Jump to content
Dogomania

Figunia

Members
  • Posts

    13197
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by Figunia

  1. Wszyscy jak widać, chcą dla Loni jak najlepiej. Szkoda, że od razu pojawiają się podziały. Patrząc na fakty, które są przerażające, nie ma się o co obrażać, ani gniewać ani smucić, wiedząc co nieludzie potrafią robić ze zwierzętami czy tu w kraju, czy na zachodzie, czy w Chinach. Wolałabym swoim brakiem zaufania, podejrzliwością i odmową urazić kilku porządnych Niemców, niż wydać jedno bezbronne, czujące stworzenie w ręce handlarza, zoofila, czy sadysty-naukowca. Można dużo pisać, ale wobec faktu, że Lonia za granicę nie pojedzie, nie ma to sensu. Miałam kolejny telefon i znowu z Warszawy. Cóż to za cudowne miasto, wrażliwych na starsze jamniczki ludzi... Po szczerej rozmowie, Pani zrezygnowała...Szukała bowiem towarzystwa dla swojej 2 letniej długowłosej, rozpieszczonej jamniczki. Zależało Jej przede wszystkim na tym, żeby druga sunia była łagodna, bez agresji...Długo rozmawiałyśmy o tym, że być może Lonia, gdyby dać jej trochę czasu, polubiłaby koleżankę i byłaby zgoda, ale widać było, że Pani nie chciałaby, by jej jamnisia przez jakiś czas (kto wie, jaki) była narażona na Lonine ataki...choć bez gryzienia (mówiłam, jak było z kociaczkiem, że ona tylko straszy, ale nie ugryzła nikogo nigdy). Szkoda...to znowu był fajny domek. Lonia jeździłaby z Państwem w koszyczku na rowerze, na wycieczki (dlatego szukają malutkiego psa) i miałaby fajna koleżankę. Ech...
  2. I ja cieszę się ogromnie z tak radykalnej odmiany losu Rokiego. Gdybyż tak się działo zawsze, u wszystkich potrzebujących ogonków... Pani Kasiu, czytam Pani wpis i uśmiecham się, a oczy wilgotnieją... Roki ma wielkie szczęście, ale i Wy też!!!! Powodzenia i dużo miłości!!! A na Dogo nigdy nie jest za późno...
  3. Mam jeszcze pytanie do Isadory lub Yunony: W niedzielę ma dzwonić do mnie Pani, która mieszka w Niemczech i chciałaby starać się o Lonię. Obiecałam, że dowiem się o to, czy ma na to jakieś szanse, bo może Fundacja ma jakieś Swoje "wtyki" również za granicą... Pani raz w m-cu przyjeżdża do kraju, do Lubina. Domyślam się, że odpowiedź będzie negatywna ale proszę o odpowiedź.
  4. Martwię się tą sterylką. Gdyby doktor zgodził się ją zrobić ok. 20.X....ale czy to wg Niego nie będzie za wcześnie... Anulko - o ile tu teraz zajrzysz - Lonia w paszczy ma już zrobiony porządek. Do Długołęki jednak jedziemy w niedzielę i pojedzie ze mną Poker, za co jestem Jej dozgonnie wdzięczna... Isadora - dziękuję za "dobrą nowinę"... Dostałam kolejnego maila...Napisała do mnie Pani Ewa ze Stowarzyszenia Łapa. Że robiła Loni ogłoszenie i dostała zapytanie od Pani Sylwii o stan zdrowia Loni j jej zachowanie. Czy nadal "podrzuca dupką i gryzie, co popadnie" Pani Ewa odpisała, że nie wie, czy chodzi o Lonię, bo w jej ogłoszeniu nic nie ma o dupce i gryzieniu... Panie mailowo wyjaśniły Sobie sprawę i okazało się, że Pani Sylwia czytała ogłoszenie Loni zamieszczone przez Fundację... Napisałam już maila do Pani Sylwii, odpowiedziałam na Jej pytania, a tutaj pozwolę sobie wkleić Jej maile do Pani Ewy, bo wydaje mi się, że to też mógłby być fajny domek dla Lonusi. Oczywiście wkleję tylko pytania, bez wyjaśniania sprawy prze obie Panie. Witam Panią, chciałabym dowiedzieć się czegoś więcej na temat Loni. Czy suczka jest wysterylizowana (lub czy będzie przed adopcją)? W opisie jest, że jest diagnozowana - jaki jest stan obecny, czy coś jej dolega, jeśi tak, to co, jakich zabiegów wymaga? Podane jest też, że "gryzie co popadnie" - czy to robi stale, jak to wygląda? Będę wdzięczna za informację i drugi mail Chodzi mi o fakt, że szukamy starszego pieska dlatego, że nie chcemy szczeniaka czy bardzo młodego psa z tego własnie względu, że zanim się nauczy czystości, czy niegryzienia, to potrzeba czasu. Cenię też sobie rzetelne opisy, gdzie wymienione są wszelkie potencjalne problemy, bo to tylko może zapiobiec oddaniu psa do niewłaściwego domu, który sobie z nim nie będzie mógł poradzić. Dlatego też uczciwie i z całą odpowiedzialnością szukam psa i z tego powodu prosiłam o wyjaśnienie. Chodzi mi dokładnie o: "Kilka razy powtórzyło się to tarzanie, szorowanie grzbietem, wywijanie i podrzucanie dupinki a do tego gryzienie co tylko w zęby wpadnie". To nie byłby mój pierwszy w życiu pies, ale muszę wiedzieć "na co się piszę', w jakim sunia jest stanie, jakich zabiegów by jeszcze wymagała.
