Jump to content
Dogomania

jaguska

Members
  • Posts

    2645
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    8

Everything posted by jaguska

  1. TYsiu, jak Ty dzwoniłaś to ja nie mogłam odebrać, a jak oddzwoniłam to Ty nie mogłaś chyba odebrać. Tu na wsi mam bardzo słaby sygnał. Nie ma problemu z wizytą zapoznawczą u nas na wsi, tylko ze dwa dni wcześniej muszę wiedzieć, w tym miesiącu 27 i 28 odpada. Chyba że zapoznanie na neutralnym gruncie, bez reszty psów, to może jakiś park w Nysie, lub moje mieszkanie w Nysie. Jakby co jestem do dyspozycji. Z tym że ja żadnej wizyty PA nie zrobię, absolutnie. No i mam nadzieję że państwo są mniej więcej zorientowani jak zachowuje się bardzo lękliwy psiak. Trzymam zatem kciuki.
  2. Zwracamy się z uprzejmą prośbą o cierpliwość, to ostatni tydzień zapętlenia totalnego( mam taką nadzieję). U Mimi wszystko po staremu. Strach był, jest i będzie. Jest najmłodsza, więc ma najwięcej energii. Jak nie śpi to kombinuje, knuje, wymyśla. Połówka już całkiem podporządkowała sobie i mimo że strach jej towarzyszy, to i tak robi swoje patrząc mu w oczy, i wszystko potrafi na nim wymusić. Większość nocy przesypia mu na głowie. Niestety na spacer nie da mu się wyprowadzać, no i oczywiście szczeka na niego jak tylko ruszy nogami ;) Niestety rywalizacja z Psotką trwa nieprzerwanie, raz gorzej raz lepiej, kiedy jest gorzej widać od razu po intensywniejszym znaczeniu. Tysiu, ja tylko zaproponowałam, by jeśli to możliwe to szukać PDT na kolonie, może się taki znajdzie gdzie nie ma suczki. Poza strachem i panikowaniem, Mimisia jest naprawdę grzecznym, miłym i bardzo inteligentnym psiakiem. Jak się nic nie znajdzie, to trudno, przetrwała dwa razy, przetrwa i trzeci w hotelu ;) A to widok z okna, pojawia się sroka, karmniki pustoszeją. Zdecydowanie muszę umyć okno ;)
  3. Kochani, nie mogę się poskładać >do kupy< ;))) Obiecuję poprawę.................wkrótce. U Mimisi wszystko ok, pozdrawiamy wszystkie ciotunie serdecznie.
  4. Wpadam, a tu tyle czytania :), teraz muszę gnać do dentysty na pieszczoty, wieczorkiem poczytam i coś skrobnę. Serducho się trzyma, ale tarczyca, DNA i cukrzyca, przypuściły atak. Do wieczorka, u Mimi wszystko ok.
  5. Napakowana paka z papu, przyszła już dawno. Mimisia dziękuję. Wszysko ok, tylko ja trochę niedomagam, dzisiaj po południu wizyta u kardio, jutro z mamą do szpitala, więc wybaczcie nieobecność na wątku. Trzymajcie kciki za mła. Chryzantemkę zimującą zostawiam, pięknie kwitną, to ich czas :)
  6. Z Mimiśkowymi pazurami to nie taka prosta sprawa, ona ma bardzo dziwną budowę tych paluszków i stópek ;), jakieś takie jak nie psie. W przyszłym tygodniu mogę ją zabrać przy okazji Jeżynki do weta i skrócić pazurki, ale ona i tak nadal będzie miała szpony jak jaszczomp ;) Prastara skrzynia posagowa, pamiętająca może i rejmontowskie Lipce i Cerber, ewentualnie Gorgona, do wyboru ;)
  7. Dzisiaj wyprawa do miasta. Miłego dnia. Radek ma rację Mimi to wilkosioł ;) i jeszcze kilka składowych by się znalazło ;)
  8. Bo też ona ma iście wilczy charakter, ostrożna, nieufna, bojaźliwa, waleczna, inteligentna, cwana i uparta jak osioł ;)
  9. Nesiu I na niedzielny deser, premiera filmu "Mimi w akcji" , zawsze ją troszkę deprymuje kamera, ale gwiazdy tak mają ;), i jak widać zabawka nie stanowi żadnego wyzwania, raz-dwa-trzy i lecimy dalej coś upolować, lub podkraść ślamazarnym kotom ;)
