Moj Bobi (13 lat) przyzwyczail sie w nocy wychodzic do ogrodu i jeszcze raz sie zalatwic. Dzieje sie to ok. 2 , 3 nad ranem. Podchodzi do lozka i tak dlugo drapie materac, az mnie obudzi. Nie jest to dla mnie przyjemne, ale jak chcialam udac, ze spie, to powedrowl w glab mieszkania i zrobil, co mial do zrobienia. Krzyczec czy wychowywac nic nie da. To jest jego potrzeba. Ostatnio karmie psy miedzy 16-17, a wieczorem i tak wychodza jeszcze do ogrodu. Mlodsza nie potrzebuje dodatkowego wychodzenia, ale Bobi, tak.