Jump to content
Dogomania

Figunia

Members
  • Posts

    13197
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by Figunia

  1. Za dużo tego. Naprawdę! Aż zła jestem na lekarkę. Czy nie za bardzo pośpieszyła się ze sciaganiem szwów?!!! Ileż się ta bidulka nacierpiała, jeszcze w tak delikatnym miejscu... Przepraszam Cię Aniu, bo takie gadanie w niczym nie pomoże, niczego też nie zmieni...ale nie znoszę, jak psa (ludzia) niepotrzebnie naraża się na ból i stres. Żeby już wreszcie mogła odpocząć od wetów, badań.... Taka bidusia słabiutka, wymęczona. Zła jestem na ten głupi świat...i cały czas powstrzymuję się, by nie pisać tego, co naprawdę myślę... Aniu, przepraszam...ale tak mi szkoda Jasi i Ciebie. Oby było już dobrze!!!
  2. Toguniu, dziękuję. Telefon mam też, ale po ostatniej rozmowie miałam wysłać te rachunki, więc wysłałam, napisałam maila i cisza. Jakoś nie mogę się przełamać i dzwonić, dopominać... Żle się czuję, gdy tak wciąż się przypominam...nie lubię być namolna... Przecież... ale dość już, może niebawem sytuacja się wyklaruje. Najgorsze jest to, że nie mogę sprawdzić stanu swego konta i w ogóle zrobić nowego przelewu. Przez ostatnie zmiany w banku WBK aby zrobić przelew trzeba mieć tel. komórkowy. Ale poinformowali mnie, że jak odbiorcy będą mieli status "zaufanych", przelewy będę mogła nadal robić (tylko nowych już nie). Chciałam dzisiaj sprawdzić stan konta (bo a nóż widelec Isadora przelała już pieniądze, a ja tu płaczę i labidzę), ale nawet tego nie mogę zrobić bez podania nr tel. komórkowego...muszę iść do banku. Najczętniej to bym już podziękowała bankom za ich usługi ale jednak dokąd jeszcze będę mogła robić przelewy, to muszę znosić te wszystkie pożal się Boże, udogodnienia... A może znacie jakiś bank, gdzie warto się JESZCZE przenieść...prosiłabym o podpowiedź na PW. Żebym mogła robić przelewy, to dla mnie najważniejsze...
  3. Ależ to słodka przylepka z tego Baksika...
  4. Biedna Kikou... Brunio też... bardzo współczuję,
  5. Wspaniałe wieści, ale - Tola, obraź się! Nie jesteś żadna "potwora" :lookarou: :loveu:
  6. Cudownie, że idzie "ku dobremu"... Trzymamy z całych sił, by już nic nie bolało!!! A Ty, Aguniu, żebyś nareszcie mogła solidnie odpocząć, odespać, zregenerować siły!!!
  7. Ciocie kochane, już moge powiedzieć, że jest lepiej. Ale wczoraj nieco się przestraszyłam, bo oprócz typowych dla przeziębienia dolegliwości pojawił się mocny ból w dole pleców i problemy z układem moczowym (przestałam kompletnie chodzić do wc, choć piłam bardzo dużo). Jeszcze dziś rano było niedobrze, ale ok. południa jakoś się "odetkałam". Mam nadzieję, że to był jakiś jednorazowy incydent... A żeby nie było tylko o swoich sprawach, to napiszę trochę o Loni. Byłyśmy dzisiaj znowu na dłuższym spacerku i wybawiła się do syta w słoneczku. Gdyby ktoś popatrzył na te jej szaleństwa z kamykami, z pewnością nie dałby jej tych 10 lat. Moja niuńka kochana chyba bardzo boi się, jak jest podnoszona na ręce. Sztywnieje cała i mocno wtedy się przytula. Tak sobie pomyślałam, że mogło być tak, że była brana na ręce a potem ten ktoś nie schylał się, by ją postawić, tylko zrzucał...nieraz widzę, jak opiekun po prostu otwiera ręce i wypuszcza pieska z dużej nawet wysokości. I to, że ona ma jakieś wywichnięte rzepki w nóżkach - kto wie, czy nie przez to wymuszone skakanie...mogla doznać urazu. To oczywiście tylko moje domniemania, być może specjalista by to wyśmiał, nie wiem... Aniu, zamówię sobie ten olejek, dziękuję za chęć pomocy. Mam trochę leków do kupienia, więc siądę niebawem do tego (zamawiam leki, zioła itd. przez internet w DOZ ). Doktor Szczypka nie zadzwonił, nie napisał, jutro będę Go ścigać telefonem i mailowo. Isadora nie odpowiada na maila, nie wiem, co z wysłanymi rachunkami (na 500zł), a mam przecie następny, za badania - 90zł. - nie wiem już, co myśleć... Dlaczego tak jest ???
  8. Dziękuję Anusiu!!! Mialam dawno kupić ten olejek i nie wiem czemu wciąż go nie mam...Przydałby się...bardzo...
  9. Jak mogłam znowu przegapić takie nowiny i zdjęcia???!!!! No tak 23.X - tego dnia Lonia miała operacje, nie wchodziłam więc na Dogo... Strasznie, ogromnie się cieszę z tak dobrych wieści! Sonia młodnieje - to widać...bryka, zdobywa Ślężę...tylko znowu "niedobrzy" ludzie będą ją ciągać po doktorach, męczyć...Trzymaj się Maleńka!!!! Oby z buźką było wszystko w porządku, a jeśli nie - to tylko jakiś malutki remont, bez bólu i stresu. Kochani, wspaniali Opiekunowie Soni - DZIĘKUJĘ!!!!!
