-
Posts
2783 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by marako
-
Z Jogusią jutro jadę na USG, bo jakaś zaokrąglona się zrobiłą. Ma apetyt, a w zasadzie głównie leży, więc może jej się przytyło, ale wolę sprawdzić. [B]Pierwszy sukces: [/B] Po serii zbliżeń Jogi do mnie, ale zakończonych ucieczką, gdy wyciągałam rękę, dziś malutka [B]nie uciekła, ale powąchała i lekko polizała mnie po palcu[/B]. Wyciągnęłam rękę nie bezpośrednio, tylko zasłonięta Tajgą, którą głaskałam demonstracyjnie, a mały wpychał mi się na kolana. Pomyślałam, że jak Tajga jest jako tarcza, to Joga nie będzie aż tak wystraszona i rzeczywiście, udało się! Najpierw zrobiłą ruch, jakby chciała się wycofać, ale wyciągnęła pyszczek i to był naprawdę wzruszający moment. Bardzo się cieszę.
-
Zaniedbany Sznaucer pojechał do DS;-) Marako Dziękuje za Wszystko!!!
marako replied to Elza22's topic in Już w nowym domu
Ma taki słodki wygląd, oczyska wiielkie, zero agresji, wesoły, ze można dać się zwieść, że on potulny i miły, tymczasem rzeczywiście w łebku mu się przewróciło o 180 stopni, myśli, że jest nr 1 i wszystko mu wolno. -
Zaniedbany Sznaucer pojechał do DS;-) Marako Dziękuje za Wszystko!!!
marako replied to Elza22's topic in Już w nowym domu
Ją oblewa, bo uważa, że się spoufalił (jechali razem autem do weta, łącznie 1,5 godziny dojazdu samego). Honda dała mu po nosie za zaloty, Tajga warczy zawsze, jak on się zbliża. Joga warczy na niego najmocniej. Grace jest najłagodniejsza o ile nie ma miski przed sobą. Chyba za którymś razem nie będę go przywiązywać przed jedzeniem, niech się do Grace pcha i niech dostanie od niej, to może zacznie ją szanować. On chyba potrzebuje, zeby go ktoś ustawił, bo czuje się tu najważniejszy jako jedyny jajczasty (do czasu). Jak w niedzielę go trochę przycisnęłam, bo wskakiwał za mocno wciąż na mnie (a walczył okropnie, nie dał się położyć), to uspokoiło się znakowanie i w niedzielę już nie skakał. Chyba muszę zaczynać dzień od sprowadzenia go do parteru. -
Zaniedbany Sznaucer pojechał do DS;-) Marako Dziękuje za Wszystko!!!
marako replied to Elza22's topic in Już w nowym domu
[quote name='malawaszka']marako zdrowiej!!!!! Figa też miała kilka razy akcje, że nasikała na miejscu gdzie leżała - to chyba takie zwichrowanie psów klatkowych/kojcowych - ja musiałam ten materacyk na który sikała schować bo nie chciałam żeby zrobiła sobie nawyk jak już jej tam nią pachniało - a na dworze też bardzo często załatwia się w tych samych miejscach[/QUOTE] Ale on nie sika tam, gdzie leży. Regularnie obsikuje WSZYSTKIE legowiska. Właściwie już wczoraj też je schowałam, żeby się uratowały i biedaki teraz mają tylko gołe kafle. (+sofę) Dziś dwa razy obsikał Grace, bo ona ze względu na łapę nie chodzi z nami, tylko się kłądzie na rogu lasu i czeka. Gnojek sobie podbiegł, powąchał i siknął na nią. Wrzasnęłam, ale on nic na to, obszedł ją z drugiej strony i zrobił to samo. Obsikał miskę, z któej jadł minutę wcześniej, zanim zdążyłąm posprzątać miski. To jakiś psychol. Wkurza mnie, bo taki figo-fago, cwaniaczek, aż za śmiały, wskakuje na mnie ciągle, nic nie robi sobie z tego, że wyrażam dezaprobatę. Robi co chce, z kompostownika musiałam miotłą go wygonić, bo na słowną persfazję i gesty nie reagował. A jak go przegoniłam, to nie chciał podejść za nic do mnie. Schował się za daglezję i nie chciał wyjść. To ja muszę do