Jump to content
Dogomania

Ty$ka

Members
  • Posts

    15994
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Ty$ka

  1. Mam jeszcze takie "stare", sprzed jakiś 2-3tyg. Mały szczeniaczek odpoczywa sobie na moich kolanach :loveu: Zawsze mnie zadziwia tym, że na kolana zmieści się cały, a ma problem ze zmieszczeniem się w misce i muszę naszą pracę wchodzenia do coraz mniejszych misek dzielić na bardzo małe mikro-kroczki :p [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images63.fotosik.pl/1001/d074f689208d1066med.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images62.fotosik.pl/1003/8d146597eb360ea0med.jpg[/IMG][/URL] Nie umiem robić samoje.ek 8) [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images61.fotosik.pl/1000/5676f6a99c1d3ec4med.jpg[/IMG][/URL] Lecę na spacer.. Trzymajcie się :loveu:
  2. [quote name='dOgLoV']Co tam stówa , zobacz ile masz fajnych rzezy do psiaka :diabloti:[/QUOTE] I przydatnych :siara: Smycz i obroża dla nas są niezbędne ;p. Koziołek? Zawsze lepiej samemu pomacać i spawdzić czy piesek będzie podnosił, ten był najlżejszy, więc myślę, że się do niego przekona. W iposklep mogłabym za kupić trochę większy, cięższy i piesio by nawet na niego nie spojrzał :D
  3. Nie idź do sklepu, mówili. Oszczędzaj na wakacje, mówili. :siara: [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images61.fotosik.pl/1000/23cd6f7294257d3amed.jpg[/IMG][/URL] Poszłam jedynie do BricoMarche po świeczki zapachowe z lilijką harcerską, miałam w planach kupić chociaż dwie. To nie moja wina, że regał ten był za regałem z asortymentem zwierzęcym. Jaki tego efekt? Wróciłam z jedną świeczką, drewnianym koziołkiem i zestawem obroża+smycz. Przecież obrożę przesiałam, a że smycz długa to grzechem byłoby nie kupić, przecież tyle szukałam i nie mogłam znaleźć - ta na chwilę obecną spełnia oczekiwania. "Po drodze" do domu zaczepiłam o biedrę. Kupiłam dwie zabawki... uwaga, różowe, bo stwierdziłam, że będą widoczne w trawie. Jednak nie kupiłam piłki na szarpaku, były tylko takie podwójnie plecione i z dwoma piłeczkami :(. A właśnie po szarpak poszłam. Więcej nie kupiłam, bo i tak te swoje 100zł oszczędności, które wydałam, miałam zostawić na wakacje. Zostało mi raptem 20... hmm... właśnie z tego powodu nie można mnie wysyłać do sklepu :D Smycz i obroża są z Dingo, jeszcze na nim się nie zawiodłam, więc kwestia zakupu była oczywista ;) [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images65.fotosik.pl/1003/a66e164db45e93c8med.jpg[/IMG][/URL] A to sprawca całego zamieszania :loveu: Szkoda, że były tak drogie... wykupiłabym wszystkie... :loveu: :loveu: :loveu: [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images63.fotosik.pl/1001/45f056b87078d317med.jpg[/IMG][/URL]
  4. [quote name='marta1624']Noo doczytałam :-D lubię twoje relacje ;-)[/QUOTE] Dziękuję :D [quote name='dOgLoV']mi literki przeskakują i odwiedzam was ale nie zawsze czytam :oops:[/QUOTE] Cieszę się, że zaglądasz chociaż :D [quote name='Baski_Kropka']Mi zdjęć tylko zabrakło... :P Fajna relacja :-D Naskrobałaś się! My psy dzisiaj mordowałyśmy spacerem i pływaniem :P Co poniektórym udało się ze dwa razy prawie utopić :P[/QUOTE] Zapomniałam aparatu, nadrobię! Lubię pisać, jak zacznę to nie umiem skończyć. Matko, topią psy... pewnie specjalnie :siara: Mój chyba by znienawidził mnie za spacer pływający. [quote name='chounapa']Melduję że przeczytałam! :P Teraz czekam na drugą część relacji - fotograficzną ;)[/QUOTE] Cieszę się :) Oj, aparatu ze sobą nie brałam, ale nadrobię. [quote name='unikatowydiament']My witamy się,miłego popołudnia:)[/QUOTE] Witamy się :)
  5. Ja bym tylko chyba się skusiła na tunel :p
  6. Nadrobiłam :D Lumpek jakie ma wygodne miejsce do spania :loveu: http://i1169.photobucket.com/albums/r520/magdabroy/Album3/DSC_7444_zpsa9c3f52b.jpg matko, do czego dochodzi... nie dość, że dziecko w budzie to jeszcze liże go agresywny pies :( Co za wyrodna matka...
