Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

mysza 1 napisał(a):
U Kasi mieszka już moja Granda i wszystko jest w jak najlepszym porządku także jestem pewna, że Kulfon będzie miał dobrą opiekę.

To dobrze, rozumiem ,ze rozwialas watpliwosci Ewy bo miala je po rozmowie tel. z Toba.Zarezarwowalysmy ten hotel bo mieszkal tam Rudi i wszystko bylo w porzadku . Najwazniejsze ,ze ma gdzie pojechac we wtorek , jak cos bedzie nie tak to jest czas na szukanie innego hotelu.:)

Posted

Ewa Marta napisał(a):
Bardzo przepraszam, że nie odpisywałam, ale tam, gdzie byłam nie miałam dostępu do internetu. Korzystałam grzecznościowo z czyjegoś notebooka i nie mogłam robić tego częściej.
To prawda, Kulfon ma zarezerwowany od wtorku hotelik w Wilanowie. Pani Kasia - właścicielka brzmi sensownie, a do tego ja mieszkam na Ursynowie, więc będe mogła wpadać do chłopaka i uczestniczyć w jego oswajaniu. Niestety jest to kojec, ale jak tylko chłopak się zaklimatyzuje, dostanie kogoś do towarzystwa, no i będzie uczył się dobrych manier:-) Mam zamiar we wtorek w drodze do Wilanowa pokazać go mojemu wetowi, dowiedzieć się w końcu ile ma miesięcy i ustalić plan szczepień.
Nie wiecie jak bardzo jestem Wam wszystkim wdzięczna za to, że zaglądacie tutaj, że Kulfon ma już sympatyków:-) Bardzo proszę, jak już przejmę wątek od kochanej, niezastąpionej Nutusi, nie zostawiajcie nas samych. Zapraszam serdecznie, jestem otwarta na pomysły, na dobre rady;-) Dopiero dotarłam do domu, jutro mam koszmarny dzień w pracy (spotkania, zebrania i służbowa kolacja), ale od wtorku ruszam pełną parą, wykupuję Kulfonowi ogłoszenia i szukam domu, o co również Was pięknie proszę:-) Dużo myślałam na Mazurach o tym, że to cudowne mieć świadomość, że mogę liczyć co najmniej na parę osób z dogo, które nigdy mnie nie zostawiają z problemem. W związku z tym pędzę zaraz na wątek zaginionego psiaka, żeby zobaczyć, czy się na coś przydam.


Ewa, no niestety kojec to nie dom... i nigdy nim nie będzie. Ale trzymałam tam 2 psy już i jestem bardzo zadowolona z opieki. Krzywda się psom broń Boże nie dzieje. Wychodzą na spacery 3-4 razy dziennie, mają poukładany plan dnia, wszystko odbywa się cyklicznie i psiaki się do tego przyzwyczajają. Do hotelu można wpaść w każdej chwili, zabrać psiaka na jakiś dłuższy spacer czy po prostu z nim pobyć. Nie mam wielkiego doświadczenia z hotelami ale ten polecam bez mrugnięcia okiem. Zwłaszcza dla psób które muszą nauczyć się trochę dobrych manier...
Także bez obaw :)

Cieszę się, że jest tam dla niego miejsce.

Posted

Szybko trzeba drania socjalizować, bo niestety zima idzie, a boksiowate zimą w kojcu to nie jest najlepsze wyjście...
Kulfoniasty Marianie - przyśpieszony kurs savoir-vivre i do domu!!!! ;)

Posted

Nutusia napisał(a):
Cukiernica cukru... No cóż, moja Kresia pożarła cztery, wchodząc sobie bezceremonialnie na stół, a z cukiernic zostały tylko skorupy. Ale wczoraj tylko ona i 3 osoby spoza Wwy pomogły mi szukać psiego uciekiniera w centrum Warszawy. I go znalazła! Zasłużyła na miano bohatera! Jak się ma do tego trochę cukru i 4 cukiernice - nijak ;)
Aha - co do "niezastąpiona Nutusia" - chętnie bym się dała zastąpić...



