-
Posts
20447 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
60
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by mari23
-
Dostałam Vetoryl dla Bezika, a jemu na szczęście "tylko" Euthyrox potrzebny. Dlatego oddam psiakowi w potrzebie, także Nutribound - zestaw niezbędnych składników wspomagających wczesną i stopniową rekonwalescencje psów. Edytuję, bo przypomniałam sobie, że całkiem blisko mam do psa z Cushingiem, to Perełka u Ulv we Wrocławiu.
-
czasem cuda się zdarzają, miałam kiedyś adopcję niewidomego pieska po 4,5 roku pobytu u mnie, kiedy już uznałam, że zostanie dozywotnio, jak większość. Zamojski Czaruś - teraz Max kochający domek znalazł wyjątkowo szybko, a Milusiek pozdrawia Was ze spacerku i dziękuje za swoje nowe życie "na wolności" <3
-
Na razie nie kudłacz :) ale i nie łysy, ma krótką sierść :) Nowe życie i.... nowe imię! Max -chyba stosownie do gabarytów, a jeszcze bardziej do miłości, jaką go obdarzyli :) Wet zalecił na te rany jakiś preparat do pryskania i przemywania, powiedział, że nie są głębokie, zagoją się szybko. Łapka będzie prześwietlona, tylko muszą się umówić i pojechać dalej, do Brzegu Dolnego ( czyli znów nad Odrę ;)). Max był dzielny i grzeczny u weta, dla dodania otuchy towarzyszyła mu jego psia siostra. Haszczaka - innego pacjenta tylko obwąchał i zignorował :) Próbowałam dzisiaj na spacerze zrobić zdjęcia Milusiowi, ech, wiercipięta kochany :) musiałam go przypiąć do słupka w parku, a i tak z około 30 ledwie kilka zdjęć w miarę dobrych wyszło. Alaskan wstawi, bo robi to dużo lepiej ode mnie :) Miluś z całej siły wtula się w człowieka, czując bliskość jest spokojny, idzie ostrożnie stawiając łapki, wspaniale chodzi na smyczy. Być może przypadek - ale zadziwił mnie niezwykłą umiejętnością - przełożyłam smycz przez tabliczkę przypinając Milusia do słupka, kręcił się w kółko, aż znalazł się tuż przy słupku - "zakręcił" się smyczą wokół słupka... po sekundzie zaczął biegać w przeciwnym kierunku, odwinął smycz i już potem zmieniał kierunek tak, by smyczy nie okręcić :) mądrala :) i przytulak cudny, kochany. Chciałabym zrobić mu badania, staruszek z niego, więc warto sprawdzić, jak tam jego organy wewnętrzne się miewają.
-
Tymczasy wcale nie tymczasowe czyli gromadka psiaków szuka domków
mari23 replied to mari23's topic in Psy do adopcji
mamusia ma straszne problemy z sutkami, stan zapalny okropny, dostaje leki i ma ściąganą ropę, ale w kilku miejscach ma guzki na listwie, trudno powiedzieć, czy teraz się zrobiły, czy były wcześniej i teraz powodują zastoje, stan zapalny jest :( Kropka jest tak cudowną, kochającą i troskliwą mamusią, że pomimo bólu chce karmić dzieci. One już same potrafią jeść, ale i u mamy się posilają :) A jak ona dzielnie znosi to ściąganie ropy - wspaniała sunia. Jeden z pracowników oczyszczalni przyszedł zobaczyć szczeniaki i powiedział do niej: "no, wreszcie nasz dzieci". Być może miała je wcześniej i zostały... ( nie napiszę, co podejrzewam), może miała pokarm i nie miała dzieci, stąd guzy i obecne problemy..... tam pracują sami mężczyźni, niewielu z nich powierzyłabym psa :( -
Tymczasy wcale nie tymczasowe czyli gromadka psiaków szuka domków
