Jump to content
Dogomania

inga.mm

Members
  • Posts

    8496
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by inga.mm

  1. Jeny, taka zimna noc, a on stareńki. Boże, zmiłuj się...
  2. A jakieś wieści o Szariku?
  3. dzwoniłam do Redaktora. Niestety, nie odbiera telefonu. Będę ponawiała
  4. Czy mogę mieć prośbę? Czy jest możliwe, żeby ten list Duszka znalazł się w I lub II poście Duszkowej Skarbonki? Może uzupełnić go zdjęciami i filmem?
  5. zgłoszenie do policji przestępstwa popełnionego w innym kraju, też chyba wszczyna procedurę. Tak jak w pedofilii
  6. [quote name='nescca']Wiesz Ingo.....załatwiłaś moje oczy na cacy..... ryczę jak bóbr. Nie myslałam nigdy w kategoriach.....co Dusio mysli po smierci.... zawsze tylko sie zastanawialam .....czy jest Mu ciepło....czy nie jest głodny..... czy nic Go nie boli....i czy Go kiedyś jeszcze zobaczę. Jezu.....ale rycze.[/QUOTE] jeżeli napiszę, że wiem co one czują, bo to przychodzi samo, to uznacie mnie za wariatkę. Nie z każdym stworzeniem mam taki "kontakt", żeby móc napisać w jego imieniu. Wcześniej Dunio był skupiony na Tobie, więc nie potrafiłam niczego napisać. Teraz jest spokojny. Wiem, że za Tobą i Twoją rodziną tęskni. Możecie myśleć co chcecie, ale ja na prawdę niektórych "czuję" i nie ma to znaczenia czy to człowiek, czy to zwierzę. Pisałam to w nocy, bo się obudziłam i musiałam to napisać. Przyszło samo.
  7. Witajcie. Chciałbym opowiedzieć Wam o sobie. Byłem psem. Nie szczeniakiem, ale też nie starym. Miałem czarną sierść, taką trochę dłuższą. Z życia nie pamiętam zbyt wiele dobrego. Tak właściwie to w ogóle niewiele pamiętam z życia. Któregoś dnia straciłem dom, ciepło, jedzenie, rodzinę. Pojechali na wakacje, a dla mnie nie było tam miejsca. Znalazłem się w okolicy, której nie znałem. Przeganiany przez ludzi i inne psy, jesienią znalazłem miejsce na opuszczonej posesji. Miałem nadzieję, że dam sobie radę. Przecież moi przodkowie polowali! Niestety, nie umiałem upolować jedzenia, bo gdzie w betonowym lesie można upolować coś? Mijały dni, mijali mnie ludzie, ale nikt nie pomyślał, że mógłby mi dać chociaż kawałeczek kiełbaski, chlebka, mięska. Przyszła zima. Przyszły święta. Ludzie szli na Pasterkę. Szli do kościoła wiele razy. O mnie jednak nie pomyśleli. A ja byłem coraz słabszy. Nie wiem jak przetrwałem zimę. Udało się. Myślałem, że wiosną będzie jakoś łatwiej. Cały czas miałem nadzieję, że ktoś mnie zauważy i polubi. Choć troszkę. Niestety. Minęła wiosna przyszło lato. Moja sierść z czarnej i gładkiej zrobiła się brzydka, matowa, poplątana, sklejona błotem. Psy nie umieją się czesać, więc nie mogłem poradzić sobie z kołtunami, w które wplątywały sie robaki, liście, patyki. Głód był straszny. Nie miałem siły chodzić. Nóżki mi się przykurczyły. Robaki lęgły się w mojej sierści i zżerały mi skórę. A ludzie przechodzili. Do pracy, do szkoły, do sklepu, do kościoła. A mnie nie chcieli widzieć. Tak jakbym był przezroczysty. Chciałem, żeby ten koszmar skończył sie jak najszybciej. Umrzeć! Po prostu umrzeć, żeby skończyły się głód i cierpienie. Któregoś