Nutusiu, nie mogłam dojechać, byłam na Mazurach, ale strasznie się denerwowałam, bo mi Ela wszystko relacjonowała... Co do niezastąpienia, niektórych ludzi po prostu zastąpić się nie da, ale może choć ten wątek zdejmę z Twoich pleców, co? Gdybyś mogła napisać do moderatora, że godzisz się na przepisanie go na mnie (najlepiej pierwszy i drugi post, żebym mogła prowadzić rozliczenia), byłabym wdzięczna:-) Bardzo, ale to tak z głębi serca najbardziej dziękuję Ci za pomoc, za wysiłek, rzucenie wszystkiego, żeby jechać po malucha do Płońska. Uratowałaś kolejne psie dziecko:-)
Jutro wrzucę zdjęcia, które mam zamiar porobić. Może uda się nakręcic też jakiś filmik:-)

Posted

Ewa Marta napisał(a):
Nutusiu, nie mogłam dojechać, byłam na Mazurach, ale strasznie się denerwowałam, bo mi Ela wszystko relacjonowała... Co do niezastąpienia, niektórych ludzi po prostu zastąpić się nie da, ale może choć ten wątek zdejmę z Twoich pleców, co? Gdybyś mogła napisać do moderatora, że godzisz się na przepisanie go na mnie (najlepiej pierwszy i drugi post, żebym mogła prowadzić rozliczenia), byłabym wdzięczna:-) Bardzo, ale to tak z głębi serca najbardziej dziękuję Ci za pomoc, za wysiłek, rzucenie wszystkiego, żeby jechać po malucha do Płońska. Uratowałaś kolejne psie dziecko:-)
Jutro wrzucę zdjęcia, które mam zamiar porobić. Może uda się nakręcic też jakiś filmik:-)


Tak,tak-niektórych nie da się zastąpić,w ich gronie Nutusia też się znajduje :)

Czekamy na zdjęcia i filmik ze słodziakiem :)

Posted

santino napisał(a):
Ewa, no niestety kojec to nie dom... i nigdy nim nie będzie. Ale trzymałam tam 2 psy już i jestem bardzo zadowolona z opieki. Krzywda się psom broń Boże nie dzieje. Wychodzą na spacery 3-4 razy dziennie, mają poukładany plan dnia, wszystko odbywa się cyklicznie i psiaki się do tego przyzwyczajają. Do hotelu można wpaść w każdej chwili, zabrać psiaka na jakiś dłuższy spacer czy po prostu z nim pobyć. Nie mam wielkiego doświadczenia z hotelami ale ten polecam bez mrugnięcia okiem. Zwłaszcza dla psób które muszą nauczyć się trochę dobrych manier...
Także bez obaw :)

Cieszę się, że jest tam dla niego miejsce.


Moja kochana, przede wszystkim bardzo Ci dziękuję za pomoc w załatwieniu tam miejsca:-) Im dłużej o tym myślę, tym bardziej jestem przekonana, że może właśnie kojec na początek będzie lepszym wyjściem. On musi się wyciszyć, zrozumieć, że jedzenia nie trzeba już zdobywać, bo ono samo przychodzi regularnie... W dwóch domach zrobił lekką demolkę, więc chyba lepiej, że narazie pozostanie oddzielnie. Jutro go zabieram, spędzimy razem trochę czasu, bo zawiozę go do mojego weta doktora Czajki. Będzie dobrze:-)
A to moje "niestety kojec" wynika z tego, że moje psiaki śpią ze mną w łóżku, rozwalają się na kanapach i wolno im praktycznie wszystko w domu, więc może mam spaczone podejście do warunków do mieszkania psa:-) Dla niego ważne będzie to, żeby miał inne psiaki do towarzystwa. U tej Pani chcial sie bawić nawet z żółwiem i trącal go łapką i nosem:-) Pani była tym przerażona;-)

Pani Kasia z hoteliku powiedziała, że jeśłi jestem od Magdy, to ona ma do mnie pełne zaufanie. Postaram się nie zepsuć Ci tam opinii:-)

Posted

Ewa Marta napisał(a):
Moja kochana, przede wszystkim bardzo Ci dziękuję za pomoc w załatwieniu tam miejsca:-) Im dłużej o tym myślę, tym bardziej jestem przekonana, że może właśnie kojec na początek będzie lepszym wyjściem. On musi się wyciszyć, zrozumieć, że jedzenia nie trzeba już zdobywać, bo ono samo przychodzi regularnie... W dwóch domach zrobił lekką demolkę, więc chyba lepiej, że narazie pozostanie oddzielnie. Jutro go zabieram, spędzimy razem trochę czasu, bo zawiozę go do mojego weta doktora Czajki. Będzie dobrze:-)
A to moje "niestety kojec" wynika z tego, że moje psiaki śpią ze mną w łóżku, rozwalają się na kanapach i wolno im praktycznie wszystko w domu, więc może mam spaczone podejście do warunków do mieszkania psa:-) Dla niego ważne będzie to, żeby miał inne psiaki do towarzystwa. U tej Pani chcial sie bawić nawet z żółwiem i trącal go łapką i nosem:-) Pani była tym przerażona;-)

