Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='maciaszek']To co, zostaje?! ;)

Nie...nie moge...Terorrek byl tym jedynym i nie chce juz zadnego nowego kota.

Ze Zgredem i Pasztetem, Pasztecia go potem pogonila awanturnica mala no


I tu sam w poszukiwaniu jedzenia

  • Replies 189
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

furciaczek napisał(a):
Prezes dorwal Wypadka...kocina biedna prawie padla na widok wielkiego czarnego psa...a psisko chcialo tylko sie przywitac i wylizac nowego kociatego:lol:


:lol::lol::lol:

Posted

Mój kot, którego już nie ma od 3 lat, kiedy był głodny, siadał przy lodówce, głaskał drzwi łapką i przemawiał... Tak jakby mówił: "tu mieszka jedzenie, a ja właśnie zgłodniałem":)

Posted

Zycie z Wypadkiem w obrazkach....











i tak przez caaaly czas, non stop, bez przerwy...foty robione jakas godzine temu a on dalej po mnie lazi, juz nawet na glowie mi siedzial....jedyna opcja to go zamknac....

Posted

agaga21 napisał(a):
ale on cię kocha! :)


No wlasnie obawiam sie ze za bardzo, do Kuby tak nie leci...ma jakas obsesje chyba kociaty, naprawde opedzic sie nie moge:shake:
wlasnie mi siedzi na plecach...

Posted

Wypcio z reszta kociatych juz bez wiekszych problemow, tylko Pasztet i Pulpet nie sa zachwycone jego obecnoscia ale jest coraz lepiej. Dzisiaj Wypadek mial dzien pelen wrazen...mial bliskie spotkanie z duzymi psowatymi, do Zygmunta juz przyzwyczajony...nawet mu z miski wyjada wiec stwierdzilam ze czas na wiekszy kaliber psa. Zostal obwachany przez Fur i wysliniony przez Prezesa (on najbardziej zadowolony z takiego obrotu spraw:evil_lol:) Kot nie byl zachwycony ale tez nie panikowal, troche poprychal raczej dla zasady i samego prychania. Chwile pochodzil po pokoju w obecnosci psiakow i sie ewakulowal do kuchni.
Licze na to ze zacznie Prezesowi na glowe wchodzic i mnie zostawi w spokoju hihi

Posted

czysto i rana coraz mniejsza ale i tak jest przerażająco duża jeszcze. to co było na początku to była masakra.
dzielne kocisko wiele przeszło. gosiu, zbierałaś jego flaki z drogi, zawiozłaś do weta nie po to by ulżyć mu w cierpieniu a po to by uratować. podziwiam twoją determinację

Posted

U charcicy jak do nas trafiła z gnijącą raną na łapie choć była ta rana dużo mniejsza, goiła się i zablźniała chyba z pół roku, ale zablźniła się ładnie tylko na pewnym kawałku sierść nigdy nie odrosła i jej rana długo wygładała dużo gorzej niz u Wypadka. Jemu bardzo ładnie się goi

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...