Jump to content
Dogomania

Tola

Members
  • Posts

    52286
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    382

Everything posted by Tola

  1. Nie jest sprawdzony na zewnątrz, na razie nie mamy takiej możliwości. W lecznicy miał spotkania bliskiego stopnia, był bardzo podekscytowany, ale nie wyrywał się, nie szczekał. Dzieci lubi, w tamtym domu miał kontakt z małymi dziećmi, ale myślę, ze z kotami może być różnie, będziemy to sprawdzać. Dzisiaj na spacerze spotkałam pieska bardzo podobnego do naszego Kenzo, był z panem i ok. 12 letnim chłopcem, panowie bardzo dobrze sobie radzili. Chwilkę rozmawialiśmy; mam nadzieję, że i Kenzo trafi na taką rodzinę, która z taką czułością będzie o nim opowiadała, bardzo bym chciała.
  2. Dostałam dzisiaj zdjęcie Homerka z informacją, że właśnie przeprowadzili się ze swoją pańcia do własnego domu:)
  3. Sunia ma chyba cieczkę, kręci się obok domku tej pani z Lublina, ale w pobliżu las i pola, na widok obcych uciekła. Może jutro będzie lepiej. Dzisiaj ma zostawioną karmę, wodę i ciepły koc przed zadaszonym wejściem.
  4. Nie, to droga na Lublin, za Starym Zamościem. Jedna z najgorszych gmin, bardzo trudno uzyskać jakąkolwiek pomoc dla bezdomniaków. Nie wskażą, wczoraj spędziliśmy TZem sporo czasu przy telefonie, miedzy innymi mieliśmy kontakt do sąsiadów tej pani z Lublina - nie dało się rozmawiać, tłumaczyć; jest taka wielka niechęć? brak wrażliwości? a może jedno i drugie, że aż strach myśleć o bezdomniakach na tym terenie. Elu, ta pani mieszka w Lublinie; w Poznaniu mieszka jej córka, która nas zawiadomiła, ze mama ma problem... Gminom taka sytuacja, o której pisałam, bardzo pasuje, bo ludzie z strachu nie zgłaszają bezdomnych zwierzaków no i nie dokarmiają. Los psów i kotów jest straszny na tych naszych wschodnich terenach( Dziękuję za kciuki, bardzo się przydadzą jeszcze jutro. Dzisiaj niestety nie udało się, suczka jest, ale ucieka; ma prawdopodobnie cieczkę, na miejscu sporo psów, agresywnych. Tz zdołał uprosić panią z Lublina, aby jutro przyjechała i pomogła w złapaniu suni, mam nadzieje, ze to się uda. Na razie nie myślę, co dalej z sunią, mam nadzieje, ze znajdzie się jakieć rozwiązanie. Jeśli chodzi o kojec, to mamy taki, obecnie jest w nim Kenzo, który został zabrany interwencyjnie. Kojec jest bardzo przydatny, dzięki niemu uratowaliśmy już sporo psich żyć, może w nim jednak przebywać tylko jeden psiak lub suka ze szczeniakiem, bo nie damy rady opiekować się więcej nic jednym psem. Jest nas tak naprawdę 3 osoby, które ogarniają interwencje, wyjazdy do lecznic, rozwożą karmę, chodzą na spotkania w szkołach i przedszkolach, organizują transporty, a jeszcze pozostaje wiele innych spraw (ogłoszenia, dokumentacja, sprawy finansowe). Psami w kojcu zajmuje się najczęściej nasza Ewa, a to naprawdę wymaga i czasu i sił, nie da rady więcej.
  5. Ciebie Horynko tez nigdy nie zapomnę.
  6. Dostałam od pani Marii zdjęcie i ten wpis " nigdy nie zapomnę, jak wiele zrobiliście wszyscy dla mojego najkochańszego Paputka. Gdyby nie Wy, nigdy bym nie poznała najwspanialszego psa na świecie." Ten psiak skradł moje serce na zawsze.
  7. Jutro święto, zechcemy z TZem jechać na cmentarz, ale spróbujemy też podjechać na tą wieś, to ok. 25 km.
  8. To wschodni ciemnogród; podejrzewam, ze chodzi o płaty za oddanie psa do schroniska. A urzędnicy gminni straszą, że jak ktoś dokarmia bezdomne psy to staje się ich właścicielem.
  9. Dzwoniłam do fundacji Jamniki Niczyje - nie mają miejsca, mogą tylko ogłosić na swojej stronie:(. Rozmawiałam też z Bianka O. ale tez nie może pomóc, bo ma w hotelikach 3 psy. A ja cały czas myślę o tej porzuconej suni, :( U nas noce bardzo chłodne, a ona sama na wsi wsród, jak się dzisiaj okazało, samych wrogich osób:(. Z prośbą o pomoc dla suni zadzwoniła pani z Poznania; jej mama ma domek letniskowy w tej wsi, dokarmiała suczkę. Dzwoniła o pomoc do UG, na policję, ale od nikogo nie uzyskała wsparcia. Dzisiaj skontaktowałam się z nią i okazało się, że wczoraj wyjechała już do domu do Lublina, suczka została więc zupełnie sama. Chcieliśmy dzisiaj z TZ tam jechać, prosiliśmy o kontakt do sąsiadki, która obiecała wynosić suni jedzenie no i okazało się, że nikt tam we wsi nie będzie suni dokarmiał, wszyscy boją się, obciążeń finansowych ze strony UG!!! Suczka skazana jest więc na śmierć głodową:(. Chcemy tam jutro jechać, ale jak ją znalezc na wsi, gdzie jest taka znieczulica, nikt nawet nie wskaże miejsca, gdzie może być ukryta:(:(:(
×
×
  • Create New...