  5. Ale cudeńka macie Toguniu pod Swymi skrzydłami. Aż zazdroszczę... ale też nie zazdroszczę...(zależy na jaką kwestię spojrzeć...) Trzymam kciuki za szczęśliwe życie tych przepięknych biedaków!
  6. Myślę, że Pani z Warszawy zgodzi się na sterylkę. Ona nie upierała się "że nie i już". Tyle tylko, że jeszcze się waha, czy Lonia ją zaakceptuje...i tak rozmowa się potoczyła, że są psy, które wybierają sobie kogoś jedynego do kochania, słuchania raz na całe życie. I Pani wydaje się, że Lonia już wybrała sobie mnie. Nie wiem skąd to wywnioskowała...chwilami miałam wrażenie, że wszystko widzi i wie...jakby np. czytała wątek... Napiszę zaraz PW i podam Jej adres mailowy.
  7. Ano, skorzystałam z podpowiedzi mądrych Cioć na innym wątku i się udało... Trzeba kliknąć na Swój nick na samej górze (tam gdzie się loguje), następnie wejść w Moje ustawienia, a dalej w Główne ustawienia konta.. W "dziale" Informacja o profilu jest rubryka Tytuł użytkownika i właśnie tam jest miejsce na taki wpis. Pod spodem pisze malutkimi literami " Twój tytuł użytkownika jest pokazywany obok postu który napiszesz". Powodzenia!!!
  8. 150 km to jednak dość daleko. Również nie robiłam nigdy wizyt inie widzę siebie w tej roli zupełnie... Dziękuję za zaglądnięcie do nas!!! Moja córka mówi: świat jest niebezpiecznie mały...i coś w tym jest....
  9. b-b Pani z Warszawy, której wczorajsze maile wklejałam, niestety nie widzi konieczności sterylizacji Loni. Usunięcie guzka tak, ale co do sterylki to zapewniała mnie, że miała kilka suczek i były nie wysterylizowane. W czasie cieczki nie były psami zainteresowane (poza jedną), więc nie było kłopotu... Mówiłam, że sterylka to konieczność, bo zabezpiecza suczkę przed wieloma chorobami, ropomaciczem, nowotworami złośliwymi itp. Powoływałam się na autorytet Pani dr Sumińskiej, która w każdej audycji woła wielkim głosem o konieczności tego zabiegu. Najlepiej byłoby Lonię ciachnąć przed oddaniem, a jak się nie uda, to już rola Fundacji (tak myślę) by Panią przekonać i zobowiązać do tego. Myślę, że nie będzie to wielki problem, zwłaszcza, gdyby znalazł się wet który zrobi oba te zabiegi za jednym podejściem. Dodam jeszcze, że Lonia ponownie została odpchlona i powinna mieć spokój od pcheł na czas jakiś (za całe 10 zł)
  10. Oczywiście Aniu, do wizyty i rzetelnego wywiadu nie ma co się jeszcze cieszyć na dany domek. Mam nadzieję, że ową wizytę przeprowadzi właśnie ktoś z Fundacji, bo przecież mają chyba największe w tym doświadczenie i tego przysłowiowego "nosa". Ważne, że zaczęło coś wreszcie się dziać, co daje nadzieję, że do mego wyjazdu Lonia znajdzie domek. OBY!!!