niego podchodzić, wtedy jest OK, szaleje, ociera się jak kot, wskakuje łapami itp. Gra cwaniaka, dlatego wszystko znakuje i nic nie robi sobie z ograniczeń. Jestem na 99% przekonana, że to był jedyny powód zamknięcia go w kojcu. Żadna budowa, żadne przeganianie psa, po prostu ktoś sprawił sobie szczeniora, a on sikał, to go zamknął. A jak zamknął, to już przestał się interesować, wyprowadzać, dbać i tak zapuścił. Nawet jego wiek by na to wskazywał - jest młodziutki, ma najwyżej 1,5 roku. Będę go wkrótce kastrować (Honda lada dzień zacieczkuje). -
Świnki są bardzo inteligentne, więc rzeczywiście mogły się tak zachowywać, jak w tym Olsztynie czy Świnoujściu. Ale z drugiej strony nasłuchałam się o tym, jak dzik wystraszony przedziurawił psa, więc trochę obawiałam się o to, co zrobi Grace, czy go nie rozdrażni, bo była bardzo blisko. Nasze nie są oswojone, rzadko podchodzą, zwykle siedzą w swoich ostępach przy stawach, rzadko są widoczne, a tylko widać zrytą ziemię pod dębami.
-
Zaniedbany Sznaucer pojechał do DS;-) Marako Dziękuje za Wszystko!!!
marako replied to Elza22's topic in Już w nowym domu
Już pochwaliłam Otiego, jak tz wrócił z delegacji, ze po przyjściu z pracy (7,5 godzin były w domu same) były tylko 3 miejsca oznakowane i kupa na legowisku. A wieczorem tylko siku na legowisko i dwa znaczenia. A tu naraz, poruszony, że tz wrócił, Oti oblał mu walizkę, legowisko w 2 miejscach i ścianę w przedpokoju w 2 miejscach - czyli 5 miejsc w ciągu 10 minut. Już ręce mi opadają. Na dodatek mam zapalenie pęcherza lub jakichś okolic, bo boli mnie nerka, skręca mnie dół brzucha przed sikaniem, a po sikaniu przez godzinę nie mogę dojść do siebie i tak w kółko. To ta pop... zima, co się tak ciągnie i wylewanie dziesiątek wiader wody z uryną i octem na podjazd - nie chce mi się zakładać nie tylko kurtki, ale i butów i śmigam na bosaka. Tzn. śmigałam, bo dziś łażę opatulona w koc i się ogrzewam przez cały wieczór. Przez całą zimę nic mi nie było, a też tak robiłam, a tu ta cholerna końcówka mnie załatwiła. -
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
marako replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
Dzięki za link.- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
Bella cudna jest (przypomina mi moją Grace, też ogon cięty, a uszy nie, i lekko linia górna wysklepiona w odc. lędźwiowym, kątowanie tyłu nienajlepsze, po prostu ten typ i lubi aporty). Nauczy się przynosić aporty, na pewno. Co do Shiluni, to też mozna nauczyć, Honda była bardzo oporna, a teraz uwielbia. (ale musiałam zacząć od przeciągania, które lubi).
-
Mendy Dwie Złe nie dadzą nudzić się... Tazzman i Idefix męczą mnie :)
marako replied to Saththa's topic in Foto Blogi
Trzymam kciuki za wyniki Tazza. Poczytałam, pooglądałam, nadrobiłam zaległości - superowe te Twoje psiury. Tazz rzeczywiście ma anielską cierpliwość do Fixa. Ale mały jest taki słodki, że trudno byłoby go nie kochać. Czy u Was pada? U nas nieustannie, grube płaty. Przybywa śniegu bardzo szybko, niedawno odśnieżałam, a tu znowu zasypało. -
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
marako replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
A ja wciąż zaglądam i czekam na wieści o Dużej, a tu cisza ( w tym temacie).- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
Zaniedbany Sznaucer pojechał do DS;-) Marako Dziękuje za Wszystko!!!