Pani Kasia z hoteliku powiedziała, że jeśłi jestem od Magdy, to ona ma do mnie pełne zaufanie. Postaram się nie zepsuć Ci tam opinii:-)


Po pierwsze, nie ma za co dziękować! :) Po drugie, masz rekomendacje od Ellig i Nutusi, także nie mam obaw ;) A po trzecie, ja Cię doskonale rozumiem! Dla mnie też kojec to zawsze jakby "mniejsze zło". Zresztą jak przywiozłam Rudiego z Gdańska i mnie jeden "DT" wycyckał tak, że zostałam z psem na ulicy to najpierw jechałam do Kaśki, ale w między czasie dogadałam się z właścicielami innego hotelu, że będzie mógł mieszkać u nich w domu to też w końcu go tam nie zawiozłam (mimo, że nie mam żadnych zastrzeżeń co do opieki u Kasi) tylko pojechał tam gdzie będzie miał warunki domowe. Tam jednak Rudzielec właśnie też trochę rozrabiał więc zdecydowałam zabrać go do Kasi bo ona pracuje z psami, uczy je posłuszeństwa i dlatego chciałam , żeby się Rudi u niej nauczył dobrych manier. Z nim jednak trochę inna historia bo on nioe niszczył w poszukiwaniu niczego, tylko wył jak ktoś mu przed nosem spacerował z innym psem, a on był zamknięty. Ale z nowego domu wiadomości płyną optymistyczne, więc chyba taki zły nie jest ;)

Sądząc po opisie zachowań Kulfona też myślę, że hotel u Kasi będzie dla niego dobry. Tam wszystko jest regularnie, śniadanie, spacer, obiad, spacer.... itd. Jest czas na zabawę i mizianie oraz czas na naukę np. chodzenia na smyczy, czy ogólnie pojętego posłuszeństwa. Przyzwyczai się do regularnego rytmu dnia i będzie dobrze. Także się niczego nie obawiaj, mimo, żetak jak mówię - jak też zawsze mam pęknięte serce jak psa w kojcu zamykam... Mimo, że wiem, że to dla jego dobra. Ale już taki mięczak jestem i psy mną jak chcą - z moim na czele ;)

Posted

Rozmawiałam z Kasią z hotelu. Mam u niej do zwrotu za niewykorzystany pobyt Rudiego 118,60 zł (wcześniej mi się coś pomieszało bo myślałam, że 180 a to było 118!). W każdym razie powiedziałam, żeby nie zwracać mi tych pieniędzy. To będą pieniądze dla Kulfona. Także Ewa, jak będziesz płacić za niego to o tę kwotę pomniejsz to co masz zapłacić (Kasia już wie, wszystko uzgodnione). Dalej będziemy też jakoś dofinansowywać.

Ja muszę teraz uciekać trochę popracować ( :( ). Wpadnę do Was później.

Posted

Już ja wiem swoje... i uparta sztuka jestem! ;)

A ja przy okazji chciałabym zaprosić osoby z Warszawy (i nie tylko) na Maraton Warszawski, w którym weźmie udział niesamowity Dominik, dogomaniak njangu. Pobiegnie na rzecz bezdomnego Lupusa. Zajrzyjcie proszę do załączonego linku - tam cała historia psa, "wyzwanie" Dominika i możliwość wsparcia tej niesamowitej akcji: http://www.domore.pl/beta/view/akcja/10028516/donations/?s=gsaqe4u4i4l8oye94zlk
Nie każdego stać na to, by po dom dla psa przebiec maraton!

Posted

[quote name='santino']Rozmawiałam z Kasią z hotelu. Mam u niej do zwrotu za niewykorzystany pobyt Rudiego 118,60 zł (wcześniej mi się coś pomieszało bo myślałam, że 180 a to było 118!). W każdym razie powiedziałam, żeby nie zwracać mi tych pieniędzy. To będą pieniądze dla Kulfona. Także Ewa, jak będziesz płacić za niego to o tę kwotę pomniejsz to co masz zapłacić (Kasia już wie, wszystko uzgodnione). Dalej będziemy też jakoś dofinansowywać.