  11. Nie wiem, jakie wyjście jest dla Toli najlepsze, więc się nie wypowiem. Wierzę, że Poker podejmie najlepszą decyzję. Bardzo współczuję z powodu Pokerka, jemu oczywiście też. Oby leki pomogły i mógł żyć bez bólu do końca... Czy On bardzo stareńki jest?
  12. b-b, Poker Oczywiście wyszło to zagadkowo. Wszystko przez pośpiech...Już wyjaśniam: Kiedy jeszcze nie było telefonów i maili z propozycjami ds, jedna z kochanych Dogomanek zaproponowała takie rozwiązanie, że na czas mego wyjazdu, Lonia pojedzie na DT u Jej Rodziny w Długołęce. A ponieważ tam są dzieci, trzeba sprawdzić jak sunia zareaguje na wszystkie zmiany, a zwłaszcza na te małe dzieci. I wstępnie jesteśmy umówieni na zapoznanie się, w ten piątek. A potem rozdzwoniły się telefony... Poker - dziękuję pięknie, ale jeśli Państwo chcą już Lonię poznać i jest szansa sprawdzenia jej w konkretnych warunkach, to nie będę Wam zawracała głowy. Dziękuję!!! Kto wie, czy, jeśli Lonia by się spodobała, a także zachowała choć zadowalająco, to dt nie przekształciłby się w ds...ponoć jest spora na to szansa... Kciuki zatem bardzo potrzebne. Lonia miałaby cudowny dom. Mogłybyśmy liczyć na częste relacje, może i zdjęcia, a co ważne, byłaby blisko Wrocławia... A teraz trzeci telefon. Pani z Konstancina pod Warszawą. Mieszkanie i ogród. Wiek - 63 lata. 2 m-ce temu odeszła Jej jamniczka. Miała zapadniętą tchawicę i coś z oskrzelami (nie pamiętam). W domu 3 emerytów. Ma córkę, która ma 2 jamniki. Pani chciałaby pomóc największej bidzie, której nikt nie chce, takiej bez szans. Mówiła, że jeśli ktoś inny Lonię chce, to niech będzie przed Nią, Ona chce być na końcu kolejki po Lonię...Pani choruje na RZS, bierze sterydy i piesek musi być malutki i lekki, góra 5-6 kg. Była wczoraj Na Paluchu, małych piesków masa, ale są za ciężkie, ponad 6 kg. Zdaje sobie sprawę z tego, że na początku Lonia może siusiać w domu, to dla niej oczywiste, jednak trochę martwi się tym, że ma chore nadgarstki i wykręcanie szmaty będzie problemem... I mimo że, jak sama mówiła, wie, że starszy pies, to trzeba się liczyć z chorobami, to zmartwiło Ją Loni chore serduszko, przetoka i konieczność operacji guzka. Mówiła wprost, że dopiero co na ratowanie suni poszło sporo pieniędzy i teraz chciałaby trochę odpocząć od wszelkich spraw związanych z jeżdżeniem do weterynarzy, leczeniem, kosztami itp. Zdałoby się więc, by Lonia "poszła" do Niej po sterylce i usunięciu guzka. Do końca Pani mówiła, że jeśli nikt Loni nie weźmie, to Ona ją zabierze... Zgadza się na wizytę PA i na to, by przekazać Jej telefon Fundacji. Jak wspominała odejście swej jamnisi, to mówiła z coraz większym trudem, wreszcie się rozpłakała... I teraz powiedzcie Ciocie, który domek wybrać...o ile nadal domki będą Lonię chciały...
