Jump to content
Dogomania

Tyśka)

Members
  • Posts

    35751
  • Joined

  • Days Won

    144

Everything posted by Tyśka)

  1. Szczecin nazywasz zadupiem? Chyba nie bywałaś przy granicy ukraińskiej :D
  2. Sunia jest śliczna, młoda - bardzo adopcyjna... Może warto już teraz ją poogłaszać?
  3. Farciarz z tego Rudego :D Mam nadzieję, że i Murzynek nie pobędzie długo u szafirki ;)
  4. U mnie zawsze działa tak samo (wyprowadzam psy znajomych ;)): - na początku spaceru biegam (mam linkę amortyzującą i pas biodrowy, i pies biega na szelkach) - na spacerze psa męczę umysłowo (znane komendy, nauka nowych lub chociaż szukanie smakołyków w trawie - szukanie bardzo wycisza psa) Z kolei po wyszaleniu ucze komendę "siad", jest magiczna, jesli chodzi o nagłe zaprzestanie skakania. I jak nauczę, wymagam by pies mnie witać nie odrywając łap od ziemi. Myślę, że wilczyca po prostu jest spragniona ruchu i dopiero, jak się wyszaleje to da się opanować. Euforia robi swoje ;). ale na szczescie da się to opanować.
  5. Nadziejko, masz ogromne serce :) Dziękujemy za bazarek.
  6. A co to za koleżanka? :D
  7. Ja ostatnio też mam problem z ustawieniem dłuższej daty, mogę jedynie na maks 2tyg bez możliwości zmiany :( A kiedyś nie miałam z tym problemu. Cieszę się, że kot znalazł dom.
  8. A mnie pozostaje chyba trzymać kciuki za oswajanie suni? ;) Resztę zrobiła Fundacja - swoją drogą, brawa dla Was.
  9. Z racji, że nie wiadomo, kiedy u Murki zwolni się miejsce, pytałam szafirkę i dexterkę o wolne miejsca. I mam dobrą wiadomość: najprawdopodobniej w następnym tygodniu zwolni się miejsce u szafirki. Hotelik jest domowy (psiaki śpią na kanapach i fotelach w domu, a nie w kojcu), sprawdzony, zaufany. Koszt to 300zł (w cenie jest karma) + wet (ok. 80zł szczepienia, ok. 150zł kastracja). Jest jeden minus: odległość. Psiak jest w lubelskim, pod Zamościem (bliżej nam do podkarpackiego niż do miasta wojewódzkiego), a hotelik aż w lubuskim. Oczywiście od szafirki jakoś łatwiej od adopcje - nasz teren czy Murkowy jest słaby w adopcjach, czasem sie zdarzają, ale raczej psy od nas jadą gdzieś dalej (z moich tymczasów tylko jeden został w lubelskim, reszta powyjeżdżała daleko)... Pobyt miesięczny u szafirki wychodzi taniej niż u Murki i nie musiałby piesek tak długo czekać na wolne miejsce. Oczywiście, nadal nie mamy całej kwoty, ale cicho (może i naiwnie) ufam, że uda nam się jakoś to pociągnąć. A Wy jak myślicie? Próbujemy? Oczywiście wszystkich jednorazowych wpłat nie należy liczyć, że "mamy" - jakos wolę je zamrozić na sterylizację suni i pobyt w lecznicy (przypominam: 25zł/doba) po sterylce, która przecież odbędzie się za jakieś 3msc. Trzeba być realistą, musimy te pieniążki zachować (przynajmniej część). Jednak być może z bazarków coś się uzbiera i razem damy radę... jakie jest Wasze zdanie? Dajemy szansę Murzynkowi? Niestety, wszystkie domki okazały się niewypałem. Ten z podkarpackiego również i musimy znaleźć jak najszybciej inną opcję - a szafirka obecnie jest tą najlepszą, jaką udało mi się wymyślić (przy pomocy kiyoshi i innych Aniołów). Ja jestem tutaj na miejscu jeszcze tylko przez 3tyg i serce mnie boli na samą myśl, że