mari23 replied to mari23's topic in Psy do adopcji
trzy adopcje w dwa dni..... to nie na moja psychikę - popłakałam sobie mocno, ale ja mam źle osadzone oczy, w jakimś bardzo podmokłym miejscu, bo powodu nie było, chyba, że z radości..... dzieciak z ulicy szybciutko znalazł domek - dołączył do Tiny - w tej chwili starszej już suni ode mnie adoptowanej jakieś 8-10 lat temu, Tofik już na swojej kanapie :) Czaruś, który znalazł domek, zanim zdążyłam o nim tu napisać, cud po prostu - dziewczyna przywiozła fotografkę do psów i ...zakochała się w Czarusiu Isia - niedawno oddana, trafiła do wsi niedaleko mojej mamy, będę ją widywać ( ukradkiem!) co tydzień :) spokojni ludzie, jedyna moja obawa, że może za spokojni dla Isi... dom, ogród, podwórko, śpi w domu maluszki rosną, ale z mamusią problemy zdrowotne niestety :( -
też u Ani :) :) ta od Czarusia jest chyba jedyną osobą, jakiej w tak krótkim czasie, przed diagnostyką i "oporządzeniem" futra oddałabym Czarusia.Nie była to łatwa decyzja - nie dlatego, że miałam wątpliwości co do domku, o lepszy trudno. Bardziej chodziło o czas, o psychikę i lęki Czarusia. Bo o to, że zadba o niego pod każdym względem jestem spokojna na 200%. Żeby nie stresować Czarusia kolejną podróżą - do domu przyjechała profesjonalna psia fryzjerka :)
-
Tradycyjnie wsiadać nie chciał, boi się, ale przy mojej pomocy ( i instruktażu ;;) wsiadł.... i wcale nie wyrywał się z powrotem do mnie.... ech, tęsknię.... ale jestem szczęśliwa, bo będzie miał wszystko, czego mu potrzeba, a nawet więcej! A jego futro - lśniło z wierzchu po wyczesaniu, ale 3 dni po kilka godzin wyczesywania kołtunów i wycinania "filcu" to tylko niewielka poprawa stanu jego sierści, a zwłaszcza skóry pod nią, z ropnymi odparzeniami i gniazdami pchlich odchodów. W tej chwili Czaruś jest w drodze do weta :)
-
wczoraj koleżanka przywiozła swoją znajoma fotografkę - robiła zdjęcia, z braku czasu tylko tym adopcyjnym, do ogłoszeń. Czaruś też pozował, link do zdjęć wysłałam Alaskan, bo ja nie potrafię dodawać zdjęć na dogo :( przez dogo nie wchodzą, a przez "zapodaj" dodaję, ale po pewnym czasie znikają :( Czaruś poznał, co to miłość i stał się zazdrosny. Nie atakuje "konkurencji", której u mnie nie brak, nie musi ;) jedno jego "burknięcie niedźwiedzia" jest baaardzo skuteczne, nikt nie podejdzie do mnie w momencie, gdy przytulam Czarusia. Myślę, że w schronisku czuł się jednym z wielu, nikt mu nie okazywał wiele czułości, teraz to się zmieniło i chyba chciałby mieć "to" tylko dla siebie :) Nie jest w żadnym razie agresywny, ani trochę, ale chyba powinien być ukochanym jedynakiem :) W przyszłym tygodniu planuję badania krwi i RTG, skoro na RTG muszę jechać do Środy Śląskiej, to i badania chyba tam zrobię, żeby dwukrotnie go nie stresować wsiadaniem do samochodu. Dzisiaj wczesnym rankiem podczas spaceru obmacałam dokładnie chorą łapkę Czarusia.... jeszcze płaczę :( to jest dramat, jak bardzo jest ona zniekształcona, musiała być pogruchotana i "sama się zrosła", jak to mówią. RTG pokaże, co tam się dzieje. Chcę mu zamówić dobrą karmę na stawy, nie wiem, którą "markę" wybrać, może ktoś doradzi?
