-
Posts
2372 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
5
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Madie
-
Patmol, suki Husky ważą właśnie około 20kg. Po prostu te psy mają mocną budowę i taka sierść, dlatego tak to wygląda:)
-
a ja się zastanawiam co dalej zrobić z Barfem... Było super. Od początku jak dziewczyny są u mnie ( miały po ok 4 miesiące) karmiłam je 50/50 - rano sucha karma dla szczeniąt, wieczorem barf ( surowe mięso, warzywa, owoce, nabiał, jajka) Ja byłam zachwycona, one zadowolone niezmiernie. Chciałam stopniowo przechodzić z karmy na barf niedługo, ale ostatnio Sadzy zdarzył sie wypadek i kawałek kości, który jadła z mięsem utknął jej w odbycie. Biedna nie mogła się załatwić do końca a kość wystawiała z jej pupy. Nie mogła ani chodzić, ani leżeć, piszczała i w końcu na ugiętych łapach udało nam się ją do weterynarza zaprowadzić. Gość ledwo wyjął z pomoca szczypiec i dużej ilości lubrykatu, a potem tak mnie op$%^&*lił, że ludzie z poczekalni zaglądali do środka... Powiedział, że jak chce zabić psa to jestem na jak najlepszej drodze i że mam szczęście, że nie skończyło się to operacją bo kość zablokowała się w poprzek. I że barf to zło i nowomoda i ze warzywa tez rozregulują im przewód pokarmowy. Wiadomo, że opinia lekarza starej daty to jedno. Ale z drugiej strony mam pretensje do siebie, że to się stało. Nie widzę możliwości za bardzo uniknięcia dawnaia kości, jak chce dziewuchy barfować...A i dodam, że Sadza nie jest z tych łykających w całości, raczej porządnie gryzie... Od tamtego czasu dziewczyny jedzą samą suchą + trochę mięsa. Zachwycone nie są. Cały czas dopominają się o warzywa i owoce ( szczególnie truskawki, brokuły i marchewkę) o kościach nie wspominając.
-
Ja też poproszę:)
-
Zgłaszałam 5 razy i nadal wisi:/ edit: już nie:)))
-
Wilczocha, tak jak pisała wronka, czy konsultowałaś odchudzanie z weterynarzem? Zgodził się na utratę tych kilogramów w tak krótkim czasie? Na jakiej podstawie twierdzisz, że pies jest zdrowy? Jakieś badania krwi co tydzień? Moczu? W sumie nie wiem co jest Twoim głównym kłopotem teraz. Pies kradnie bo jest głody, to już ustaliliśmy. Pies ucieka, bo jest głody i trzeba go uczyć przywołania. Pies niszczy, bo może mieć lęk separacyjny (albo też jest głodny...). Jeśli klatka odpada, spróbujcie z kongiem (wypełnić można tartą marchwią...), kulą - smakulą ( można jej karmę dać w ten sposób zamiast do miski). A ja radziłabym zmieć weterynarza.
-
Hej, czy psy nie drapią się po uszach ostatnio więcej? Albo nie trzepią głową? Generalnie zajrzyj do środka - i zobacz czy np. świerzba nie mają...Ale najlepiej skonsultuj z weterynarzem, bo to może być wszystko - od zapalenia uszu do alergii.
