Jump to content
Dogomania
Sign in to follow this  
ostroszyc

stary pies - zmiany w zachowaniu

Recommended Posts

Mam buldożke 12letnią na starość stała się jeszcze bardziej wymagająca niż był niby ślepa i głucha ale jak ma ochotę to iwidzi i słysz i wiele jeszcze dziwact .Wszystko do wybaczenia przecież ją kochamy .[IMG]http://img441.imageshack.us/img441/8532/pc280030za.jpg[/IMG]

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='kamilqax95x']mój pies też na starość chce by go głaskać i użalać sie nad nim[/QUOTE]


A moja staruszka ON-ka (20.10.br. skończy 14 lat, w ub,. roku przeszła udar niedokrwienny) na starość zrobiła sie strasznie "niedotykalska". To, że "znielubiła' pieszczoty - to pikuś. Może to być związane z tym udarem i zaburzeniami wzroku z niego wynikającymi. Ale problemem są zabiegi pielegnacyjne. Obcinanie pazurów robimy w dwie osoby i na raty (4 łapy robimy ok. tygodnia, po jednym pazurku). Wyczesywanie - masakra; grzbiet jako tako, brzucha prawie nie daje dotknąć, a ogon wygląda tragicznie bo w ogóle nie ma mowy, żeby wyczesać go od spodu (wczoraj udało mi się dwa razy przeciągnąć zgrzebłem, gdy dostała żwacza wołowego).
Nigdy nie było problemu z wyjęciem jej z pyska czegokolwiek (a jest smieciarą i zjadaczem wszystkiego, co się da pogryźć i połknąć). Wczoraj ze śmieci wyciągnęła mi spod ręki kawałek parówki i przy próbie odebrania tak zacisnęła się jej szczęka, że prawie zmiażdżyła palec TZ-towi. Gdyby nie to, że ma bardzo starte kły - polała by się krew.
Czata w zasadzie przez całe życie najbardziej lubiła przebywać na swoim posłaniu, z którego ma dobry widok na to, co się dzieje w mieszkaniu. Nigdy nie była psem, który "uwalał się" prawie na człowieku (w odróżnieniu od mojej drugiej Suczy, która od małego musi byc blisko, jak najbliżej, najchętniej z łbem na naszych stopach). Kolejna zmiana, która obserwuję, w miarę jak Piesa się starzeje, polega na tym, że częściej układa się bliżej mnie (ja na kanapie - ona obok, ja w kuchni - ona w przejściu do kuchni). No i spacery - w zależności od pory dnia wybiera konsekwentnie tylko jedną trasę i nie ma siły, żeby np. wieczorem poszła tą trasą, którą chodzimy rano - takie starcze przyzwyczajenia i nie próbuję tego zmieniać, bo np. się nie wysika...
Ale ogólnie jest przekochaną suńką.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mam sunię lat 15 i powiem wam szczerze, że chciałabym się tak starzeć. Może dlatego, że jest mieszańcem.. albo dlatego, że ma towarzyszkę 7 letnią sukę. Sunia choruje na tarczycę ale tabletki dwa razy dziennie i wszystko gra. Wypadł jej jeden ząb reszta prawie jak nowe (ale wizyty u dentysty były regularne juz za młodu i jest nałogowym dentastikożercą). Rzecz jasna zmieniła się z wiekiem :) jest bardziej uparta.. terroryzuje drugą sukę jak ja denerwuje (np. bawi się piłką a staruszka śpi to idzie i zabiera zabawkę.. chociaż najczęściej wystarczy jej gniewne spojrzenie i Taboo wie, że nalezy zabawę skończyć :D).. na spacerach potrafi udawać, że nie słyszy albo lepiej w połowie drogi odwraca się i idzie do domu. Jak zaczynam iść w jej stronę to szczeka i ucieka robiąc uniki ( co wyglada śmiesznie biorąc pod uwagę prędkość jaką rozwija.. a ta maxymalna jest niewielka). Dbamy o Nią jak to tylko możliwe.. raz w tygodniu ma głodówkę (no pseudo) marcheweczka z groszkiem, nie męczę jej spacerami jak chce wrócić to się ją odprowadza. Nie wiem jaka będzie za rok czy dwa ale narazie jest naprawdę super i życzę innym psiakom takiej starości. A jeszcze jedno! Sajrus ma nowego przyjaciela szczura.. przejawia wobec niego niesamowitą opiekuńczość (jest sterylizowana wiec ciąża urojona jej nie grozi). Szczury mam dwa ale Ona kocha tylko jednego drugi poprostu jest. Wypuszczam je w mieszkaniu i zawsze wiem gdzie sa bo jest tam Sara.. Druga suka podchodzi do nich tylko jak Sara jej pozwoli. Czasmi nie pozwala jej nawet do zamkniętej klatki podejsc i warczy ze swojego legowiska tylko dlatego, że ma taki kaprys :) i kocha jeździć samochodem :) to się pochwaliłam moimi dziewczetami:)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jejku, nie wiedziałam że ten temat jeszcze "żyje"...

