Tyśka)
Members-
Posts
35751 -
Joined
-
Days Won
144
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Tyśka)
-
E tam niszczy ogród, udoskonala ;) Zmartwiłaś mnie Misiem :(. Kurcze, jak przyjadę do lubelskiego to postaram się skołować od kogoś aparat (bo już został zabity przez uroczego psiaka, którym czasem sie opiekuję - po prostu miałam porobić zdjęcia, a on hop! i aparat martwy) to przyjadę i porobię mu zdjęcia... może nowe zdjęcia coś dadzą... Już sama nie wiem, jak działać, by go wypromować. Na fejsbuku go ogłosiłam we wszystkich grupach, w których jestem, ogłoszenia ma... a dla ludzi niewidzialny.
-
Jakie biedactwa :(
-
Jaki się z niej yorczek zrobił :) Cuuudna!
-
Cwaniara...Nikt nie dzwoni w sprawie Misia? :(
-
Donia, Joki,Leydy już w DS.Ich pragnienie się spełniło.
Tyśka) replied to Anula's topic in Już w nowym domu
Piękne są te zdjęcia... nie mogę się napatrzeć :). Nie mam pojęcia, gdzie można by napisać takie ogłoszenie, ale wydaje mi się, że osoby z Wrocławia są tutaj na wątku. A jak nie, to będę pamiętać, żeby w razie potrzeby podesłać namiary do Państwa ;). -
Nadal mnie serce ściska. Skoro Kasię wkurzały psiaki i ich właściciel je puszczał samopas to miała prawo zagryźć psa, przecież już w początkowych relacjach była mowa o tym, że sunia rewiruje i okazała się bardzo terytorialna. Dziwię się, że w takich okolicznościach była puszczana samopas po ogrodzie - przy wiedzy, że pieski ja wkurzają i że jest terytorialna. Malamut sąsiadów zagryza koty, inne psy atakuje, swojego nieraz wyjmowałam z jego pyska - co więcej, ma nieodpowiedzialnych właścicieli, bo się nudzi, więc często im nawiewa. Jest niebezpieczny dla małych zwierząt (zresztą astek sąsiadów, wówczas już starszy i pogrążony chorobami też został tak pogryziony przez malamuta, że ledwo uszedł z życiem), ale w życiu nie okrzyknęłabym go mordercą. Ot, instynkt. Złe ręce, brak dostatecznej wiedzy nt potrzeb danej rasy i problem gotowy. Żal Kasi :(
-
Mnie Morisek podoba się na wszystkich (bo wypiękniał niesamowicie!), hihi... i aż serce mi drży, że to już, że to czas ogłaszania... niesamowite. Piękne, przejmujące. Jeśli miałabym wybrać ulubione zdjęcia to te w trawce, w kwiatuszkach + pierwsze/drugie + czochranka za uszkiem :) Myślę, że nie ma co robić zdjęć bezsmyczowych skoro Morisek chodzi na smyczce - smyczka w niczym nie ujmuje, ale przynajmniej jej obecność nie zachęca do spuszczania psa ze smyczy przez ew. chętnych "no bo na fotkach nie miał smyczy". Niektórzy usuwają w ogłoszeniach smycze, ale ja tak nie umiem (tzn umiałam, dopóki nie skłóciłam się z programem i teraz program nie chce mi działać) i uważam, że to w sumie zbyteczne ;)
-
Forest, pies kochający całym sobą - znalazł własny dom!
