Jump to content
Dogomania

Marysia R.

Members
  • Posts

    10775
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Marysia R.

  1. Jestem, jestem tylko mój komputer odmawia współpracy z dogo i mam problemy z wejściem na forum :roll: W skrócie: Sunia z szosy nadal tam gdzie była, p. Iwona ze schroniska przyjechała, obejrzała miejsce w który sunia żyje i powiedziała, że nie możemy jej jednak podać sedalinu ze względu na bliskość trasy. Pozostaje oswajanie lub klatka łapka + głodówka, przy czym to jest drugie jest niestety trudne do wykonania ze względu na ilość osób dokarmiających... A u Coco wszystko w porządku, telefon milczy ale białaska nic a nic się tym nie przejmuje i beztrosko sobie bryka ;) Edit: wyróżniłam Cocusi ogłoszenia na OLX na 30 dni, poprzednie wyróżnienie wygasło już jakiś czas temu, koszt 5,99zł.
  2. Ewu ogromnie mi przykro, trzymaj się :calus: Trzymam mocno kciuki za Toto.
  3. Ale cudne foty :loveu: Szczególnie te grupowe, a Lili przytrzymująca Imkę na kanapie jest zabójcza :) A co do ubranka to w identyczny sposób rozprawiła się ze swoim "moja" Lunka. Z tym, że ona przegryzła oba przednie rękawki ;)
  4. Niesamowite wieści :) Powodzenia Tolu :)
  5. Kasiu wszystkie próby łapania, od samego początku odbywają się w porozumieniu ze schroniskiem i p. Iwoną. Niestety pomimo całego ich doświadczenia ta sytuacja jest trudna ze względu na a) bliskość szosy, b ) bardzo dużą, otwartą przestrzeń i c) stopień nieufności suni. Chwytak odpada bo tak jak napisała Nutusia nikt obcy nie jest w stanie podejść do niej wystarczająco blisko. Łapanie przy pomocy wszelkiego rodzaju rzucanych siatek i sieci jest ponoć zupełnie nieskuteczne, palmer odpada bo środek nie działa od razu a siła strzału jest tak duża, że zwierzak prawie zawsze najpierw ucieka. Do klatki mała małpa nie chce wejść... W tej chwili p. Iwona powiedziała, że trzeba spróbować z sedalinem. Jest pewne ryzyko ale jeśli będzie przy tym osoba doświadczona to jest szansa na maksymalne zminimalizowanie go. Miałyśmy próbować już w ostatni weekend kiedy okazało się, że duża klatka też raczej nie spełni swojego zadania ale było bardzo zimno i zapowiadało się na przymrozek dlatego przełożyłyśmy to na ten tydzień (ma być trochę cieplej). Chodzi o to, że gdyby suni udało się zwiać pod wpływem sedalinu i nie udałoby się jej znaleźć to przy takiej niskiej temperaturze mogłaby umrzeć z wychłodzenia. Dlatego zapadła decyzja żeby się z tym wstrzymać ten tydzień. Ona już jedną zimę tutaj przetrwała więc mam nadzieję, że te nieduże przymrozki przetrzyma... Ja naprawdę bardzo chciałabym ją złapać tylko że jak na razie wszelkie moje próby kończą się niepowodzeniem :( Mattilu Coco ma się dobrze, nie było u niej w ostatnim czasie żadnych nowości :) Jest wesoła i zdrowa :) Aktywowałam dzisiaj nowe ogłoszenia zrobione przez Ziutkę, może wreszcie zadzwoni ten telefon :kciuki:
  6. Ja wkładałam już i parówki i pasztetową i nawet wędzonego łososia więc obawiam, że tutaj nawet ciastka wątróbkowe nie pomogą :shake:
  7. Gdzie tam... Sunia nie ma najmniejszego zamiaru wchodzi do klatki. Za to przy okazji dowiedziałam się, że sunię dokarmiają oprócz mnie co najmniej 3 osoby ;) Więc w sumie nic dziwnego, że do klatki jej nie spieszno, po co ma wchodzić po jedzenie do jakiegoś "pudła" skoro nie jest specjalnie głodna i wie, że wcześniej czy później jedzenie się pojawi bez wchodzenia gdziekolwiek. Za to dzięki poznaniu tych osób mała ma wstępnie szanse na dom jeśli uda się ją złapać. Tylko jak tego dokonać...
  8. To Pusia w końcu nie pojechała do DS? :(
  9. 162 pobrania telefonu! :lying: Jeszcze czegoś takiego nie widziałam :crazyeye:
  10. Nutusia już pewnie dzisiaj nie zajrzy więc napiszę tylko że wszystko poszło ok :) Dziewczynki ciachnięte i wybudzone pojechały z Nutusią do domu jakąś godzinkę temu :)
  11. Ja też trzymam kciuki bardzo mocno!
