Dziękuję Cioteczki za słowa pociechy!!!
No to jest mi już lżej na sercu :lol:
Małgosiu, współczuję, bo rozumiem...
Ale to taka sprawa, że choć człowiek bardzo się boi i żal mu zwierzaka, to zrobić to (dla jego dobra) musi...
Dziś Maksio długo i fajnie bawił się zabawkami (najlepszy jest kordonek w motku), potem mnie zaczepiał. Ściągnął kapcia, podgryzał nogę, bardzo ocierał się o nogi (nie wiem o co mu w tym momencie chodziło...), wreszcie zupełnie nieoczekiwanie (dla mnie) wskoczył na kolana. Na pieszczotki. Takie to przekochane stworzonko...