Rzeczywiscie zrobilas wszystko, co bylo w twojej mocy, ciociu. Niestety, lekarze nie sa bogami, tylko tez ludzmi z ich problemami. Ja zawiozlam moja sunie do najnowoczesniejszego gabinetu , gdzie miala miec zabieg sterylizacji. Dostala uspakajacz na moich rekach, a potem oddalam ja lekarzowi. Pare minut pozniej dzwoni lekarz, ze pies mial zatrzymanie akcji serca. Bylam w szoku(sunia byla spadkiem po moim zmarlym synu). Kiedy maz rozmawial z lekarzem, ten powiedzial, ze moze sunia miala za duzo genow rasy coli, a jest znane, ze rasa ta jest strasznie uczulona na wszystkie leki. Nie jestesmy w stanie wszystkiego przewidziec. Ciesz sie ciociu, ze malenki byl z wami cale 7 lat. Dal wam duzo radosci i milosci.I pamietaj o tym...Ale gdzies czeka na Ciebie inny piesio, potrzebujacy ciebie i tylko ciebie, ciociu.Ja do tej pory placze za moja sunia, ale dalam tez miejsce u swojego i meza boku dla innej bidy ze schroniska(patrz moj awatar). Ona jest taka wdzieczna i szczesliwa u nas. Moje ogromne wspolczucie. Tylko nie placz dlugo, zycie idzie dalej...