Jump to content
Dogomania

Figunia

Members
  • Posts

    13197
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by Figunia

  1. Anica - będę trzymała kciuki za Twojego Skarba. Będzie dobrze. Jamniczki to dzielne sunie!!!! Jasia zdaje się jest w zbliżonym wieku do Loni. Skoro Lonia dala radę, to i Jasi się uda! Ale te pierwsze godziny po zabiegu są b. trudne. Wiesz zresztą o tym dobrze. Dziękuję za info o kawie. Lonia zdaje się zjadłaby konia z kopytami, więc nie muszę dawać jej kawy. Ale zawsze warto o tym wiedzieć. Śpi moja maleńka. Co jakiś czas podnosi główkę i patrzy na mnie (wydaje mi się z wyrzutem...) ale podchodzę, głaszczę, tłumaczę, żę musiała przez to przejść po to, by jeszcze bardziej nie zachorować i więcej cierpieć - kładzie się i spi dalej.
  2. Noc była dość trudna. Nie wiem, czy Lonia cokolwiek spała. Wciaż miała otwarte oczka, co jakiś czas wstawała na łapki i tak stała. Za którymś razem zestawiona na podłogę zrobiła nieduże siusiu. Zwilżałam jej ten biedniusi języczek, który długi czas wystawał z boku. Ale nie reagowala zbytnio, nie chciała pić, Dziś od rana widzę malutką poprawę. Wzrok ma już inny. Wyniesiona na trawniczek pięknie zrobiła wszystko!!!! Stoi na nóżkach już pewniej, nawet przez chwilkę powolutku sobie dreptała. Zaraz po powrocie zagrzałam jedzonko i pięknie zjadła drobno pokrojone mięsko kurczaka. Balam się, czy będzie chciała jeść, zwłaszcza, że trzeba było dać ćwiartkę tabl. p/bólowej - obawy były niepotrzebne, bo na jedzonko wręcz się rzuciła. Zjadlaby jeszcze, ale doktor kazał dawać małe porcje, częściej. Nie odchodzę od niej dalej, niż do kuchni. Zostawiona na tapczanie, może chcieć zeskoczyć. Jak zostawię na poslanku na podłodze, może akurat chcieć wejść na tapczan. Dobrze, że mam w domu trochę jedzonka typu makaron, ryż, ziemniaki, bo nie wyjdę z domu nawet na 15 min. Mam nadzieję, że jutro już będę mogła ją zostawić na jaką godzinkę. Siostra proponuje, że przyjedzie do mnie pomóc, zrobi zakupy, itp, ale nie chcę tego, jest paskudna pogoda a Ona dość marnego zdrowia jest. Damy radę, tylko nich Lonia wraca do zdrowia i sił. Dziękuję wszystkim Dobrym Duszom, ktore nas wspierają, martwią się o Lonię, trzymają kciuki. Bogusik, Anula, Ewunia Gonzales, Malagos, Irysek, b-b, AgaG, Togaa, Anica i oczywiście Poker, która mnie tak wspiera i wciąż o Loni myśli (mam nadzieję że nikogo nie pominęłam) - Jesteście kochane!!! Nawet nie wiedziałam, jakie to ważne mieć tyle życzliwych osób koło siebie.
  3. Zaczynam się niepokoić o malutką. Cały czas leży, nie pije, nie chce wstawać. To na stole po operacji już usiłowala wstać na nóżki, a teraz nic, choć wlaśnie przed chwilką na moment jakby się podniosła na łapki i zaraz upadła na boczek. Doktor kazal dzwonić, gdy coś mnie zaniepokoi (nie umiał powiedzieć, co). Nie chcę dzwonić niepotrzebnie żeby nie było że histeryzuję., więc jeszcze poczekam, choć to już pora na pójście siku. Nie wiem, jak to będzie. I jeszcze tak zimno ... Dopisuję, bo jeszcze ten net mnie dobija. Odchodzę na chwilę od kompa, już się rozłacza. A potem czekam pół godziny lub więcej (jak wczoraj ponad 2 h), kiedy łaskawie znowu się połączy.
  4. Ponieważ znowu wyszedł dubel, skorzystam z okazji i jeszcze raz najserdeczniej podziękuję kochanej Poker, która była przy nas fizycznie (dostałam wtedy fartuszek dla Loni) a później duchowo - wspierała nas i po operacji dzwoniła do weta. A także za wydrukowanie mi biletu na samolot - DZIEKUJĘ!!!!