  10. Kochani, żyjemy, nic złego się nie dzieje, tylko ja z tym moim zrąbanym niewydolnym organizmem z niczym nie nadążam, a jesień w ogrodzie to dla mnie jest praca ponad siły, pół godziny pracy dwie godziny odpoczynku. Z racji jesiennych prac, owa ściana odłamana......"se" stoi i nabiera mocy urzędowej, bo i Połówek na w pracy gorący czas, nie wiem czy tak do wiosny nie postoi, bo teraz kiedy nie można pootwierać wszystkich okien i tarasu, to nie bardzo widzi mi się kurz i brud w środku, cza wyhaczyć ze dwa ładne, słoneczne dni i szybciutko przykleić taki kątownik narożny czy jak to się nazywa i zarzucić. A jakbym za mało miała zajęć to..... Tak prosiłam Najwyższego żeby mi w tym roku śmierdzących Kolcoków zaoszczędził, ale gdzie tam..., już dwa kurduple/sraluchy garażują w pokoju córki, mam czas do połowy grudnia, żeby je utuczyć do 800g i zahibernować, bo na święta przyjeżdzą córa i muszę mieć czas odszczurzyć po Kolcokach pokój. I nadal proszę Najwyższego żeby już więcej nie... Dwa razy dziennie trzeba zmienić podkłady i nafutrować toto, jeden miał 150g a drugi 180g, drugi miot musiał być bardzo późno i mamy porzuciły maluchy, instynkt przetrwania u zwierząt jest silniejszy niż instynkt hmmm...macierzyński czy jak to nazwać. No i Ząbek, też przymeldował się już na stałe, ten kot co wyglądał jak po łagrze (chyba pisałam już o nim), wygląd nadal daleki od pożądanego, ale futerko się poprawiło, cały czas je i śpi, muszę go nauczyć wchodzić do spiżarki przez kocie drzwiczki, bo już coraz zimniej, a do domu kolejnego kota wziąć nie mogę. No i Ząbek jak to Ząbek, nie ma ząbków. Pamiętacie zabawkę dla Mimi, ona ją rozpracowała w moment, środkową pokryweczkę podnoszoną, zszatkowała, jedną przesuwną nadwyrężyła, ale bardzo ją lubi bo wie że tam zawsze coś dobrego znajdzie. Niestety zachowanie nie zmienia się, tylko ja się liczę i poza mną na świecie nie ma nic, no może jeszcze jedzonko :) i oczywiście STRACH ;), a ruda rywalizacja kwitnie w najlepsze. Nawet nie mam dla Was nowych fot, postaram się pstryknąć kilka, może dzisiaj i wrzucić. Zostawiam Wam na razie dwa śmierdzące nabytki i Ząbka, dobrej niedzieli. A gdzie Ty się Eliku wybierasz? Sanatorium?
  11. Meldujemy się, u nas ok, niestety robota nadal wre ;), mój Bob Budowniczy miał oderwać listewkę od ściany, ale udało mu się (hurrrraaaa) oderwać kawał ściany w pionie, ze dwa metry będzie, więc dalej się bawimy, a w międzyczasie staram się trochę ogarnąć w ogrodzie jesiennych porządków, więc wiecie, ciężko..., no i przeglądam całą chałupę i wywalam nieprzydatne przydasie, ile człowiek potrafi zachomikować niepotrzebnego badziewia, głowa mała... Zostawiam rudzielca, pozdrawiamy wszystkich i jak nigdy, tęsknię za......zimą ;)
  12. Kochani jeszcze nadal funkcjonuję w totalnym niedoczasie, jeszcze chwilkę, ale żeby się Wam nie nudziło zostawiam Biankę ;) https://www.facebook.com/388155078447605/videos/388577268426543/?modal=admin_todo_tour
  13. Żyjemy, ale kosmetyka starej chałupy się przeciąga, bo robimy sami, więc siły na internety nie starcza, jeszcze kilka ładnych dni zejdzie na najgorsze odgruzowanie, a jeszcze w międzyczasie staram się grzebnąć coś na ogrodzie, więc nie wiem czy jeszcze żyję ;) Gnojki w takim rozgardiaszu czują się cudownie, broją na potęgę, to coś rozbiją, to coś potargają i jakoś leci, mają teraz zielone światło na rozrabianie, ale tylko chwilowe ;) Rudzielce nieustannie pozdrawiają z ukochanego leżaka, już tyle razy przymierzałam się wynieść go do garażu, ale co spojrzę na zwierzaki cudnie wylegujące się na nim, to rezygnuję i obchodzimy ten zawadzający gracioł ;)
  14. Dzień dobry Nesiu. Mimi jest zawsze chętna wyjść, niestety tylko ze mną. Nie straszny jej deszcz, wiatr i chłód, chociaż za mrozem nie przepada, taka też jest Jeżynka, tylko burzy się boi, widać że ani jednej ani drugiej życie nie oszczędzało, z tym że Jeżynka przeszła 8 lat podłego życia, a Mimi chyba tylko rok. Dobrego dnia :)
  15. Elu, jesteś wspaniałą osobą, robisz tak dużo dla pokrzywdzonych zwierzaków, podziwiam Cię nieustannie. A nietrafione adopcje były, są i będą. Proszę nie przejmuj się sączącym się jadem i rób swoje, dopóki Ci siły pozwalają.