Tyśka) replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
Melduję się na wątku Forreścika. -
Tora & Lumpek (oboje za Tęczowym Mostem), ich dwóch i Tajga :)
Tyśka) replied to *Magda*'s topic in Owczarek niemiecki
Hej, i jak zdrówko? Tak btw. potrzebuję przeszkolenia z WhatsAppa. Pobrałam sobie i za bardzo nie wiem, skąd mam brać kontakty, skąd mam wiedzieć, czy ktoś też ma tę apkę?? I w ogóle co tam się robi. Przypomina mi trochę Messneger, no ale jednak to coś innego, a ja jestem taka biegła w nowinkach technicznych jak moruseł jest szczupły ;D HELP! -
Hahhahaa :D <3
-
ohahahahaa..... Aga xD
-
A na flexi będzie łatwiej opanować te szaleństwa? Przepraszam, że tak piszę, ale niejeden raz widziałam jak psy się poplątały i właściciele mieli niezłą zagwozdę oraz nieraz łapałam psiego podlotka z flexi, bo zerwał się z linki. Wyobrażam sobie jednak, że spacery z maluchami są... ciekawe i wymagają cierpliwości i niestety chyba nie ma dobrej opcji, brak mi pomysłów co można by na to zaradzić. Życzę cierpliwości i dobrych domków. Chyba już czas ruszać z ogłoszeniami? :)
-
A może jakoś ulepszyć ogrodzenie? No ale to wtedy, jak Misio znajdzie dom, bo pewnie zaraza coś wymyśli nowego, a młoda bierze z niego przykład. W sprawie białaczka-piracika na jedno oczko sprawy mają się tak: Pani dzwoniła po różnych fundacjach w okolicy (piracik jest w Twoich okolicach, wiolhelm), ale spotkała się z odmową. Udało jej się wyperswadować, by psiak został tu gdzie jest przynajmniej do czasu znalezienia domku. Niestety, to są warunki kojcowe, kojec jest malutki. Ale to i tak super skoro udało się przekonać, by pies został, by go nie wyrzucać na ulicę. Pani codziennie wieczorem go odwiedza, wypuszcza, chwilkę z nim pobędzie czasu, daje jeść. No ale poszukiwany jest nadal domek. Zainteresowanie jakieś psiaczkiem jest, ale nie wiadomo czy coś z tego wyniknie. Poprosiłam Panią, by nie oddawała w pierwsze lepsze ręce.
-
Na tych dwóch ostatnich wyszła na bardzo przerażoną, w silnym stresie :( Biedactwo, jak mocno musiała zostać skrzywdzona... :(
-
Świat oszalał, naprawdę... żeby nikomu właściwemu się nie podobały nasze sunie to nie mieści mi się w głowie. :( A Czesio taki szczęśliwy, taki radosny. Ostatnio dostałam filmik z nim, jak latał zachwycony, bo ukradł cebulę do obiadu i w euforii dostał głupawki :). Robi też powoli postępy w zachowaniu, w swoich lękach, bo on taki świr jak Likusia, brakuje mu zrównoważenia, wariat niezależny ale i trochę histeryk. To trochę zabawne, że bardziej wdał się w ciocię-siostrę przyrodnią, a nie w mamusię. Dawno nie miałam wieści ani do Murzynia-Gucia, ani od Misi-Gandzi, poprzedzwaniam do Rodzinek tylko niech mi to szaleństwo sesyjne się skończy. Już za tydzień będę wolna (tzn jak pozaliczam co trzeba, hihi) to się tym zajmę. No i jakoś znowu spróbuję wypromować suczydełka.
-
Ależ tu cisza... niewielu fanów ma Misio vel Bąbel :( Szkoda... a ja dzisiaj z kolei dostałam namiary na kolejnego bezdomniaczka w potrzebie: biały kudłaczek-szorściaczek, wielkość do połowy łydki... mieszkał do tej pory u patologii, która się nad nim znęcała... Pewna Pani psiaczka uratowała, ale awaryjnie, licząc że ktoś się zlituje i da mu dom... nie dał... psiak przebywa awaryjnie w kojcu, ale za parę dni musi opuścić, bo pan domu straszy, że pozbędzie się kudłaczka... Podobno psiak ma cudowny charakter, dogaduje się z kurami, psami, kotami. Do ludzi niepewny, bo nic dobrego z ich rąk nie zaznał, ale się powolutku otwiera i nie jest broń Boże agresywny, jak kogoś zna to podkłada łebek by go głaskać i czochrać... no tylko wlaśnie: ślepotek na jedno oczko (nie wiadomo czy tak miał od urodzenia, czy to ślad przeszłości), skrzywdzony przez człowieka, oceniony na ok. roku, bez lokum, w każdej chwili może trafić na ulicę... Pani, która go ogłasza jest przejęta losem psiaczka, jutro ma podzwonić po lubelskich organizacjach, z nadzieją na cud, że ktos sie psiakiem zainteresuje... Ja w sumie nie wiem po co to tutaj pisze, może z załamania, że biedy za dużo od możliwości... jak Braszka i Misio nie wzbudzają wielkich emocji... i nikt nie porywa się do pomocy... to co tu mówić o kolejnym psiaku. :( Przepraszam wiolhelm za spam psiaczkiem, ale gdzieś chciałam wyrzucić swoją bezradność. Może Misio i Brasia sie nie obrażą. W wolniejszej chwili powtórzę ogłoszenia Misiaczka, niechby już poszedł do siebie...
-
Doceniam Twoje poświęcenie :D I cieszę się, że napisałaś cokolwiek :) Dobrej nocy!