Jump to content
Dogomania

Tola

Members
  • Posts

    52128
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    376

Everything posted by Tola

  1. Przepraszam, ze nie zaglądałam, a powinnam, ale w tym roku alergia daje mi się bardzo we znaki, z tym pieczeniem i łzawieniem oczu co jakiś czas nie jestem w stanie nic robić, a teraz dołączył się światłowstręt.
  2. Poker, jestem Ci bardzo wdzięczna za te dwie wizyty, dzięki Twojemu zaangażowaniu nasz Feliks już jutro pojedzie do swojego nowego domu, na który czeka od września:). Przestawałam już wierzyć, ze komuś się spodoba, a tu wszystko tak szybko się ułożyło:) Bardzo dziękuję
  3. Sunia cudna, maluch na pewno też uroczy, ubarwiony wyżełkowato
  4. Dziękuję Bogusiu za wstawienie filmiku:). Tak, Feliks to kot wyjątkowy i piszę to z wielkim przekonaniem. Nie wiem z jakiego powodu, ale na nowy dom czeka od września, może wypatruje też nadzwyczajnej rodziny... Po wielu telefonach, które nie rokowały dobrze, po wielu beznadziejnych zapytaniach i propozycjach, wczoraj odezwała się pani z Wrocławia, z która i mnie i p. Justynie dobrze się rozmawiało. Niezastąpiona Poker zgodziła się zrobić wizytę, bardzo dziękuję. Może Feliks będzie pierwszym zamojskim kotem, który zamieszka we Wrocławiu? Prosimy o kciuki.
  5. To trzymam kciuki, aby to były tylko przejściowe kłopoty układu pokarmowego i Bajutek szybko wrócił do dawnej dobrej formy!
  6. Tak, obie kotki wyglądają na bardzo szczęśliwe, a dla nas to wielka niespodzianka, że tak pięknie odnalazły się w warunkach domowych, bo na wsi, tak jak pisałam, wchodzą do chałupy, ale drzwi wejściowe muszą być cały czas otwarte. Co prawda Luizka nie opuszcza jednego pokoju, widać, ze boi się wychodzić, ale ona ma inny charakter - jest wrażliwa, bardzo płochliwa, w przeciwieństwie do Telmy, która ustawia już Florkę;)
  7. Dziękujemy za życzenia, oby się spełniały! Telma w domowych pieleszach
  8. Tak, Livka sprawiła, że duży, kolejny zupełnie niezauważany pies z zamojskiego schroniska dostał dom i miłość:) Gdyby nie Livka Bruno nadal tkwiłby przy siatce boksu i wypatrywał cudu. Oby więcej takich historii!
  9. Dobry wieczór; łasuch ze mnie, więc też poproszę 2 babeczki;)
  10. A może dołączyły się to jakieś problemy neurologiczne... Najważniejsze, ze Bajutek jest pod opieka weta, trzymam kciuki, aby dolegliwości ustąpiły jak najszybciej!
  11. Bardzo się cieszę z widoku dziewczynek:). Tylko lajków mi zbrakło...
  12. Elik była dzisiaj na wizycie w Krakowie dla Cekinka no i maluch może się pakować! Bardzo dziękuję Ci Elu, że pomimo ogromnych problemów ze swoimi psiakami, zgodziłaś się podejść do rodziny. Havanka - dziękuję za krakowski OLx
  13. Bardzo bym chciała, żeby tak było. Tylko jak teraz namówić kotkę, aby weszła do budki, ona jest w strasznym stresie:(
  14. Z tym powrotem w dotychczasowe miejsce będzie niestety problem:( Może ja najpierw wytlumaczę, jak to się stało, że kotka jest tu gdzie jest, bo nikt z nas nie chciał dla niej źle. Kotka żyła przy małej, starej przychodni w Zamościu (dzielnica przemysłowa, teren Zakładów Drzewnych). W piwnicy przychodni (w archiwum) urodziła kociaki, więc 2 pracownice przychodni zaczęły ją tam dokarmiać. Do nas zwróciły się o pomoc w dostarczeniu karmy. Ale właścicielowi przychodni nie bardzo spodobał się pomysł 3 kotów w budynku i zarządził ich usunięcie. Panie zadzwoniły więc ponownie do TZa z prośbą o zabranie kotów - tak trafiły do lecznicy w Izbicy. Mieliśmy nadzieję, że kotka okaże się zwierzakiem po przejściach i będzie potrzebowała tylko czasu. Co okazało się potem, wiecie... Po rozmowie z Jagną wymyśliłam, żeby kotka wróciła w dotychczasowe miejsce, nie znając obecnej sytuacji, jaka tam panuje. Dzisiaj TZ byl w tej przychodni, rozmawiał z kobietą, która kotkę dokarmiała. Przychodnia jest w stanie likwidacji, zostało już tylko 2 lekarzy. W archiwum są w tej chwili pracownicy, którzy porządkują dokumenty, w czerwcu budynek zostanie całkowicie zamknięty. W obecnej chwili kotka nie miałaby nawet jak wejść do piwnicy, skazana byłaby na życie na zapleczu hali produkcyjnej. Pani dokarmiałaby kotkę tylko do czerwca, potem traci tam pracę. Rozmawiałam dzisiaj z wetką z Izbicy, dała parę rad, przekazałam je Jagnie. W lecznicy kotka jadła, korzystała z kuwety, ale całymi dniami siedziała w swojej budce. Wypuszczenie kotki u Jagny zaskutkuje jej ucieczką; nie będzie się trzymała miejsca, bo nie jest z nim związana. Czy da sobie radę na na obcym terenie, wątpię. Przywiezienie jej tutaj w obecnej sytuacji skaże ją na gorsze życie, niż miała poprzednio. Co wybrać, które wyjście jest lepszym złem? Nie jestem zwolenniczką zamykania dzikich kotów w klatkach, dzikie kotki z działek sterylizowaliśmy i wypuszczaliśmy w znanych im miejscach, gdzie żyją nadal, dokarmiane przez karmicielki. Tutaj nikt nie wiedział, czy kotka jest dzika, czy tylko unika ludzi. Chciano ją zlikwidować, więc zabranie jej to był jedyny sposób na ratunek dla niej. Na tym terenie jest dużo porzuconych kotów, dwa tyg. temu tez sterylizowaliśmy kotkę z tamtych terenów, nie wszystkie okazują się dzikie.
  15. Strasznie dołująca jest taka bezsilność
  16. Zapomniałam napisać, a bardzo się cieszę - wczoraj do swojego DS w Warszawie pojechał Brunet Pięknie dziękuję za pomoc w ogłaszaniu kocurka
  17. W zagródce dla szczeniaków jedna malutka sunia bez ogonka; zaczęła życie tak smutno, bez domu, bez mamy, bez rodzeństwa, bez swojego człowieka:(
  18. Współtowarzyszki niedoli:(
×
×
  • Create New...