-
Tymczasy wcale nie tymczasowe czyli gromadka psiaków szuka domków
mari23 replied to mari23's topic in Psy do adopcji
pamiętacie Isię? W sobotę, po 3 miesiącach wróciła z adopcji :( nie zrobiła nic złego, a "rewelacje" opowiadane przez panią, jak to nagle u 14-letniej dziewczynki pojawiła się alergia, pojechali na pogotowie, a tam zrobili testy i wyszło uczulenie na psa...... nic nie powiedziałam, wzięłam Isię, która po 5 sekundach "zawieszenia" odtańczyła szaleńczą lambadę z radości. Niestety mimo posiadanej jakiejś czarnej obroży przeciwpchelnej miała jakąś jedną chyba pchełkę, która przeskakując na spanielkę wywołała drapanie do krwi i dzisiaj byłyśmy z Betusią u wetki :( a państwo pewnie na wakacje się wybierają, bez Isi rzecz jasna... dziewczynki nie przyjechały z Isią, jestem przekonana, że to była decyzja matki, pan też był jakiś zgaszony -
Czaruś nie tylko sie nie gniewa, ale jest z tego zadowolony, że gości na "swoim" wątku Kazanka..... bo Czaruś ma w sobie coś z Kazanka, coś nieuchwytnego.... a jednak "coś"...trudno to określić dokładne, ale w tym majestacie, spojrzeniu, dostojeństwie jest coś "magicznego", co ich obu łączy... i co zapewne sprawiło, że w schronie akurat jego wypatrzyłaś
-
Czaruś pozdrawia z zielonej trawki, którą uwielbia :) Dziewczyny kochane - ukłony ogromne dla Was za to, co robicie dla tych biedaków, wyciągacie je kolejno, pomagacie najbardziej "pilnym przypadkom" - łzy mi teraz kapią... jesteście Aniołami!!! tyle wysiłku, tyle trudu, tyle dobra... Kiedy patrzę na ślepego Milusia - myślę o kolejnych dwóch tym w boksie... kiedy patrzę na kulejacego Czarusia, na jego lęki, "demony"... mam przed oczami boks pełen psów...myślę, co przeszedł w życiu.... dzięki Wam ich życie się odmieniło... i życie wielu innych psów ... jesteście cudowne!!!
-
Tymczasy wcale nie tymczasowe czyli gromadka psiaków szuka domków
mari23 replied to mari23's topic in Psy do adopcji
Patmol, kochana..... Tobie oddam bez wizyty PA !!! :) ;) -
RTG i badania oczywiście zrobię, nasza wetka nie ma rtg, musimy pojechać 12 km, żeby prześwietlić, muszę uzgodnić wolny termin. To lewa łapka jest chora, ta cieńsza, sztywna w nadgarstku, nie jest spuchnięta, a prawa puchata po wyczesaniu wygląda może na spuchnięta. Patrząc, jak odciąża tą chorą myślę, że zdrowa jest przeciążona.... może obie prześwietlić? Jeden ze średzkich wetów jest ortopedą, więc profesjonalnie zajmie się łapką Czarusia, tylko martwi mnie jedno - Czaruś boi się mężczyzn :( oswajamy lęki Czarusia :) zaiskrzyło ;)
-
Czy wiecie, gdzie jest teraz Miluś? Na spacerku z wolontariuszami, Rudkiem i bezimiennym jeszcze kolegą. Miluś cudownie chodzi na smyczy. A jaki był szczęśliwy :) Jak wrócą, a będą mieli jeszcze siłę w ten upał, może wyczeszemy Czarusia trochę. Jakoś bałam się im go dać po tej jego panicznej ucieczce z chodnika ( uszliśmy z 50 m w stronę wetki, jak czaruś nagle szarpnął w tył i wyrywając mi z ręki smycz ( i prawie rękę z barku) zawrócił.... prosto na moje podwórko! Kochany i mądry pies - wiedział, dokąd uciekać :) wydaje mi się, że przestraszył się idącego z przeciwka mężczyzny. I za nic w świecie nie chciał po raz drugi przekroczyć linii bramy, zapierał się dokładnie na granicy chodnika. Pojechaliśmy samochodem, łatwo nie było, on ma swoje lęki, ale od wetki wyszedłszy w miarę dobrze wsiadł do samochodu. Po tych dobrych wieściach - bardzo smutna wiadomość od Joasi :( :(dzisiaj odszedł Jej ukochany Kazanek :( wesprzyjmy Alaskan ciepłymi myślami, dobrym słowem....