dnia, gdy już nie wierzyłem, że coś może się odmienić, pojawili się ludzie. Płakali. Z mojego powodu. A mnie było wstyd, że widzą mnie w takim stanie. Przecież, gdy byłem ładny, nikt mnie nie chciał, to teraz, gdy nie byłem już nawet podobny do psa, chcieliby mnie? A jednak. Wzięli mnie do lekarza. Nie wiele pamiętam z tamtego czasu. Oglądano mnie, wiele mówiono, potem nic nie mówiono i znowu mówiono. Niektórzy płakali. Czy to przeze mnie? Przepraszam, nie chciałem nikogo zasmucać. Potem zaczęły się badania. Dużo badań. Niektórzy mówili, że nie mam dużej szansy na życie, niektórzy nic nie mówili, ale byli tacy, którzy wierzyli, że uratują mnie. Ja też chciałem w to wierzyć. Starałem się jak mogłem. Jednego dnia znalazłem sie w DOMU!!!! Kanapa, tapczan, dywan, ciepło i ludzie. Ludzie, którzy mnie głaskali, przytulali. Już wiedziałem, że mam swoją RODZINĘ! Znowu czułem, że warto żyć. Starałem się pozbierać. Próbowałem. Na prawdę próbowałem. JA próbowałem, ale moje ciało nie miało już siły. Mamo Nesco, daliście mi coś, czego nikt mi nie dał - MIŁOŚĆ. Ja Was też pokochałem. Dla tych chwil warto było cierpieć te męczarnie bezdomności. Byliście czymś i kimś, o czym i o kim każdy psiak może marzyć. Czułem się bezpieczny i kochany. Niestety. Nie miałem siły walczyć. Teraz jestem w Raju. Tu nic mnie nie boli, nie jestem głodny. Bo tu nie ma ciał. Tu są nasze DUSZE. Nie wierzcie, że psy nie mają duszy. To nie prawda! Pies, kot, koń i inne zwierzęta mają dusze. Nie może być inaczej, bo przecież każdy z nas czuje, myśli, kocha albo nie kocha, boi się lub cieszy. Nawet rozmawiamy. Pies z psem, kot z kotem, koń z koniem. Na ziemi nie rozumiemy się za dobrze między gatunkami, ale tu wszyscy rozumieją się. Nie ma żadnych podziałów. Nie ma ludzi, psów, kotów, koni, krów, papużek. Tu są dusze. Jestem jedną z nich. Patrzę na Wasz smutek i chciałbym Was pocieszyć. Ale przede wszystkim chciałbym podziękować. Chciałbym podziękować ludziom, którzy przyszli mnie uratować. I tym, którzy próbowali mnie ratować i leczyć. I tym wszystkim ludziom, którzy dawali pieniążki na moje leczenie. I tym wszystkim, którzy wierzyli w moje życie. I tym, którzy pomagali jak umieli. I wszystkim Ciociom z Dogomanii. I Wujkom. I ich znajomym. I ich rodzinom. Ale nade wszytko chcę podziękować mojej Rodzinie. Mamie, Tacie i ich dziecku. Za ten czas z nimi, który pozwolił mi przejść na tamta stronę z godnością i miłością, których już nikt i nic mi nie zabierze, póki moja dusza będzie trwała. Dopóki się znów nie spotkamy. Będę z Wami zawsze Duszek, tym razem prawdziwy.
  8. zapytam może głupio, czy ten link został zgłoszony do policji? Powinien zostać zablokowany i zgłoszony do ścigania z urzędu.
  9. a ja po wpisie grega przestałam sie dziwić. Jeśli ktoś z dogomanii ma taki pogląd "z tego co wiem to psy nie zdechna bo sa karmione kazdego dnia", to ja nie dziwię się, że psy wydawane sa do takich tzw. dt, niesterylizowane i niekontrolowane. Cały ten wątek jest dla mnie dziwny. Taki jakby był, a jednocześnie nie było. Żadnych konkretów, żadnych działań.
