Jump to content
Dogomania

Figunia

Members
  • Posts

    13197
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by Figunia

  1. a choćby nawet i w połowie grudnia...:)
  2. Anulko wielkie dzięki za informacje!!!! Przyznam, że jestem zaskoczona, bo spodziewałam się raczej odmowy w tej nowej sytuacji... Będę zaraz dzwonić... Pokerku - pewnie już wiesz, że Jasia Cioci Anicy odeszła... Ewuniu, ubieramy się ciepło, oj tak...Lonia zakłada sweterek i kurteczkę a i tak trzęsie się jak osika i tylko patrzy, by załatwić migiem wszelkie sprawy, wskoczyć na rączki i pędem do domu, pod kołderkę... Pozdrawiam!!!
  3. Napiszę tylko tyle: Jak dobrze, że są tacy Ludzie na tym...świecie.
  4. Maleńka rozkręca się :)
  5. Jak smutna sierotka... Dobrze, że już bezpieczna..
  6. Ewuniu po Twoim wpisie (u Loni) zrobiło mi się słabo...ale pomyślałam nie, to niemożliwe. Przecież Jasia dochodzi do siebie, jest coraz lepiej. A teraz widzę, że stało się to najgorsze. Aniu kochana, bardzo serdecznie Ci współczuję tej straty. Wiem dobrze, co się czuje, gdy odchodzi ukochana Istotka. Przytulam mocno!!!!
  7. Witamy Ciocie po kilkudniowej przerwie awaryjnej...chyba... Lonia coraz fajniejsza. Wesoła, bawi się, zaczepia, szczekaniem domaga się uwagi, gdy mam coś do zrobienia, a ona akurat chce się bawić. To ogromnie cieszy, bo widać, że czuje się dobrze. Chyba wreszcie dojrzałam do tego, by ją oddać do dobrego domku, bo też mam wrażenie, że psychicznie się pozbierała i da sobie radę. Tylko teraz zdaje się już nic mi nie zostało... aż boję się dzwonić do Długołęki...czy domek jeszcze chętny przyjąć Lonię w sytuacji, gdy Pani Agnieszka zachorowała. Córka zrobiła Loni ogłoszenie na OLX, właściwie, to tylko chciała zobaczyć, jak się to robi, no i poszło... Ale co z tego, jak nikt nie dzwoni. Bardzo chciałabym już stąd wyjechać, ale tracę powoli nadzieję...
  8. Serce boli, gdy się patrzy na to smutne pysio. Ale on jest tak piękny, że śmiem rzec, że domek powinien znaleźć się szybko. Tylko, że dla mnie, dla nas, każdy jest piękny... Postaram się dołożyć do deklaracji, jak zaczniecie zbierać many.
  9. Oj, to biedna Agnieszka... Właśnie do Niej dzwoniłam wczoraj, na Jej komórkę. Teraz już naprawdę nie wiem, czy dzwonić dzisiaj. Przecież może nie mieć głowy do takich spraw, pewnie martwi się Sobą i tym, czy nie zostanie w szpitalu...
  10. Dziękuję za wszystkie rady i podpowiedzi. Nabieram przekonania, że trzeba i warto spróbować... W razie czego, jestem na miejscu i jeśli z jakichś względów okaże się, że Lonia nie może tam zostać, to zabiorę ją i ...będę się martwić. Dzwoniłam dziś do Pani Agnieszki, ale Jej nie zastałam (nagrałam się na sekretarkę), ok. 20 , ponownie, ale nikt nie odebrał. Będę próbowala jutro, Anulko, jeśli to przeczytasz, to napisz o jakiej porze najlepiej zadyndać? Tak, żeby za bardzo nie przeszkodzić, aaaa jutro niedziela...to może nie wypada, może lepiej poczekam już do poniedziałku...
  11. Dziękuję Ciocie za zrozumienie. Gdyby tak wiedzieć, jak Lonia przyjmie zmianę domu i moje zniknięcie... Tak jak Poker, myślałam o kilkudniowej próbie w nowym DT Tylko że tu też są plusy i minusy. I bądź człeku mądry... Malagos - jeśli nie oddam jej do DT, ani nie zjawi się jakimś cudem dobry dom z ogłoszeń, to alternatywą jest pozostanie Loni u mnie przez zimę. A to z kilku względów nie jest dobre rozwiązanie. Przepraszam, ale nie chciałabym wchodzić w szczegóły, bo to dla mnie przykre i krępujące... Anulka - pierwsze co uderzyło mnie z Twojej wypowiedzi to to, że Lonię pokochałąm z jej zaletami i wadami. I tu cała sobą oprotestuję: Lonia nie ma żadnych wad! Absolutnie! To jest przemiłe, posłuszne, zupełnie niekłopotliwe stworzonko. Tylko jedno - taka jest dla mnie, bo już dla innych to niekoniecznie... Każdy psiak po przejściach wymaga pracy, tego, by znaleźć do niego indywidualny "klucz" - umieć go rozszyfrować, rozbroić, sprawić, by zaufał itp. Lonia od pierwszej chwili sama wręczyła mi ten klucz do ręki ...nie musiałam nad niczym pracować... Pomijam fakt siusiania w domu w pierwszych tygodniach, bo to normalne. Ona ma wyłącznie zalety. Jest bardzo posłuszna, trzyma się blisko, zjada grzecznie warzywa :)...pozwala na pieszczoty:)...czego chcieć więcej???? Do tego malizna taka, że można trzymać w jednej ręce. Widzisz Anulko, jedno nieostrożne słowo a już bronię LOni jak lwica.:)..bo sprawiedliwość musi być!!!! A tak poważniej, to przytłącza mnie konieczność podjęcia decyzji, ale też mam świadomość, że trzymanie Twojej Rodziny tak długo w zawieszeniu, nie jest w porządku. Muszę w najbliższym czasie tam zadzwonić...