  7. Fooootki suuuuuper :loveu: Jak szaleją. Nadal nie mogę wyjść z podziwu, że B. dotrzymuje kroku Kissowi ;) Łał :loveu:
  8. Jestem zła. Nie ma w biedrze piłek na sznurku, a specjalnie po nie poszłam. Jutro przejdę po dwóch kolejnych... Widzę, że zakupy psom podpasowały :D Cekin jakoś tak... inaczej wygląda w szelkach. Niemniej jednak mi się podoba, choć chyba korzystniej mu w obroży :p
  9. Jaki fajny filmik :D Podobają mi się te biedrowe rzeczy ;p
  10. Jesteśmy z Wami.
  11. Kłamiesz w żywe oczy. Toż to maleństwo tylko śpi :loveu:
  12. [url]http://i59.tinypic.com/2ev476u.jpg[/url] jaki towarzysz sportów :loveu: Już wiemy skąd ma mięśnie :D
  13. Ty$ka

    Miastowy Lis

    A ja jestem inna... zakochałam się w batmankach :D
  14. Biedrowy sprzęt nie jest zły :lol: 8) Szał normalnie na dogo. Cieszę się, że powoli, powoli idziecie do przodu i chłopaczek się otwiera. I zazdroszczę Wam wypadów w góry, achh...
  15. Ty$ka

    PatBull

    Takiego psa zostawiłabym na dworze. Skoro tak lubi gówniane życie :diabloti: to niech je ma. Przynajmniej do czasu aż wywietrzeje ;p Nieźle się uśmiałam z Twojej przygody, psy to jednak nie pozwalają nam się nudzić :eviltong:
  16. Alergicy łączą się w bólu...
  17. Pewnie, że najpierw studia. Morus jest psem, który z każdym psem się dogada, ale bardzo szanuje granice, które pobratymiec wyznacza, a że jeszcze nie znamy żadnego psa bez schiz czy jakiś problemów, to Gamoń nie ma pola do popisu. Aczkolwiek ostatnio wszystko razem robili z Kropką, nawet jedli trawę stykając się o siebie :loveu: co wcześniej było nie do pomyślenia, bo jamnica zaraz by pokazała swoje zęby. Także myślę, że kwestią czasu jest by całkiem pozwolili sobie na spoufalanie takie, jak psy zmierzchnicy.
  18. Majka, tak Ciebie czytam i stwierdzam, że chyba przydałby Ci się porządny wypoczynek od tego wszystkiego. Ilekroć wejdę to piszesz, że ten dzień był kiepski i się denerwujesz. Może zbyt emocjonalnie do tego wszystkiego podchodzisz? Nie chcę się wymądrzać ani nic, po prostu jest mi Ciebie chwilami szkoda, ogromnie Ci współczuję. Wiem z własnego doświadczenia, że jak spinam dupę to wtedy nic nie wychodzi, a jak staram się zobaczyć to w pozytywnym świetle i obrócić coś w (czasem nieudany) żart to wszystko samo się naprawia, wszystko idzie bardzo. Sytuacji z teściową nie zazdroszczę, ale pomyśl, że jeszcze trochę i się od niej uwolnisz. Wdech-wydech, jakoś to wytrzymasz. Natomiast brak wsparcia ze strony TŻ, hmm... wiele osób tak ma. Mnie tez rodzinka przeszkadza w szkoleniu psa. Na początku się denerwowała, teraz odpuściłam, bo wbrew pozorom pies wspaniale odróżnia na co u kogo może sobie pozwolić, dlatego rób swoje. Masz cudowną córeczkę i cudownego psa - mniemam, że wspaniale się dogadują, te zdjęcia mówią same za siebie :loveu: Dlatego postaraj się jakoś odetchnąć, wiem że to trudno, ale są rzeczy, na które nie mamy wpływu, więc albo się z tym pogodzimy i nauczymy żyć, albo ciągle będziemy chodzić źli na cały świat, a to wcale nie polepsza sytuacji - wręcz ją pogłębia. Głowa do góry ;) Co do Waldka. Czy muszą to być smakołyki? Po kliku przyjęło się, że jest smakołyk, ale to ma być nagroda. Tym