moja do teraz czasem sobie urządza wycie pod naszą nieobecność, sąsiadka czasem o tym wspomina... Na szczęście za każdym razem podkreśla, że jej to nie przeszkadza, bo sama dawno temu miała psa (starsza pani już).
A ja kiedyś, zaraz na początku jak wzięłam Czarę, o mało na zawał nie padłam wchodząc po pracy do domu i słysząc głosy... Okazało się, że Czara sama włączyła sobie telewizor pilotem :D na moje (i sąsiadów) szczęście - nie podgłośniła hihi ;) jej i tak by to nic nie przeszkadzało, a sąsiedzi mieliby cały program tv przez 8 godzin na full ;)