Jump to content
Dogomania

jaguska

Members
  • Posts

    2645
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    8

Everything posted by jaguska

  1. Witajcie, z rana kawa obowiązkowa :) No tak, Mimisia jest z całej czwórki najwyższa, natomiast wagowo jest druga, zaraz po Psotce, ma pomiędzy 7-8kg, chciałam ją nawet zważyć przed chwilą, ale mi padła waga, tzn. bateria, po południu zapodam Wam Mimiśkową aktualną wagę. Informuję uprzejmie że jeśli Mimi dobije do 7,5 to dołączy do mojej bandy karmionej Lightem. Koło południa będzie chwila prawdy ;), czy święta będą sute czy dietetyczne ;)))))) Dobrego dnia.
  2. ...hi hi, uderz w stół a nożyce się odezwą :))) Nic nam nie potrzeba.
  3. Pomału dotarło do mnie że znalezienie dla Mimi domu będzie graniczyło z cudem. Po takiej prezentacji zapoznawczej NIKT jej nie zechce. Chyba że znajdzie się taki ludź na którego Mimi zareaguje inaczej i który jakimś cudem zobaczy w niej to, co ja po kilku miesiącach aklimatyzacji. Bo przecież na podwórkowego psa, przemykającego ze strachu pod krzakami, to Tysia jej chyba nie wyda. Mimichol już doszedł do siebie, tylko strasznie się nudzi, bo jestem przeziębiona i spacery są krótkie, więc musi energię rozładować w domu. Nesiu, blackfrajedeje w sklepach mnie nie ruszają, a jak sobie pomyślę ile niepotrzebnych rzeczy ludzie kupią w ten weekend to mi ich prawie żal...;) ...ale za jakiś sensowny black friday w zooplusie to bym się nie pogniewała :))) Miłego weekendu
  4. Tysiu, myślę że ta pani była zbyt ekspresyjna dla Mimi. Energiczne osoby, gestykulujące, głośne, Mimisia traktuje jak śmiertelne zagrożenie. Ty jesteś spokojna i łagodna, to i Mimi inaczej na Ciebie reagowała. Mnie również Mimi zaskoczyła. Na pewno jedno się zmieniło, Mimi nie podsikiwała ze strachu ani nic innego i mimo że leżała wczołgana pod ławą, to była bojowa. Ja wiem jak to dziwnie wygląda co napisałam -spanikowany, bojący się, bojowy pies- ;), no ale tak to było. Co prawda spod ławy, ale dzielnie broniła domu ;) A dzisiaj znowu doprowadziła mnie do płaczu, ale ze śmiechu. Chyba chciała niebo osikać, bo taką stójkę walnęła że fiknęła przez głowę na plecy. Nooo taka akrobatka. Hihi, pamiętam że miałam takie same problemy w szkole, jak nauczycielka kazała nam stać na rękach.
  5. Tak, patrząc z boku wszystko jest jak było, ale ja czuję że Mimi odrobinę cofnęło się zaufanie do mnie. Anula opisała dom idealny, szyty jak na miarę dla Mimi, niestety taki dom znaleźć graniczy z cudem, bardzo marnie widzę adopcję Mimisi. Mam wrażenie że przez ostatnie dziesięciolecia nasze społeczeństwo, zresztą nie tylko nasze, stało się delikatnie mówiąc jakieś dziwne, ewolucja skręciła nie w tą stronę co powinna. Dobrego dnia.
