Jump to content
Dogomania

Figunia

Members
  • Posts

    13197
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by Figunia

  1. Ciocie :) :calus: Ciekawam bardzo jak sprawuje sie moj krasnalek kochany. Nie ma dnia, bym o niej nie myslala... Mysle, ze jest szczesliwa, w super dobrych warunkach, zadbana, karmia samymi przysmakami...Alla Grande - jak mawia moj ziec... Tak za nia tesknie...
  2. Ciocie drogie, juz z moim zdrowiem jest ok Tym razem jeszcze ta baba nie przyjdzie do lekarza...:) Toguniu, dziekuje - jest wlasnie tak, jak piszesz. Ciesze sie dziecmi i do tego odpoczywam. Raj. Wszystkim zapracowanym, zaganianym Dogomankom tego zycze!!!!
  3. I ja stale zagladam, choc nie pisze. Basiku...trzymam kciuki...
  4. Anula :)- zatem mozemy Loni pozazdroscic wrazen kulinarnych...A jak chodzi o przekarmienie, to poniewaz Lonia wciagnelaby kazda ilosc jedzonka (takie sprawia wrazenie), prosilam Pania Agnieszke, by nie ulegali jej blaganiom i nie utuczyli jej przypadkiem... Na nowe wiesci czekamy cierpliwie, wspaniale, ze beda tez fotki. Tego nigdy za wiele!!! :) b-b :)- To sie doczekalam. Wreszcie ktos zamierza przylozyc mi kijem...;) Anica - :oops: :buzi:
  5. Ciocie, prosze niech moje wplaty beda jako jednorazowe wlasnie. Ale obiecuje, ze na jednorazowej wplacie sie nie skonczy, tylko nie moge byc comiesieczna deklarowiczka... Krotko mowiac, w marcu znowu zaplace - o ile bedzie taka potrzeba.
  6. b-b - poprosze o inny zestaw pytan...;) Do lekarzy nie chodze, chyba ze naprawde musze...nie pamietam kiedy bylam ostatnio. Poker - rowniez czekam na wiesci o Loni. Moja kochana psinulka zaczela w piatek drugi tydzien zycia w nowym domku, mam wiec nadzieje, ze juz sie uspokoila i te wiesci beda dobre.
  7. Witaj Bogda! :) To raczej nie z powodu podrozy. Nie denerwowalam sie jakos szczegolnie, ot tak, jak to przed podroza. I to nie byl moj pierwszy raz... a nawet wtedy nie mialam takich sensacji...Nikomu nie zycze... Bardzo Ci dziekuje za odpowiedz, co do watku. :)
  8. Witaj Ewuniu!!! Jaka ja tam jaskoleczka...:) Jaskoleczki odlatuja do cieplejszych krain....Tutaj to tylko raczej uciekaja z polnocy wrony, gawrony...;)
  9. Pozdrawiam wszystkie przemile Dogomanki z zimnego, ponurego, deszczowego Sztokholmu!!!! Doczolgalam sie wczoraj do celu podrozy umeczona okrutnie, bo dopadla mnie znienacka, w pociagu jakas klatwa faraona, cos w tym stylu. Koszmar, bo ledwo trzymalam sie na nogach, a przy tym balam sie prosic o pomoc na lotnisku, kiedy mialam wrazenie, ze zaraz zemdleje, bo balam sie, ze mnie nie wpuszcza do samolotu. W dodatku samolot byl opozniony... Ale dzis juz jest ok. Co do przepisania watku na mnie, to mam pytanie, z czym to sie wiaze, czy bede miala jakies obowiazki... Niestety, nie mam polskich znakow, i tak teraz bede pisac, za co przepraszam... Zaraz uaktualnie wplaty od Fundacji, bo jeszcze tego nie zrobilam.
  10. Bogusik - Ciociu kochana, bardzo bardzo serdecznie dziękuję za życzenia i te na drogę i te świąteczne. Będę miałą dostęp do internetu (choć mocno ograniczony, bo kochane dzieci nie lubią jak mamusia za długo siedzi przy kompie, zwlaszcza córka jest nieugięta i mocno mnie od kompa goni...) Tobie również życzę Zdrowych, Radosnych Świąt i mam nadzieję, że spędzisz je z Rodziną, w Polsce.
  11. Ciocie kochane, dziękuję bardzo za tak miłe życzenia! Boję się już okropnie, bo nie lubię latać... b-b - i tak będę machać (na wszystkie strony świata...), jak tylko nie będzie pasażerów obok, coby dziwnie nie patrzyli...:) Anulko - super, że udało się wkleić fotki. Moja kochana sierotka, to czwarte zdjęcie od góry, mnie szczególnie porusza... Lonia dzięki Tobie trafiła do wspaniałego domku, mądrych, wyrozumiałych ludzi. Dziękuję po tysiąckroć!!! Oby tylko nie nadużywała tego zrozumienia... Obróżka - Pani Agnieszka mówiła, że w adresie jest błąd (w numerze telefonu) i musi jakoś to zmienić. Pewnie dlatego Lonia jeszcze chodzi bez.