  5. Malunia śpi pod 5 kocykami i z butelką ciepłej wody u boku. Operacja była trudna i dość długa. Dopiero ok. 16.30 byłyśmy w domu. Lonia jest staruszeczką 16 letnią. Tak teraz ocenił doktor jej wiek. Do tego ma żółtaczkę, problemy z krzepliwością krwi. Wszystko wskazuje na problemy z wątrobą. Ma też jakieś nieprawidlowości jak chodzi o nóżki - zwichnięte rzepki - o ile czegoś nie przekręcam. Ale ten akurat problem, jest mało istotny wobec tych, które wymagają koniecznego leczenia. Powinna wg doktora, być leczona geriatrycznie i kardiologicznie - ma wadę serca. Pan doktor, tak jak było umówione, wziął za całość 300zł. A jeszcze dostałam 4 tabletki p/bólowe i 2 strzykawki z antybiotykiem. Zdjęcie szwów za 10-14 dni a w sobotę trzeba podać podskórnie pierwszy antybiotyk. Dziękuję serdecznie za wszystkie dobre slowa i kciuki. I proszę o to nadal, zwlaszcza w tą pierwszą noc.
  6. Anulko kochana, przecież oddam Lonię z jej "wianem" od Ciebie, czyli legowiskiem, ubrankiem i kocykiem. Dostanie też słodki golfik od Poker, choć pannie przybyło nieco w obwodzie i sweterek robi się coraz bardziej za maly, za wąski...ale jeszcze daje radę! Obym tylko nie zapomniała o książeczce zdrowia i lekarstwie. Ale najważniejsze jest, by jutrzejsze operacje się udały. Na samą myśl o jutrze robi mi się jakoś tak niefajnie. Nie będę pisać dokładnie, bo każda z Was wie, co można czuć przed tak ważnymi sprawami. Zwłaszcza, że krasnal i jej szczęśliwe dalsze życie to dla mnie jedna z najważniejszych spraw.
  7. Dziękuję pięknie niezawodnej Poker!!!!
  8. Dziękuję za wszystkie kciuki i serdeczne słowa!!! I bardzo, bardzo Poker za to, że udało się umówić Lonię na operacje. Przyznam, że nie wierzyłam już że polecę do corki. Większość spraw związanych z wyjazdem przede mną. Mam raptem 3 dni, w tym jutrzejsza operacja. Anulko, dzwoniłam do Pani Agnieszki, by poinformować o terminie zabiegu, ale moglam jedynie nagrać się na sekretarkę. Potem musiałam wyjść z domu, wrociłam ok. 22 i nie chciałam już ponownie dzwonić o tak późnej porze. Ponieważ Poker sugeruje, bym po operacji wzięła Lonię do siebie a oddala ją w sobotę, by doszla do siebie jeszcze u mnie, będę chciała omówić tą sprawę z Panią Agnieszką, tj. kwestię odebrania Loni. Czy miałabym ją zawieźć do Długołęki, czy odpowiada Państwu sobota i ktora godzina .Mam nadzieję, że jutro uda nam się porozmawiać i wszystko ustalić. Nie wiem jakie szwy będzie miała, choć Poker mi mówila, ale zapomniałam. Nie wiem też, jak z tabletkami, bo żadnych Lonia u mnie nie brała. Myślę, że w jedzonku połknie wszystko bez problemu. To straszny łakomczuch jest! Przez ponad 2 godziny nie miałam internetu dzisiaj. bardzo to jest denerwujące, zwłaszcza gdy ma się do załatwienia masę spraw i mało czasu. Jeśli jutro mało się będę pokazywać na Dogo, to znaczy że albo kłopoty z netem albo biegam, albo jedno i drugie. Proszę Ciocie kochane o dobre myśli dla Loni. Bardzo będzie ich jutro i później potrzebować. Tak bardzo się o nią boję. Proszę Ciocie, oświećcie mnie. Jutro Lonia ma post ścisły od rana. Ale wody chyba może się napić? A p.w. co z lekarstwem na serduszko, które podaję jej w jedzeniu? Mam jej dać? A jeśli tak, to jak - z czym? To są 2 kropelki płynu.
  9. Trzymajcie kciuki drogie Ciocie i Wujkowie, by doktor wyznaczył termin operacji na jutro! Poker udało się dodzwonić i porozmawiać z doktorem. Ok. 17 ma zadzwonić ponownie, wtedy dr już poda konkretny termin. Oby!
