Jump to content
Dogomania

Tyśka)

Members
  • Posts

    35751
  • Joined

  • Days Won

    144

Everything posted by Tyśka)

  1. Hihi... Istar, jakbym siebie czytała :)) Finka to też specyficzna sunia. Gryzota niedobrota :). I niszczyciel straszny. Pamiętam jak kilka maili dla pani Beaty (DS) to były maile ze zdjęciami zniszczeń dokonanych w ciągu tygodnia :). Jest też niedobrotą wobec kotów, a w domu kocia staruszka... byłam pewna, że będzie zwrot z adopcji: silny lęk separacyjny, nadpobudliwość, siuranie wszędzie, ponadprzeciętna inteligencja sprawiająca ogromne problemy, zaganianie wszystkiego, co żyje albo co ożywa pod łapami/zębami Finki, niszczycielstwo itd... byłam pewna, że wróci przez upierdliwość wobec mruczków. No i nie wróciła, chociaż mówiłam, że zawsze chętnie ją wezmę :). Nadal dokucza kotce, chemii między nimi nie ma, zjadła wszystkie dywany, smycze i szelki regularnie musi mieć kupowane bo lubi też je wszamać :)... ale sunia ma się super... Straszna łobuziara... a ja wiem, że gdyby mieszkała bliżej to ja bym ją ukradła i chyba pani Beata też to wie :). Lubię cholerników. Zołzy. Wariatów. I żałuję, że oddałam... no nic na to nie poradzę. Grzeczne psiaki to nie dla mnie. I koty. Nie rób tego sobie, bo będziesz mieć podobnie jak ja :D. Dobra, nie pomagam:))
  2. To ja powiem prosty i tani sposób: nożyczki. Degażówki najlepiej. Wypróbowane na swoim kudłaczu, który nawet latem ciągnie swoje futro po ziemi. Podcięłam psy kłaki na ogonku, na uszkach (te frędzle), wyrównałam na łapkach i na brzuszku, i na kołnierzu. Te odstające... i nagle z 9latka zrobił się szczeniaczek, nagle wszyscy pytają się co to za rasa i co to za szczeniak, bo wg nich to sheltie albo szczenię owczarka australijskiego :) Hihi. A talent ze mnie żaden, wyszły schody w niektórych miejscach (zwłaszcza kołnierz) :) No ale ładnie wygląda i tak, nic mu się nie przyczepia (bo zawsze zamiatał sierścią wszystko z chaszczy), praktyczne i pożyteczne. Wszyscy mówia, że ładnie wygląda, że widać że w końcu to pies, a nie kupa futra. Chociaż zostało mi wyrównać portki, no ale te pies traktuje jak świętość i muszę go przekupić jakąś dużą kością, by pozwolił się tam tknąć :). Strzyżenie niekoniecznie już teraz (bo zima się zbliża), ale może właśnie podcięcie tych kłaczków, które odstają? To naprawdę działa cuda, a nie jest jakieś trudne i kosztowne. Nożyczki każdy ma. Może degażówki nie... ale ja potraktowałam psa nożyczkami do papieru - szkoda mi było czekać aż przyjdą degażówki. Teraz jestem mądrzejsza i użyję degażówek :). No ale... jak ja dałam radę i jakoś to wygląda to każdy da radę :)
  3. Nono... ale mu się domek trafił :) Bardzo się cieszę. Mój kundliszon też miał takie krzywe łapeńki... ale też nadrabiamy suplementami :)
  4. Racja :) Hihi :) Psy idealne to psy nudne... ale Teo jak trochę dostanie ogłady do fruu! do domku :)
  5. O masz... nie wpłaciłam w tym miesiącu, gapa ze mnie, za chwilkę nadrobię. A gapa ze mnie podwójna, bo... zapomniałam we wtorek też napisać o tym, że dokładnie rok temu, 15 sierpnia na świat przyszedł Czesio, który zakpił z Losu i pies, który nie miał prawa się urodzić, a potem żyć... Żyje i ma się dobrze, choć nikt w niego nie wierzył :). Znajoma włożyła sporo pracy i jeszcze więcej serca w odchowanie maluszka. Czesio niestety jest bardzo lękliwym psem, ufa jedynie członkom Rodziny, pogłaskać obcym się nie da, choć od początku przykładana była spora waga na socjalizację i pracę nad możliwą lękliwością. Wciąż z nim pracują, bo niestety wciąż mają nad czym. Podczas