-
chow chow, a hodofffffca bezczelny:/ [URL="http://www.gumtree.pl/cp-psy-i-szczenieta/serock/chow-chow-rude-misie-mozliwy-dowoz-605956612"]http://www.gumtree.pl/cp-psy-i-szcze...owoz-605956612[/URL]
-
Bardzo przepraszam za zamieszanie z miastami, kwestia zmęczenia...:oops:
-
Tak się składa akurat, że specjalnie obejrzałam sobie ulotkę z "worka" waszej karmy. I nie wygląda to tak jak mówisz. Mogę wiedzieć ile suka waży? No jest trochę niepokojące to co piszesz o tak szybkim przybieraniu masy przez dodatkowe 100 gram dziennie. 2,5 kg w ciągu tygodnia, zakładając, że ważysz ją zawsze tak samo ( po wypróżnieniach i bez wahań wody). Dawno ta sterylka była? Powiem tak, 12km jak jest "ładna pogoda" nie wydaje się być zbyt wielkim osiągnięciem, ale pomijam. A co robicie jeśli mogę wiedzieć jak pogoda jest "zła"? Ile wtedy razy dziennie i na ile pies wychodzi na spacery? Jakieś komendy? Ćwiczenia? Formy zabawy? Bo na razie wygląda na to, że Was ten pies męczy więcej niż cieszy... I już to motywuje: - piszecie, że pies jest niegrzeczny. OK. Ale czy dopatrujecie się ( nie licząc wcześniej wspomnianej mściwości...) powodów dla których pies zachowuje się jak powyżej? Ja mam swoje typy. Pies jest głody. Czy to głód prawdziwy ( niewystarczająca ilość pokarmu) czy zajadanie stresu ( psy też potrafią) czy jeszcze inne rzeczy chorobowo/posterylkowe nie ma znaczenia dla niego. Jest głody więc próbuje zdobyć jedzenie. Gdzie tu mściwość/złośliwość? Moja rodzina także musiała odchudzać psa z pewnych powodów, nie można tego robić ani gwałtownie ani szybko. Organizm musi się przyzwyczaić do mniejszych porcji stopniowo, a nie od razu zamiast pełnej michy 180 gram karmy. Polecam gotowane chude mięso z burakami (gotowanymi i startymi) jako jeden z posiłków. Pies jest syty i chudnie. -oczywiście, zakładam, że psu jest u Was lepiej niż w schronie. Ale pytanie, czy rzeczywiście Ci to wystarcza? Ja np. chcę żeby moje psy były także spełnione (jako psy) i stabilne psychicznie, co oznacza zapoznanie się z ich potrzebami i predyspozycjami i podjęcie jakiś działań. Tutaj tego nie widzę. To, że nie zamierzacie jej oddawać nie jest cudem, to po prostu wynik odpowiedzialności i dobrze, że tak potraficie. Teraz wypadałoby iść krok dalej i zrozumieć potrzeby psa. Bo krzyczenie na nią, bicie (klapsy) i samowolka nie jest tym co potrzebuje. Przeszkadza Ci że pies coś zrzuca? Zabiera? Ubierz jej linkę w domu i z nią pracuj. Będziesz miała ją pod kontrolą + trening. Schowaj jadane produkty wysoko/szafki/lodówka/spiżarka? nie będzie miała czego jeść. Piszesz że próbujesz się z nią bawić/ćwiczyć. Jak? Moim zdaniem pierwsze o co powinnaś zadbać do odwoływalność ( komenda np. do mnie), paradoksalnie jej apetyt powinien Ci tym pomóc jak się dobrze zabierzesz za to. - no i jeśli niszczy coś poza produktami spożywczymi, to może mieć lęk przed zostawaniem samej w domu. Wprowadźcie kennel albo jeszcze lepiej niech Wam pokaże jak go wprowadzać ktoś doświadczony, bo spalić klatkę jest bardzo łatwo. Ty będziesz spokojna, że pies nic nie niszczy, pies poczuje spokój i wyciszenie. Może to truizm, ale nie wszystkie rasy są dla przeciętnych zjadaczy chleba. Wydaje mi się że Husky do nich należy. Szczególnie jeśli jeszcze ma nieciekawą przeszłość. Ten pies potrzebuje spokojnego przewodnika i czas.
-
Weź psa do weterynarza, zrób mu podstawowe badania jeśli chcesz mieć czyste sumienie i wiedzieć na pewno, że to kwestia zachowania samego z siebie, a nie np. kłopot zdrowotny. Jeśli wyjdą OK, to może tak być jak mówiły dziewczyny. Poza tym warto by było pamiętać, że te psy nie sa pieskami do ozdoby (przynajmniej w yorkowej części) ale małymi myśliwymi, i może warto właśnie jak pisałaś zainwestować czas w ćwiczenia niż nosić psa na rękach.
-
Nie wypowiem się co do zachowania bezpośrednio, ale moim zdaniem jeśli niewykastrowany pies biega samopas:roll: (ucieczki) to kastracja zawsze jest dobry pomysłem.