atarkcyjniejsza, im w trudniejszych warunkach pracujecie. Pomyśl co tak naprawdę jara Waldka - i wykorzystaj to. Nie musi to być ani zabawka, ani smakołyk, ani tym bardziej karma (no wybacz, ale to słaby motywator, przynajmniej na tym etapie, mój by w życiu na karmę nie poleciał). Może to być nagroda środowiskowa lub jakakolwiek inna. Czytałaś kiedyś o piramidzie nagród? Jak nie to polecam się wgłębić, na początku wydawało mi się to głupie, ale się u mnie sprawdza przy jednoczesnym stosowaniem przemienności nagród i zaskakiwaniem nagrodą (raz jest, a raz jej nie ma). To proste - pomyśl czy samej chciałoby Ci się robić daną rzecz, którą nie znasz lub nie lubisz ciągle za tą samą kwotę? Albo czy byś grała w Totka, gdybyś ciągle miała pewną wygraną o konkretnej kwocie - przypuśćmy 50zł. No nie - wcześniej czy później, by Ci się ta loteria znudziła, bo byłabyś pewna, że wygrasz. Nie musiałabyś się wcale wysilać, więc sięgałabyś do niej tylko wtedy, gdy tylko byś czuła potrzebę lub mocno się nudziła. A tak właśnie robisz psu - nagroda dla psa ma być loterią. Nie może wiedzieć ani kiedy (chyba że się czegoś uczycie nowego, wtedy zawsze nagradzasz), ani ile (więcej, mniej), ani co - wtedy będzie bardziej zmotywowany. A na razie mam wrażenie, że nagradzasz go ciągle smakami, działasz schematycznie, wybacz ale dla psa to jest nudne :p.
  19. [quote name='Majkowska']Jak cię czytam to chętnie bym dała Ci do ręki Waldka :evil_lol:[/QUOTE] Nie czuję się osobą kompetentną. Akurat uważam, że jamnica jest rozpuszczona i tylko tyle. Poza tym mnie zna, ja znam ją, więc łatwiej podjąć odpowiednie kroki. Walda nie znam, acz chętnie bym spróbowała się zmierzyć z tym gadułą :p Tylko, że nie posiadam wiedzy na temat psów. Mam wiedzę o swoim psie i Kropce oraz o psach bliskich znajomych, ale to nie czyni mnie kimś więcej niż psim laikiem ;] Zazwyczaj postępuję intuicyjnie i w 80% przypadków się to sprawdza, te 20% to znak tego na ile tego psa nie znam. [quote name='kalyna']uffff przeczytałam, choć ilość tekstu mnie przeraziła :evil_lol: Psiaki pewnie wymęczone pracą :cool3: Morus jest uczony zaznaczania na śladzie, co ma robić? Jedno mnie tylko ciekawi, skoro ułożyłaś psu ślad, to dlaczego nie szedł na lince?[/QUOTE] Ktoś chciał szczegółowo :siara: Tak, jest uczony zaznaczania. Widocznie zbyt mało z nim ćwiczę, więc popracujemy nad tym jeszcze oddzielnie. To jest TU, nie tropienie sportowe. W tropieniu użytkowym liczy się psia inicjatywa. Od paru dni wertuję mocniej różne fora i internet właśnie w sprawie tropienia, i choćby p. Maria Kuncewicz jest zwolenniczką, by pies robił to bez linki. Przynajmniej jak załapie o co chodzi. Nas linka hamuje, jest świetna, gdy zrobię psu ślad i na końcu ma coś znaleźć (przypuśćmy zabawkę, pudełko z żarciem czy jakąś moją rzecz), bo wtedy mogę go hamować i wracać, by szedł dokładnie po śladzie. W TU celem jest znalezienie osoby jak najszybciej. Nie liczy się jaką drogą to zrobi - czy dokładnie osoby zaginionej, czy krótszą. A mi Morusa nieźle otworzyła zabawa w szukanie ludzi, stał się pewniejszy siebie. Choć oczywiście może się mylę, dopieor zaczynamy poważniejszą zabawę w tym kierunku. Dlatego