  6. Na niedzielny poranek najlepsza oczywiście... Mimisia dziękuje za dobre słowa Mimisia trochę lepiej, ale do poziomu sprzed wczorajszych traumatycznych dla niej przeżyć jeszcze nie wróciła. Co prawda spała na swoim ukochanym miejscy, czyli pomiędzy naszymi poduszkami, ale energii jej ubyło, chyba musi naładować akumulatory bo się wyczerpały, więcej leży niż kombinuje, ale jak na nią spojrzę to pomacha mi ogonkiem. Noooo, wczoraj też mi się od niej oberwało, parę razy na mnie napyszczyła, ze trzy razy tak bez powodu stanęła przede mną nagadała, nagadała i poszła. A teraz tak na chłodno. Pies to inicjatywa pani, ale widać że pan nie ma nic przeciwko. Jak już wzięłam Mimisię na kolana bo nie można było zamienić ani słowa, to pan nawet próbował coś do niej zagadać, ale warczała na niego jak stare wilczysko. Jak tylko postawiłam na podłodze to wczołgiwała się pod ławę i darła pychol. Że to nie to, to było widać od pierwszego spojrzenia na Mimi, pani chyba spodziewała się ratlerka, bo tylko pyszczek wchodził w rachubę, ale samego pyszczka to Mimi oddać nie chciała. I pani chyba miała inne pojęcie o lękliwym psie, żeby ludzie rozumieli chyba trzeba wrócić do -dziki pies-. Mam wrażenie że ludzie lękliwego psa wyobrażają sobie jako trzęsącą się kulkę, co to ją można do serca przytulić i głaskaniem wszystkie strachy ukoić. A tu bang! Wyskoczyło dzikie dingo, wścieklizna z jeżozwierzem na grzbiecie. I tu pan był bardzo spokojny, pani ekspresyjna, czego Mimisia nie lubi panicznie ;) Tiaaaa, tak to z bojącej się za przeproszeniem dupy, wyszła czupakabra albo inksza puszczańska wilczyca. I to by było na tyle.
  7. Mimisia dzisiaj jakaś inna, przygaszona, osowiała, stres i emocje wpłynęły na jej zachowanie, jest po prostu smutna, przypomina dawną Mimisię, mam nadzieję że do jutra jej przejdzie.
  8. W domu Mimisia zachowuje się normalnie, choć teraz jakby się trochę obraziła na mnie. Połówka już drugi rok obszczekuje i podgryza, ale też śpi u niego na poduszce, albo leży koło niego na fotelu. Jak coś na nim chce wymusić, to patrzy mu w oczy i żre go w nogę. Na spacer z nikim oprócz mnie nie pójdzie. Obcy to wróg śmiertelny, czy to człowiek czy kawałek papieru na wietrze. Państwo myśleli o mniejszym piesku, Mimisia kolosem nie jest, jednak te długie łapki wizualnie ją powiększają. Zachwalałam Mimisię, że inteligentna, mądra, pocieszna, wesoła, ale Mimiśka tak się zaprezentowała że strach. I niestety, czarno widzę adopcję Mimi, bardzo żałuję że nie nagrałam jej występów, ale pani pewnie opowie Tysi jak wyglądało to zapoznanie. Niestety od telefonicznej rozmowy z panią spodziewałam się takiego wyniku, pani spodziewała się psa wielkości kota, kotopsa. No i nie aż takiego dzikusa.
  9. Warto by było pokazać jakieś małe pieski państwu. Widać że lubią zwierzęta, moje futra od razu ich obstąpiły i psy i koty. Pani siadła na schodach żeby być bliżej zwierzaków. Pytali o Psotkę ;). Dom będzie fajny dla jakiegoś psiaka bez problemów emocjonalnych..
  10. O żadnym spacerze nawet mowy być nie mogło. Nie spodziewałam się aż takiego zachowania Mimi.
  11. No cóż, państwo pojechali. Mimisia darła się w niebogłosy, wczołgała się pod ławę nawet do siebie podejść nie pozwoliła, o podejściu do człowieka to nawet nie wspomnę, nawet mnie się bała. Z wyglądu się podobała, ale myśleli że jest mniejsza. To może być dobry dom, ale dla małego pieska, takiego do 5kg, który mógłby zamieszkać w bloku, więc jak takie są do adopcji to podsuńcie państwu, widać że lubią zwierzaki, ja bym im oddała psa do adopcji. Więcej może napisze Tysia po rozmowie z panią.