Ja muszę teraz uciekać trochę popracować ( :( ). Wpadnę do Was później.

Zapowietrzyło mnie... BARDZO dziękuję santino:loveu: To wielka pomoc!!! Zaraz biorę się za jakieś bazarki, ale w tej chwili z kaską jest krucho... Jestem Wam wszystkim wdzięczna za każdą wpłaconą złotówkę!!!!!

Posted

[quote name='Nutusia']Już ja wiem swoje... i uparta sztuka jestem! ;)

A ja przy okazji chciałabym zaprosić osoby z Warszawy (i nie tylko) na Maraton Warszawski, w którym weźmie udział niesamowity Dominik, dogomaniak njangu. Pobiegnie na rzecz bezdomnego Lupusa. Zajrzyjcie proszę do załączonego linku - tam cała historia psa, "wyzwanie" Dominika i możliwość wsparcia tej niesamowitej akcji: http://www.domore.pl/beta/view/akcja/10028516/donations/?s=gsaqe4u4i4l8oye94zlk
Nie każdego stać na to, by po dom dla psa przebiec maraton!

a trasa jak będzie przebiegać ? , nie mogę znaleźć info :(

Posted

Czorcik napisał(a):
a trasa jak będzie przebiegać ? , nie mogę znaleźć info :(


Z placu na Rozdrożu na Agrykolę. Ja to tępak jestem, ale może jakby wgooglać Maraton Warszawski to byłoby więcej info ;) My z Lupusem będziemy pewnie w miasteczku maratończyków i za domkiem się będziemy z chłopakiem rozglądać...

Posted

Prawdopodobnie będę tam z moim synem, który też pobiegnie:-) Czy myśleliście o rozdawaniu ulotek z krótką notką o Lupusie? Jakby co, mogę pomóc;-)

Dzwoniłam do Pani Danusi, u której jest Kulfon. Zmartwiła się, kiedy usłyszała, że jutro go zabieram. Powiedziała, że robi się coraz grzeczniejszy, że puszcz go na cały dzień na podwórko i wtedy nic nie broi. Na moje pytanie, czy jakoś mogłaby z nim pracować, żeby go podszkolić, powiedziała, że niestety nie, ale teraz jej szkoda go oddawać i że może mógłby troszkę jeszcze zostać u niej. No niestety to nie jest dobre rozwiązanie, bo nie chodzi o to, żeby Kulfon miał gdzie spać, tylko o to, żeby go troszkę wychować i szybko szukać domu. Umówiłam się już na wizytę u mojego weterynarza, podjedziemy do niego jutro, żeby obejrzał słodziaka.

Posted

Oczywiscie ,ze juz teraz nie mozna Kulfona zostawic u Pani Danusi, bo moze jutro cos "zmaluje" i znowu powie ,zeby go zabierac i co wtedy a takie bieganie po ogrodzie a nie chodzenie na smyczy i nauka tez nie za bardzo pozwola szybko znalesc dom dla psiaka.
mmd robila bazerek z rzeczy , ktore na ten bazarek podarowalam.Santino zrobi podliczenia i mam nadzieje ,ze kapnie troche grosza dla Kulfona.

Posted

Ellig napisał(a):
Oczywiscie ,ze juz teraz nie mozna Kulfona zostawic u Pani Danusi, bo moze jutro cos "zmaluje" i znowu powie ,zeby go zabierac i co wtedy a takie bieganie po ogrodzie a nie chodzenie na smyczy i nauka tez nie za bardzo pozwola szybko znalesc dom dla psiaka.
mmd robila bazerek z rzeczy , ktore na ten bazarek podarowalam.Santino zrobi podliczenia i mam nadzieje ,ze kapnie troche grosza dla Kulfona.



Mamy z Kulfonem dużo szczęścia, że jesteście tu z nami i dostajemy taką pomoc:loveu: DZIĘKUJĘ!!!!! Nie myślałam nawet, że tak dużo osób nas poratuje no i będzie tu z nami:-) Spakowałam już torbę ze smakołykami, długą smyczą flexi, żeby wyprowadzić malucha na długi spacer. Wzięłam pluszaki, piłkę, witaminy, które jeśłi wet pozwoli zostawię dla Kulfona:-) Najpierw jadę do Joli, u której byl pierwszą noc odebrać rzeczy, których nie udało jej się dowieźć, potem jeszcze spacer z moimi psami i jadę po psiaka:loveu:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...