mam nadzieję, że uzbieram na semi z p. Marią Kuncewicz, bardzo mi na tym zależy. Jej Sunia jest świetna :) [quote name='magdabroy']Boszszszszszsze ile czytania :mdleje:[/QUOTE] Ktoś tu prosił o relację :p [quote name='rashelek']Chodziło mi o to, że według K. lekarstwem na rzucanie się na dzieci jest niewychodzenie z domu :P Przeczytałam! :grins: Super relacja, czułam się, jakbym była z Wami na tym spacerze ;) Niestety, dużo Cię czeka pracy nad jamnicą a zwłaszcza jej panią... A na tropieniu się nie znam, to nie wiem, czy nad tym też :lol: Kiedy idziecie do fryzjera z Morusidłem? :D[/QUOTE] No tak, mnie też - nie zrozumiałyśmy się. Cieszę się, bo trudno mi było to ująć w słowa, co chciałam przekazać i musiałam się hamować. E tam, Kropa jest świetna. Jamniki są mega inteligentne. Obawiam się bardziej o K. Oj, nad tropieniem to mamy dużo pracy, ale tym się nie przejmuję. W wolnych dniach, jak będzie to się pochwalę.
  20. Nie obraź się, ale... dobrze, że jednak wyszło, żeś ślepa :p
  21. [quote name='ewaal1982']Jestem cudna i ślepa :diabloti: Działa wszystko :D Jak schudł jakoś drastycznie to zrób badania krwi, tak dla swojego spokoju:) W chudość Kosmity też nikt nie wierzy, a wystarczy ,że futro jest mokre i wszyscy ryczą O rany jaki on chudziutki :D[/QUOTE] Cieszę się, bo nie ukrywam, że zaskoczyłaś mnie tym, że coś może u nas nie działać. E tam, bez przesady. Dramatu nie ma. Raczej jestem dumna, bo odchudzamy się od jakiegoś czasu, ale nie wierzyłam, że będą efekty - przecież nie chodzimy teraz codziennie na spacery, więc nie liczyłam na cud :D. A tu proszę. Ciekawa jestem ile teraz waży i czy osiągnęliśmy moje wymarzone 10kg. Morus nie był mokry od dawna ;D. Pewnie by wszyscy się też przerazili, chociaż troszkę, że futro może dać aż takie duże złudzenie.
  22. - Jak myślisz - Twoja koleżanka mocno przegina z tymi dziećmi? Odpowiada mi cisza. Pies mądrze się na mnie gapi. - Morusie, ale liczę na Ciebie. Wyprostujemy to razem, prawda? - Oj przestań gadać, chodźmy na spacer - zajojczał mi pies, więc poszłam po szelki. "No cóż, co ma być to będzie." - pomyślałam, pakując szarpak, smakołyki, linkę, obrożę, woreczki, moje rzeczy osobiste do tropienia, a w ręku smycz i szelki, oczywiście te czerwone od Mikowatych. Słyszę psa. Już cieszy się na spacer. Eh, co za świat. Cieszy się jak głupi do serca, kiedy usłyszy, że szykuję się właśnie na wyjście. Czekam aż się uspokoi. Nie czekam długo, czuje mnie przez drzwi i nie ma zamiaru przedłużać wyjścia, po co psuć humor sobie i pańci. Ceremonialnie siada obok drzwi i czeka. Wychodzę, robię ten cały rytuał z ubieraniem szelek i smyczy, który kończy się, rzecz jasna, przejęciem przez psa smyczy: bierze w pysk i prowadzi do samiuśkiej furtki, by za nią ją wypluć. Ot, taki nasz mały zwyczaj. Pies radośnie niucha. Nachodzi mnie refleksja, że wcale mi się nie chce. Nie mam ochoty użerać się z Kropką i myśleć nad tym jak ładnie ubrać wszystko w słowa, by do K. dotarło. - Ej, Morus. Może się jednak nie spotykamy? Cicho westchnął, przecież moja obietnica to rzecz święta, jak śmiałam tak powiedzieć! Dobra, idę. Czuję się ciut skarcona przez psa, aż tak głupio. Po drodze do parku