Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 563
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Uff... Czyli wszystko poszło dobrze.

[SIZE="1"]No ale trochę nie rozumiem... To pies miał normalne warunki, normalnego Pana, i został mu odebrany ? p. Zosia mówiła co innego, i Agnieszka, one były na miejscu u tego faceta. Pracownicy przytuliska nie byli...

Posted

[quote name='nika28']> No ale trochę nie rozumiem... To pies miał normalne warunki, normalnego Pana, i został mu odebrany ? p. Zosia mówiła co innego, i Agnieszka, one były na miejscu u tego faceta. Pracownicy przytuliska nie byli...

moim zdaniem bezpodstawnie psa by nie odebrali, tym bardziej doga - bo wiemy, że dla przytuliska było to duże wyzwanie...

Guest Elżbieta481
Posted

Po pewnym reportażu na AP polubiłam te kolosy.Zaznaczam
Elżbieta

Posted

Lucky jest fajny!!!
Dogadał sie natychmiast z suczkami Magdy, ze spotkanym samcem bordoga też ok!
Do ludzi jest super, tylko rozbrykany w zabawie również zębów uzywa ;-) Pozwolił się bez najmniejszego problemu wykapać, obejrzeć zęby. Na smyczy ciągnie jak parowóz.
Zobaczymy co z zachowaniem czystości - tego może nie znać. Magda mówi, ze Lucky siusia jak dziewczyna. Ma problem z tylnymi nogami, może to efekt braku ruchu, no i ma odgnioty i narośla na całym ciele - spał na zewnątrz nie wiadomo na czym.
Ale to piękny pies.... prawdopodobnie pies z rodowodem z jednej z hodowli, która ma mnóstwo miotów każdego roku, dla której mozna by odddzielny watek adopcyjny założyc :-(

Posted

super, że psiak się dogadał :)
narośla będą usuwane ?

tu_ania_tu napisał(a):
Ale to piękny pies.... prawdopodobnie pies z rodowodem z jednej z hodowli, która ma mnóstwo miotów każdego roku, dla której mozna by odddzielny watek adopcyjny założyc :-(


;-/ ma tatuaż jakiś ? ech... :(

Posted

właśnie nie wiem co z tatuażem, dlatego napisałam że prawdopodobnie - facet tak mówił.

Nie wiem co z naroślami, przy okazji bytności u weta zobaczymy jak to oceni. Może przy kastarcji by się część załatwiło.... zobaczymy

Posted

Lucky teraz na prawdę twoje imię będzie do ciebie pasować :* buziaki w tę twoją kochaną czarną oślinioną mordkę :D
dobranoc kochane ciotki do "usłyszenia" jutro :)

Posted

tu_ania_tu napisał(a):
prawdopodobnie pies z rodowodem z jednej z hodowli, która ma mnóstwo miotów każdego roku, dla której mozna by odddzielny watek adopcyjny założyc :-(


Wspaniale :roll:

Cieszę się że wszystko poszło dobrze, bo po piątkowej wizycie w przytulisku trochę się bałam że Magda sobie z Luckym nie poradzi :) Dobrze że właściciel pomógł.
No i chyba Lucky już czuje się jak u siebie ;)

Posted

Bardzo się cieszę, takie dobre wieści przed nocką. :) Niech mu się wiedzie. :)

Dla mnie dogi też są po prostu duże, ale ciekawa jestem co myśli moja kotka jak Sabinka nad nią staje? :)

Posted

Pies nazywa się Lucky Luke, a weterynarz wpisał do książeczki Lux Laki, więc muszę przyznać, że troszkę się przy tym uśmiałam.