  13. Chciałam wysłać PW ale jest komunikat "Użytkownik Yunona nie może otrzymywać wiadomości", więc wkleję tutaj i biegne z Lonią bo w końcu nie wytrzyma... Witaj Yunono, Nie mam namiarów na Panią z Warszawy poza adresem mailowym. I nie spytałam, czy mogę ten adres podać Fundacji. Czy nie będzie miała tego mi za złe? Chyba nie, skoro wie, że adopcja Loni musi być przez Waszą Fundację. Bo pisałam, że dowiem sie czy mogę Jej podać do Was kontakt... Przepraszam, ale czasem gubię się w takich sprawach i to co mnie wydaje się oczywiste, potem oczywiste nie jest i muszę sie tłumaczyć... Przed chwilą rozmawiałam z kolejną Panią, tym razem z Konstancina k. Warszawy. I Ona podoba mi się najbardziej. Ale o tym napiszę już na wątku i później, bo Lonia wsunęła swoją michę i teraz prosi usilnie o wyjście... Jak wrócę ze spacerku i zakupów (bo przez te telefony jeszcze nie mam nic kupione na dzisiaj) to bedę zdawać relację i napiszę ten mail do pierwszej Pani z Warszawy. Pozdrawiam serdecznie i biegnę.. Anna Sokalska
  14. nie mogłam wkleić postu, a teraz widzę że jest zwielokrotniony...muszę pokasować. Ale najpierw odpowiem: Yunona - dziękuję za szybką odpowiedź, już piszę PW
  15. Przed chwilą rozmawiałam z Panią z Warszawy (ponad pół godziny...). Pani jest w moim wieku. Najbardziej Panią martwi to, że Lonia Jej może nie zaakceptować. Chciałaby przyjechać do Wroclawia, by zapoznać się z Lonią, kłopot w tym, że ja zupełnie nie mam warunków na to, by Panią do siebie zaprosić i gościć przez kilka dni, nawet jeden... Wypytała o jej zdrowie i martwi się przetoką, bo miała dobermankę, która z tego powodu odeszła. Nikt nie wiedział, że od wewnątrz ma przetokę, bo miała kieł. Sunia wykrwawiła się. Brzmi to dla mnie dziwnie, ale przekazuję, co usłyszałam... Pani wie o tym, że w piątek Lonia jedzie do Długołęki do ewent. dt i wyraziła zadowolenie, że "zobaczymy jak Lonia reaguje na nowych ludzi, nowe otoczenie i na dzieci". Powiedziałam Pani, że jak tylko dostanę odpowiedź z Fundacji, przekaże Jej telefon czy mail, by już rozmawiała bezpośrednio z Fundacją oraz umówiła się na wizytę PA. Czekam teraz na odpowiedź Isadory.
  16. Skarpeta Loni wygląda pięknie!!! Dziękuję za aktualizację. A wczoraj wieczorem miałam pierwszy telefon o Lonię. I dwa zapytania mailowe. 1. Telefon. Pani mieszka w Niemczech, do Polski ( Lubin) przyjeżdża na 1 dzień raz w m-cu, do córki i zrobić opłaty. Miała jamniczkę, która w wieku 7.5 lat musiała uśpić. Jamnisia była źle zdiagnozowana, bardzo cierpiała i już nic nie można było zrobić. Oczywiście, staram się odtworzyć naszą rozmowę i to są Pani wypowiedzi. Pani mieszka na wsi. Najbliższe duże miasta to Kaiserslautern, Pirmasens. O ile dobrze zrozumiałam, ma hodowlę kucyków. Nie pracuje - tak powiedziała...Starała się o jamniczkę w Fundacji Jamniki Niczyje ale powiedziano jej, że bez wizyty PA psa nie wydadzą. Pytała, czy z Lonią będzie tak samo. Odpowiedziałam, że spytam szefowej Fundacji, bo na pewno wizyta PA być musi, ale może byłaby możliwość albo zrobić ją w Niemczech, bo może akurat jaka Dogomanka mieszka w pobliżu...lub też wystarczy wywiad z weterynarzem, który leczył jej Tosię w Lubinie - Pani sama podała ten pomysł. Wysłałam już zapytanie do Isadory, czekam na odpowiedź, a z Panią jestem umówiona na niedzielę - wtedy dam odpowiedź. 2. Mail : Jestem zainteresowana adopcją suni z jamnikami miałam do czynienia. Ja jestem starsza ona jest starsza. Wszystko by się zgadzało. mieszkam w Warszawie, czy nie stanowi to przeszkody? Pozdrawiam na moją odpowiedź, że transport nie powinien być przeszkodą, ale obowiązuje wizyta PA - czy się na nią zgadza, przyszła odpowiedź: Jak najbardziej. Nie adoptowałam nigdy psa przez fundację, wszystkie moje psy zawsze znajdowały się przez zrządzenia losu. Czy to ja mam przyjechać do Wrocławia, czy ktos od Państwa do mnie? gdyby Pani łaskawie coś mi na ten temat napisała, będę zobowiązana. J.D Odpisałam, że nie mam samochodu, ale jeśli wizyta PA wypadnie pomyślnie, to wsiądę w pociąg i Lonię przywiozę. Wiem, że może to wbrew zasadom, ale zakładam, że Pani może być starszą osobą, nie może sama jechać, poza tym wizyta PA pokaże czy warto o ten dom zabiegać, bo może być różnie. Jeśli jednak dom okazałby się dla Loni taki jak chcemy, to wtedy bedziemy myśleć o transporcie. Z tym, że na pewno nie chcę by Lonia jechała jak jaki pakunek w transporterku, z obcymi ludźmi i jeśli będzie warto, to sama ją zawiozę. Nie wiem, czy można na wątku podawać nazwiska Osób, które dzwonią... I jeszcze pytanie do Fundacji. Czy, jeśli Pani z Warszawy nadal bedzie starała się o Lonię, ktoś od Was zrobi tą wizytę PA???? Jaki kontakt miałabym podać? Czy ten mailowy do Isadory, czy telefon, czy może jeszcze inny??Zebym nie popelniła jakiej gafy znowu... Zaraz wkleję aktualizację wpłat Fundacyjnych na 1 stronę.