mój kochany kibic piłki nożnej zagląda na boisko, jednak słysząc niecenzuralne słowa ("Ku... naucz się celować do bramki") zrezygnowany chyba stwierdza, że to nie te czasy, gdzie nie wypadało tak na ulicy... Idziemy dalej - i całe szczęście. Swego czasu potrafił porządnie się zapatrzeć podczas meczu i nie chciał dalej się ruszyć ("co mi babo przeszkadzasz, przynieś lepiej piwo"), typowy facet :diabloti:. Tym razem ma cel - idziemy się spotkać z Kropką. Mecz, nie zając, nie ucieknie. Wyczuwa Kropkowatych już wchodząc do parku. Pierwszy raz od XXXX czasu ciągnie niemiłosiernie. Ludzie patrzą na mnie jak na debilkę nieradzącą ze swoim psem: - Przyjaźń, wszystko to przyjaźń - wyjaśniam. :evil_lol: Ludzie ostrożnie śledzą każdy mój ruch. No tak, uznali mnie za wariatkę - aż dziw, że dopiero dzisiaj przypięli mi tę etykietkę. Cóż, ostatnio rzadko bywam wśród ludzi i nie chce mi się dalej tłumaczyć, co miałam na myśli pod tym nietypowym zdaniem. Po co. - Czeeeść, hau hau. - piesie się witają. Razem znajdują wiewiórkę. Razem kopią dołek. Spuszczam kundla, nie lubię go trzymać na smyczy. A ten, o dziwo widać, że tęskni za Kropką. Szanują się. Od zawsze. Szybko się ze sobą zaprzyjaźnili. Jednak zazwyczaj ich czułości były na początku spaceru, ot cmoknięcia na przywitanie jak robią przyjaciele. Ewentualnie jedno po drugim oblewało jedno miejsce. I to by było na tyle. Nawet, gdy pewnego lata Kropa kokietowała Morusa, ten ją totalnie olał - po chamsku odszedł. Chyba złamał jej serce, bo więcej nie próbowała wejść z nim w relacje jakieś bliższe. A dzisiaj? Dzisiaj pełna sielanka. Chodzą obok siebie, wręcz stykają się boczkami. Jedno gdzieś poelci - zaraz leci drugi. Razem coś kombinują. Razem jedzą. Razem piją. Razem kopią dołek. Razem, jednomyślnie podejmują inicjatywę - znają się jak dwa łyse konie. I w końcu widać, że się lubią. I w ten oto sposób dochodzimy do lasu. Co prawda, przestrzegano mnie, że w lesie się nie tropi. Nie z początkującym psem! Jednak mam to do siebie, że robię wszystko na odwrót. No trudno, zaryzykuję. Przecież podszycia mocnego u nas nie ma, to jest głównie las iglasty. Dadzą sobie kundle radę. Na pierwszy ogień idzie Morus. Podaję krótkie wskazówki K. co ma robić i idę. Po drodze wyrzucam swoją bliską mi ściereczkę do okularów na starcie oraz dwie rzeczy przed i zaraz po załamaniu. Staję za drzewem. Czekam 2min (wiem, ślad świeży, kolejny błąd :shake:) i wysyłam SMSa "gotowe". Słyszę tup-tup-tup. Wstrzymuję oddech. Morus z paniką leci do przodu, mija wszystkie moje rzeczy. Nie zaznacza ich. Za nim leci uchachana Kropka, ot po prostu jedyna okazja, kiedy można pobiegać za Moruskiem :lol:. Zaraz jednak Morus wraca, a jamnica widząc, że on się nie bawi - wraca oburzona do pańci i żre trawę. Natomiast kundelus... włącza mózg, skręca. Widać, że ślad świeży, moje konfetti (cząsteczki zapachowe) jeszcze nie opadły i pies robi za duży łuk. Musi się wspomóc wzrokiem. Przybiega do mnie uchachany. Wiem, że zrobiłam kilka błędów i wiem, że pies przez to nie włączył mózgu. Biorę psa, zdejmuję obrożę i mówię do K. - Teraz Ty. Chowa się. Kropka mi się wyrywa, przecież taaak mnie kocha :loveu: Pańcia ucieka jej