Jump to content
Dogomania

mari23

Members
  • Posts

    20470
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    61

Everything posted by mari23

  1. Nie pisałam tu na wątku, ale byłam, z radością czytałam kolejne wiadomości i wzruszałam się patrząc na zdjęcia... nie ma słów, które pocieszą.... mogę tylko powtórzyć za Asią... Radku - z całego serca współczuję
  2. Tak teraz wyglądają finanse Rewuni ( kopiuję z rozliczenia prowadzonego przez elik) 1.25.026,61 zł. .-. 24.932,69 zł =:=:=:=:=:=:=:=:=:=:=:= 93,92 zł Niecałe 94 złote na koncie, a do zapłaty lipiec przecież.... może ktoś z deklarowiczów Skarpety im. Talcott poprosiłby o pomoc dla Rewuni? Ja przez wiele lat wpłacałam do skarpety, miałam zlecenie stałe, nawet nie wiem kiedy się ono jakoś "anulowało" przy tej zmianie banku bez mojej woli.... no i nie jestem deklarowiczem już 15-go mam dostać moją "wdowią rentę", to dorzucę grosik, zapasy zużyłam na zakup węgla niestety
  3. a już pomyślałam, że kąpiel jako czynność intymna objęta jest cenzurą Filmik super, Duduś nawet się uśmiecha
  4. Kiedy był problem ze złapaniem Bartusia przed planowanym wyjazdem to pobliska fundacja oferowała pomoc w złapaniu i przechowaniu go. Ale myślę, że jeśli udałoby się pana przekonać, to żadnego problemu by nie było i pan też by w tym pomógł. Kasę oczywiście uzbieramy, tylko tam na miejscu musiałby ktoś pomóc Dorze to wszystko zorganizować. Może jakaś dziewczyna z tej fundacji pogadałaby z tym panem i ogarnęła to wszystko. Nie pamiętam jaka to fundacja, ale warto spróbować.
  5. U nas akurat dokładnie w tym momencie były "ćwiczenia", zawyła syrena, a przed remizą szereg strażaków stojących na baczność.... młodzi chłopcy, bardzo młodzi niektórzy ( to "tylko" OSP). Na profilu OSP wiele osób zareagowało wzruszeniem widząc fotki młodych ludzi oddających cześć bohaterom....
  6. wklejam filmik, który kikou wrzuciła na wątek Michasia i Heboriona, Niunia tu chyba jednak w roli głównej
  7. Cudowne zdjęcia i świetny opis - popłakałam się tak "pół na pół", trochę ze śmiechu wyobrażając sobie klimatyzowaną "godność osobistą", a chyba więcej z radości i wzruszenia... Nabrał ciałka nasz seniorek i zupełnie nie przypomina tego Dudusia zza krat.... może i "płyta mi się zacięła", bo znów jedno mi w głowie: WARTO tych najstarszych, najbiedniejszych, niezbyt adopcyjnych biedaków wyciągać zza krat....tak, jak WARTO było Feniksa na 23 dni zabrać, żeby poznał, co to miłość człowieka co tam "warto"...TRZEBA ! jak dobrze, że jesteście !!!
  8. Coś, co uzasadni zabieg a nie będzie "kastracją", np. że Bartuś ma chorą prostatę (co w tym wieku u nie kastrowanego psa kłamstwem wcale być nie musi) i potrzebna jest PILNA operacja, bo to grozi nowotworem.... ...tylko niby po czym to "na oko" byłoby widać.... kto ma jakiś pomysł? Póki lato i ciepło, dobrze byłoby to sfinalizować.
  9. Niedzielny poranek - cicho i spokojnie, najlepszy moment na spacer z Gają - choć nie wiem, która z nas bardziej się bała ( ja tylko o ewentualną panikę Gajeczki) ona naprawdę OGROMNY postęp zrobiła, choć wciąż się boi, ogonek podkulony i mokry, ale cudownie dała radę Oto efekty cierpliwej pracy i Gajeczkowej ciekawości świata:
  10. To jest "oczywista oczywistość", że Mikunio jest CUDOWNY Moja "najnowsza" podopieczna Zuzia jest jeszcze mniejsza od Mikusia. Na poniedziałek jest zapisana do wetki, szczepienia plus badania, bo sunia starsza i stan zdrowia trzeba sprawdzić, a szczepień od 3 lat żadnych nie miała. Rozmawiałam z sąsiadką jej pana - sytuacja trudna, bo pan leżący, kontakt bliski zera, więc o zrzeczeniu się suni chyba nie ma mowy...a on raczej do domu nie wróci, tylko do jakiegoś ZOL go przewiozą. Gaja jadła puszki RC Gastrointestinal FOW FAT, kiedy zabrakło - kupiłam też LOW FAT, ale z Vet Expert....no i sunia źle zareagowała. Jest już Royal dla królewny mojej, mam nadzieję, że koopki szybko przestaną być płynne. Jak ona źle reaguje na mężczyzn, jak wielką ma traumę. U sąsiadów montują c.o. i kręcą się panowie, ona szczeka, dopóki ich widzi, biedna To nawet nie szczekanie, tylko takie poszczekiwanie przeplatane kaszlem ( stres wywołuje nasilenie kaszlu u niej). Na szczęście nie jestem facetem więc do mnie się cieszy i radośnie wita Jutro niedziela - spróbuję zrobić jakieś fotki ze "spaceru" Gajeczki.