  10. Pokerku, bardzo będę wdzięczna. Mnie doktor na sterylkę kazał zjawić się po 2 miesiącach od cieczki, czyli w listopadzie. Trzeba Go poprosić, by zrobił ją wcześniej. Tak jak rozmawialyśmy, jest znacznie większa szansa, że Tobie nie odmówi. Data i godzina obojętne. Pani Agnieszka oczywiście wolałaby, by było to po południu, jednak mówiła również, że w razie czego może wziąć dzień opieki nad dzieckiem.
  11. Wierzę, że Lonia idzie w najlepsze ręce. Oby tylko ona nie sprawiała kłopotów. Poker - mam wrażenie, że doktor nie odmówi Pani tak, jak mnie i dlatego prosiłam o pośrednictwo,Zwlaszcza że tak zależało mi na czasie. W takim razie będę jutro dzwonić do doktora.
  12. Oj tak, nie zawsze tak ładnie wszystko się układa, jak to było np. z Maksiem...
  13. Wczoraj rozmawiałam z ana666. Długą nieobecność na Dogo tłumaczyła problemami natury osobistej. Zaproponowała wzięcie Loni do Siebie, tak jak to było umówione, pomimo tego, że ma w małym mieszkanku 3 koty i psa, który po 5 latach wrócił z adopcji. Mam nadzieję, że niebawem ana666 pojawi się na wątku.
  14. Anulko, to Pani Agnieszka zadzwoniła dziś do mnie. Pytała jak wygląda Loni sytuacja. Powiedziałam, że choć było kilka telefonów, to ds jak dotąd brak i spytałam, czy w dalszym ciągu podtrzymują chęć bycia DT. Pani Agnieszka powiedziala, że oczywiście i że Ona i chłopcy czekają na Lonię. MaJą powiedziane, że będzie tylko kilka miesięcy, ale Pani Agnieszka zapewnia, że jeżeli Lonia nauczy się tego, że nie może sama schodzić ze schodów, to zostanie u Nich na zawsze. Powiedziałam, że sterylka jest w środę i tylko jeszcze nie wiem o której godzinie. Jak dowiem się tego, to zadzwonię i wtedy przyjadą do Lecznicy, by po operacji zabrać Lonię do Siebie. Pani Agnieszka zapewniała mnie o tym, co już dobrze wiem, że Lonia idzie w dobre ręce... Zobaczymy teraz kiedy doktor znajdzie czas dla Loni, nichby to nawet była środa, byle nie później. A czy Lonia pojedzie tego dnia do DT czy dwa dni później, to chyba już wiele nie zmieni...będzie to bardzo trudne dla mnie i pewnie dla niej także. Jedyną osłodą jest fakt, że idzie po lepsze życie i będzie miała jak w raju. Tylko, że ona o tym nie wie.
  15. Rzeczywiście Pokerku tak zrozumiałam, że środa jest zaklepana, a będziesz walczyć o wcześniejszy termin. To teraz się zmartwiłam, bo nie wiadomo kiedy doktor będzie mógł zająć się Lonią... Państwo z Długołęki wyrażają zgodę na zabranie Loni po operacji. Wydaje mi się, że tak, czy inaczej czekają ją trudne chwile, gdy poczuje się porzucona...a przynajmniej nie będzie miała siły i werwy by ludzi obszczekiwać i na nich warczeć. Jest (wg mnie) szansa na to, by wówczas przekonała się o tym, że nikt nie zrobi jej krzywdy, że nie ma się czego bać itp. Tak mnie się wydaje i szczerze mówiąc wolałabym ją oddać w Ich ręce taką nieświadomą sytuacji, niż by miala mnie szukać, chcieć biec za mną i rozpaczać. Ale jestem otwarta na propozycje, jak to zrobić by dla niej było to jak najmniej przykre i bolesne. Lonię jednak trzeba zoperować przed oddaniem. Był to warunek Państwa (jak pisze właśnie Anulka) i trzeba to uszanować.
  16. Anica - może one są bliźniaczkami??? Tak, Lonia więcej siusia i dzisiaj znowu chłepcze bez opamiętania. Tak sobie pomyślalam, że może to efekt tego antybiotyku do oczu...w ulotce nic nie ma o takich możliwych efektach ubocznych...być może to bzdura. ale wzmożone pragnienie pojawiło się akurat kiedy zakrapiamy jej oczko. Dziś rozmawiałam z przemiłą Panią z Długołęki. Okazuje się, że czakają na Lonię. Jesteśmy umówione, że w środę przyjadą do Lecznicy i zabiorą ją po operacji już do Siebie. Myślę, że tak będzie najlepiej, by Lonia obudziła się w nowym domku, tam dochodziła do siebie, powolutku przestawiając na nowe życie w czasie, kiedy będzie rekonwalescentką, a nie w pełni sł... Ja też muszę się przestawić i zacząć poważnie myśleć o wyjeździe, bo już z niego zrezygnowałam na amen. Bardzo martwię się o to, jak Lonia odnajdzie się w nowym domku, choć tak wspaniałym, na pewno kochającym i najlepszym. Tylko, że ona na początku tak nie będzie myśleć. Gdyby nie to, byłabym bardzo szczęśliwa.