-
KLUSIA i PANDUSIA obie biegają za TM :(:(
mari23 replied to kinga_kinga7's topic in Już w nowym domu
koniecznie taka w pandy :) :) będzie jej "do twarzy" :) -
~ jest domek dla Gajany... ONkowata suczka u nas w bdt
mari23 replied to malagos's topic in Już w nowym domu
przejdzie jej ;) trochę czasu potrzeba tylko i będą się razem bawić :) -
dotarłam, przepraszam, że nie relacjonowałam na bieżąco, Alaskan mnie wyręczyła, ja najpierw czasu, a wieczorem sił już nie miałam. Miluś powinien się nazywać Tuptuś-Szczekuś :) słodziak i przytulak, bardzo ładnie chodzi na smyczy, ostrożnie stawia łapki, ale trzeba uważać, bo idąc po chodniku wlazł na kosz, oczywiście chodzi ostrożnie, więc się nie uderzył, ale już teraz pilnuję go. Jest bardziej dziarski i ruchliwy, niż Czaruś. Czarunio całe dnie wyleguje się na trawce, dzisiaj wykopał sobie dołek pod drzewkiem pigwy. Chodzi krótko, trzeba go zachęcać, kuleje na ta łapkę. Upał straszny, więc nie czesaliśmy się dzisiaj, brak sił i u mnie, i u Czarusia :) Ze spaceru sam kieruje się do furtki - mądre psicho <3 Przylepa kochana z niego, nie da się go nie pokochać od pierwszego wejrzenia <3 Mój mąż, który od dawna marudził, że psów za dużo mamy nagle wymyślił, że może Czaruś by u nas został.... serce i mnie mówi to samo, ale jeśli trafi się Czarusiowi dom, gdzie będzie ukochanym jedynakiem, czy nawet drugim psem - nie będę egoistycznie odbierać mu tej szansy. Wetka mówi, żeby spokojnie poczekać na efekty podawania zastrzyków kwasu hialuronowego, dać mu też czas na aklimatyzację.
-
Tymczasy wcale nie tymczasowe czyli gromadka psiaków szuka domków
mari23 replied to mari23's topic in Psy do adopcji
oj, tyle się dzieje, że nie mam siły usiąść wieczorem przy komputerze :( kolejna bieda z ulicy nam przybyła, dzieciak jeszcze, jakieś 7 miesięcy może mieć, pewnie prezentem gwiazdkowym był :( jest świadek wyrzucenia go w lesie i nr rejestracyjny busa - mam nadzieję, że policja doprowadzi do ukarania państwa (dwoje ich było) Kajtuś i Rudek prezentowali się na gminnej imprezie dla dzieci, Ruduś zrobił furorę, ale jedyny chętny go adoptować pan nie uzyskał zgody żony :( Szczeniaczki mają się dobrze, już widzą, w środę będą miały 3 tygodnie, jutro mam odebrać suplementy dla ich mamusi, wykarmić taką gromadkę nie jest łatwo trzy siostrzyczki łaciate kolejne trzy siostrzyczki - czarne jedyny chłopak wśród rodzeństwa Mam już obiecaną pomoc w adopcjach, pomoże Ekostraż, łącznie z dopilnowaniem późniejszej sterylizacji. Jak sprawdziłam płeć - załamałam się, nie do końca dobrze się czuję z tym, że nie uśpiłam ślepego miotu, choć powinnam, rozmyślam, co te pieski w życiu czeka.... jeśli któreś z nich spotka coś złego, będę czuła się winna....