  11. Tak się zastanawiam, czy nasza radość nie większa od tej ich.... Wieści finansowe z konta czarnego przystojniaka: wpłaty: 30,- elficzkowa - sierpień (5.08.) 30,- elik (6.08) wydatki: 450,- pobyt za miesiąc lipiec (przel. 7.08.)
  12. W tych oczkach nie ma strachu rozmyśla Maurycy...może wspomina?
  13. Ze względów zdrowotnych też by to było wskazane. Ale facet to zapewne typowy "obrońca męskości" i byłby święcie oburzony taka "krzywdą dla psa". Przydałby się jakiś "fortel", pretekst do zabiegu...
  14. taki widok potrafi "zrobić dzień"...co tam dzień, tydzień ! aż łzy same lecą... Dokładnie taką zasadę stosuję zawsze część "koleżanek" sama się odizolowała, zapewne z powodu sierści na pięknych spodniach...
  15. Każdy kontakt z Gajunią to postęp, ona tak bardzo się cieszy, aż tańczy z radości. Niestety lęk wciąż silniejszy jest od ciekawości, z jaką poznaje świat. Ale ta ciekawość i radość cieszy mnie bardzo, widok radosnej Gajeczki dodaje siły do dźwigania codzienności. Pomimo stałego leczenia kaszel się utrzymuje, ale nie ma tej paskudnej wydzieliny. "Kaszleć będzie, przy tych zmianach to i tak jest dobrze" - słowa wetki. Szanuję moją wetkę najbardziej za to, że dobro zwierzaka jest dla niej wartością nadrzędną - unika niepotrzebnej diagnostyki, która pociąga za sobą nie tylko zbędne koszty, ale przede wszystkim stres dla zwierzaka (ostatnio tak odwiodła mnie od kolejnych badań krwi Kici, bo koty wrażliwe na stres są bardzo). Tak też w przypadku Gajuni - nie ma pogorszenia, zmiany zapewne powoli postępują, ale nie ma potrzeby stresować jej i prześwietlać tak często). Powinna nabierać sił psychicznych a "targanie" jej do gabinetu temu nie sprzyja. Poprawa u Biedunia niestety stanęła, wetka odstawiła Nivalin ze względu na obciążenie dla wątroby... nie ma pogorszenia, ale i nie ma poprawy....i to jest najgorsze...
  16. I ja ciągle oglądam, napatrzeć się i nacieszyć nie mogę i oczy jakieś mokre cały czas... a tu szara rzeczywistość i finanse ogarnąć trzeba... wpłaty: 10,- mdk-8 (29.07.) 100,- Anita G. (4.08.) Wydatki: 65,- NEXGARD (faktura - przel. 4.08.)
  17. Przedstawiam Wam Zuzię - malutką 12-latkę, której pan trafił w ubiegłym tygodniu do szpitala, a ja (w obecności strażaków, spisana przez policjantkę) zabrałam pana "własność". Dwa tygodnie wcześniej Ekostraż odebrała panu trochę większą sunię, obie zaniedbane, ale tej nie wzięli, tamta miała starą, nie leczoną ranę, jest filmik z interwencji na Fb Ekostrazy i widać też tą małą biegającą po mieszkaniu.
  18. Można oglądać ( i płakać) bez końca.... ...i dowód na tok, że WARTO takim biedakom odmienić los, choćby to miał być ich nawet krótki, ostatni etap życia
  19. Pierwszy wydatek z konta naszego szlachcica dwojga imion: 285,- zł pobyt 12-30 czerwca 2026r. - przelew 21.07.2026r. FAKTURA - Heboriś 06.26.pdf
  20. Nerrrrrrrwusek malutki z Mikusia A Biedunio wciąż walczy o siebie, dziarsko wstaje na łapinki. Apetyt mu dopisuje, ostatnie wyniki były dobre...i niech tak jak najdłużej zostanie. Choć wiem, że za Nivalin "płaci się" wątrobą. Przeszłam przez to wiele lat temu z Charlisiem, którego kikou przywiozła mi z wrocławskiego schroniska. To właśnie od kikou i Charliego rozpoczęła się moja "znajomość" z Dogomanią. Mam naprawdę dobre wieści o Gajusi. To już naprawdę coraz bardziej radosna sunia, na mój widok tańczy i wywija hołubce, buźka jej się cieszy...a moje oczy się pocą.... Wychodzimy poza jej teren, wtedy widać, że wraca niepokój, ciągle się za mną ogląda - chyba przy mnie czuje się bezpieczna. Chciała się zaprzyjaźnić z Inką, a ta uciekła głuptasek, ona też lękliwa bardzo. Gajeczka jest ciekawa świata, ale...po podkulonym ogonku kapie.....sika pod siebie ze strachu...ale idzie naprzód! Nie stresuję jej dodatkowo robieniem zdjęć, bo "coś" trzymane w ręku budzi w niej lęk. Ostatnio, kiedy na chwilkę przerwałam drapanie za uszkiem - trąciła mnie lekko noskiem w rękę, patrząc wymownie prosto na mnie, tak rześko: ej, ty, no miziaj jeszcze!
×
×
  • Create New...