Dziś minęły 3 lata jak odszedł mój psi przyjaciel. Nie wchodziłam na Dogomanię bo było mi smutno, sporo trwało zanim uciszyły się emocje... Teraz Psisko jest ze mną we wspomnieniach, czasem słyszę jego kroki, szelest liści w lesie, poszczekiwanie. Starość była ciężka, szczególnie pod koniec, kiedy bardzo gwałtownie zaatakował nowotwór. Ale cieszę się że ze mną był, taka przyjaźń to coś wyjątkowego.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Miał wspaniałe,piekne zycie Twój jamniczek...

Wiecie,ja miałam 12 lat wyzła. zawsze piekny ,dostojny,moim zdaniem w ogóle wiek o nim zapomniał.Troche siwizny na mordce.Ale widziałam zmiany-np słuch,juz nie reagował na każdy odgłos, był łatwiejszy do odwołania, spuścił z tonu, jeżeli chodzi o bójki z innymi samcami,wiedział,ze juz jest słabszy.

Koleżanka trzy lata temu adoptowała pieska 12stoletnia żwawa sznaucere ze schronu. Sznaucerka przytulna,bystra,pieknie znosiła strzyzenie,wszystkiego nauczona. Obecnie strzyzemy ja na łapu-capu,na leżąco, wpada w histeryczne stany, nie pozwala dotykac ogona. Generalnie jest strzyzona przy karmieniu kawałkami mięsa,wtedy je i zapomina ,co sie wokoł niej dzieje.
łaziła pod stołem,myslałam, ze ja nadepnęłam, bo sie rozdarła, zaczęłam suczke przepraszać, ale nie-ona tak robi nawet, gdy nikt jej nie dotknie. na zapas, bo boi sie byc potracona. Nigdy nie gryzła, teraz potrafi capnąc za nogę. Albo się rozdziera w niebogłosy,bo kot sie do niej przytulił. Sąsiedzi są przekonani,że oni ta suczke piorą,patrza na nich spod byka.

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='Beta&Czata'] że częściej układa się bliżej mnie (ja na kanapie - ona obok, ja w kuchni - ona w przejściu do kuchni). No i spacery - w zależności od pory dnia wybiera konsekwentnie tylko jedną trasę i nie ma siły, żeby np. wieczorem poszła tą trasą, którą chodzimy rano - takie starcze przyzwyczajenia i nie próbuję tego zmieniać, bo np. się nie wysika...
[/QUOTE]

Prawdopodobnie ma bardzo osłabiony wzrok lub jest już ślepa, stąd raczej te strachy, a nie starcze przyzwyczajenia, strach przed dotykiem. Spróbuj pogadać z osobami mającymi niewidome psy, są szanse, że powoli da się jeszcze ją "uspokoić" warto takze zbadać słuch. U psów z reguły najdłużej funkcjonuje węch i taki pies w całości opiera się na nim, stąd ta nagła chęć bliskości, pies musi Cię czuć, aby wiedzieć gdzie jesteś.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Moja koleżanka miała mastiffa hiszpańskiego.. takiego staruszka słodkiego. Często zdażało mu się zapomnieć jak wychodził z klatki i np zagadało się go czy jest przed spacerem czy już po :) Z racji tego, że był dużym psem to miał też duże zabawki i naprawdę do pożnej starości o nie dbał i z nimi sypiał. Moja młoda suka jak wpadała w gości do nich to wpadała w szał jak widziała te zabawki. Czasami ja nie zdązyłam zdjąć butów a ona już organizowała plac zabaw w pokoju. Ten staruszek oczywiście mimo tego, że sam ledwo chodził to też starał się bawić. Chociaż pokręcił się z czymś pluszowym w pysku.