niedługo skończą się moje codzienne wizyty u dzikusków i będą tutaj nadal... Tak, jak pisałam, wybywam na drugi koniec Polski i będę mogła odwiedzac dzikuski tylko raz-dwa razy do roku :(. Jak pomyślę, że Murzynek miałby spędzić tutaj zimę to aż mnie... ach... straszne... Niusy psiakowe są zdecydowanie lepsze. Dzisiaj wszystkie psiaki zjadły - i się najadły. Przyszła nawet Tinusia, odskakiwała ode mnie, ale mimo wszystko dała do siebie w miarę szybko podejść, a najważniejsze, że ogon latał na boki - to dobra wiadomość po ostatnich dniach pt "jestem dzika i nie lubię ludzi", gdy uciekała, gdzie pieprz rośnie albo w ogóle się nie pojawiała na jedzenie. I będzie kolejne "Niestety", bo znowu muszę prosić o karmę. Mam jeszcze puszki, do jutra. Murzynek niestety je dużo, dwie-trzy puszki spokojnie sam zjada. Wiem, że to dużo, bo dzikuski najadają się jedną puszeczką na jedno futro. Obecnie dzikuski częstuję puszkami wzgardzonymi przez moje koty i psiaczki spokojnie się najadają do pełna, ale Murzynek potrzebuje zdecydowanie więcej jedzonka, a na razie na suchą ciężko jest mu się przestawić. Oczywiście, jak teraz zabraknie karmy, to przez parę dni sobie poradzę - w końcu jak jeszcze nie było wątku na dogo, sobie jakoś radziłam, ale jeśli mogę Was prosić o kolejną porcję mokrej... byłabym wdzięczna :). A odnośnie dyskusji powyższej - Dziewczyny, Dobre Duszyczki, dziękuję za Waszą troskę i macie rację - sama nie dam rady nic zdziałać dla tych psów. Stąd powstał ten wątek. Do tej pory z bezdomniakami sobie radziłam, ale nie sama: jako osoba niepracująca z domu, gdzie żyje się skromnie nie śmiałabym rodziców prosić jeszcze o utrzymanie jakiegoś bezdomniaka w hoteliku czy zapewnienie mu sterylki. Dlatego dotychczasowe bezdomniaki otrzymywały pomoc od różnych fundacji i Ludzi dobrych woli - ja mogłam jedynie je zauważyć, nakarmić, ogłosić, poprosić o pomoc. Resztę działały fundacje.Jak mieliśmy u siebie tymczasa, to jakoś udało się pokryć koszty związane z leczeniem, ale wówczas byliśmy trochę w lepszej sytuacji niż teraz. Zresztą, nawet w trakcie leczenia tymczasa znajdywali się zaprzyjaźnieni psiarze, którzy chcieli oferować pomoc przy sfinansowaniu weta... Wiecie, ja mam zawsze to szczęście, że mam przy sobie zwierzęce Anioły i spadam na cztery łapy, niczym kot: napiszę o bezdomniaku, tam zadzwonię i ktoś mi pomoże. Tym razem idzie bardzo pod górę, ale wierzę, że damy radę. Od samego początku staram się być też z Wami szczera: mnie nie stać na to, by umieścić psa w hoteliku, bo nie zarabiam, a do dzikusów chodzę w tajemnicy przed moją rodziną. Ale też nie mam serca udawać, że psiaków w potrzebie nie ma i że wszystko gra, mnie ich los bardzo leży na sercu - tylko możliwości nie te... Cała nadzieja w Was. Stąd ten cały apel i moje żebry o pieniądze na hotelik. Ja mogę jedynie nadal prosić Was o pomoc i liczyć, że usłyszycie apel. Mówię za te psiaki, które nie mogą same opowiedzieć swojej historii. Ot, i tyle - przykro mi, nic więcej obecnie nie mogę robić oprócz codziennych wizyt u dzikusków i zainteresowanie innych, różnych instytucji czy ludzi losem tych biedaków - oraz ogłaszaniem. Jak będę pracować to wtedy będę mogła się Wam pieniężnie odwdzięczyć przy "Waszych" bezdomniakach. Przepraszam... Co do organizacji: mimo, że z charakteru jestem mocno roztrzepana, to od zawsze na brak zajęć nie narzekam, jestem typem, który lubi sobie dokładać zajęć. Więc czasem staram się dobrze zarządzać - nie martwcie się więc moimi studiami, postaram się ich nie zawalić przez bezdomniaki. ;)