  12. Jak dobrze, że jest w końcu poprawa. Odpoczywajcie i niech już zacznie wyraźnie "iść ku dobremu"!!! Przytulam!
  13. Miałam na myśli, że Ci którzy krzywdzą, przestaliby to robić (niechby zwierząt nie kochali), a Ci którzy kochają bardzo mocno, kochaliby mniej, albo tylko lubili. Jak dla mnie byłoby to wspaniale, bo w ten sposób skończyłaby się ta zwierzęca gehenna... Tak sobie marzę...
  14. A ja wciąż nie potrafię podjąć decyzji. Pora zdecydować, czy Lonia idzie do DT do Długołęki, czy już ostatecznie podziękować Państwu za chęć pomocy. Oczywiście Anuli przeze wszystkim, bo to Jej pomysł przezież... Raz myślę, że oddam i "jakoś" Lonia się przyzwyczai i Państwo również, to znów (zwłąszcza gdy patrzę na Lonię) czuję że to nie jest dobry pomysł...ta jej nieufność, warczenie, zabawa, która często przeradza się w jakieś dzikie bronienie piłeczki, czy kamyczka, jakby chciała pożreć osobę, która jest obok... Poradźcie proszę, bo czuję, że nie jestem w stanie popatrzeć na to tak na trzeźwo, bez emocji... Martwię się nawet tym, że nikt Loni nie będzie nosił na rękach, całował, bo ona sobie na to nie pozwoli..i taka biedniusia będzie... Ale może ja przesadzam...choć serce mi mówi, że nie...
  15. Wiem, głupoty czasem wypisuję... :no-no-no: Ale przelew już poszedł, za 2 miesiące, czyli XI i XII.
  16. Może Aniu zakładaj Jasi pieluchę...choć przez jakiś czas, dokąd jej się nie unormują te sprawy... Wierzę, że żurawina pomoże i OBY!!! Mam też nadzieję, że tej Cioci w potrzebie ktoś pomoże choćby radą... Współczuję ogromnie tego stresu i w ogóle sprawy...Przez wiele lat żyłam w wielkim strachu, że stracę pracę, a potem z dzieckiem wywalą mnie na bruk. Przestałam spać i straciłam włosy. Dlatego rozumiem i wspólczuję z serca!
  17. Wciąż nie rozumiem jak to jest. Jednym świat wali się w gruzy przez odejście jednego, dopiero co poznanego, zwykłego pieska... Inni mają na sumieniu wszelkie możliwe wobec zwierząt okrucieństwa, czy choćiażby "tylko" brak serca, bezduszność...i nigdy nie drgnie im serce, gdy robią im krzywdę... Gdyby tak to móc "uśrednić"...
  18. Zgadza się? Ładne kwiatki...:)..Czyli mam szczęście, bo właśnie zalegam z listopadową wpłatą... W najbliższych dniach już się zrehabilituję, więc proszę mnie nie wysyłać na te black black kwiatki...:)
  19. Teraz już Loni sypię taką solidną szczyptę 2x dziennie. Może właśnie trzeba więcej? Co do internetu, to od kilku miesięcy mam zgłosić w orange te problemy i jakoś stale są ważniejsze sprawy, ale te trudności z uzyskaniem dostępu do netu, bardzo częste nagłe rozłączenia itp. okropnie irytują...
  20. Dziękuję Yucca za radę. Tymczasem zostaję tam, gdzie byłam. Zrobiłam już pierwsze przelewy i fajnie to wygląda, bo muszę być z córką na skypie. Robię przelew, potem Ona dostaje sms kod i mi go podaje - ze Szwecji...a jeszcze w tym czasie rozłącza mi się skype (zawsze tak się dzieje, gdy odbieram telefon), więc zabawa jest przednia... Jak bardziej się wkurzę na te oczywiste udogodnienia dla klientów, to wezmę pod uwagę albo Alior Bank albo ten BGŻ właśnie. Z ostropestem - oby było tak, jak piszesz...
  21. Musiałabym poczytać, bo nie wiem...ale ogólnie mam do ziół zaufanie i nie sądzę, żebyś Jasi zrobiła tym krzywdę. Na pewno wypowiedzą się mądrzejsze osoby, poczekajmy...
  22. Super Foczek!!!! Mocne kciuki trzymamy za zdrówko!!!
  23. Nic już po słowach... Aga - przytulam Cię kochana mocno!
×
×
  • Create New...