Share this post


Link to post
Share on other sites
oh jak to miło czytać o tym że inni też mają starsze psiaki !! to mnie nieco podniosło na duchu ponieważ też posiadam sunię sznaucerkę mini która w lutym 2011 roku skończy 14 lat !! tej jej starości to jakoś dośc długo nie zauważaliśmy dopiero w ostatniego Sylwestra 2009/10 zorientowaliśmy sie że suka jest głucha bo przestała całkowicie reagować na wystrzały
no i oczywiście bardzo trzeba uważać na spacerach bo generalnie się pilnuje ale czasami coś jej się pokręci i pędem biegnie przed siebie za zupełnie obcymi osobami i wtedy jest istny horror bo ona przecież nie słyszy a dogonić ciężko. Już parę razy miałam takie podbramkowe sytuacje gdzie zawsze na szczęście ktoś pomógł mi ją złapac i od kilku miesięcy wieczorami chodzi już na smyczy !!! ogólnie to na szczęście wyniki badań krwi ma niezłe jak to określił wet wzrok też może nie najlepszy zwłaszcza wieczorem ale w dzień nie ma problemów z poruszaniem się . Czasem jak się dobrze czuje to aż miło patrzeć jak na spacerze podbiegnie, podskoczy i jeszcze zaszczeka !!!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Moja sunia skończyła 16 lat ,to pekińczyk ,mam wrażenie że występuje u niej demencja starcza .
Chodzi bez celu po mieszkaniu ,przystaje w jakimś miejscu i tak stoi ,nie raz nie wie jak ma wyjść np. z za drzwi .
Otwieram drzwi bo idziemy na spacer ona idzie w głąb mieszkania ,trudno mi ją zawrócic bo jest totalnie głucha i boi się ,odskakuje w inną stronę .
Jak już uda mi się doprowadzić ją za drzwi ,musze znienacka złapać ją na ręce .bo dotyku też nie życzy sobie ,taki dziwny ma lęk ,taką wierzgająca znoszę po schodach ,otwieram drzwi a ona już wędruje na górę ,znów praca aby ją zawrócic na dwór a przede wszystkim nie pozwolic wejść na schody.
Na dworzu widze że się zastanawia co ja tu robię .
Po schodach wraca sama ,ale ja idę z tyłu ,bywa że skacze przed siebie ,moja wetka mówi że ma zaburzenia czucia głębokiego .
Potrafiła skoczyć z połowy schodów :(,dla tego nosze ją .
3 razy rozmawiałam z wetką o eutanazji ,ale jeszcze nie potrafię.;(

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dorcia44, mój pies zachowywał się IDENTYCZNIE łącznie ze skakaniem przed siebie w połowie schodów.
Ale przy dużej mojej uważności i opiece - nie było mu chyba źle, "zawieszał się" często ale akurat jemu mój dotyk pasował (przestraszał się na początku kiedy nie wiedział kto go dotknął, a potem się przytulał).
Problem zrobił się jak zaczął bardzo cierpieć (nowotwór). Wtedy nadszedł dzień że nie miałam już wątpliwości. Chociaż źle było mi strasznie.

Myślę że sama bedziesz wiedziała czy (i kiedy) trzeba pomóc psinie odejść. Moim zdaniem dopóki nie cierpi a z demencją jakoś sobie radzicie - to jeszcze nie ten moment.
Ale Ty najlepiej znasz psa i może być inaczej.

Pozdrawiam!

Share this post


Link to post
Share on other sites
[URL=http://img262.imageshack.us/i/sdc13469.jpg/][IMG]http://img262.imageshack.us/img262/2051/sdc13469.th.jpg[/IMG][/URL]

Czarka .

Czarka się mnie boi ,siadam na podłodze i delikatnie ją głaszcze ,pierw próbuje mnie złapać zębami ,potem odczuwa przyjemność .
Wynoszę ją na dwór ,a ona nie wie po co tam jest .
Dziś nie potrafiła wydostać się z własnego posłania ,weszła za stół i piszczała :(
Najbardziej martwię się że wychodząc z domu nie zdążę jej złapac jak skoczy ze schodów ,wiem ze będę musiała podjąć decyzję ,ale wydaje mi się że ona jeszcze nie cierpi ,poprostu rozum odmawia posłuszeństwa .
Czarka to ukochany pies moje nieżyjącej ukochanej mamy ,ostatni łącznik.
Nieraz jestem zmęczona jej zachowaniem ,zmęczona schylaniem się po nią (mam ogromne problemy z kręgosłupem) znoszeniem jej ,bo ona skacze ,wyrywa się wyje lub tylko piszczy ,a jednak jeszcze nie czas ,masz racje ostroszyc przyjdzie taka chwila że będe wiedziała że to Teraz :(

