Gdy odszedł mój ukochany Bono,duży golden zabrany ze schronu,bardzo ubolewałam,że nie zdążyłam się z nim pożegnać.Odszedł tak nagle, niespodziewanie. I przyśnił mi się,to był bardzo sugestywny sen,jakby pół sen,pół jawa. Przyszedł do mnie,przytulił się mocno,objął mnie łapkami za szyję i z oczu popłynęły mu łzy,nie będę ukrywać że moje łzy leciały jeszcze bardzo długo i lecą ilekroć to wspominam.