wizyty w niedzielę u Czesia, chłopak burczał na mnie co jakiś czas, jak tylko robiłam w jego mniemaniu coś strasznego (np. za szeroko się uśmiechnęłam lub za długo patrzyłam się na Znajomą): choć i tak to wspaniały postęp, bo kiedyś w ogóle się nie pokazywał, tylko było słychać bulgoty i warki przez cały pobyt gości, a teraz jedynie chwilę bulgotał i się jeżył, i za chwilę się rozluźniał pod wpływem masażu, którego wykonywała Znajoma - obserwował mnie, ale coraz mniej czujnie. Dostąpiłam też łaski i podszedł niepewnie w pewnym momencie do mnie i polizał w palce, cały najeżony, mocno spięty, ale przyszedł - w czasie całej wizyty robił kilka takich podchodów :)... co się podobno nie zdarza, nigdy nie podchodzi do obcych. Zwłaszcza że widze go drugi raz w życiu: raz jak się nim zajmowałam jak był jeszcze oseskiem, drugi: w niedzielę to naprawdę było niesamowite (ale pachniałam smaczkami i pozostałe psy okopywały mnie zupełnie: jedna sunia na przywitanie mnie pacnęła zębami, bo ona tak ma - ma problemy neurologiczne, ale za chwilę pierwsza była do smaczków i lizania moich palców i nóg :) druga też wciąż się do mnie łasiła i jak zawsze wpakowałaby mi się do torby, gdybym torbę miała :) )... Pracują nad chłopakiem i jego dziwnymi strachami, kochają go takim, jakim jest, wiele już pokonali, ale wiele jeszcze przed nimi... Ma głos molosa, niski i donośny, serce jamnika, uszy owczarka, duszę lwa i talent do spania na wysokościach po kocie :). Brakuje mu zrównoważenia i co ciekawe, bardziej przypomina Likę charakterem niż Tinusię. Histeryk o wysokim mniemaniu o sobie. Uszy, pysk totalnie nietinkowe i nielikowe (bardziej moriskowe), znaczenia też rude :). Bardzo rządzi się innymi psami. Taki plus: jego mózg zamienia się w piłkę na widok piłki właśnie i właśnie ta jego zabawowość pomaga mu w pokonywaniu strachów. Jak widział zabawki to zapominał o strachu i w bezpiecznej odległości się nimi bawił z Rodziną - choć ta odległość powoli była zmniejszana. Ma potencjał na fajnego psa i ma bardzo fajną Rodzinę, która go kocha na zabój i wspaniale go czyta: szukają metody dopasowanej do psa, a nie próbują na siłę wcisnąć psa do jakiejś metody :). Cieszę się, że jednak dostał szansę i dziwnym trafem przyszedł na świat wtedy, gdy lecznice były pozamykane. Aaa, Czesio jest mniejszy od Tinusi i Likusi (tak, to realne :)), choć chłopak waży sporo: 8kg, no ale to same mięśnie. Jest niesamowicie smukły, wysportowany. No i dłuuuugi :). A ogon ma taki pół na pół: pół Tinki (bo prościutki, chodzący jak wiatraczek), pół Likusiowy (bo końcówka zwinięta, zawsze nosi nad grzbietem tę końcóweczkę). Śmieszny z niego stworek :) I wiecie co... jak patrzę na Czesiową Rodzinę... to żałuję, że nie mogę Ich sklonować... bo przydałaby się taka Rodzina i dla Moriska, i dla Liki, i dla Tinusi (zresztą, Oni są mocno zakochani w Tinusi... ).
  6. Żałuję, że nie mogę przyznać dzisiaj reputacji... Naprawdę nie wiem, kto tak radził, ale ja mam zdjęcia ówczesnego Moriska: na każdym zdjęciu pies był przeraźliwie smutny! Lubię czasem sobie porównywać Rudego vs Morisa i naprawdę ten, kto to mówił, że psu nie należała się szansa chyba nie widział albo nie chciał widzieć w Rudym psa przeraźliwie, do szpiku kości smutnego, którego wzrok rozdzierał serce. Może tego na zdjęciach nie było widać (choć kilka osób z dogomanii to zauważyło), ale ten rudzielec naprawdę był najbardziej smutnym psem świata, jakiego widziałam. Przerażonym, wiecznie drżącym o swój los i los pozostałych dzikusków... I wygłodzonym, bo musieliśmy stawać