  16. Hej, hej Nesiu. U nas też masakryczna pogoda, ja w takich temperaturach ani ręką ani nogą. Rankiem, w przyzwoitych warunkach pogodowych pospacerowaliśmy, teraz w domu cisza, wszyscy jeszcze śpią, razem z Połówkiem, a ja sączę kawusię, czytam internety żeby być na bieżąco, choć od wiadomości politycznych, za przeproszeniem, flaki mi się przewracają. Po niedzieli ma się ochłodzić, czekam na to z niecierpliwością, bo najpilniejsze prace w ogrodzie muszę ogarnąć. Miłej niedzieli kochane zwierzolubne duszyczki. Zapraszam na filiżaneczkę :)
  17. Nooo i się odrobinę zdezorientowałam :))), pierwsza reakcja, co to za fota, to nie moje mieszkanie. Bliźniaczki :). U Mimisi wszystko ok. Co do Jeżynki, jeszcze nie podjęłam decyzji. Boję się że będzie jak z babcią Ziutą, ruszę i poleci, Ziuteczka nawet roku nie przeżyła po operacji, taki złośliwiec się jej przytrafił.. Wetka nie naciska, zresztą ja się naciskać nie dam, biję się z myślami. Jeżynka ma apetyt, na swoje lata jest dość żwawa i zadowolona z życia. Nie wiem, nie wiem jaką podjąć decyzję... Mimisia dostała dzisiaj ode mnie mały prezencik, żeby miała zajęcie jak wszystkie leniwce śpią w ciągu dnia, może z miesiąc wytrzyma ta zabawka, oby, zanim tylko drzazgi niej nie zostaną ;) Pozdrawiamy.
  18. Dziękuję Wam kochani za dobre słowa. Wizyta dopiero w poniedziałek, bo wetka w weekend wraca z urlopu. Na razie nie rozmyślam nad tym problemem. Margolcię z awatara przywiozłam można by rzec umierającą, również na listwie miała guzy, ale ze względu na ogólny stan żadne zabiegi nie były brane pod uwagę, no i miała 14 lat. Dożyła prawie pełnoletności. A Ziuta po zabiegu przeżyła tylko rok, bo rak był z tych najzłośliwszych, ostatni czas był straszny. Co przyniesie los, to z tym się zmierzymy. Mało mnie na dogo, ale znowu pielgrzymuję z mamą po lekarzach. A we wtorek zrobiłyśmy rekord, odstałyśmy po kolei w czterech kolejkach, myślałam że padnę, o mamie nawet nie wspomnę, myślałam że wylądujemy na R-ce, była biała jak kreda, wręcz przeźroczysta, ale przedwojenny materiał i tym razem jeszcze dał radę. Mimisia bardzo dziękuje za żarełko, dzisiaj przyszło :) Chuliganki pozdrawiają.