Share this post


Link to post
Share on other sites
Witam,to i ja się przedstawię. Mam 14 letnia sukę z wyglądu - onkę. No, prawie :lol:
Tu jest jej historia
[url]http://www.dogomania.pl/threads/195129-Kiedy-pies-si%C4%99-m%C4%99czy[/url]
więc nie będę się powtarzać. Oprócz leków o których piszę wyżej, dostaje Enarenal 1/2 tab, Polfillin(ludzki odpowiednik Karsivanu), furosemid1/2 co drugi dzień. Na nietrzymanie moczu - Driptane w południe 1/2 tab(średnio skuteczne, ale lepsze niż nic), a na noc o 24 - cała tabletka i dzięki niej, możemy spać do 6-7 rano i nie wychodzić z psem w nocy, jak musieliśmy robić, kiedy psica nic nie dostawała na to sikanie. Dostaje ludzki lek, bo ten weterynaryjny - Propalin (jako uboczne działanie), powoduje wzrost ciśnienia krwi, a ona przecież bierze leki na jego obniżenie, no i niekoniecznie to nietrzymanie moczu, ma u niej związek ze wcześniejszą sterylizacją - raczej reakcja na inne leki(zmiany w nerkach), które teraz bierze, ucisk na nerwy itp. Jest na wątrobowej karmie leczniczej Trovet . Teraz jest prawie dobrze - z uwzględnieniem wieku.
Pozdrawiam wszystkie Staruszki i ich Właścicieli i będę tu wpadać

Share this post


Link to post
Share on other sites
[quote name='dorcia44']

Czarka się mnie boi ,siadam na podłodze i delikatnie ją głaszcze ,pierw próbuje mnie złapać zębami ,potem odczuwa przyjemność .
Wynoszę ją na dwór ,a ona nie wie po co tam jest .
Dziś nie potrafiła wydostać się z własnego posłania ,weszła za stół i piszczała :(
Najbardziej martwię się że wychodząc z domu nie zdążę jej złapac jak skoczy ze schodów ,wiem ze będę musiała podjąć decyzję ,ale wydaje mi się że ona jeszcze nie cierpi ,poprostu rozum odmawia posłuszeństwa .
Czarka to ukochany pies moje nieżyjącej ukochanej mamy ,ostatni łącznik.
Nieraz jestem zmęczona jej zachowaniem ,zmęczona schylaniem się po nią (mam ogromne problemy z kręgosłupem) znoszeniem jej ,bo ona skacze ,wyrywa się wyje lub tylko piszczy ,a jednak jeszcze nie czas ,masz racje ostroszyc przyjdzie taka chwila że będe wiedziała że to Teraz :([/QUOTE]

Bardzo współczuję. Opieka nad taki staruszkiem to ciężka fizyczna praca, nawet jeśli pies nie jest duży. Nie mówiąc już o stronie emocjonalnej - Pirat też był takim "łącznikiem", fajnie to nazwałaś. Jak odchodził - odeszła z nim cała epoka...

Jeśli jesteście w kontakcie z zaufaną wetką, powinna pomóc Wam ocenić jak pies odczuwa swój stan. Czasem ciężko mi było określić czy Pirata coś boli czy po prostu mu smutno.
Ale jak zaczął być na serio cierpiący - od razu się zorientowaliśmy i wet po przebadaniu też nie miał wątpliwości.

Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites
U nas raz lepiej, raz gorzej. Najgorzej - z posikiwaniem :(. Wczoraj, nawet w nocy wstawałam i z nią wychodziłam, a w dzień - co dwie godziny, bo przedwczoraj była masakra :(. Zaczęłam jej dawać furagin, bo coś mi to wygląda, że do nietrzymania moczu, doszła jakaś infekcja/podziębienie. Co się dziwić, jak się obsiusia, wychodzi mokra(pomimo wycierania :( )na mróz. Teraz jest lepiej . Noc przespana "na sucho" - dzień też. Czy ktoś tu ma doświadczenia z propalinem? Zaczynam się nad nim zastanawiać(teraz jest na Driptane, podobno mniej toksyczny - ale może mniej skuteczny?). E, sama już nie wiem.....