Co do kwestii właściciela to wszyscy w przytulisku, oprócz kierowniczki byli zdania (p. Zosia również, a właściwie przede wszystkim), że pies miał "dobrze" i został odebrany bezpodstawnie. Właściciel pracuje obok, więc podjechał pomóc go zapakować do samochodu. Został odebrany wtedy kiedy psy pod nieobecność właściciela rozwaliły płot i wyszły na ulicę. Sąsiedzi zadzwonili na policję, a policja kazała przytulisku się tym zająć i odebrać mu psy. Suka uciekła i nie udało jej się odnaleźć. Płot rozwalony, a ponieważ psy mieszkały na zewnątrz pies został przywiązany do łańcucha na dwa dni (oczywiście z przerwami, tzn. przywiązany wtedy kiedy właściciel był w pracy), żeby robotnicy mogli spokojnie naprawić płot. Z moich obserwacji to dałabym sobie może nie ręką ale palca uciąć, że on nie żył na łańcuchu - ani się tak nie zachowuje, nawet jego szyja wygląda perfekcyjnie. Właściciel płakał przy nas, że psa mu zabierają. Ja szczerze mówiąc nie miałabym sumienia tego zrobić, gdyby nie to, że pies mieszkał na zewnątrz i to w jakim stanie jest jego ciało (tysiące odparzeń, narośli od spania na zewnątrz) to po prostu horror. Fakt jest taki, że tamtejszy weterynarz powiedział, że to nic groźnego i żeby z tym nic nie robić, natomiast z tym koniecznie trzeba coś zrobić, bo pies się ewidentnie męczy i nie wiem jak można sądzić inaczej. Boję się szczerze mówiąc, że dziewczyny mu coś z tym zrobią za czym weterynarz to zobaczy :P. Choć wiem, jak się żyje w małym mieście to i tak gdyby ktoś przyjechał i bezpodstawnie chciał mi psa zabrać, nie oddałabym za nic, a on wolał oddać niż mieć nieprzyjemności.

Co do jego wielkości to nie jest jakiś bardzo duży - jest trochę większy od mojej starszej suki. Na pewno jest masywniejszy no i ta głowa... marzenie. Piękny pies. Mnie jego wielkość zupełnie nie przeraża. Nawet jak na samca doga to jest mały. Ma niestety dużo siły, energii i najgorsze, że nie wie co to znaczy dość.

Co do rodowodu - jutro sprawdzę (bo już śpi i nie chcę go budzić), bo choć go kąpaliśmy i w ogóle to o tym tatuażu zupełnie zapomniałam. Właściciel powiedział, że metrykę może przesłać pocztą nowemu właścicielowi, jeśli będzie trzeba. No i powiedział też z jakiej hodowli jest pies.

Droga minęła ok, pokładał się w samochodzie w każdy możliwy sposób, więc przy okazji mogliśmy zobaczyć, że brzuch też cały pokryty jest odparzeniami. Dojechaliśmy, wpakowałam dziewczyny do drugiego samochodu i wybraliśmy się na działkę. Było ok. On chciał się bawić, a one miały to w nosie. Starsza wyrasta z bycia dzieciakiem i czasami ma dni w których jak podbiega inny pies to patrzy z politowaniem: Ja mam się bawić? Chyba żartujesz? No i dziś był ten dzień, więc Lucky za bardzo się nie pobawił. Natomiast Rioja (młodsza) chciałaby, ale trochę przerażało ją intensywność z jaką on potrafi podbiec i podskoczyć, ale to kwestia jednego dnia i na pewno będą razem szaleć. Wróciliśmy do domu, wyszliśmy do parku, spotkaliśmy sąsiadów z bordogiem no i też obyło się bez spięć. Ludzie mogą podejść, pogłaskać go. Wykąpaliśmy go też beż żadnych problemów - wszędzie można go dotykać i zupełnie nie ma z tym problemu. Właściwie nie mieliśmy tego robić, ale muszę przyznać, że śmierdział tak, że ciężko się oddychało i stwierdziliśmy, że spróbujemy - jak będzie się denerwował to odpuścimy, ale nie było to dla niego żadnym problemem.

Coś jeszcze? Aaaaa... tylne łapy wyglądają kiepsko, tzn. moim zdaniem ma jakieś problemy z dysplazją. Sika strasznie dużo i długo - jak wyszliśmy z samochodu sikał w jednym miejscu przez (nie żartuję) kilka dobrych minut non stop. No i sika kucając. Jak jechaliśmy do przytuliska wykupiłam cały sklep spożywczy oprócz psich smakołyków, żeby go do siebie przekonać na miejscu. Tam nic ode mnie nie wziął no i nic nie chciał zjeść teraz na wieczór.

Jak mi się coś przypomni to będę pisać. Idę spać, bo padam z nóg po dzisiejszych atrakcjach.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...