  12. Niewątpliwie byłoby fajnie ;) Muszę jej wykupić nowy pakiet u Ziutki. Nie robiłam tego na razie bo boję się trochę jej reakcji. Gdyby tam było bezpiecznie to nie byłoby problemu, nawet gdyby się drugiego psa przestraszyła to by sobie uciekła i dobra. Ale ta ruchliwa trasa tuż za plecami powoduje, że taka ucieczka mogłaby się skończyć tragicznie. Ostatnio byłam świadkiem jak przestraszona jakimś wystrzałem rzuciła się do ucieczki na drugą stronę jezdni nie sprawdzając wcześniej czy nic nie jedzie i o mały włos nie potrącił jej samochód :shake: Ale jeśli duża klatka zawiedzie prawdopodobnie spróbuję tego sposobu.
  13. Zgadzam się z przedmówczyniami, że najlepiej będzie jeśli Imcia pójdzie "na pierwszy ogień" :) No i oczywiście będę trzymać kciuki :)
  14. Niestety malutka sunia nadal jest tam gdzie była tzn. na wolności :( Dużo bym dała, żeby udało się ją w końcu złapać. Jestem u niej codziennie z jedzeniem, gadam z nią, staram się oswajać ale ona jest bardzo czujna i bardzo pilnuje żeby nie znaleźć się w zasięgu moich rąk. Serce mi się kroi kiedy zostawiam ją tam szczególnie, że pogoda jest coraz gorsza... Dzisiaj odebrałam ze schroniska dużą klatkę-łapkę (taką na psa, nie tą małą z którą wcześniej próbowałam) i w weekend znów będę próbować. Przecież w końcu musi się udać!
  15. Zaglądam do szczylków :)
  16. Cieszę się, że spanielek już wybył do siebie :) Ale zawsze przy takich okazjach nasuwa mi się taka smutna refleksja, że gdyby był kundlem (nawet nie koniecznie starym i parchatym ;)) to nikt poza Malagosami by na niego nie zwrócił uwagi... A jak "rasowy" to się wszyscy zachwycają i zaraz znajdują się chętni do adopcji...
  17. Aaaaaaa no i wszystko jasne :D No to trzyma kciuki za wycieczkę i będę czekać na obszerną relację, również fotograficzną ;)
  18. Zaglądam do Wierki i już mnie ciekawość zżera co to za wielka niespodzianka :)
  19. Nutusiu bardzo współczuję migreny :( U mnie karmienie odbywa się stosunkowo sprawnie, każdy ma swoje stałe miejsce w bezpiecznej odległości od innych, kolejność stawiania misek jest zawsze taka sama no i jest zasada, że kto zjadł od razu wychodzi na dwór i nie zaczepia po drodze tych, którzy jeszcze nie skończyli ;) Tylko Borówka próbuje czasem niepostrzeżenie po zjedzeniu swojego odepchnąć od miski Figę i dokończyć też jej ;) Ale w jej wypadku wystarczy, że powiem znaczącym tonem "Borówa..." wtedy natychmiast się odsuwa i patrzy na mnie jak by chciała powiedzieć "Ja nic złego nie robiłam, ja tylko... chciałam powiedzieć jej coś na uszko" albo coś równie wiarygodnego :evil_lol: Tymczasy też z reguły po mniej więcej dwóch posiłkach kiedy trzeba ich przypilnować "łapią", że trzeba zjadać szybko co dają i nie odchodzić od miski bo jak się wróci to może już nie być ;)
  20. W sumie to ona była na czczo, ostatni posiłek jadła poprzedniego dnia wieczorem ;) Ale moja Jagoda też tak ma, że na dłuższej trasie (np. dojazd do Wa-wy) zawsze rzyga. Dopisuję Białasce 45zł ze sprzedaży wspomnianych wyżej łyżew :)
  21. Ja tam myślę, że to jest powód do radości - przecież mógł przytargać jakiegoś starego, parchatego kundla :megagrin: Czekam niecierpliwie na fotki ;)
  22. Mattilu nie martw się :) Udało mi się sprzedać poza dogo jedną parę łyżew, które kiedyś bezskutecznie próbowałam sprzedać na bazarku więc wpadnie parę groszy dla Coco :) Biała dama była ze mną dzisiaj w kościele i pomimo sporej ilości ludzi zachowywała się nadzwyczaj grzecznie. Nie zrobiła na niej wrażenia orkiestra dęta, tłok ani biegające dookoła dzieci. Rowerzyści też już jej nie ruszają (no chyba, że bardzo szybko jadą i/lub pojawiają się znienacka). Siedziała grzecznie obok mnie na trawie, obwąchiwała otoczenie i stojących najbliżej ludzi. Podeszła nawet z zainteresowaniem do małego chłopca, który zbierał liście :) Na smyczy chodzi już bez zarzutu. Jedyne co mam jej do zarzucenia to zarzyganie mi samochodu i to w momencie kiedy zaparkowałam i właśnie miałyśmy wysiadać ;)
×
×
  • Create New...