marako replied to Elza22's topic in Już w nowym domu
Obszczymurek spał z nami (specjalnie sypiam ostatnio na dole, na materacu obłożona legowiskami, żeby zachęcić Jogę do kontaktu). Nawet Jogę zastałam rano na legowisku 2 m ode mnie, oczywiście najbliżej drzwi, odgrodzona ode mnie Hondą, bo do niej Jogusia żywi najcieplejsze uczucia. O 4:00 mój tz krzątał się po domu, więc zapewne wtedy Oti obsikał kilka miejsc (nogę od krzesła, od stołu, róg sofy, róg pianina, no i zastałam kupę na jego kocyku). Ale od tej pory tylko 2 miejsca zaznaczone do teraz, czyli wychodzi średnia raz na godzinę, do przeżycia. No i jedna kupa, mimo, że drzwi tarasu były otwarte na oścież, bo wtedy odśnieżałam. Wolał przyjść do domu, bo sr.. na śniegu mu nie pasowało, lepiej na podłogę. -
Mucha miniaturowa sznaucerka MA DOM- zostaje w DT
marako replied to dorobella's topic in Już w nowym domu
Ja wolę taśmę od linki (łatwiej nadepnąć i lepiej ją widać). Kupiłam taką z bardziej śliskich w Decathlonie, mniej się zaczepia o krzaczory. Ale i tak nawet na taśmie puszczam dopiero jak pies w miarę się trzyma człowieka, tylko np. boi się podejść (Joga klasyczny przykład, nie ma zamiaru uciekać, ale nie daje się blisko podejść). Bo uciekinier taki na daleki dystans, to i z linką pryśnie po horyzont (poprzednie tymczaski moje - Bajka, Heidi, Shila tak miały). -
Joga uwielbia taki świeży śnieg, jaki sypnął (i nadal sypie). Podskakuje jak piłeczka i jest wciąż przy mnie radosna, żwawa, aż miło patrzeć na nią. (ale nadal nie daje się pogłaskać, jak jest "na chodzie"). Dziś o 6:00 jak tylko wyszliśmy za drzwi, duże psy się ożywiły i zaczęły szczekać, a małe wtórować. Myślałam, że zobaczyły pług śnieżny na drodze, bo on lubi pojawić się tak wcześnie. Otworzyłam furtkę, bo pługu nie było, psy wybiegły i zamilkły i wtedy zobaczyłam 20-30 m od nas duże zwierzaki po "naszej" stronie lasu, kierujące się do tej części, która jest naprzeciw sąsiadów. Przemknęła mi myśl, że to psy Mirona, które mu się wymknęły z posesji, ale zdziwiło mnie, że nasze psy nie zamierzały do nich pobiec, no i dźwięki wydawane przez nie były jakieś dziwne. Tylko Grace ruszyła w ich stronę niezbyt spiesznie. Wtedy zdałam sobie sprawę, że to dziki, które wcale nie miały zamiaru uciekać. Nasze psy zbaraniały. Grace co prawda ruszyła je pogonić, ale jak zobaczyła że one idą wolnym krokiem i nie zamierzają uciekać, to położyła się na rogu drogi i obserwowała, nie chciała wracać, jak ją zawołałam. Reszta bandy stała jak wryta, więc zagoniłam je na posesję (wcale nie protestowały, pokornie, bez słowa wróciły za furtkę) i poszłam po Grace. Dziki (2?) sobie poszły, ale jeden został. Żeby odwołać Grace musiałam podejść w jej stronę, bałam się o nią, bo nie wiedziałam, czy on nie zawróci, albo czy ona nie zechce jednak bronić nas przed nim, ale nic, stał sobie. W sumie nigdy nie widziałam dzika tak blisko, z odległości co najwyżej 10-15 m. Grace była od niego jeszcze bliżej. Jak podeszłam na tę właśnie odległość, powoli zaczął się oddalać, a Grace wróciła do mnie. W zasadzie dopiero po powrocie dotarło do mnie, jak blisko one były i poczułam się nieswojo. Po kilkunastu minutach wyszliśmy znowu na zewnątrz posesji i pooglądałam ślady, psy powęszyły z wielkim zainteresowaniem te ślady, były poruszone. Nie wiem, czego szukały tu te dziki, może zwabił je zapach kompostu, czy śmieci. W tym samym miejscu kilka lat temu wieczorem przebiegły mi drogę też tak blisko, ale było ciemno i widziałam tylko zarys postaci, choć były blisko, wyraźnie słyszałam tylko chrumkanie. One mają siedlisko jakieś 500 m od naszego domu, tam widujemy je często, ale tutaj to jest przeżycie widzieć je pod domem.
