cóż wychodzę z założenia że nie będę postępować tak jak nie chciałabym aby postępowali inni (hehe Kant mi padł na głowę;)) więc moja suka nie podchodzi do zwierząt/ludzi. Nawet na psich łączkach, te omijamy bo nie zdązyłabym podnieść rzutki z ziemii przy tych wspaniałych i bardzo odwoływalnych dopóki nie zobaczą innego psa pieseczkach:loveu:[/quote]

błagam żadnego Kanta, mam jutro egzamin z filozofii @[email protected] myślałam, że chociaż tu od tego ucieknę ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.

Announcements

×