-
Posts
16235 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
27
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Bogusik
-
Pralina z Radys w DS. Serdecznie dziękuję Wszystkim za pomoc <3
Bogusik replied to Sara2011's topic in Już w nowym domu
Pralinka teraz, to niebo a ziemia do tego z czym przyjechała do dt :) Wspaniała metamorfoza! Duże brawa dla Ani :) -
Aleks po prostu na początku bardzo ciągną w stronę śmietnika,teraz już mniej się nim interesuje.To właśnie wskazuje na to,że one nie są mu obce i z nich kiedyś korzystał.Wychodzi najedzony ale to jest silniejsze od niego...Jeszcze pozostał mu ten instynkt walki o przeżycie.To z czasem powinno się zatrzeć ale obecnie jeszcze w nim tkwi
-
Aleks prawdo podobnie musiał mieszkać na ulicy, bądź korzystać z niej okazjonalnie i na pewno chodził głodny.Mimo ,że nawet do końca nie zje i zostawi w misce swoje jedzenie, to na spacerze najchętniej zaglądał by do śmietników.Tak jak wcześniej już było info. o tym,że nie przepuści znalezionemu odpadowi żywności,właśnie wskazuje,że jego przeszłość była bardzo smutna.Dzisiaj został sam w domu na 2 godziny i zachował się bardzo grzecznie,nic nie nabrudził i nie zniszczył.Jedynie nie wiadomo jak sobie otworzył torbę córki państwa i ukradł z niej pół kanapki.Ale zapach pasztetu pewnie zrobił swoje :) Fajnie przystosowuje się do nowych warunków życia i pewnie z czasem to żebractwo też mu minie.. Pańcia mnie mizia,a ja to uwielbiam :)
-
Kiedyś na Forum Maupa4 pisała o swojej niewidomej Migotce i może też warto przeczytać: Adoptowałam ją mniej więcej dwa i pół roku temu jako 8-10 tygodniowe szczenię - ze schoniska w Ostródzie. Migotka nie ma oczu - taka się urodziła. Jak sobie radzi ? Doskonale sobie radzi. A swoim "radzeniem" zaskakiwała mnie od początku. Nigdy nie miała problemów z orientacją w mieszkaniu. Więcej i bardziej ja sie bałam że coś może sobie zrobić niż ona. Ona instynktownie wyczuwała wszystkie "zagrożenia i niebezpieczeństwa". Na pewno trzeba - od samego początku dużo i spokojnym głosem - mówić do niewidzącego psa. Oswaja się on z naszym głosem, jego tonem - każda zmiana w sposobie mówienia informuje go o jakiejś "zmianie". Brzmi to może trochę abstrakcyjnie ale trzeba się "przełamać" i mówić, mówić i jeszcze raz mówić. Myśmy Migotkę "informowali" o wszystkim ("Migotka idę", "Migotka robię to czy tamto"). Na spacerach (tylko w szelkach i na smyczy) też właściwie od samego początku dawała sobie doskonale radę - chociaż na początku spacerowaliśmy z nią z przypiętym do rękawa kocim dzwoneczkiem i też gadaliśmy, gadaliśmy. Z dzwonka jednak szybko zrezygnowaliśmy, bardziej ją rozpraszał niż "wywoływał zamierzony efekt". Nasza Migotka trafiła do domu gdzie były juz psy i na spacerach doskonale wyczuwała po psich krokach i odgłosach gdzie należy iść. Reagowała dokładnie tak jak widzące