Share this post


Link to post
Share on other sites
Lepiej chyba latać z ręcznikami na spacerze niż faszerować psa, tak ja myślę.
A może, jak się obsikuje, zakładaj kubrak, to nie zmarznie (do tego na każdy spacer ręcznik do wycierania na bieżąco). Ale teraz się ociepla, już nie będzie -20 st C.
Im więcej leków tym gorzej, stary pies nie metabolizuje tak sprawnie, skutki uboczne mnożą się i stają bardziej dokuczliwe.
Mój miał pampersy, ale i tak nie robił w nie, taki był przyzwyczajony, że tylko na spacerze się sika, że samo z niego ciekło.
Jezu, jak mi Go brakuje ;(

Share this post


Link to post
Share on other sites
To i ja dodam swoją historię. Swoją, choć własciwiej byłoby nazwać ją historią Gapy. Mieszaniec, 16 letnia, suka. Znajda. Jak każdy kundelek nie miała w zwyczaju sprawiać problemów. Do czasu niestety. Ten czas przyszedł jakieś 2 lata temu - najpierw cukrzyca (nie do opanowania, glukoza powyzej możliwości glukometru), potem kręgosłup, w lutym tego roku jeszcze do tego ropomacicze... operacja. Parę miesiecy wzglednej stabilizacji. Ciągłe wizyty u weta, ale i pies żyjący o własnych siłach. Równo miesiąc temu, 23.11 Gapa nagle dostała ataku padaczki. 40 minut targały nią drgawki, 2 ampułki relanium wyciszyły ją do nieprzytomności, blisko dwa dni leżała bezwładna, potem jednak powoli odzyskiwała siły. Niestety współpracy odmówiły jej tylne łapy. Miała z nimi już wcześniej problemy, podwijała palce, chodziła na ugiętych nogach, ale łapy jej jednak służyły. Od tego czasu niestety już nie. Wychodziliśmy więc na spacery, trzymając jej tył na szaliku. Przymierzalismy się do wózka, ale spadły te śniegi potworne... Codziennie brała leki przeciwpadaczkowe. Niestety w niedzielę nastąpił kolejny atak. Tym razem 20. godzinny. Przetrwała, ale nie jest to już ten sam pies. Cały czas skompli, wyje, łka... Bardzo mało śpi. Norma to 2 godziny. Potem kilkugodzinny koncert, kolejne 2 godziny przerwy itd. Jest to niewyobrażalne. Dostaje duże dawki leków wyciszających, luminal, depakine, relanium. Nic nie pomaga. Lekarz dał mi na święta takie relanium w roztworze doodbytniczym. Miało pomóc, pozwolić mi na kilka choć godzin nieprzerwanego snu. Dałam jej dzisiaj wieczorem. Usnęła. Chrapała. Jak zabita. Przez całe... 11 minut. Potworne to wszystko, ten dźwięk świdrujący już chyba w każdej komórce, wyczekiwanie kiedy zaśnie... Przychodzi taki moment, że nawet kiedy Ona nie piszczy, to i tak ten dźwiek rozsadza uszy. Gapcia do tego przestaje chodzić na przednie łapki, przewraca sie, znosi ją na jedną stronę, tak jakby w kółko chciała chodzić... Zaczyna mieć też problemy z wypróznianiem. Gdy myślałam o uśpieniu psa rok, miesiąc, nawet tydzień temu, zdawało mi się to niemożliwe. Niehumanitarne, bezprawne, nieetyczne. Dziś widzę w tym jedyną drogę... Choć wygląda młodo i zdrowo... Na usg zresztą pięknie wychodzą także jej organy wewnetrzne, zdrowe. Tylko głowa Jej odmówiła posłuszeństwa... te wszystkie neurony czy jak im tam... Pozdrawiam wszystkich psiolubnych, tych z podobnymi problemami i tych bez. Jeśli mieliscie/macie podobne bądź inne przemyślenia, piszczie proszę. ann

Share this post


Link to post
Share on other sites
Aniu, bardzo Ci i Twojej Gapie współczuję. Pewnie bym się zaryczała, ale bym psicę uśpiła - nie wiem, jak jest u Was teraz? Ja myślę, że prawo do eutanazji, to to , czego czasami ludzie mogą pozazdrościć psom.......
Dobermanio, my z psicą teraz wychodzimy co 2 godziny - w nocy - też. Jest mocno futerkowa i nie da się jej wytrzeć do sucha, a że jest dużym psem, to i dużo siusia.A pojawiło się nietrzymanie moczu. I dużo pije, bo dostaje leki odwadniające - kółko się zamyka. Niedawno miała infekcję pęcherza - podziębienie :(, więc obawiam się, że jednak będziemy próbować z propalinem :(, bo driptane (też na nietrzymanie moczu) jest mało skuteczny. Co do leków, to niestety i tak zjada całą aptekę - bo ma kardiomiopatię i spondylozę. Bez leków, już by jej nie było :(. Niestety, stary pies, jak stary człowiek - w dużym stopniu żyje i jakoś funkcjonuje dzięki farmakologi.......