  19. Tysiu, nie martw się, dla Mimi musi być specyficzny dom i gdzieś tam jest, po prostu muszą na siebie trafić jak te połówki jabłka :) Jutro pielgrzymowanie zaczynamy od przyszpitalnej przychodni, oddział okulistyczny mamy jak na niewielkie miasto całkiem dobry, więc nie powinno być problemów, kolejek też już nie ma, podobno, jutro się okaże ;) Doszło mi kolejne zmartwienie, Jeżynka ma guza na listwie mlecznej. Jutro nie dam rady z nią pojechać do weta, ale pojadę w środę, będziemy radzić co dalej. Miała mieć robione zębolki, ale teraz to guz jest priorytetem. Oczywiście boję się też tego czy to tylko listwa. Mimisia ma się dobrze, uwielbiam ją obserwować, zawsze mnie rozbawi i doprowadzi do śmiechu, choć czasem obu rudym bym dupsko zdrowo przetrzepała. Jeździ ze mną prawie zawsze, zostaje w domu tylko wtedy kiedy musi, zamknięta z papugą w ganku, nie protestuje bo wie że tam dostanie smakołyk. Strachulcem jest i już taka zostanie, ale słabość innych potrafi wykorzystać koncertowo. Dobrej nocy życzymy.
  20. Witajcie. Nesiu, jesteś jak opoka Mimisiowego wątku, cudnie że Mimi może na Ciebie liczyć, bo wątek pewnie byłby już w archiwum ;) Aktualnie trochę gorszy czas teraz mam, w najbliższych dniach postaram się pstryknąć parę fotek. Drenują mnie psychicznie pielgrzymki z mamą po przychodniach państwowych, jak to wygląda wiemy przecież, a taka zmaltretowana psychicznie nie mam na nic siły ani ochoty. Teraz jeszcze operacje na oba oczy ją czeka, mam nadzieję że do końca roku się wyrobimy. Nesiu, ja to już czuję, jest jeszcze kalendarzowe lato, ale ja to już czuję i trochę mnie przeraża ta perspektywa. Radku, b-b, miło że zaglądacie i pomagacie Nesi utrzymywać wątek Mimi na powierzchni forum. A Mimi jak to Mimi, pomysłów jej nie brakuje, zawsze da powód do uśmiechu, ta szczypta cwaniactwa dodaje jej uroku, chociaż czasem obie rude związałabym jak pęczek rzodkiewek i wrzuciła do pobliskiej rzeczki. Ostatnio tylko odwróciłam głowę, czy raczej podniosłam się i zrobiłam kilka kroków a one hmmm, za przeproszeniem "naszczały" na kanapę, jedna po drugiej, to znaczy zaznaczyły, podłokietnik. Dobrze wiedzą że źle robią, ale zew natury jest silniejszy niż mój opiernicz. Mają szczęście że jesteśmy akurat w trakcie kosmetycznego remontu i kanapa idzie na gabaryty bo zamówiłam nową, ale profilaktycznie zamówiłam też dwa kupony materiału nieprzemakalnego/ogrodowego, żeby zarzucić na nową kanapę, kiedy na niej nie siedzimy. Nawet nie wiedziałam jakie ładne wzory takiego materiału można wynaleźć w necie, myślałam że tak jak ....dziesiąt lat temu tylko gładki albo w pasy, a tu niespodzianka, aż się w oczach mieni ;) Ten remoncik to jest ten którego nie zrobiliśmy ze względu na Mimi, ale już nie ma co czekać, Mimi choć strachulec to już zasiedziały i ze strachami na znanym terenie nieźle sobie radzi, chociaż...... ....przedwczoraj zakrapiałam psie towarzystwo advocatem, o matko...panika jakbym ją chciała obedrzeć ze skóry, no prawie że nie zemdlała ze strachu ;) Duszek nadal mieszka w łazience, chodzi na spacery w szelkach, zresztą koty mają grafik spacerów, żeby co jakiś czas każdy zobaczył jak jest na zewnątrz, mam nadzieję że jesienią/zimą uda mi się go jakimś cudem wprowadzić w stado. No i przypałętał się wsiowy "wypasiony" mruczek, obraz nędzy i rozpaczy, nawet wiem czyj on jest, niestety ta wiedza niczego nie zmieni w jego sytuacji. Przychodzi co wieczór na fotel pod drzwi wejściowe i czeka na dokarmianie, osobno niż inne, które mają jadłodajnię na ławce przy garażu. Mam nadzieję doprowadzić go do jako takiego stanu fizycznego i ciachnąć, później nauczę go korzystać ze spiżarki, tak jak Kopalniaka (którego już nie ma), bo w drzwiach do spiżarki mam wstawione kocie drzwiczki i takie najbardziej pokrzywdzone uczę z nich korzystać. No to się rozpisałam...wiem że nie na temat...ale wybaczycie, prawda? Miłego dnia :)
×
×
  • Create New...