  12. Zgadza się, jutro sporo przed świtem będę już w pociągu do Poznania. Między Rawiczem a Lesznem, będę myśleć o Tobie b-b, a jak będzie to możliwe to nawet pomacham Ci ręką ..:) Pędzę, bo jeszcze sporo przede mną, a czas biegnie nieubłaganie...
  13. TAK, potwierdzam, mam zwrot za 2 faktury - 300 i 200zł Razem 500zł!!!! Są na koncie od 4 grudnia...tak mi teraz głupio, Ale wydawało mi się, że niedawno zerknęłam i jeszcze nic nie było... Po ostatnich zmianach, strona na którą wchodzę wygląda inaczej i nie widziałam opcji "Historia operacji", dopiero teraz... Został ostatni rachunek - za badania krwi Loni. 90zł. Może już niech będzie na moje konto... Isadora - dziękuję!!! Poker - Tobie również bardzo dziękuję ! b-b - co do siurania Loni - to Pani Agnieszka mówi, że wychodzi z nią b. często, czasem co godzinę, a i tak potrafi się zlać. Tak samo było u mnie, na początku. Więc mam nadzieję, ze to minie.
  14. Poker - wieści są i dobre i nie bardzo. Bo wygląda na to, że się zaaklimatyzowała, skoro zaczepia chłopców do zabawy, mało tego, biega z nimi...Aż Pani Agnieszka pytała, jak to jest z tym jej chorym serduszkiem...i czy może tak biegać... Ale z drugiej strony niefajne jest to, że wciąż zdarza jej się nasikać... U mnie też sikała kilka tygodni, ale była zabrana ze schronu...No i czasem zdarzało jej się zsikać w trakcie zabawy. Coć mi się wydaje, że "taka już jej uroda" i nic się z tym nie zrobi... Poker - dziękuję za to, że pilnujesz tych finansowych spraw. Ja już jestem gotowa sobie to odpuścić...może Fundacja nas nie lubi...może ma inne priorytety...już na nic nie czekam. Ale jest mi przykro, to fakt. Anulka - także dostałam te zdjęcia i kompletnie nie wiedziałam jak je wkleić na wątek. Może zięć mi pomoże, ale to za kilka dni. Co do kamyka, oczywiście wiem, że pies nie powinien tym się bawić, bo niszczy sobie zęby. Podsuwałam Loni inne piłeczki, zabawki, patyki, niestety, zawsze wolała kamień. I dotąd szukała, grzebała, aż sobie znalazła, a zabawki leżały porzucone... Tak ją ktoś nauczył i ciężko będzie ją tego oduczyć. Pewnie również i dlatego straciła prawie wszystkie zęby... b-b - kochana, oby było tak, jak mówisz...zwlaszcza dla Anicy...
  15. Witaj Ewuniu, Dobry Duszku Dogomanii...:) :calus:
  16. Oj Anusiu, jak Cię pocieszyć... Myślę i myślę ale, choć chciałabym, to nie potrafię. Bo to chyba niemożliwe. Swoje musisz przepłakać. Tu tylko czas może pomóc. I ta malutka psinka, która będzie domagać się "swojego" Nie wiem tylko, za co tak cierpisz, przecież nie masz Sobie nic do zarzucenia... Jednak logika, rozum, to jedno, a serce rządzi się swoimi prawami... Idąc do Ciebie także myślałam o tym, że bez łez się nie obejdzie...także u mnie...chyba więc dobrze się stało...
  17. b-b - bardzo kochana Ci współczuję i aż żałuję, że spytałam, bo na pewno wspomnienie wciąż jeszcze boli... :calus: Anica - :calus: to ja też... I również żałuję, żeśmy znowu się minęły... Dziękuję raz jeszcze za pomoc w przekazaniu ubranek Poker - tak, ubranek. Bo oddaję również piękny czerwony golfik, z którego dość szybko Lonia wyrosła i był zbyt szczupły.... Na jego wzór zrobiłam jej brązowy sweterek, więc bardzo się przydał. Tobie Pokerku też się należy, a co :calus: Dziękuję!!!
  18. Pierwsza czy trzecia, a może czwarta - nieważne. :) Skromną dyszkę daję Tajgerkowi ale jak będę mogła, to zwiększę. Mam dość trudną sytuację finans. bo moja tymczaska mocno nadwyrężyła mi kieszeń i wciąż czekam na zwrot kosztów leczenia z Fundacji...ale powoli tracę na to nadzieję...Do tego jestem przed kilkumiesięcznym wylotem z kraju. Wierzę, że Tajger migiem znajdzie dom. Jest śliczny.
  19. Ależ tu się dzieje dobrego!!! Jak tak czytam, to także czuję, że Zojka jest w Swoim Domku! Poker, bardzo się cieszę, gratuluję!! Kolejna Istotka dzięki Wam zazna godnego życia. A smutek rozstania także dobrze rozumiem...
  20. Panienka cudo! Jakie kreski sobie zrobiła przy oczkach, kokietka...:) A piesio - jak można takie maleństwo skrzywdzić...brak słów. To ile masz plaskaczków Bogda, dwa?