Share this post


Link to post
Share on other sites
Aniu ,moja wetka powiedziała że wygląd to nie wszystko ,pies wygląda dobrze ale zachowuje się okropnie ,powiedział mi też że ona nie pozwoliła by aby jej pies żył w takim otępieniu ,stresie ,lęku i strachu.
Pies powinien żyć godnie i godnie umierać ...tylko to się tak mówi komuś ,moja wetka to cudowna osoba ,ma równiez starego psa,pewnie wie co mówi ,ale to trzeba wydać wyrok i potem z tym żyć.
a może za wcześnie ? a może ...

spytała mnie też czy chciała bym tak żyć,nie nie chciała bym .Wytłumaczyła mi wiele rzeczy.

Czarka była dziś dłużej na dworzu ,potem mnie nie poznała ,uciekała przede mną po podwórku ,złościłam się bez sensu ,zaganiałam ją do kaltki schodowej a ona mi nawiewała kiedy tylko próbowałam otworzyć drzwi.
To samo na klatce schodowej .
Powiedziałam sobie dość ,koniec tak dłużej nie może być ,decyzja podjęta ,po czym w domu rozpłakałam się i wygłaskałam starą głupia dupę ,tak strasznie mi jej żal ,tak strasznie żal mi siebie ,tak strasznie żal tych minionych lat ,bezpowrotnie minionych

:(

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dorciu, współczuję. To strasznie trudna decyzja, ale w którymś momencie - konieczna.
U mojej staruszki(14 lat), na szczęście - lepiej. Zjada całą aptekę, ale widać rezultaty. Najwiekszy problem z posikiwaniem się(późne skutki sterylki), ale i tu błysnęło światełko w tunelu. Jak pisałam, najpierw na posikiwanie brała Driptane, który przestał działać i zaczęliśmy wychodzić co 2 godziny - w nocy - też :( i nie zawsze skutecznie. Zdecydowałam się na Propalin(analog neurohormonów adrenergicznych ), ale w dawce terapeutycznej miał u niej tak silne działanie uboczne - niepokój, pobudzenie, wzrost ciśnienia(a w dodatku psica ma kardiomiopatię), że zmieniliśmy na Incurin(estrogen). Teraz dobieramy indywidualną dawkę, ale wychodzi już co 4 godziny :) i jest spokojna i w dobrej formie. No i daję 2x po 400mg wit C(zakwaszanie moczu - zapobieganie zakażeniom),a dodatkowo Wit E i MgB6( normowanie reaktywności pęcherza moczowego i cewki moczowej). Na sercowe problemy - Vetmedin, Enarenal, Polfillin(zastępuje drogi Karsivan) i Furosemid(odwodnienie), na stawy - zastrzyki z Cartrophenu(naprawde działa!! - nie ma porównania z niczym o podobnym działaniu). Nie mówiłam, że cała apteka ;)? No i jakoś to leci. Zdrowia dla naszych staruszków i .....dla nas :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Teraz moja opowieść>Mam staruszkę sunie-mieszaniec bernardyna.Piękna,ale 14 lat dla tak dużego psa to męczarnia.Stawy odmawiają posłuszeństwa,uszy szwankują,.Do tego doszły tak zwane guzy starcze u psów.Jednak moja Bona jest w pełni życia;szczęśliwa.Gdy na dworze jest w miarę chłodno-potrafi bawić się i skakać jak szczeniak.Uwielbia przytulanki.W lecie jest gorzej,ciężko jej,za gorąco:-(
Ostatnio jednak traci apetyt i coraz gorzej chodzi(pomimo leków na stawy).Jednak dopóki będzie jadła i biegała-nie uśpię jej na pewno.Liczę się z tym iż w końcu jej nogi odmówią posłuszeństwa i guzy dadzą się ostro we znaki-ale na razie dajemy radę:-)!!!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mojej Czarki już nie ma ,pomogłam jej odejść ,ból dla mnie nie do opisania ,patrzyła mi w oczy ,odeszła w domu ,pomogłam jej i to boli najbardziej ,bo nigdy nie wiemy czy to na pewno ta chwila....
Odeszło z nią 17 lat , zostało tyle wspomnień wspomnień.
Już mogę o tym pisać ,Czarka odeszła w zeszłym miesiącu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

Announcements

×