-
Boże...Widzisz i nie grzmisz...:mad: Oczywiście jest możliwe, że wszystko co zostało opisane jest winą kojca, lękowego podejścia do żarcia itd. Ale moim zdaniem pies zrobił się nie do zniesienia, czemu? Bo jest głodny. Mam przeliterować? [B]G Ł O D N Y[/B]. 180 gram karmy dla psa rasy Husky, nawet jeśli jest gruby to jest kpina, szczególnie, że je ODŁUSZCZONĄ KARMĘ. Pies rasy HUSKY.. A jeśli zaraz usłyszę, że polecił Wam to weterynarz to jest idiotą. Moja rada jest taka, zacząć psa karmić NORMALNIE (zważyć, kupić karmę jaką trzeba i podawać wg wagi), a żeby odchudzić zacząć z nim spacerować. Nawet po x kilometrów. Puszczanie psa samopas kiedy jest nieodwoływalny i karanie go tak jak wy robicie za przewiny jest niefajne. A doprowadzać do wściekłości to może co najwyżej bezradność właścicieli, bo na psie nie ma co się wyżywać. edit: psy się nie mszczą, to ludzie mają tendencję do przypisywania im tej cechy. Wy jesteście w stresie? Ja sobie nie wyobrażam co czuje ten pies... A z praktycznych rady, co by nie było, że się na właścicielach wyżywam cały czas, jeśli przeszkadza Wam niszczenie i pożeranie, wprowadźcie klatkę kennelową. Byle by tylko nie tak jak tą beznadziejną dietę.
-
Trzymam mocno kciuki. Jeśli zdecydujecie się wysłać Sonarka do domu stałego do Gdańska, dołożę się ( albo opłacę) przejazd.
-
Hmmm, ciężko jest przekonać chorego, ślepego psa do siebie...:roll: Trzymam kciuki za dokładne prześwietlenie potencjalnych adoptujących, bo różnie bywa. No i UWAGA na: [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/244873-ZAGINION******-ODDANE-Wioli-Mi%C5%82osz-UWAGA!SZUKAMY-OS%C3%93B-KT%C3%93E-POWIERZY%C5%81Y-JEJ-ZWIERZ%C4%98TA!/page57[/url] Post 1406 ( to też GDAŃSK!!!)
-
Pies na spacerze szczeka na kogo popadnie, pomocy!
Madie replied to kamila04112002's topic in Szczekanie
Ja bym poczekała czy pies sam zechciałby być pogłaskany i po prostu podejdzie/ruszy się. Ale jeśli jest mu to obojętne, to ostrzegłabym na zasadzie: "ok, tylko uprzedzam, że on nie zawsze lubi jak go ktoś dotyka więc może zaszczekać" -
Ja wrócę do chamstwa, bo mój TŻ mnie sam zaskoczył:roll: Był z Pandą na spacerze ( w typie moskala, 7 miesięcy), oczywiście smycz na psie, kaganiec pod pachą. Chodzili sobie po skwerze ( w pobliżu naprawdę ruchliwa ulica i ogródki piwne) i się "szkolili". Nagle podbiegł do nich pies w typie AST też młody: bez obroży, smyczy i widocznego właściciela... Panda jak zawsze w takich przypadkach ( staramy się nie pozwalać na przypadkowe kontakty) spieła się i zaczęła tańczyć na smyczy. Szczególnie, że kawaler zaczął dość obcesowo wąchać ją pod ogonem. TŻ podjął próbę słownego odpędzenia psa - nie poskutkowało. Pandzie zaczęła się histeria - piski, skomlenie chowanie się pod nogi. Pies zachęcony "pac" ją zębami po futrze wskoczył i próbował kopulować. TŻ nie zdzierżył. Puścił linkę i ją przydepnął, podniósł delikwenta za fraki ( złapał za skórę na karku i grzbiecie) i podnosząc do góry zapytał dobrze bawiące się towarzystwo: -" czyje to" Właściciele się znaleźli po chwili odbierając zgubę i przepraszając. (Oczywiście z jednego z ogródków) Teraz skończyło się dobrze, ale przecież w takiej sytuacji każdy pies mógłby dziabnąć :angryy: Potem TŻ mi tłumaczył, że szkoda mu było kopnąć takiego młodego psa, który po prostu się głupio zachowywał. Ale obiecał pamiętać o uważaniu na ręce i twarz... Dobrze, że na mnie nie trafili, bo zrobiłabym taką awanturę, że odechciało by im się tak psa puszczać samopas.