-
Letnisko nad samym morzem dla rodziny z dowolną ilością zwierząt:)
marako replied to mrs.ka's topic in Podróże po Polsce
Poproszę na pw info o cenie dla 4-5 osób (3 + dziecko lub 4 + dziecko lub 4 bez dziecka) oraz 3 psy. Interesowałby mnie termin po 24 lipca, a przed 10 sierpnia, około tygodnia (nie wiem jak zgrają się urlopy). Czy tam gdzieś jest plaża, gdzie mogą brykać psy? Nawet na długie dojście do niej. -
Zaglądam tu zawsze, jak tylko jest nowy post i czytam po kilka razy. Nie zawsze sama piszę, bo przecież o Shiluni tylko już mogę czytać, zawsze z przyjemnością. Teraz mam dwa nowe wyzwania. Właściwie tak naprawdę tylko jedno duże wyzwanie, czyli strachliwą, maleńką Jogę, bezoczkę. Ją trzeba przekonać, że człowieka nie trzeba się bać, a to trudne i długofalowe zadanie. Sterylizacja, wyczyszczenie i zaszycie oczka przy tym, jak bardzo trzeba jej pomóc psychicznie, to naprawdę drobiazg. Drugi tymczasowicz, Oti, choć trafił tu (w sobotę) bardzo zaniedbany zewnętrznie, śmierdzący brudny, to pobyt w zamknięciu i brudzie nie oduczył go ufności do ludzi - jest otwarty i radosny i jak tylko przestanie w domu znaczyć, po kastracji będzie gotowy do adopcji. Niestety muszę pracować, więc po ogarnięciu 5 psów pozostaje mało czasu na cokolwiek, więc piszę na forum niewiele. Ale zawsze czytam o "moich" ulubieńcach, do których bez wątpienia należy kochana Shila. Wyobrażam sobie ją przy pracy, w zabawie z psami i daje mi to ogromną satysfakcję, że to, co robimy ma sens, nawet jeśli trzeba zaniedbać trochę "życie", tj. nie mieć naliczonego kapitału początkowego, nie pójść do lekarza ze sobą, zrezygnować z wizyt u fryzjera, czy spotkań ze znajomymi. Przecież gdyby nie pewien odruch serca pewnej grudniowej nocy w dodatku podczas pobytu męża w delegacji, Shila mogłaby nadal tkwić w schronisku, przez kolejne lata. (tymczasy przywożę pod jego nieobecność, bo inaczej nie byłoby szans na daleki wyjazd po psa). Ale dzięki zbiegowi tych wszystkich sprzyjających okoliczności, właśnie ona wygrała swój los na loterii. W tej sytuacji możliwość śledzenie jej losów, dzięki Twoim relacjom, dopełnia jakiejś całości, pozwala ujrzeć w innym świetle różne pozornie dalekie od siebie wydarzenia, nadaje im spójność ład i sens. (trochę jestem zmęczona i słowa mi się plączą)
-
Ogromny,GUZ już po operacji ! Zbieramy na karmę i sterylizację!
