KUKI to podopieczny warszawskiego schroniska - który w połowie maja poszedł do adopcji , wydawałoby się , że w wymarzone miejsce - dom z ogrodem, nareszcie wolność.
Niestety pies zwiała po tygodniu - przez uchyloną bramę ogrodzenia.
Uciekł prawdopodobnie nocą z 29 na 30 maja, z posesji w Pracach Dużych koło Tarczyna.
Natychmiast ruszyła akcja poszukiwawcza - palakaty, zostały powiadomione okoliczne lecznice wet, nawet listonosz miał do roznoszenia ulotki z ogłoszeniem ze zdjęciem Kukiego .
Do dziś nie było żadnego odzewu - a nam pozostalo liczyć tylko na cud.
Kuki moze byc w blizszej lub dalszej okolicy - moze znalazł sie w jakims schronisku ? Radysy? Kutno? itp.
Kuki był psem socjalizowanym - długi czas nie chciał wyjść ze swojego boksu na spacer , w końcu udało się jednej z wolontariuszek i Kukiemu nareszcie odmieniło się schroniskowe życie.
Pies stał się kontaktowy, miał z nią bardzo dobry kontakt.
Obawiamy się jednak, że w sytuacji kiedy stał się bezdomny jego dawne lęki wróciły. Może ze strachu ugryźć, czy rzucać się na nieznane mu osoby.