  10. [quote name='UBOCZE']:Rose::Rose::Rose::Rose::Rose: Bardzo Dziękujemy Inga w imieniu Cyganka!!!:loveu: Toż to piękny gotowiec do ogłoszeń!!!:lol::lol::lol:[/QUOTE] Tak właśnie pomyślałam. Może ciutek gdzieś wyciąć, jeśli są jakieś dłużyzny. Oddaję Wam to do wykorzystania dla dobra piesandra.
  11. Ludzieeee, nie wiem gdzie wsadziłam pluszaczki dla Gacusia!!!! Kurza twarz, kto wie, co mogłam z nimi zrobić?
  12. [quote name='ewunian']może to zły temat, ale sporo tu ludzi zagląda... widzieliście? [url]http://demotywatory.pl/3499105[/url] :([/QUOTE] ludzie, dajcie mi 3 minuty z tymi gnojami....
  13. [quote name='Soko']inga.mm, jest dość nagląca sprawa, którą mogłaby się zająć Uwaga. Napisała do mnie Agata Balu, że niedługo odbędzie się rozprawa (25.10 i 27.10) w sprawie Psotki i Rexa (na dogo Lucky). Myślisz, że do tego czasu, jeśli red. Lipko wyrazi zainteresowanie, dałoby się coś wskórać? Zostanie napisany niedługo mail do Uwagi. To naglące, bo czasu nie jest wiele, a chodzi o niedobite psy i sprawiedliwość dla tych psychopatów..[/QUOTE] ok. jutro spróbuję ponagabywać redakcję. Nie mam pojęcia z jakim skutkiem, ale spróbuję
  14. nie jest na pierwszej, ale już sie melduję
  15. [quote name='nescca']Dziękuję Wam za pomysł Duszkowej Skarbonki dla ofiar ludzkiego okrucieństwa.Jestem bardzo wzruszona tym pomysłem i poparciem tylu osób dla tego pomysłu. Myślę ,że dzięki temu Duszek pozostanie w naszej pamięci na zawsze....a Jego heroiczna walka o życie.... pomoże przetrwać następnym "Duszkom".... oby takich było jak najmniej. Zgadzam się na wszystko czego tylko będziecie ode mnie potrzebowały. Dziękuję......[/QUOTE] No to mamy Panią Prezes Duszkowej Skarbonki... teraz trzeba by przemyśleć jakie następne kroki i jakiś regulaminek. No i istotna sprawa - finanse czyli skarbnik z kontem. Fajnie by było, gdyby było to konto organizacji, najlepiej fundacji, bo allegra sa wiarygodniejsze i w razie niedyspozycji skarbnika, ktoś inny może przejąć rozliczanie. Pani Prezes powinna założyć wątek. I juz nie będę sie rządzić. To sa moje propozycje do rozwinięcia.
  16. [quote name='Lu_Gosiak']nie ma jeszcze wątku - nie było czasu, za duzo ostatnio mamy na żywo koszmarnych przypadków:(..jeden gorszy od drugiego, wieczorem postaram sie załozyc[/QUOTE] od razu ślij, czekam. Mam kilka zł uzbieranych u mnie w pracy "przed siebie" czyli na dowolnego skrzywdzonego psa. Czy on ma imię? bo chodzi mi po głowie od dawna takie imię, którego nie mogę żadnemu pieskowi ani kotletowi nadać. Mosiek (żydowskie, ale brzmi ciepło).
  17. ojojojoj!!!! Już dziś!!!! czekamy na relację. Może głupio zapytam, ale czy jest pewność na 100, że Szariczka nie spotka tam krzywda?