z pola widzenia, więc panika. Kilka razy rozdeptuje w szale Morusa, który siedzi jak debil na środku. I jak debil się na nią patrzy, ilekroć go rozdepcze - chyba nie może pojąć, jak mniejszy pies może go przygnieść w ziemię :eviltong: Dostaję sygnał - spuszczam Kropkę z jednoczesnym "szukaj". Leci. Tak samo jak Morus ignoruje rzeczy osobiste K. - choć tego nie jestem pewna, bo zanim się przyczłapię, ta już znalazła swoją mamę. Być może wąchała, ale w biegu. Robimy przerwę. Pieski się pasą. W domu są głodzone przecież. Co ciekawe - pasą się boczek w boczek, obok siebie. Czasem podsukują jedno źdźbło - niczym w "zakochanym kundlu" i o dziwo się o nie nie pożrą... :loveu: Chcemy to nagrać. Jednocześnie z K. wyciągamy telefony. Włączamy funkcję nagrywania i... Kropka w tym samym czasie odchodzi od Morusa. Nie będzie przed publicznością jadła... ;p Nasze krowy się najadły, więc znowu trening. Nie ma lekko. K. bierze Morusa. Ja, nauczona błędami, biorę większe rzeczy. Idę na jakieś 32pk (parokroki), tu rzucam kurtkę (modlę się, by nikt jej nie zwinął) 2,5pk przed zakrętem i skręcam w las. Idę jeszcze jakieś 50pk, w połowie drogi zostawiam coś mniejszego i szukam sobie drzewo do kryjówki. Kurde, mrowisko. Wracam się, idę na 10pk w lewo (kolejne załamanie) i się chowam. W sumie - ok. 92pk i trzy załamania (tzn. dwa załamania i jedno cofnięcie), dwie rzeczy. Czekam 10min. Pies mi już wyje na cały las od 5min. Ciekawe kieyd przyjedzie straż leśna :evil_lol:. Piszę SMSa wcześniej niż planowałam, ale stwierdzam, że zaraz się K. zerwie... a tego nie chcemy. W sumie tylko posługuję się słuchem, bo krzaki mi zasłaniają, słyszę dudnienie. Widzę jak pies przyhamowuje na zakręcie, robi szybkie rozeznanie, wraca się do kurtki, zaznacza ją (:multi:) i upewniony, że dobrze idzie, leci od razu do mnie. Teraz to bułka z masłem, choć te maleństwo znów omija bez zaznaczania. Dodatkowo faktycznie, gdyby jeszcze by K. musiała czekać choćby 5s to z pewnością pies by się zerwał. Mamy nad czym pracować. Czas znowu na Kropkę. Morusowi zdejmuję obrożę, kładę obok siebie. Kundelus spokojnie waruje pod moimi nogami, na początku się pchał na kolana, ale kazałam mu spadać i zawarować, robi to więc. Kropkę trzymam krócej, bo znów wyrywa się jak diabli. Sadzam ją obok nogi i każę jej tak siedzieć, co w rezultacie robi. Cierpliwie czeka. Widzę, że cała się z emocji trzęsie, ale wie, że nie może mi wyrywać ręki, siedzi. Po 3min, na sygnał od K. spuszczam ją, rzucam "szukaj" i natychmiast młoda leci. Lecę za nią poobserwować, zobaczyć błędy. Kropka trochę w szoku. Wącha kurtkę K. i już jest przy niej. Zajęło jej to raptem 10s. Dwa załamania, ok. 78pk, jedna rzecz. No miodzio :loveu:. Zachwycona pracą Kropki, dołączam do dwójcy i wracamy naokoło. Bez obroży rzecz jasna... :roll: Pieski zwolnione z pracy zaczynają się dzielić relacjami. Biegają od kwiatka do kwiatka - razem. <3 Po drodze piją też błotko, spoko. Niestety, musimy przypiąć psy - ktoś sobie ognicho robi, Kropka lubi zapach kiełbaski, a Morus... no Morus różnie zachowuje się wobec ludzi w lesie. Jest mega nieufny, a jeśli połączyć to z ogniskiem, do którego podchodzi z taką samą