-
:/ a ja się odmyśli? Zero pomyślunku CI ludzie mają...
-
I nie zawsze coś pokazują...:roll: Generalnie jeśli zachowanie psa zmieniło się w ostatnim czasie to radziłabym zacząć od badań krwi po prostu. Często takie rzeczy jak nowotwory i inne są do wykrycia już tym tańszym kosztem.
-
Jak najbardziej, on MUSI jeść.
-
my od miesiąca używamy foresto, z bardzo dobrym skutkiem. Dwa tylko mi sie w Sadzę wpiły, oba "puste" przy wyciągnięciu.
-
Aza -pies idealny, którego chciano uśpić bo ma już 10 lat... szuka DS!
Madie replied to iwop's topic in Już w nowym domu
Zbieraj Pani fakturki, zbieraj :) -
Chcesz powiedzieć, że przez te wszystkie lata które minęły, nie pracowałaś z psem bo miałaś do niego opiekę, a teraz chcesz zaczynać od nowa? Z nowym psem? A jak ten drugi będzie miał także lęki, weźmiesz trzeciego?
-
Wczoraj nieco lepiej, ale fotel uszczknięty. Żeby było śmieszniej wszystkie kocyki, którymi przykryłam oparcie, schludnie odsunięte. A zostawione pudełko-zabawka z tektury wypełnione ciastkami nie tknięte. Zjedzona za to miarka do karmy i nakładka na puszkę prądową...Nie wiem co się dzieje, że im wszystko tak się przewraca w głowach...:roll: Z niespodzianek jeszcze kupa, ukryta za fotelem. Szukałam jej dobre 5 minut, bo smród był obezwładniający, ale kupy brak. W końcu znalazłam powód - kupa była rozmazana na listwie i oparciu tylnym fotela...Kocia, nie psia. I nie zjedzona, co oznacza, że zrobiona tuż przed naszym przyjściem. Zrobiło mi się smutno, bo rano sprzątałam kuwetę specjalnie przed wyjściem, dosypywałam żwir, itp. Oznacza to, że: -albo Radek siedział za fotele i bał się z jakiegoś powodu wyjść (?) -albo Rade uznał nowy żwirek za badziewny -albo Dantemu znów wracają ataki ( często wali poza kuwetą przed dużymi atakami padaczkowymi:( ) Rzeczy zostały sprzątnięte, podłoga, ściana, fotel - umyte.Na spacerze i w domu psy grzeczne. Dante mniej - zaczyna pluć luminalem. Bierze go po 4 tabletki, czasami nie zzera wszystkiego z tuńczykiem, więc trzeba mu do pyska wkładać. Staramy się robić to rzadko, bo go to strasznie stresuje, a jego nie wolno denerwować za bardzo. No więcej wczoraj tabletkę też zjadł, mył łapki i jak myślał że nie patrzę wypluł! Zainteresowana ponowiłam "operację" i uważnie przyjrzałam się pyszczkowi. Otóż Dantuś wkłada sobie tabletke pod skórę z przodu, tuż obok kłów. A potem nią pluje, a potrafi przesiedzieć z nią kilka minut...:( Luminal jest jedynym lekiem, który mu pomaga i on bezwzględnie MUSI go brać. Żeby się trochę odstresować wzięłam dziewczyny na spacer taki typowo zabawowy - od dawna tego nie robiłam. Żadnych komend tylko szaleńcza gonitwa, piłeczka, gryzaczek, szalone zmiany kierunków. Obie były przeszczęśliwe, a spacerki choć krótkie troszkę je zmęczyły. Na koniec tego dnia z niewiadomego powodu Panda była potwornie niespokojna. Cały czas się kręciła, ziewała za 2h raz po raz. Szczekała na ulotne dźwięki z zewnątrz, co jej się dawno nie zdarzało, i nie dało się jej łatwo uspokoić. Może taka aura wczorajszego dnia... A co do dziś rano. Sadza znów zaczęła mi posikiwać:( Wczoraj było lepiej, dziś podczas spaceru załatwiła się 6 razy, raz porządnie reszta po kropelkach. I to mimo leków:(
-
Jara, to samo sobie pomyślałam...:roll: Zdrowiej Marcinku! Domku - jesteś wspaniały!