na rzęsach by załapał się na jedzenie: on jadł dopiero jak odchodziliśmy, naprawdę się o niego martwiłyśmy!... naprawdę nie wiadomo jak długo by pociągnął, zwłaszcza w zimie... Nie wierzyłam nigdy, że się psiakom uda, więc owszem, czasem się pocieszałam mówiąc, że dzikuski nie znają innego życia i im tak dobrze, ale wiedziałam głęboko w sercu, że może być tylko lepiej i psiakom należy się szansa... Zawsze jak wracałam od dzikusków wracałam przytłoczona, zwłaszcza że 3lata temu byłam świadkiem jak ktoś przejechał tam szczeniaka: ta krew i agonalne łapanie powietrza w drodze do weta wciąż wracają w moich wspomnieniach, często też myślałam o tych psach z tego rodu, które były znajdywane martwe: a to zamarznięte, a to zabite przez samochód, a to otrute.... Czy naprawdę to było szczęściem dla tych zwierząt? Teraz przechodzenie przez tę ulicę jest czymś kojącym, choć oczy automatycznie gdzieś krążą w poszukiwaniu psich ślepi... Pomoc akurat tym dzikuskom jest dla mnie cudem, ale wiem, że każdemu psu należy się szansa. Co więcej, wierzę że zarówno Morisek, jak i Lika czy Tinka znajdą swoich Ludzi. Są cudownymi psiaczkami.
  7. Piękny z niego pies :) Wierzę, że niedługo ten nieokrzesany młodzieniec zamieni się w fantastycznego psa :)
  8. Jak wspaniale, że psiak może zostać do czasu znalezienia domu... uff... Wstawiam zdjęcia:
  9. Właśnie o tym rozmawiałam z "mamą" Czesia, która czasem przychodziła ze mną do dzikusów i zna Morisa jako Rudego. Przez długi czas nawet go nie widywałyśmy, bo słysząc nasze kroki, od razu gdzieś czmychał... albo akurat był na przechadzce, jak to on... Moris zmienił się niesamowicie, obie obawiałyśmy się, że z nim będzie najtrudniej, a tu ogromne zaskoczenie - nadal nie dowierzamy. Moja Znajoma bardzo podziwia determinację i pracę WiosnaA, więc przekazuję jej ogromne pokłony skierowane do Rodziny WiosnaA. :) To, że ja podziwiam to nie ukrywam :). Oczywiście Moriska ogłaszam - obecnie ma na kilku portalach ogłoszenia na Warszawę, ale mu dorobię, bo kilka ogłoszeń poznikało. hop! Obecnie Morisek ma ogłoszenia z takimi tekstami - ten drugi to właśnie ten tekst, którym ogłaszam chłopaka na Warszawę. https://www.olx.pl/oferta/moris-wyjatkowy-pies-czeka-na-wyjatkowego-czlowieka-CID103-IDmSmNA.html https://www.olx.pl/oferta/najbardziej-niezwykly-pies-swiata-CID103-IDmXXje.html Dorobię ogłoszenia dla Moriska w tym tygodniu. Może na inny rejon Warszawy?
  10. To czekamy na wieści aklimatyzacyjne... :) Wciąż nie mogę się nacieszyć szczęściem Szronisia.
  11. Istar, nie chcę być złym człowiekiem, ale... jak już po słowach, że ktoś chce adoptować Nusię pojawia Ci się pytanie, ale jak to chcą wziąć MOJEGO psa to im Nusi nie oddawaj :D Ja oddałam swoją śFinkę, bo tak podpowiadał mi rozum (bo gdzieś to rozsądne zostawiac psa przed studiami i tuż przed maturą, gdzież ja znajdę czas na psa w typie bc) i kurcze, to największa pomyłka mojego życia. Czuję się nadal zbrodniarzem. śFinka była ze mną na DT 6msc! Niby szybko pokochała swoją rodzinę, ale ja nadal uważam, że to był błąd, że oddałam moją Finkę obcym ludziom. Ona powinna mieszkać z nami... więc nie popełniaj tego błędu, co ja i nie oddawaj tym ludziom Nusi :D Oczywiście, jeśli czujesz, że dacie finansowo radę.
  12. W takim razie trzymam kciuki, a nuż się spodoba:)
  13. O proszę, wypoczęłaś chociaż trochę? :)
  14. czyli jednak alergia... masz coś przy sobie na alergię? :/
  15. Wow, rewelacja :)
  16. Szronik znalazł domek... więc i może po Caniska wkrótce się rozdzwoni telefon... ;)
×
×
  • Create New...