  12. Ach zapomniałam Wam jeszcze napisać, że na porannym spacerze spłakałam się ze śmiechu z Mimisi. Mamy dzisiaj wietrzną pogodę, Mimisia o mało nie umarła ze strachu, bo ją gonił.........dębowy liść.
  13. Poranna kawusia na dobudzenie, komu komu... Państwo zapowiedzieli się około czternastej. W zasadzie to nie mam pojęcia jak takie zapoznanie powinno wyglądać, do tej pory trafiały do mnie psiaki bardzo chore, na ostatnim zakręcie życia. Gdzie najważniejszy był spokój, opieka i podawanie leków. W domu, na zewnątrz na posesji, całkiem poza posesją. Najchętniej po zapoznaniu w domu, poprosiłabym byśmy podjechali bliżej centrum, żeby zobaczyli jak Mimi "spaceruje" w mieście, ale nie wiem czy się za bardzo nie wystraszą, bo w mieście to jest miotanie się a nie żaden spacer. No nie wiem, napiszcie coś, doradźcie.
  14. Taka właśnie jest Mimi. Niestety na przedmieściu, na naszym terenie spacerowym "miastowym" remontują duży budynek, huki, stuki, jakieś szlifierki czy inna maszyneria i finito, straciłyśmy teren. Strach, panika, ciągnięcie w krzaki, ani siku, ani koo. Musiałyśmy zmienić miejscówkę, ale nowy teren to i wszystko zaczynamy od nowa, czyli przyczajka, ogon pod brzuchem. Dzisiaj wyjątkowo się szarpała, ale co się dziwić, straciła znajomy teren. Całkiem w mieście, to tak jak już nie raz i nie dwa pisałam, rozglądanie się i gdzie by tu się wepchnąć w jakąś dziurę lub pod samochody, nawet najmniejsze nieznajome hałasy ją stresują. U mamy w mieszkaniu jest jak w czapce niewidce, siedzi na krzesełku za moimi plecami i nie ma jej, nawet najlepszego smakołyka nie przełknie. W naszym mieszkaniu, kładzie się i mnie obserwuje, ale jak jesteśmy same to widać że mniej jest spięta. Jak wracamy i wjeżdżamy na posesję, Mimi jak za dotknięciem czarodziejskiej różczki zmienia się, mamy szczekanie, powarkiwania na powitanie domowników, smaczki odzyskują smak i aromat. Mimi potrzebuje mieć swój własny, mały, znajomy świat i człowieka do własnej dyspozycji. Jest trudnym psiakiem, to nie ulega wątpliwości, ale gdzieś na pewno jest ten człowiek i ten dom, który czeka właśnie na nią. Może to będzie własnie ten dom? Blisko dwa lata jest u mnie, więc wydaje mi się że taka jest i taka już zostanie. Trzeba do niej dużo serca, cierpliwości i wyrozumiałości. A tu mnie nadzoruje czy dobrze kwiatki podlewam ;)
  15. ` Dzisiaj wyprawa do miasta, Mimi jedzie ze mną, reszta odpoczywa w domku.
  16. Tysiu, ja jeszcze nie umieram ;) (mam nadzieję) Może faktycznie to nie miejsce na dyskusje, ale mnie również ciekawią ludzkie wybory i co nimi kieruje. Już tyle na dogo widzieliśmy dziwnych sytuacji, przeceniania własnych możliwości a później zwalanie winy na psa i zwroty z adopcji. Mnie zawsze ciekawiła ludzka psychika, ale faktycznie to nie miejsce na takie dyskusje.