  10. Często myślę o koteczce i mam nadzieję, że trzyma się, jak chodzi o zdrowie. I że lepiej jej tam, niż na ulicy, pod samochodem... Marna to pociecha (bo powinna mieć swój dom) ale zawsze...
  11. Ciocie, a może jakoś jeszcze bardziej nagłośnić sprawę Elviska. Tacy schroniskowi weterani zawsze poruszają serca...jak Liderek, Nieboraczek...Myślę o tym, by spróbować pozbierać dla niego deklaracje i umieścić w jakimś dobrym hoteliku. Co o tym myślicie? Bo ja myślę, że on domu raczej nie znajdzie, choć wiadomo, cuda też się zdarzają... Tak go szkoda...
  12. Dziękuję kochana, i Tobie również!
  13. Wpadam z pozdrowieniami. Oby jutro byl wreszcie lepszy dzień.
  14. Pozdrawiam cieplutko wszystkie Drogie Ciocie z łoża boleści. Dopadło mnie choróbsko, przez wściekły ból gardła prawie nie spałam. Kuruję się jak mogę, bo muszę być przecie sprawna...
  15. Malagos - i my witamy kochaną Ciocię i bardzo cieszymy się z odwiedzin! A pokochałam Cię Ciociu, za Pelasię. Często myślę o tym jak wielkie miała szcząście w równie wielkim nieszczęściu, że akurat wtedy spojrzałaś na ścieżkę. Samotny, starszy psiak idący przed siebie bez celu, chyba tylko by umrzeć gdzieś w samotności - ten obraz wciąż mam przed oczami. I Ciebie, jak ją bierzesz na ręce, tulisz, ogrzewasz...nawet pisząc to, mam łzy w oczach. Wiem, że Pelasia już odeszła, ale zawsze będę Ją i Ciebie mieć w sercu. Anica - na szczęście nie mam najmniejszych kłopotów z podaniem Loni czegokolwiek. Sypię po prostu do miseczki z jedzonkiem a że Lonia to prawdziwy jamniczy odkurzacz, wszystko zostaje szybciutko wciągnięte. Współczuję piesków-niejadków, ale jakoś takie akurat mi się nie trafiają, Wprost przeciwnie...
  16. Jak dobrze, że czasem cuda się zdarzają... Rumburak to Czarodziej był...Piesek czarodziejem - najwidoczniej zaczarował kilka ludzkich serc...i ma dom!!!! Filmik pewnie robiony po kąpieli i piesio usilnie chce pozbyć się wstrętnego zapachu czystości...
  17. Strasznie słodki pychol.
  18. Jasieńka jest rozczulająca!! Jak dobrze, że stanęła na nóżki. Oby już było coraz lepiej i tylko lepiej. Też zwróciłąm uwagę na superaśne ubranka...
  19. Oby guzki były niegroźne! Również czekam na zdjęcia słodkiej mordysi...
  20. Ten zielony pęd, to całkiem taki jakowyś rózowy...pęd raczek jest...Słodki na dodatek... Dobrego życia Maluszku!!!!
  21. Obyście mieli spokojną noc! I już tylko coraz lepiej!!!!
  22. Anulko, tak właśnie robię z kurczakiem. Kiedy jeszcze żyła moja Figunia, już wtedy stwierdziłam, że to tłuszczysko jej niepotrzebne, i choć jest to dla mnie dość obrzydliwe (jak wszystko, co trzeba robić z mięsem) to przed gotowaniem ściągam skórę, wycinam wszystkie tłuszcze. Mało tego, po ugotowaniu, gdy na 2 dzień wywar jest zastygnięty, zdejmuję resztę tłuszczu - bo zawsze jakieś oczka jeszcze są. Gorzej ze skrzydełkami, tu już daję ugotowane ze skórą, to przyznaję bez bicia... Zobaczymy jak wyjdą wyniki. Doktor nie zadzwonił, może akurat mnie nie było, nie wiem. Właściwie to ma mojego maila (mówił, że na maila prześle wyniki) więc pewnie nie miał dziś czasu i zrobi to jutro. Anica - dziękuję i trzymam za Jasię, żeby wreszcie mocno stanęła na nóżki, żebyście odpoczęli od chorób, strachu...
  23. Kibicuję Waszej Figuni od początku... Byłam przekonana, że mam jej siostrę-bliźniaczkę, ale zaczynam już w to wątpić... Nie ważne, że Lonia to jamniczka, prawda? No więc podobnie oceniona wiekowo, taka sama waga 3,400 przy zabraniu ze schronu, też same kosteczki, wyłysienia, początki zaćmy, guz na brzuszku. Sikanie w domu. I jeszcze 3 zęby na krzyż i pewnie inne sprawy ale już nie pamiętam...Bliźniaczka i już! Jednak 2 tyg. temu Lonię wreszcie (po wielu zawirowaniach) udało się wysterylizować a także usunąć guziora i fakt ten poważnie zachwiał mym przekonaniem...może to jednak nie są bliźniaczki... Wszystkiego najlepszego Waszej kruszynce! Oby dzielnie zniosła te konieczne zabiegi, znalazła wspaniały domek i długo mogła cieszyć się szczęśliwym życiem, choć od maja bezpieczna i szczęśliwa jest i tak.
  24. Biedne serduszko wciąż czeka...
×
×
  • Create New...