Nie wiem, czy teraz dałabym radę, ale laaaata temu byłam "podawaczem" leków na każde zawołanie...
naprawdę :D ludziska przychodzili po mnie "podasz mu/jej tabletkę, bo ja nie daje rady"
jak to robiłam? nie wiem, już nie wiem - nie było psa/kota nie do pokonania ;)
Twój, Ewuś, sposób się sprawdza - też go stosowałam
Semiczku, przytulam i dobrego dnia życzę :)