-
Posts
13197 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Figunia
-
Gabrysiu, czy ta moja opieka jest wspaniała, to mam wątpliwości... Staram się dawać psom to minimum, które potrzebują. Czyli w miarę dobre jedzenie (bo na jakieś super frykasy mnie nie stac), opiekę weterynaryjna, gdy jest taka potrzeba, no i zyczliwe podejscie. Czyli porcja pieszczot, pokazania psu, ze jest ważny. Po prostu to, co przeciętny człowiek ma do zaoferowania temu "mniejszemu bratu". Ale o wspaniałej opiece dla Niego, to ja właśnie marzę...
-
Bardzo dziekuje za ofertę pomocy! Tylko niech Ania się tu wypowie, bo wydaje mi sie, ze Laki ma robione ogloszenia. Chyba, ze to nie przeszkadza, by mial tez od Ciebie, zawsze to większa szansa na sukces. Co do tej tabletki, to dobrze wiedzieć, ze jest taki sprawdzony i bezproblemowy w podaniu środek. Ale ważne, jaki ma skład, zaraz poczytam. Przeraża mnie chemia, którą aplikuje się zwierzętom. Najchętniej poprzestalabym na preparatach naturalnych. Robię płyn z rozmarynu i cytryny i na pchły mi sie sprawdzał, ale nie wiem, czy na kleszcze też. Jakoś tak zapomniałam o tym sposobie. Rozmaryn mam, tylko muszę kupić cytryny. Po prostu robię wszystko, by psów nie podtruwac i tak mają wystarczającą ilosc rozmaitych trucizn, chocby ze spalin, w mieście.
-
Właśnie rozmawiałam z byłym Panem Lakiego. Pytał, jak Piesio, czy już jest spokojniejszy, czy je, itd. Spytalam o to, czy miał swój kocyk, ale nie, Laki spał na słomie, która Pan skądś przewoził. Opowiadal, jak go wszystkiego uczyl, dbal o niego i mowil, ze tez za nim teskni. Nie moze go adoptowac, bo "nie ma domu z ogrodkiem" a przede wszystkim, żona ma alergię. Powiedział też, co robił, gdy Laki nie chciał jesc, tego co mu ugotowal. Bral wtedy troche watrobek, rozcieral je na sos i tym polewał jedzenie. I kazał zjeść. Radził mi zrobić tak samo. Już nie mówiłam, ze nie dam mu tej kaszy (trochę kawałków mięsa i skór, też w niej jest, no i kości kurczaka), bo pewnie uzna, ze niepotrzebnie się z psem certolę i przesadzam. A kupa juz dziś była trochę lepsza.
-
Poproszę Aniu. Dziwna sprawa z jego spaniem. Oprócz tego, ze w nocy sporo dreptal i popiskiwal, to od czasu do czasu usiłował wejść do mnie, na tapczan. A myslalam, ze tego luksusu nie zna... Nie potrafił jednak się wgramolic, a ja raczej Go zniechecalam, bo wczoraj po naszych przytulaniach i glaskaniach, lazil mi po ręce kleszcz. Wolałabym więc, by był "czysty". Pan dał co prawda, preparat na kleszcze, ale nie wiem, czy samej mu go zaaplikowac, czy jednak powinien zrobic to fachowiec.
-
No wiec miskę ma akurat swoją. I to nawet 3. Także garnki do gotowania jedzenia. I nawet jest duża łyżka. Ma 3 kagance i smycz. Po pierwszym spacerze, ugotowałam mu serca indycze, kilka na próbę i zjadł. Zjadł też trochę jagnięciny z ryżem - puszka z takich leżących u mnie "na wszelki wypadek", gdyby nagle stanął mi na drodze głodny pies. No i wszystko ładnie zjadł. Tylko chrząstki indycze nie chce, ani surowej, ani sparzonej, jak radzila Ulv.
-
Przecudna Maleńka !
-
Cebulek za TM, nie przeżył ciężkiej operacji.
Figunia replied to Ewa Marta's topic in Już w nowym domu
Też poproszę o dane do wpłaty. Mam dla Duszka 40 zl od p. Jurka :) -
Dziękuję w imieniu Malutkiej :)
-
-
A ja właśnie napisałam do Ciebie Aniu, na wątku Mileczki.
-
Można powiedzieć, ze super błyskawiczna. Sunie wiozlam do Wroclawia tydzien temu (w Wielki Piatek) i juz tego samego dnia Państwo się na nią zdecydowali i czekali tylko na czas, kiedy skończy brać (profilaktycznie) surowicę . Nim wiec przyjechała do DT, czekał już na nią DS.
-
Moja Malucha też już "na swoim" ! 15 minut temu wróciłam do domu. Dziękuję serdecznie Marzence, z którą zrobiliśmy wizytę PA. Sunia dostała na imie LORKA. Bardzo miła, ciepła, zwierzolubna Rodzinka. Być może zajrzą tu do nas, poprosiłam o to. Mam nadzieje, ze Malutka szybko się tam zaaklimatyzuje i nie będzie długo za mną tęsknić, oby wcale...
-
Elik, Malwa - dziękuję za podpowiedzi.
-
Elu, dziękuję serdecznie za radę! Byłabym bardzo szczęśliwa, gdyby to mari23 pomogła mi w tej wizycie. Ale Ona mieszka w Malczycach, koło Środy Śl. a to przecież Wrocław...
-
Eluniu, ja mogę jechać w każdej chwili, tylko nie czuję się na siłach robić tą wizytę sama. Jeszcze spytam nieśmiało Anię, ale wiem jak krucho u Niej z wolnym czasem, wiec mam wielkie opory. Tym bardziej, że jak Ją poproszę, to pewnie mimo wszystko, mi nie odmówi...