  10. Ciocie, pomyślałam o jeszcze jednej formie promocji Murzynka. Czy ktoś z Was umie robić jakieś graficzne rzeczy? Chodzi o plakat Murzynka. Być może poprzyklejanie go po mieście da leszy rezultat? Bo z ogłoszeń na razie cisza, mimo że wyświetleń jest trochę :(. Na fejsbuku też posucha - niewiele ludzi go udostępnia.
  11. Z dzikuskami jest trudniej... ale też uważam, że warto :)
  12. W moim domu też pokutuje przekonanie, że pies ma wybieg i spacery są niepotrzebne. A pies w bloku się męczy, bo nie ma przestrzeni :D
  13. Kraków to smog :D
  14. Spokojnie, my tu tylko gadu-gadu :D Ooo, a czemu już nie tybek?
  15. Hej :)
  16. Szafirka mi jeszcze nie odpisała, więc czekam. Napisałam dzisiaj również do dexterki, bo słyszałam pozytywne opinie. Niestety, to opolskie już i wolne miejsce najprawdopodobniej będzie na początku wrześnie. I niestety kolejne - kojec. Albo zewnętrzny (koszt 12zł/doba), albo wewnętrzny (15zł/doba). Poczekajmy jeszcze na odpowiedź szafirki, ale sama nie wiem czy nie lepiej poczekać na zwolnienia miejsca u Murki. Rudego nie ma... i raczej już nie wróci. Choć elficzkowa dzisiaj podobno widziała jakiegoś podobnego rudego psiaka, ale spory kawał od terenu dzikusów. Wątpię, by to był nasz Rudas, ale postaram się to sprawdzić. Tinusia dzisiaj znów nie przyszła na kolację :(. Zaszywa się gdzieś daleko... Lisek i Murzynek oczywiście przybiegli, ale jak się najedli, cwaniaczki wrócili na "swój" teren. Krecik miewa się świetnie, przybiera na wadze aż miło. Dwa dni temu ważył 224g, wczoraj 229g i wczoraj został po raz pierwszy sam na godzinę. Moja znajoma tak mu matkuje, że odkąd maluch u niej jest, nie wychodziła w ogóle z domu. Teraz musiała. Szkoda, ale nie można pomóc wszystkim, niestety. Pozostaje mieć nadzieję, że trafił dobrze i nie dzieje się mu krzywda. Na razie spróbuję ściągnąć znajomą z Rzeszowa na wizytę, może akurat będzie mogła, ale dziękuję Ci za sugestię.
  17. kiyoshi, chyba należy Ci się solidny odpoczynek :) Obiecaj mi, że się wyśpisz, bo tak długo nie pociągniesz ;) Domek coraz bardziej mi się podoba, ale tfu!tfu! nie będę zapeszać. szafirka, wysłałam Ci PW.
  18. Dołączam się do niecierpliwie oczekujących na wieści ;)
  19. Musiałam przeoczyć, a na zdjęciach wydał się większy :D
  20. Sonia jest cudowna :)) Brawo Sonia!
  21. Robisz postępy, Aga, brawo! :D
  22. Wieści z domku Hugo - cuuudne :) Naprawdę ciesze się, że doczekał się takiego domku! A sunia beagielka słodka, wierzę że znajdzie świetny dom.
  23. Wierzę, że coś wymyślisz :))) Trzymam kciuki. Wybacz, Aga, ale ja malamuta u Ciebie nie widzę :D Malamuty to twarde, dominujące psy - niestety również bywają agresywne i walcza o pozycję z właścicielem na serio. Tylko wyglądają na straszne słodziaki. To nie miękkie haszczaki.
×
×
  • Create New...