  17. Niepotrzebna śmierć tej Istoty przybiła mnie. Tylko raz spojrzałam na nią, przechodząc przez izolatkę - była po prawej stronie, tej z której psy były już wyprowadzone, więc zwróciłam się na lewą. Ale przez chwilę spojrzałyśmy sobie w oczy i później nie dawało mi spokoju to, co w nich ujrzałam...A teraz już jest za późno... Tobie Zosiu jest z pewnością znacznie trudniej...bardzo Ci współczuję tego, co przeżywasz.
  18. Ciociu, ponieważ wylatuję z kraju 28.X., optymalnie byłoby mieć chociaż 10 dni na załatwienie kilku spraw, spokojne spakowanie się itp. Chociaż tydzień...
  19. Marudko - tak właśnie podejrzewałam, to taka "podpucha" była (jak się zapewne domyśliłaś...) Poker - muszę uczciwie powiedzieć, że sama zaproponowałam dt dla Loni, mówiąc od razu jednak, jaka jest sytuacja, czyli, że do mego wyjazdu musi znaleźć dom. I wtedy dopiero Ana666 przystając na to, napisała, że jeśli ds się nie znajdzie, to weźmie Lonię do Siebie. Nie zmienia to faktu, że milczenie Anety jest już zbyt długie i trudno jeszcze mieć nadzieję na Jej pojawienie się tutaj. Ewunia - no to macie wesolutko. A suńki bawiły się, czy rzeczywiście wojowały? Bo to różnica wielka... Mnie też marzą się przynajmniej dwa futerka w domu, ale raczej nieduże...Żałuję, że od razu nie wzięłam jeszcze jakiegoś ogonka z naszego schronu dla Loni towarzystwa. Tylko, być może, teraz byłby podwójny problem... Anica - no właśnie uparcie wierzę w to, że coś się stało. Poznałam Anetę jedynie przez telefon, ale przegadałyśmy kilka dobrych godzin i wyrobiłam sobie o Niej bardzo pozytywną opinię. Dobra, spokojna, mądra, odpowiedzialna dziewczyna. Jeśli miałoby się okazać, że się pomyliłam, to tak jakbym zawiodła się na kimś bardzo bliskim i cenionym. Nie chcę nawet tak myśleć.
  20. Anulko, już aktywowałam wszystkie ogłoszenia. Dopiero teraz spokojnie mogę usiąść przy kompie, jakiś szalony dzień miałam dzisiaj od rana... Bardzo żałuję, że Pani Basia Loni nie weźmie. Jednak miałam nadzieję ... Jeśli jeszcze z Długołęki nic nie wyjdzie, to będzie niewesoło... Hotelik za 300zł miesięcznie - to naprawdę ostateczność... Bardzo serdecznie raz jeszcze dziękuję za ogłoszenia suni i że tak bardzo zaangażowałaś się w szukanie jej domu. Maruda666 - baaardzo dawno Ciocia do Loni nie zaglądała...no ja nie wiem, po prostu sobie nie wyobrażam, jak można żyć bez wizyt na Loninym wątku... Ewunia - kochanie, trzymaj kciuki i nie puszczaj aż do skutku!!! A tego domku to życzę Ci z całego serca, nawet jeśli byś Loni do niego nie zabrała...
  21. Anulko, jak się aktywuje ogłoszenia???? Czy wystarczy, że je otworzę???
  22. Czy można dołączyć do fanów kurcakowatej Figuni?
×
×
  • Create New...