Peruszce wcale się nie dziwię, jako i Soni - każda z nich ma swój bagaż doświadczeń. Peruszka długo czekała
na życie razem z Wami w, tylko psom przypisanej bezgranicznej cierpliwości na miłość. Nic dziwnego,że czując się zagrożona samą obecnością obcej, staje w obronie swojego miejsca, w obronie na" wszelki wypadek".
Sonia, w sumie damski grzdyl, z doświadczeniem macierzyństwa i bylejakości dnia codziennego ....
chyba sama nie wie o co chooooo ;)
Teraz ma i Melę do szaleństwa, Łatkę Siostrę Przełożoną, Anię pokochała ... gitara! będzie dobrze! już jest ;) :)