  21. Teraz czytam o propozycji Ani - kochana Jesteś! I skoro Pokerku Tobie to odpowiada, to jutro przebiegnę się do Anusi. :calus: Pieniądze - zaraz się zaloguję i zobaczę, bo nóż widelec już są na koncie... Tylko to milczenie jest niepokojące i obawiam się, że niestety... Jak będą, zaraz napiszę. niestety, nic nie wpłynęło.
  22. To po kolei... Anica - :calus: A wieści są i prawie same dobre...bo Lonusia to mądra suńka i wie, że w życiu trzeba sobie radzić.. Wygrywa ten, kto potrafi się przystosować do nowej sytuacji. I się przystosowuje...całkiem dobrze jej to idzie. Przynajmniej taką mam nadzieję, słuchając relacji Pani Agnieszki. Bodaj w poniedziałek, kiedy dorośli jpojechali do pracy wczesnym rankiem, Lonia urządziłą koncert, po Ich wyjściu. Darła się, szczekała, aż pobudziła śpiące na górze dzieci. No więc wczoraj została zabrana na przejażdżkę autkiem, po czym Pan Tomek (zabrawszy opiekuba do dzieci) wrócił z Nim i Lonią do domu - wszystko po to, by już nie darła japy i dała dzieciom pospać. Wdrapuje się już do Nich na górę. Wlazła na schody...Pani Agnieszka interweniowała, kazałą jej wracać na posłanko a schody zabezpieczyła. Czułam, że tak będzie. Przecież szybko się zorientuje, gdzie są ludzie i będzie chciała do nich... Mam nadzieję, że szybko zrozumie, że na górę nie wolno jej wchodzić i pogodzi się z tym Kiedy rozmawiałyśmy i pytałam, co Lonia robi, okazało się, że zaczepia chłopca do zabawy. Przynosi mu zabawki i czeka, by jej rzucał (choć groźnie oczywiście przy tym ich broni). No takie to jest dziwadełko... Chętnie wychodzi na spacery, zmiata z miseczki porządne porcje, tylko, no właśnie...w trakcie zabawy zsiurałą się, jak to czasem i u mnie się zdarzało. Ale ja sądziłam, że po prostu pora już wyjść i nie wytrzymała, lecz Pani Agnieszka powiedziała, że Lonia była na trawce już ze 3 razy...Dobrze, że tym razem nasikała na kafle, ale i tak jest to niefajne, że od czasu do czasu jej się to zdarza. Mam kilka fotek Loni z nowego domku, ale...nie jestem pewna, czy pamiętam jak się je wklejało, i nie bardzo teraz mam czas na próby...cały czas już zbieram się do wyjazdu. Jeśli teraz tego nie zrobię, to na pewno dzieci mi pomogą...więc proszę o cierpliwość.. Poker - fajnie byłoby, ale jeszcze trochę czasu jest, podjadę, gdzie wskażesz, to nie problem... Tez nie sądzę, by Lonię Domek komuś ot tak wydał. Tylko spanikowałam nieco, a też bałam się, że tej informacji o poprzednim piesku mogą nie powiedzieć i będą wyglądali na wspaniały dom... Pani Agnieszka zareagowała właściwie :) - bo telefon dostała - odmówiła im Loni. choć nie wiedziała że dzwoniłam w tej sprawie, bo nie sprawdziła poczty w telefonie... A wnusio - super, że się nie boi, tylko po prostu jest ostrożny.:) Anulka - jak już napisałam wyżej - spanikowałam, stąd mój wpis, że to nie jest dobry domek. Już teraz będę spokojniejsza. No przecież, że nie wydadzą psa na czyjeś żądanie...to ja miałam chore wizje. Domek jest mądry i odpowiedzialny.:) Ewunia - dziękuję kochana Ciociu i też serdecznie Cię pozdrawiam!:)
  23. Bardzo chętnie zobaczylibyśmy Twojego Fufaczka, jeśli to możliwe...:) Poker - wieści...umówiłam się ostatnio z Panią Agnieszką na telefon przed moim wyjazdem. Bo Lonia jest grzeczna i wszystko jest ok. Ale, w związku z tym wczorajszym telefonem będę chciała z Nią porozmawiać. No i tak bardzo chciałabym wiedzieć, jak Lonia się sprawuje. I czuje. Więc dzisiaj zadzwonię, ale tak pod wieczór, żeby Panią Agnieszkę zastać... Jeszcze drążę temat zwrotu ubranka posterylkowego. Może mogłabym gdzieś podjechać, żeby Pokerku oddać ciuszek. Napisz, proszę, bo jestem tylko do soboty... Irysku - no, nie było Cię dość długo. Gdzieś była?:) Dzięki za dobre życzenia dla mnie i Lońci. Macie pewnie sporo radości z Suni...szkoda tylko, że Maciuś się jej boi. To też życzę, by i Wam wszystko się ładnie ułożyło i wszyscy byli happy...
  24. Tak jeszcze pomyślałam, a jak piesek się znajdzie (I OBY!!!!), to co z Lonią? Z powrotem????
×
×
  • Create New...