Jump to content
Dogomania

Figunia

Members
  • Posts

    13197
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by Figunia

  1. Ewus, też Cię ściskam i pozdrawiam. O onku biednym, czytałam...:(
  2. Anulko kochana, bardzo dziękuję! Napisałam juz prośbę na wątku wrocławskim, bo chciałabym, by zgłosiła sie Osoba, ktora mieszka w poblizu i nie będzie musiala jechać przez całe miasto. Mam nadzieję, ze ktoś się zgłosi...
  3. Czy któraś wroclawianka mogłaby zrobić wizytę PA - ul. Kruszwicka (przy pl. Strzegomskim). Bardzo prosze! Chętny na sunię (z Miedar) domek, czeka :)
  4. Basiu, niesposób nawet skomentować Waszej niekończącej się pracy, walki o to, by ratować te psy. O dobre domy tak trudno a ich przybywa lawinowo. Tymczasem Usi kroi się fajny domek. Jesteśmy już po zapoznaniu. Weronika i Filip nadal chcą Usie, choć wiedzą o jej szczekliwosci i przy nich też trochę szczekala, gdyż spotkanie odbyło się przed Leclerkiem, a Usia nie lubi, gdy jest halas, duzo ludzi, aut, itp. Usia wpadła w oko P. Weronice, która na jej widok powiedziała "Ta i tylko Ta". Oboje z uśmiechem patrzyli na Usie, Pan Filip powiedział, ze jest idealna...taka, jaka chcieli. Także szukam teraz Osoby, która moglaby zrobic wizytę PA, przy ul. Kruszwickiej.
  5. Bogduniu, weci oceniają ją na 2, góra 3 lata. A ja, jak widzę jej szalencze zabawy, wręcz szczeniackie czasem zachowanie, dałabym jej trochę ponad rok.
  6. Chyba Basiu przechwalilam.. Dziś Usia juz nie była taka grzeczna i trochę więcej szczekala. Jednak można ją uciszyć (choć dziś trzeba było robic to kilka razy) i wg mnie mieści się nadal w granicach normy dla takich skrzatow, które z reguły są dość "rozmowne".
  7. No tak, tylko żeby tych wrogów było w naszym otoczeniu jak najmniej..:) Tak się cieszę, trzeci dzień mija i jest ok.
  8. Rozumiem, ze szczekadelka znalazły jednak domek, bo piszesz w czasie przeszłym. Czyli, jest nadzieja... Zaglądałam na Twoje wątki, ale od jakiegos czasu, nie daje rady czytać tylu wątków co kiedyś (choć bardzo bym chciała...).
  9. Trzymajmy mocno Bogduniu, zwłaszcza jutro...:).
  10. Tak właśnie robię, ze co jakiś czas stukam do drzwi, gdy Ona jest w pokoju. Oczywiście leci z jazgotem, otwieram drzwi i pokazuje, ze nikogo tam nie ma (co niewiele daje...), no i zaraz biorę do ręki talerzyk z czymś dobrym. Magia jedzonka na szczescie dziala. Nie wiem tylko, jak dlugo bedzie trwac taka zabawa, ale mysle, ze jak juz bedzie na 100% to dzialac, to wystarczy nagroda w postaci glaskow i pochwalenia a smakołyk coraz rzadziej, żeby nie zrobić z niej beczulki...
  11. Oby sie udało, Basiu. Ale ona na jednym spotkaniu tak się rozszczekala, ze P. Jacek zrezygnował (pisałam o tym). Na zewnątrz trudniej nad tym zapanowac, wiec jeśli znowu tak się rozentuzjazmuje, to widzę to marnie... Acha, Pani, która w piatek pisała SMSy i prosiła o spotkanie, wczoraj zadzwoniła, że sprawę przemyslala i rezygnuje z Usi (ze wzgledu na szczekanie, oczywiście). Powiedziałam jak jest, ze to jest drugi dzień, jak z nia ćwiczę i naprawdę są postępy - nie, żeby psa wciskać na siłę, tylko ze tak jest naprawdę i Pani powiedziała, ze w takim razie zadzwoni, by jednak Usie zobaczyc.