marako replied to auraa's topic in Już w nowym domu
Zaglądam i też dołożę się do karmy, czy to w formie deklaracji, czy w formie zrzutek od czasu do czasu. Też nie mogę wiele, ale jak nas będzie więcej, to damy radę. Najważniejsze, żeby mieć kontakt z Azą i jej opiekunem i od czasu do czasu czegoś się dowiedzieć, jak idzie, czy dopilnowana, dokarmiona, czy już można sterylizować, jakąś fotę czasem zrobić itp. A do tego jest potrzebna osoba mieszkająca gdzieś tam blisko, która się tego podejmie. -
Mucha miniaturowa sznaucerka MA DOM- zostaje w DT
marako replied to dorobella's topic in Już w nowym domu
Ja prowadzam na 5-metrowej lince, a jak pies już dojrzeje, to z tą linką puszczam. 5 metrów to już jest coś. -
Zaniedbany Sznaucer pojechał do DS;-) Marako Dziękuje za Wszystko!!!
marako replied to Elza22's topic in Już w nowym domu
Oti szczególnie lubi obsikiwać legowisko Jogi (i chyba dlatego 90% czasu ona spędza pod biurkiem, zamiast na legowisku). A dziś obsikał Grace, jak piła z bidetu. Najpierw długo ją obwąchiwał, a później podniósł nogę i zdążył obsikać, zanim dotarło, że go stopuję. Ale jest lepiej, bo sika jakby mniej. Za to była qpa na legowisku, jak wróciłam z pracy. Nosek garbaty, bo dostał po nosie od Hondy jak się za dużo przystawiał z amorami. Ale zagoi się, nic poważnego. Niestety nie wyciągnął wniosków i nadal nie ma respektu przed nią. No, może trochę nabrał, jak odszczeknęła się, jak podszedł do jej zabawki, gdy ją mamlała i fragment odgryzła, a on myślał, że to resztka niepotrzebna i może wziąć. A 5 minut wcześniej Honda nas zaskoczyła, bo wzięła z legowiska swoją zabawkę, podeszła do Otiego i położyła mu delikatnie pod nogi tę zabawkę. Rozanielony bawił się nią przez 5 minut, po czym spodobała mu się ta, którą miała Honda... dalszy ciąg znany. Byliśmy też u lekarza - uszy w śroku czyste. To wyłysienie nie wygląda ani na świerzbowca, ani na nużycę, a raczej na otarcie - jakby wciąż próbował gdzieś pchać mordę w jakąś dziurę/szparę. Na głowie tez ma lekko przetartą sierść. Mam obserwować, czy zarasta. Kupilam odpchlanie i odrobaczanie. -
A czemu mi się foty nie otwierają? Dotychczas nie miałam takich kłopotów. Czy coś zmieniłaś w ich lokalizacji?
-
Mucha miniaturowa sznaucerka MA DOM- zostaje w DT
marako replied to dorobella's topic in Już w nowym domu
Otiego odpinam po 1 dniu. Ale Mucha to na pewno chodziłaby nawet ze mną na lince bardzo długo (linka może być przecież nawet i bardzo długa). Doradzam etap pośredni: długa linka ciągnąca się za psem (bo zawsze można nadepnąć), później krótsza linka za psem, a dopiero jak nie będzie z linką uciekać, to po takim teście można odpinać. -
To odpada, bo my w piątek, 17 maja.
-
Zaglądam tu często i widzę, że szczęście Shiluni trwa. I chyba z radością zobaczę, że biega sobie już wolno, bez smyczy, w miejscach, w któych nie ma ryzyka wpadnięcia pod auto. Lepszej opieki, z zajęciami angażującymi psa psychicznie i intelektualnie (na jego miarę), nie mogłam wymarzyć dla Shilutka. No i psi koledzy - dobrze, że można ich spotkać na spacerach i właściciele pozwalają na zabawę (nie zawsze tak jest). Jakieś mam szczęście, że trafiają do mnie takie miłe i dobre psy, każdy z sercem na łapie. No i dodatkowe szczęście, że ludzie, którym powierzam te psiaki, też są pełni empatii i odpowiedzialni. Czekam na wiosnę i Wasz wyjazd do domku w górach. Ciekawe, jak tam się Shiluni spodoba?