  17. Wydaje mi się, że oba domki z Warszawy odpadły. Pani z chorobą rzs to nawet na pewno...Natomiast nie wiem, jak druga Pani. Ale skoro Fundacja nic nie pisze, to chyba nie ma na co liczyć. Anulko, dopiero teraz przedlużyłam kilka ogłoszeń. Nie wiedziałam, że tak trzeba zrobić. Myśłałam, że one są tylko na taki czas i teraz już wygasły...Przepraszam, bo bodaj 2 ogłoszenia już przepadly...Teraz już będę tego pilnować. A Lonia czuje się dobrze. Obserwuję jedynie od wczoraj jakieś wzmożone pragnienie. Dużo pije, tak jak latem. Ale może to tylko chwilowe. Oczywiście jedzonka jej nie solę, czasem jednak dostanie coś z naszego jedzenia, np. fasolkę szparagową, czy ogórki kiszone i tam już jest sól. To są moje ostatnie dni z córką i trochę mniej mamy czasu na spacerki i zabawy, ktore Lonia tak uwielbia. Ale jutro ma być ładnie i już jej obiecałyśmy, że pójdziemy do parku lub nad Odrę i znowu będzie robić to, co uwielbia, czyli rzucać kamykami. Miałyśmy też mały kłopot z Lonią, bo po ostatniej zabawie w dość wysokiej trawie nad Odrą zaczęło łzawić jej oczko. Na drugi dzień oczko było mocno opuchnięte i laly się łezki. Więc pędem do weta. Dostała kropelki Gentamycynę. Wet stwierdził, że wygląda to na uraz mechaniczny, czyli właśnie jakby zatarcie trawą. Na szczęście po kropelkach poprawa była błyskawiczna. Dzis już wszystko wróciło do normy (nawet wczoraj już było ok.). Nie nudzę się z tym skrzatem...
  18. Anulko, też pomyślałam, że to odzew na Twoje ogłoszenia. Bardzo jestem Ci wdzięczna za to, co robisz dla Loni (i dla mnie). Nie mam zielonego pojęcia o tym, jak robi się ogłoszenia, więc jestem zdana na pomoc takich właśnie życzliwych, pomocnych ludzi. Robisz już Loni ogłoszenia po raz trzeci i bardzo chciałabym zwrócić Ci pieniążki, choćby za te ostatnie. Może trzeba będzie za jakiś czas znowu Lonię oglaszać, a już nie będę miała śmiałości Ci o to prosić., więc pozwól Anulko, że wreszcie ja pokryję te koszty. Paulinko - witamy u Loni w nowej szacie Dogomanii!!! Jak chodzi o dzisiejszy potencjalny DS dla Lońci, to wydaje mi się, że Państwo zrezygnowali na amen. Pod koniec rozmowy Pani mówiła, że starają się o jeszcze inną jamniczkę i wygląda na to, że inna bidusia znajdzie u nich domek. I dobrze, bo to też pies z Fundacji SOS dla Jamników. Nie mogę odżałować tego, że gdyby w pierwszej kolejności zrobiona została u Loni sterylka i usunięty mały jeszcze guzek, zamiast remontu pysia, malutka dawno byłaby już w swoim domku. Ale cóż, człowiek uczy się przez całe życie...
  19. Acha!!! Kochana Ciociu, taka mała wskazówka a tak wiele zmienia... Buziaki!
  20. Dziękujemy ślicznie. Niedawno miałam kolejny telefon o Lonię. Tym razem z Kędzierzyna-Koźle. Mili starsi Państwo, wszystko wyglądało świetnie do czasu, kiedy powiedziałam, że Lonia jest przed zabiegiem sterylizacji... Gdyby była po operacji, mogłaby już mieć dom...
  21. Kopiuję z Fotosika link zdjęcia, ale chyba wklejam w złe miejce na Dogo. HELP PLEASE!!!! Gdzie mam ten link wkleić?
  22. proba http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/f73ef4f6cd3d9e20.html
×
×
  • Create New...