psy. Jeżeli wychodziła sama na spacery to po odgłosach naszych kroków wiedziała z kim idzie i gdzie ma iść. Warto nauczyć takich "ostrzegających" komend - nasza Migotka reaguje na "uważaj", "przechodzimy", "schody" - wie że po takiej komendzie musi bardziej uważać. No a i my po takim "ostrzeżeniu" trochę inaczej "kierujemy" jej smyczą. Migotka na takich nie typowych-nie zwykłych spacerach (np w "bezpiecznym" parku czy na działce) jest spuszczana ze smyczy i też doskonale sobie radzi ale to my ostrzegamy ją przed wszystkimi "niebezpieczeństwami". Psy, dzieci, rowery, piłki - czyli czymś co może pojawić się nagle i z zaskoczenia. Jedyne czego Migotka nie lubi i ciężko jej pojąć to jazda samochodem. Mimo że wie/czuje że wyjazd oznacza bieganie i dzikie szaleństwa po działce to sama jazda (widocznie nie rozpoznaje wtedy otaczających ją dzwięków) stresuje ją. Za to po postawieniu na ziemi po przyjeździe od razu jest znowu "szalejącym" i "odnajdującym się w terenie" psem. Tak - w domu nie ma problemów ale też dobrze jest żeby nie było jakiegoś nadmiernego ustawiania wszystkiego na podłodze - zwłaszcza "gibotliwych" czyli niestabilnych przedmiotów. Potrącenie a zwłaszcza przewrócenie/zrzucenie/strącenie powoduje hałas, którego niewidomy pies nie jest w stanie powiązać z przyczyną. A każdy niewidoczny a tym samym nie powiązany z np. upadkiem przedmiotu huk wywołuje stres i panikę. U mnie w domu jeżeli coś z hukiem poleci na podłogę momentalnie jest komentowane spokojnym głosem: "Migotka to ja - spkojnie- upadło mi ...". Co do zmieniania ustawienia przedmiotów - też nie do końca jest to prawda ... my właśnie skończyliśmy remont. Pierwszy od kiedy jest z nami Migotka i ... teren został szybko rozpoznany na nowo bez żadnych problemów. :lol: Aha - zapomniałam dodać - Migotka jest malutka. Waży ok 4,5 kg. No ale sama śmiga po schodach i sama nauczyła się tego. I wchodzenia i schodzenia. Zawzięcie ćwiczyła a zaczynała swoją naukę od jednego stopnia. Wskakuje i zeskakuje z foteli i łóżek. Z tym, ze najpierw uczyła się sama wskakiwać a po wskoczeniu zawsze "wołała na ratunek". Zawsze była najpierw próba dostania się "na górę". Z góry kazała się zdejmować. Po zdjęciu znowu była nauka wejścia "na górę" i tak długo ćwiczyła i kazała ze sobą ćwiczyć aż w końcu sama opanowała i wchodzenie i schodzenie. Co jeszcze - na początku zawsze była wnoszona i znoszona po schodach. No i nic nie robiliśmy/uczyliśmy na siłę.
-
30.12.2020 r. Luna powędrowała za Tęczowy Most [*] Luna już w DS :) Luna - sunia z guzem wielkości melona w schronie :( Taki guz to zagrożenie życia. W każdej chwili może pęknąć i ... :( Guz usunięty, teraz szukamy domu. Proszę pomóżcie ogłaszać :)
Bogusik replied to elik's topic in Już w nowym domu
Trzymam kciuki aby wszystko odbyło się bez powikłań! -
Mati-mały kudłaty piesek od 24.03.18 w nowym DS.
