Jump to content
Dogomania

mari23

Members
  • Posts

    20368
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    59

Everything posted by mari23

  1. ja też byłam w szoku :( myślałam, że wcześnie rano może śpi jeszcze, więc napisałam sms, że adopcja Luny aktualna, że chciałabym się spotkać, choć już za nią poręczyłam i że bardzo się cieszę z jej decyzji.... a tu za chwilkę ona dzwoni i mówi, że od trzech dni ma pieska od doktora Różyckiego, żebym w jej imieniu przeprosiła Was.... ech, okropna sytuacja :( tym bardziej, że osoba w wieku 70+ wzięła 1,5 rocznego pieska, śliczny, długowłosy, bardzo szybko znalazłby domek u młodych ludzi z dziećmi....widziałam ją dzisiaj z tym pieskiem na spacerze.....aż mnie ścisnęło - przed laty z wrocławskiego schronu kikou przywiozła mi staruszka Charliego[*].... identyczny! bardzo mi przykro, że tak się stało, żal mi Luneczki bardzo, bo miałaby naprawdę królewskie życie
  2. chyba nawet wizyta zbędna :) to naprawdę dobry dom i zwierzolubna osoba dobrze mi znana od lat ( adoptowała kota ode mnie.) Parę lat temu znalazła sunię w polu, udało się nam po 3 dniach prób zabrać ją stamtąd, ona nawet chciała ją adoptować, ale niestety jej sunia okazała się bardzo niegościnna i wrogo nastawiona do "konkurencji". Jak tylko zobaczyłam zdjęcia Luny - wiedziałam, dlaczego taki wybór - niedawno odeszła jej ukochana czarna labradorka.
  3. miałam możliwość poznania Lisia, gdy był u Kasi - wówczas jeszcze dziarski i energiczny..... dzisiaj ze smutkiem czytam, że odszedł Lisiniek :( :( Kasiu - przytulam Cię mocno, wiem, jakie trudne są te pożegnania <3 Lisiu [*] biegaj za TM młody i zdrowy, razem ze wszystkimi naszymi ukochanymi, które ciebie tam powitały...
  4. prawdziwa ślicznotka :) miałam kiedyś pieska podobnego,dzieciak młodziutki, taki prawie corgi - w DS okazało się, że jest głuchy całkowicie, a u mnie przybiegał na zawołanie - bo wszystkie biegły :) nie oddali go jednak, bardzo go kochają. Mam nadzieję, że wizyta będzie początkiem szczęśliwego życia Neluni
  5. Karmę ( świeżą ;)) Pandusia zje, ale gazet przecież nie czyta :) :) :)
  6. odnalazłam wreszcie wątek :) i proszę o kciuki także za mnie - dość daleko muszę jechać, ale bardziej się boję mojego niewielkiego doświadczenia w wizytach PA
  7. a ja odwiedzam na dobranoc :) uśmiech mi powraca, kiedy ten cudowny wątek odwiedzam - pozdrawiam Was całym sercem!!!
  8. niechaj się nie obrazi żaden dogo-wujek, ale z moich licznych przecież obserwacji mogę wyciągnąć wniosek, że 99,99% bezdomniaków woli kobiece towarzystwo :)
  9. potwierdzone, dziękuję za pomoc!!!! Niestety coraz mniej osób pomaga Argusiowi :( a u mnie sił ubywa. za to problemy rosną w szybkim tempie :( tak było u Węgielka - wielki guz po zabiegu usunięcia guza i po "rozpakowaniu" się kocim - z braku jednej łapki nie można właściwie umocować opatrunku, a kot, choć staruszek - potrafi z tylu różnych opatrunków się rozebrać, że ciągle muszę go pilnować i "przewijać" niestety duży Misiek ma coraz większe problemy ze wstawaniem i chodzeniem :( Łatusiowy nos coraz gorzej, za to problemy jelitowe mijają, jeszcze 2 dni leczenia giardii i może chociaż z tym będzie dobrze
  10. Potwierdzone :) Dziękuję w imieniu Argusia, któremu pomoc jest bardzo potrzebna. Opuściło go już tyle osób.... a teraz jeszcze opuszcza go zdrowie :( Kwota 360 złotych powinna już trafić na Twoje konto, postaram się zrobić rozliczenie i drugi przelew. Chyba trzeba zrobić i znaleźć przyczynę. Ostatnio choruje nam Arguś coraz bardziej :(
  11. to zupełnie tak samo, jak mój stary Kajtuś ( z wyglądu - Pandusia w wersji black ;)) najlepsze jest to, że kiedy spanielka Betty "groźnie" mamrocze przy misce, psy nie podejdą jeść, ale przygłuchy Kajtuś spokojnie zajada tuż przy głowie pomrukującej Betty :) dodając do tego brak lęku przed burzą - głuchota ma swoje dobre strony :)
  12. w marcu, jak w garncu - u nas też pogodowy kołowrotek. Ale jedno się nie zmienia - nasz kochany blondasek i jego radosny wątek :) serdecznie pozdrawiam z samego środeczka zmartwień, na pociechę zawsze odwiedzam Was i Pelisia - pomaga! <3