-
Joga dziś zaczepiała mnie do zabawy na spacerku porannym, próbowała podskoczyć, tak jakby chciała mi na nogę wskoczyć. Nie wiem, czemu ona zawsze, jak jakkolwiek zareaguję - popatrzę, zatrzymam się, wyciągnę nawet lekko rękę, zawsze odskakuje, ucieka choćby na metr, dwa. Zaraz wraca, jak ja idę dalej, idzie tuż przy mojej nodze. Chyba nie pisałam jak się obśmialiśmy z Jogusi. Tajga i Grace leżały przy moim tz, on je głaskał, a one pojękiwały i mruczały rozanielone. Joga to obserwowała z daleka dość długo. Aż nie wytrzymała. Podeszła do Grace i obwąchała jej tył. Chciała sprawdzić, jak naprawdę czuje się pies głaskany przerz człowieka - tak to skomentowaliśmy jednogłośnie. Po czym podeszła do Tajgi i zrobiła to samo. Jak już stwierdziła, że one pachną "szczęściem" a nie strachem, wstąpił w nią jakiś dobry humor i zaczęła bawić się z Hondą, wyglądała na jakąś trochę wyluzowaną (na ile w ogóle ona potrafi się wyluzować). Niestety trwało to krótko, bo przypomniała sobie chyba o tym, że trzeba się jednak bać i sobie poszła pod biurko.
-
Oskar i Filip - kombinatorski duecik cudakow. Felix w DS
marako replied to Pink's topic in Już w nowym domu
Pięknie razem wyglądają w tych kloszach, prawie jak bliźniaki. Niedługo dadzą się za siebie pokroić, skoro w takim tempie poszło zakumplowanie. Każdemu wyjdzie na dobre, że nie są sami w różnych domach. I Wam też, bo jednak fajnie jest patrzeć na takie dwa niby różniste, ale zaprzyjaźnione stworki. -
Zaniedbany Sznaucer pojechał do DS;-) Marako Dziękuje za Wszystko!!!
marako replied to Elza22's topic in Już w nowym domu
Jedno jest pewne. Pies kocha ludzi, ma zachowania świadczące, że był bliskim przyjacielem człowieika - świetnie rozumie wszystkie sygnały - zapraszające do głaskania, zabawy, a także te, które wyrażają dezaprobatę. Sam potrafi aktywnie prosić o coś, pokazuje, że jest głodny, chodzi krok w krok za mną. Nieobce są mu sprzęty domowe (nie boi się dźwięków różnych urządzeń), tak naprawdę nie lubi być na dworze bez człowieka. Woli towarzystwo ludzi, niż psów. Jak dziś krzyknęłam, jak podniósł nogę, żeby obsikać, to stanął przy ścianie i zza węgła zaglądał oczyskami w moją stronę, czy nadal jestem zła i nie chciał podejść jak zawołałam go. Za to jak podeszłam po chwili go przytulić, to z radości aż nie wiedział co zrobić ze sobą, bo myślał, że już będę się gniewać na zawsze. Przejrzyście okazuje uczucia, ma serce na łapie. Jedyna wada - nadal znaczy. Rano przez godzinę nalał w co najmniej 6 miejscach (nie miałam czasu sprawdzać, bo tylko te 6 mi się rzuciły w oczy po tym, jak wdepnęłam, bo obejrzałam tylko z grubsza, gdzie umyć - nie mam czasu przed wyjazdem do pracy na dokładne sprzątanie. No i kamikaze - pcha się do miski Grace. O mało nie oberwał, dobrze, że zdążyłam go odciągnąć zanim nie zaatakowała, bo już warknęła, a wiem, że wtedy nie ma żartów. Muszę dawać im w innych pomieszczeniach (nie chciałam mieć znaczeń w innych pokojach, więc zamykam pokoje przed nimi odkąd on się pojawił).