  18. [quote name='dycha']uśmiechnięta dycha zagląda na wątek i czeka na dobre wieści. Wydaje mi się, że do odbioru pieska powinnyście mieć umowę, którą pan podpisywał.[/quote] dobrze gadasz, dyszko
  19. To chyba juz postanowione, że będzie Duszkowa Skarbonka dla ofiar obojętności i okrucieństwa ludzkiego? Nesca, czy zgodzisz sie być "Prezesem"?
  20. jeszcze sie nie ciesze BARDZO, ale kiełkuje we mnie nieśmiała nadzieja na dobro dla Pesteczki
  21. Czy jakaś męska, najlepiej, dobrze wyrośnięta persona wesprze Was? Dostałaś kopię umowy adopcyjnej?
  22. co to za dt????????????????????????????????????? Mateńko Kochana, prosi się o obicie ..... Wrzuć to dt na czarne kwiatki. Proszę o więcej informacji, skąd psy w ogóle wzięły się, jakie warunki miały mieć w dt. O co w ogóle chodzi od początku. Do końca też.
  23. dycha, spokojnie. Widzę, że rozumiesz Elik, tylko jakoś tak niezgrabnie wyszło. Elik jest w stresie, cała ta sytuacja, to jakaś makabryczna groteska, w której poszkodowany jest pies i jemu trzeba pomóc. Czekamy na wieści
  24. Dzień dobry? Raczej niedobry. Kiedyś miałem coś w rodzaju domu. Nie poleciłbym go jako dobrego, opiekuńczego domu, ale czasem miałem jedzenie i kąt, w którym mogłem się schować. Nie wiecie pewnie jak to jest być wiejskim psem, który jest potrzebną RZECZĄ, ale tylko do czasu, dopóki jest sprawny. Ja byłem jeszcze sprawny, chociaż widać na buziaku, że mam swoje lata, ale ktoś sie nudził. Nie wiem czy był pijany, czy trzeźwy, ale potraktował mnie jako ruchomy cel. Zostałem postrzelony ze śrutu. Ból koszmarny. Mało kto go zna. Próbowałem uciekać, ale nie miałem dość sił. Może gdybym był młody, udałoby się? Mnie nie udało się. Obolały, wystraszony, zziębnięty położyłem się nie licząc na nic lepszego poza śmiercią. Ktoś postawił miskę z wodą. Dziękuję. Tylko ja potrzebowałem pomocy lekarza. Albo przynajmniej kogoś, kto opatrzy moje rany, zabierze do ciepłego pomieszczenia, nakarmi. Powoli poddawałem się i stał się cud! Zobaczyłem Panią. Miała dobre oczy. Pozwoliłem zabrać się. Chociaż nie ufam ludziom, bo mnie źle traktowali, to chyba teraz gorzej być nie mogło? I nie było! Wprawdzie nie mam jeszcze swojego domu. Takiego prawdziwego z przytulaniem, którego nigdy nie miałem, ale zajęto się moimi ranami, dostałem jedzenie i przychodzą ludzie (tacy, którzy pomagają takim jak ja). Oni pogłaszczą mnie, porozmawiają ze mną i chociaż nie rozumiemy się za bardzo, wiem, że mówią coś miłego. W schronisku jest nas dużo. Za dużo! Ale tam jesteśmy bezpieczni przed sadystami. Chciałbym mieć jeszcze na starość swój dom, ale nie wiem czy uda się mi, bo jestem starszym psem. Raczej małym. To czy ładnym czy nie - kwestia gustu. Na pewno ładnym psom łatwiej jest znaleźć dom, tylko czy ten jeden, jedyny? Dla mnie uroda nie jest taka ważna, bo podobno każdy ma gdzieś w świecie swoją drugą połówkę. Mam nadzieję, że to powiedzenie psów też dotyczy: każdy pies ma gdzieś na świecie swojego człowieka. Czy to będzie ktoś z Was?
×
×
  • Create New...