  12. Tymczasem Usi mija trzeci dzień bez wybuchu szczekliwosci. Żeby nie zapeszyc, napiszę ostrożnie, ze, jak dotąd, udaje się nad tym zapanować, bo kilka razy juz zaczynała popisy. Tak, jak jest w tej chwili, to zwykła norma. Usia biegnie do drzwi i szczeka, gdy coś tam usłyszy. Szczeka tez, gdy wychodzimy na spacer i gdy idziemy juz ulicą. Na ulicy, trudniej jest nad tym zapanowac, ale ona szybko sama milknie. Na szczęście, inaczej jest w domu. Gdy tylko mówię "spokój" i biorę do ręki coś dobrego (talerzyki, ze smaczkami, pasztetem mam w całym mieszkaniu, by mieć je szybko pod ręką), zamyka dziób i już tylko czeka na nagrodę. Przy okazji, nauczyła się komendy "siad"... Usia też mnie dziś chciała szkolić, bo zaczęła szczekac, tak do sufitu, i od razu przebiegła mi do nóg, patrząc wymownie w oczy. Oczywiście już nie szczekala... cóż było robić...dostała pochwałę i smaka. Taka madralinska z tej Usi.
  13. Szkoda w takim razie, choć dla Ciebie pewnie to wielka radość, ze jedziesz do domu. Zobaczymy, co pokaże jutrzejszy dzień. Mimo wszystko jestem już mocno umiarkowaną optymistką. Dziękuję Tysiu za oferowaną pomoc! Szczesliwej podrozy i milego czasu z Rodziną!
  14. Tysiu, kochana Jesteś. Bardzo Ci dziękuję! Tymczasem...jutro...będą potrzebne kciuki...spotkanie o 18.15. Napiszę tylko, ze starający się Weronika i Filip, wiedzą o tym, ze Usia szczeka, gdy coś ja zaniepokoi i nie zraża Ich to wcale. Jeśli po spotkaniu, nadal beda na tak, to bede prosić o wizytę pa, tym razem przy ul. Kruszwickiej (przy pl. Strzegomskim).
  15. I to jest najważniejsze! Też czekamy na taki super dom.
  16. Usia - chuligan i rozrabiara w jednym, z dzisiaj. Teraz na szczęście juz śpi.
  17. Dla mnie, w tej chwili, najgorsza jest świadomość, ze po raz drugi niejako ją porzucę. Ten moment, kiedy psa zostawia się w nowym domu i ucieka, jest dla mnie straszny. Współczuję tego 3 krotnego zwrotu. Jak dobrze, ze to juz przeszłość.
  18. Ćwiczę z nią cały czas i mam nadzieję, że dzięki smaczkom, szczekliwosc będzie do opanowania, jak to bylo wcześniej.
  19. Moj pierwszy zwrot z adopcji... Przykre to jest bardzo.
  20. Basiu, wiesz, sama miałam jej serdecznie dość. ..przybiło mnie to bardzo... Ja chyba tez nie mam serca...
  21. Czyli najlepszy byłby domek, do tego raczej oddalony od sąsiadów i Osoba baaardzo wyrozumiala, albo przyglucha...
  22. Bogduniu, Czarodziejko ogłoszeniowa :) ! Miałam telefon o Usie od Pani z Wrocławia. Pytała, czy może ją zobaczyć. Powiedziałam, ze oczywiście tak, ale powiedzialam też problemie ze szczekaniem. Pani zastanawiała się, czy i na ile, sasiedzi beda wyrozumiali i mimo wszystko chce Usie zobaczyć. Podziękowała mi za uczciwe podejście. Zobaczymy, czy będzie ciąg dalszy. Pani na razie jest chora, mamy się zdzwonić za kilka dni. Fajnie byłoby, ale dużej nadziei nie mam. Mimo wszystko, zachecalam Panią do adopcji, bo to kochana, mądra i miła sunia. Jestem tez przekonana, ze trzeba dac jej trochę czasu, no i wytrwale pracować nad ta szczekliwoscia. Tylko, kto ma czas i ochotę na pracę z psem... Wczoraj wieczorem, ktoś narobił hałasu za moimi drzwiami i Usia szczekala dobre pół godziny. Próbuje więc jeszcze inaczej. Kupiłam pyszny pachnący pasztet i sama stukam w drzwi. Usia biegnie z jazgotem, ale widok (i zapach) pasztetu, robi swoje... Nie szczeka już jak opetana, bardziej patrzy, czy coś dostanie (bezczelnie jem, a raczej udaję, ze go jem, na jej przepełnionych pożądliwoscią oczach). Oczywiście dostaje, gdy się ucisza. To na pewno jeszcze długa droga, ale trzeba przecież próbować... Straszny pesymizm i zwatpienie jednak mnie dopadło, wiec juz znikam.
  23. Bogduniu, pięknie dziękuję! Czy numer konta ten sam, co rok temu?
  24. O rany! W takich sytuacjach czuje niechęć do rezydentów. Moja Figa była taka i nic z tym nie moglam zrobić. Nie lubiłam jej za to...
  25. Piękna Oneczko, trzymam kciuki, byś szczęśliwie wyszła już na prostą, oczywiście jak chodzi o zdrowie, a także swoj dom.. Bo miłość i opiekę juz masz.
×
×
  • Create New...