  17. Tak, to prawda. Teraz tylko kwestia taka, co dla kogo ważniejsze, plusy czy te minusy ;)
  18. Takie są moje podejrzenia, dlatego bardzo dobre jest to że najpierw się z Mimi poznają, a potem będą mieli tydzień na myślenie. Proponuję od razu oprócz Mimi podsunąć państwu ze dwa pieski do wyboru. Takie bez problemów, umiejące chodzić na smyczy. Pani powiedziała że chce wychodzić z domu, z Mimi to będzie ciężko spacerować w pełnym tego słowa znaczeniu. Mimisia boi się wszystkiego, w mieście zero spaceru, na obrzeżach miasta jako tako, ale też jakikolwiek hałas, stukot, lub coś czego nie zna i panika, jak coś ją bardzo przerazi, to się potrafi ze strachu przewrócić. Jest strachliwa i płochliwa. "Spacery" po mieście zawsze będą dla niej traumatyczne i nic tego nie zmieni, choć jak wiadomo w cyrku tygrysy skaczą przez płonące obręcze, więc da się wszystko. Ze szczekaniem trudno coś powiedzieć, bo w drużynie to wiadomo, coś stuknie, puknie na zewnątrz i całe towarzystwo ujada, ale tylko Mimisia wyje ;) No, ze znaczeniem też nie wiadomo jakby było, a tu wydaje mi się że pani jest uczulona, bo kociak jej zasikiwał wszystko. Tak więc, nie ma co gdybać. Zobaczymy co czas przyniesie. Przyjadą to posiedzimy, porozmawiamy, poobserwują sobie Mimi, przejdziemy się na spacer, pani spróbuje jak wyglądają "spacery" z Mimisią, a potem niech myślą :)
  19. Spokojnie poczekajmy, spotkanie wyjaśni wiele, tym bardziej że państwo będą mieli cały tydzień na przemyślenia. Trochę się obawiam wyobrażeń pani o wyglądzie Mimisi, oczekuje wyglądu kotopsa, a Mimi to normalny psiaczek. Pełen pomysłów ale jednak pies nie kot ;). Dobrego dnia wszystkim.
  20. Pani dzwoniła, umówiłyśmy się na sobotę około godz.14 Tysiu pw.
  21. Zobaczymy co się z tego "ulęgnie". Jeśli państwo się zdecydują przyjechać poznać Mimi, cukrować nie będę, bo najgorsze co mogłoby się przydarzyć to zwrot z adopcji. A znając naszą rudą "psychiczną pietruszkę" zachowanie z góry wiem jakie będzie. Mam nadzieję że państwo nie są z tych happy-happy, co to ze wszystkim dadzą sobie radę. Mimisia to trudny i wymagający psiak. Od państwa do mnie okazuje się, że jest 95km, więc można rzec "rzut beretem". No i tradycyjnie największy koszmar to ucieczka, wyrwanie/zerwanie smyczy, wysmyknięcie z szelek, co dla Mimi równałoby się z wyrokiem śmierci. W każdym razie, państwo od poznania Mimi będą mieli tydzień na przemyślenie i podjęcie odpowiedzialnej decyzji. Dzisiaj na przykład mamy dzień szczochania, Psotka rano była u fryzjera, po powrocie nowe zapachy z salonu fryzjerskiego i mamy wszystko znaczone, a za Mimi idzie Psotka i poprawia, a ja za nimi z mopem, dwa rude koszmarki. Generalnie to od razu widać kiedy było jakieś spięcie, właśnie po nasileniu szczochania. I Mimisia to wyjec, lubi sobie pośpiewać arie operowe ;) A co do dziecka, to ja ręki bym nie dała że nie dziabnie ;), tu należało by być bardzo ostrożnym. No to chyba takie generalne wady Mimisiowe, szczochanie, wycie, konflikt z suczkami, paniczny strach i ewentualne kąsanie. Reszta to same zalety Tyle mojego gadu-gadu, cała reszta łącznie z decyzją należy do Tysi.
  22. Jak najbardziej należy się Mimisi swój własny pałac z piernatami na królewskim wyrku i jakiś kamerdyner lub dwóch ;). Mimi to urodzona jedynaczka. Jedyne co mnie niepokoi to Mimisiowa psychika po zmianie domu, ona jest bardzo wrażliwa, można powiedzieć że nadwrażliwa. Tu może być problem.
×
×
  • Create New...