-
Posts
13197 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Figunia
-
Oby to byly TE domki. Najlepsze na swiecie dla tak skrzywdzonych maluchów. Szkoda, ze nie mogą być razem. Na pewno są bardzo ze sobą zzwiązane, tyle przeżyły mając tylko siebie...
-
Cebulek za TM, nie przeżył ciężkiej operacji.
Figunia replied to Ewa Marta's topic in Już w nowym domu
Ciocie, przypominam się o nr konta. Obiecałam 40 złociszy od p.Jurka dla Duszka co prawda, ale On juz w lepszym świecie jest...chcę w to wierzyć... już mu tam niczego nie brak. Cebulek, Sebuś, Tulipan (jak sugeruje Jo37) a może Tuliś - niech więc beda dla niego. A Duszka tak szkoda... -
Aniu, nie dziekuj. Chciałoby się powiedzieć: "nie ma za co". Ale, może inaczej: dokąd mam siły, to chce pomagać. Duży, czy mały, tak samo zasługuje na dobre życie i ratunek przed schronem, czy innym nieszczęściem. To jeszcze tylko zadowolona (mam nadzieję,) mordka Lakiego i biegniemy na ostatni spacer.
-
Slicznota! Super, ze na już domek. Teraz kolej na Isie i Roja.
-
Tak myslalam, ale wolałam się upewnić, zwłaszcza, ze oczami wyobraźni zaraz widzę, jak pies, na widok reki ze smakolykiem przed samym nosem, z miejsca skacze, by go wyrwać. Ale to pewnie kwestia odpowiedniego podejścia i cierpliwości. Mamy już pierwsza "lekcję" z szukaniem zabawki, za soba. I troche juz reaguje na polecenie "siad".
-
Gdybym miała samochód z chęcią bym z zaproszenia skorzystała. Dziękuję! A jak chodzi o instrukcję nauki polecenia "siad", to jak rozumieć slowa: "naprowadzić reke... w siad". Jest jeszcze problem z tym, ze on niezbyt entuzjastycznie reaguje na smakołyki. Mam jakieś rozmaite, wymyślne "cuda", za którymi inne psy przepadają, a on czasem je łaskawie zje, a częściej nie. Np. Nugetsy z dzika Puriny, czy Crazy snack Dibaq. Dziś krojac mu kurczka do obiadu, dałam kawałek do pysia, bo stał i czekał. Wziął go i za chwilę wyplul. Już myślałam, ze robię mu to jedzonko niepotrzebnie, ale w koncu przekonał się i wszystko zjadł. Chcę powiedzieć, ze na smakołyki sie nie rzuca, w ogole to je raczej slabo. Trudno więc chyba będzie zmotywować go do pracy.
-
To prawda, on często przychodzi do mnie, siada na wprost i patrzy prosto w oczy, jakby chciał coś powiedzieć. Sam z siebie, daje łapę, właściwie to uderza mnie nią z calej siły. Raz jedną, raz drugą. A ja, no coz...mowie mu, ze jest piekny, madry, "dobry pies", drapię go za uchem, klepię piersi czy boczki i wracam do swoich zajęć, on zaś, wyraźnie zawiedziony, kładzie się znowu spać. Spania to ma u mnie dostatek... Wiem, ze bardzo sie u mnie nudzi, wręcz marnuje swoj potencjał. Bardzo mi go szkoda, zwlaszcza, ze prawie 4 lata pracy na budowie, także raczej nie dostarczyły mu zbyt wielu ciekawych bodźców i powodów do psiej radosci. Oby trafił na fajnych, mądrych i odpowiedzialnych ludzi.
-
Dziękuję serdecznie za wszystkie rady. Chyba rzeczywiście muszę zmienić swoje podejście, bo szczerze mówiąc, konieczność nieustannej pracy z psem, zdecydowanej i konsekwentnej, nieco mnie deprymuję. Niestety, jestem z tych zapominalskich, "roztrzepanych", do tego łatwo się zniechęcam a wtedy popadam w apatię. Liczę na konkretne wskazówki i być może, powoli, małymi krokami, będziemy pracować nad piesem. Zwykle mam sporo pytań, wątpliwości, dlatego czyjaś pomoc i wskazówki, są mi niezbędne.
-
No tak. Można rzec, ze nauka posłuszeństwa to podstawa. Zwłaszcza przy dużym, silnym psie. Laki chodzi na smyczy tak sobie. Może nie ciągnie zbyt mocno, ale stale zmienia "nogę", tzn.raz idzie przy lewej, za moment juz przy prawej. Bardzo go wszystko interesuje, wszędzie chce wszystko powachac, i tak wciąż nim "rzuca" z jednej strony, na drugą. Nie umiem nad tym zapanować, bo powiedzmy zatrzymuje się i coś wacha, ja przystaje, on rusza, ja tez i w tym momencie albo zmienia strone po ktorej idzie, wyprzedzajac mnie, albo zostajac z tylu. Po prostu nie wiem sama, co on zamierza zrobić. A zmienia te strony ścieżki b.szybko, nim zdążę zareagować.
-
A ja wciąż zastanawiam się, jakim cudem on tak dobrze wygląda. Po tej kaszy jęczmiennej,kostkach i odrobinie mięsa? Jadł raz dziennie, jak ten pan przypilnowal. Ale mówił, ze inni pracownicy nie fatygowali się do Niego i nawet wody nie chciało im sie psu podać przez cały dzien. Być może także w upały. .. Ile ten pies wycierpial, a jednak do człowieka tak się garnie... Daje mu jeść 2 razy dziennie. Ciężko mu szło to jedzenie (głównie mięso), potrafił nie ruszyć nic z miski przez cały dzień. Dopiero jak daje z ręki, to zjada. Czy to jest właściwe? Dziś wreszcie zjadł ładnie i dużo. Ale musiałam najpierw dac mięso z ręki. Dopiero wtedy zaczął jeść sam. Nie wiem, co o tym myśleć.
-
Schorowany maluch bardzo ale ważne, ze się trzyma. I oby jak najdłużej. Przepiękny jest na tym zdjęciu, zwraca uwagę ta królewska minka, poza, piękne futerko. Zawsze patrzę z zachwytem i przyjemnością. I zeby juz dłużej nie spamować na wątku zamojszczakow, życzę całej trójce (a raczej szóstce) spokojnej nocy i żeby wszystkie strachy i złe wspomnienia z przeszłości, szybko poszły precz. Zwłaszcza u Suniek.