nieufnością... no może być nieciekawie. I faktycznie - pieski ładnie idą przy nodze, ale M. się spina. Gdyby nie miał smyczy i mojego "ej, luzik, nie zjedzą nas" pewnie ich by pożarł. Zachowuje pełną czujność, gotów jest wystartować, gdy ktoś zrobi coś podejrzanego w naszą stronę. Trochę chyba ludzi krępujemy, bo na nasz widok milkną i trochę z przerażeniem patrzą na dwa, małe, słodkie pieski. To nic, że to jamnik i nieufnie, groźnie spoglądający czarny piesek. Są słodkie i małe. Po drodze mijamy za chwilę dwóch spacerowiczów. Morus trochę się spiął, ale na mój sygnał się rozluźnia. Nawet się zaciekawia panią - może da mu pić. Jednak nie jest natarczywy, tylko się na nią patrzy, ale już z uśmiechniętą gębą, choć przed chwilą miał minę "mam zęby i nie zawaham się ich użyć". Żeby nie było - dla mnie zachowanie Morusa wobec grillujących i spacerowiczów jest OK. Właśnie tego od psa oczekuję. Zwłaszcza, że to jest kontrolowane przeze mnie. Gdyby tak nie było - to by pokazał swoje ząbki, jak jakiś czas temu (1,5-2lata temu?). Teraz wyraźnie się rozluźnia na mój sygnał, ale zachowuje gotowość. I dobrze. Nie chciałam misia kochającego całego świat. Idziemy sobie jeszcze kawałkiem przez las, potem wychodzimy i idziemy kawałek ulicą. Psy zmęczone. Ledwie idą. Chcą złapać stopa, bo co rusz któreś z nich spogląda z utęsknieniem na przejeżdżający samochód :p. Po drodze spotykamy też ONa za płotem. Zawsze na nas burczy. Morus go zlewa. W sumie ją. Robi to też i tym razem. Kropka nie wytrzymuje, dobrze że dzieli nas płot... Chwilę pozwalam jej się szamotać na smyczy, potem odbieram ją K. i przejmuję kontrolę. Moja korekta słowna i pewność trzymania smyczy hamują sucz. Jest spokojna. O dziwo, po chwili ON ustępuje i się wąchają z Morusem, wyraźnie sobie przypasowali. Żegnamy się z dziewczynami, bo tu nam najbliżej do domów - akurat teraz mieszkamy od siebie kawałek, każda idzie w inną stronę. Jak odchodzimy, Kropka przez chwilę jest spokojna. Warto tu nadmienić, że jak się żegnałyśmy przy tym strasznym ONku psy były spokojne: Morus, ON i Kropka, choć przecież przed chwilą była szamotonina. Odchodzimy. Kropka na początku spokojnie, ale wystarczyła chwila, by znów zaczęła się rzucać na ONę. K. ją zlewa, a przecież jamnica szuka ciągle w niej poparcia - spogląda się co rusz na nią. Na mnie też patrzyła, ale nie znajdywała poparcia. Tu widać wyraźnie, że błąd nie leży w psie. Patrzę jeszcze chwilę na oddalające się dziewczyny i ze smutkiem wracam do domu. Ze smutkiem, że ile jeszcze czeka pracy... nie nad Kropką, nie... lecz... no wiecie. Tak czy inaczej jestem ze spaceru zadowolona. I pomyśleć, że minęła już doba, a Morus dalej jest spokojny. :loveu: Jutro idę z nim na rower. O ile pogoda pozwoli rzecz jasna. Dobranoc:loveu:
  23. Mnie wątek działa, a od chemii trochę się pisało :p Nie wiem o co biega... PS: Jeśli jest to strona 307 i widzisz mój tylko wpis u góry to zjedź na dół, po prostu post jest dłuuugi i pusty [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/icon_razz.gif[/IMG]. Jednak dalej sprawa dlaczego odpowiadać nie możesz - hmmm...
  24. A ja miałam gdzie, ale każdy uważał, że to głupota :(
×
×
  • Create New...