Bogusik replied to Anula's topic in Już w nowym domu
-
Trzy kociaczki będą miały domek! Bardzo się cieszę :)
-
30.12.2020 r. Luna powędrowała za Tęczowy Most [*] Luna już w DS :) Luna - sunia z guzem wielkości melona w schronie :( Taki guz to zagrożenie życia. W każdej chwili może pęknąć i ... :( Guz usunięty, teraz szukamy domu. Proszę pomóżcie ogłaszać :)
Bogusik replied to elik's topic in Już w nowym domu
Mała bidulka...Jak dobrze,że udało się załatwić dla niej dt u Kasi :) Puki co to jednorazową 50zł mogę poratować -
Dzisiejszy dzień upłyną spokojnie.Państwo zdecydowali,że jeszcze nie zabiorą go dzisiaj ze sobą w odwiedziny do mamy p.Agaty, ze względu na to,że to dobra godzina drogi,a Aleks źle toleruje jazdę autem.Wolą go stopniowo przyzwyczajać na krótkie wyjazdy i powrót do domu, aby nie kojarzył sobie tego z kolejną wywózką w nieznane, tylko z czymś dobrym.Został w domu z córką.Po ich powrocie do domu,Aleks odstawił taki taniec radości,jak nigdy dotychczas :) Już widać,że bardzo przywiązał się do nowej rodziny,co bardzo,bardzo cieszy :) Tak sobie spokojnie śpimy na jednym z trzech ulubionych miejsc :)
-
Niestrawność okazała się jednodniową przypadłością i obyło się bez wizyty u weta :) Ogólnie Aleks ma się świetnie i myślę,że lepiej nie mógł trafić :) Jest cudownym i kochanym przez wszystkich domowników psiakiem :) Trochę wiadomości i spostrzeżeń od p.Agaty na temat Aleksa : Aleks jest w ogóle psem, który lubi ciszę i spokój.Lubi mieć świadomość, że może być z mężem gdzie chce i że jak zaczepi, to zostanie to odwzajemnione. Bardzo dużo odpoczywa. Widać, ze delektuje się spokojem.Osobiście lubię psy, które maja dystans do obcych,które wybierają sobie kto wart, a kto nie uwagi. To są psy wierne i trzymające się domu Aleks na łańcuchu, w ogóle pies na łańcuchu to zbrodnia ! Aleks wydaje mi się psem, który potrzebuje swojego i tylko dla niego, człowieka dyspozycyjnego :) Dzień dobry. Zaspaliśmy dzisiaj i jak królowie spaliśmy do dziewiątej Aż bałam się wstać,że coś gdzieś może być, bo rano wychodzi przed szóstą. A tu nic! Czyściutko :) Jego radość,że się obudziłam była nieograniczona :) Coś niesamowitego! Mąż zaraz z nim wyszedł. Zrobił wszystko w ogromnych ilościach i natychmiast do domu ! Nie ma chodzenia, tylko do domu :) A w domu dalsza cześć witania ze mną.No obłęd :) Ale z jaka radością go zaprasza na te kolana ! Dzisiaj ponad godzinę tak sobie siedzieli :)Aleks nie znosi jeździć autem.To duża trauma dla niego Bardzo to przeżywa, jest smutny i kuli się mimo,że córka siedzi obok i mizia ile się da Dzisiaj pierwszy raz został sam w domu na pięć minut Każdy się pożegnał i wyszliśmy. Ja stałam pod klatką i słuchałam,córka z mężem pod balkonem. Po tym czasie poszłam po niego. Leżał sobie na kocyku pod drzwiami (tak sobie wybrał to miejsce, jak mu za ciepło albo chce od zaczepiania :) odpocząć.Zwykle poleży z piętnaście minut i przychodzi znowu do nas :) Pochwaliłam, wygłaskałam i poszliśmy całą Aleksowa watahą na spacer :) Aleks romantyk...:) I już ten fotel tez jego a ja siedzę na ziemi :)
-
Od wczoraj koopale są nie takie jakie powinny być, z tendencją biegunkową,więc dzisiaj p.Agata zastosowała dietę.Najwidoczniej jednak coś musiał znaleźć i zjeść i to mu zaszkodziło.Dzisiaj też został zakupiony kaganiec bo nie ma co ryzykować, skoro pochłania wszystko jak odkurzacz.Być może z czasem mu to przejdzie i już nie będzie potrzebny.Jeżeli jutro nie będzie poprawy,to wizyta u weta.Dzisiaj pierwszy raz w przedpokoju szczeknął i zasygnalizował potrzebę wyjścia.Z początku trzymał dystans do p.Marka i nie podchodził ale to już przeszłość i Pańcio ma synusia :)