  13. na nową drogę dla psiaka nie ma co żałować, ja też zawsze coś daję, ale.... taki gest ;) ;) na pewno dobrze wróży PIkusiowi :)
  14. w ciągu ostatnich kilku dni mojemu staruszkowi Węgielkowi urósł wielki guz :( mięsak poinjekcyjny :( :( rokowania bardzo złe, to jest szyja :(
  15. Na początek dobre wieści - teriereczka w domku i zarówno sunia, jak i ludzie szczęśliwi :) Druga dobra wiadomość - dużo rąk do przytulania i domek ma Isia - niedaleko, około 15 km ode mnie, sama ją zawiozłam, a pod pretekstem przyjaźni mojej Kasi z dwiema dziewczynkami będą wizyty poadopcyjne :) Kolejne wiadomości może nie są takie złe, bo efekty leczenia będą - u Łatka jest pozytywny test na giardię :( i włosogłówka :( z tą drugą już powalczyliśmy, od jutra bierzemy się za lamblie. Dni upływają mi na śledzeniu, gdzie czyja koopa i dostarczaniu ich wetce - tropimy, kto Łatusiowi "sprzedał" paskudztwa. Mamę mam w szpitalu, trochę mi się na głowę zwaliło, ale cóż.... dam radę, muszę!
  16. na to liczyłam, choć terierkowy charakterek do łatwych nie należy. Mam nadzieje, że uda się wrzucić zdjęcia Łatkowego nosa - jestem przerażona i załamana, odżyły wspomnienia o toczniu u Tiaruni[*] tydzień temu tak było, a dzisiaj - tragicznie się pogorszyło :)
  17. na wątku Skarpety wklej paragony za zakupy - pomoc będzie "rozliczona" :)
  18. Kiedy mi smutno i źle - zaglądam na cudny wątek cudnego piesia - i od razu słoneczko w sercu świeci <3 Peliś na tle wiosennego skalniaka - bajka, miód na serce!!!!! P.s. Kup sobie piesiu obrożę na wstrętne robale!!! :)
  19. Jak było do przewidzenia - sunia nie pojechała do schroniska, bezsenna, przepłakana noc zaowocowała kolejnym psim istnieniem pod moja opieką. Po sterylizacji zawiozłam ją do tych samych, od których uciekała, choć jej "postawa" w przychodni dobrze nie wróżyła: zastrzyk, który "kładzie" psa po 5-10 minutach nie zadziałał u niej po 40 minutach, wet w końcu bez dalszego czekania podał narkozę wg wagi, choć żartowałam, że podwójna potrzebna.... no i w połowie zabiegu musieli dodać narkozy, bo chciała im wstawać. Oczywiście przywieziona do nich nie kładła się, jak zazwyczaj bywa u suk po takim zabiegu, jednak została. Na razie ( i oby tak zostało) są dobre wieści - jest grzeczna, nie ucieka. Mam nadzieję, że przyzwyczai się do nich i będzie to adopcja z happy endem. Miałam wczoraj wizytę państwa z ogłoszenia Isi - niestety sunia obok cudownego przytulactwa ( wskoczyła panu na ręce :)) zaprezentowała też swoje turystyczno-wędrownicze zapędy, państwo mają ogromną, ogrodzoną posesję ( chcieli sunię do swojego przygarniętego kiedyś dużego psa) słusznie uznali, że siatkę 1,2m wysokości pokona, kiedy ich przy niej zabraknie - nie chcieli ryzykować. Ale bardzo, bardzo spodobała im się Morelka. Jej uroda, oraz fakt, że podobnie, jak państwa wnuczka ma małoocze prawego oka, na które nie widzi spowodował, że nie przeszkadzał im dziwny chód i nerwowość suni. Ponad 1,5 godziny poświęcili na zdobycie zaufania Morelki, nawet na spacer z nimi sama poszła, jednak smycz napięta i nie pozwalała na dotyk. Wzięliby, gdyby nie obawa, że jeśli im w jakiś sposób ucieknie - nie podejdzie do nich, nie złapią jej po prostu. Szczerze żal im było, sami stwierdzili, że ona raczej dożywotnio u mnie zostanie, bo nie zaufa nikomu.
  20. wciąż żal, smutno :( czy on na mnie będzie czekał? On już ze swoją Panią szczęśliwy, bez bólu.... a ja wciąż płaczę Czy ja je wszystkie kiedyś odnajdę.....
  21. Dziękuję!!! Bardzo, bardzo dziękuję!!! Dziękuję!!! Bardzo, bardzo dziękuję!!! Podam od razu konto Murki - Argo jest u niej w hoteliku, ona kupuje leki i wszystko, czego Argo potrzebuje
  22. skarbnikiem jest asikowska myślę, że konto Murki będzie najlepsze, już podałam Murko, potwierdź otrzymanie pieniążków na tym watku: https://www.dogomania.com/forum/topic/73552-skarpeta-imtalcott-pomaga-psom-staruszkom/?page=166
×
×
  • Create New...