Jump to content
Dogomania

marako

Members
  • Posts

    2783
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by marako

  1. Myślę, że zamiast opłacać dt, lepiej pomóc temu facetowi, bo zły nie jest, ale może jak zobaczy, że ktoś się sunią interesuje, prosi o jej lepsze warunki, pomaga, to sam coś pojmie i np. wpuści do domu, a już przynajmniej ciepłą budę można zorganizować i karmę. No i raz na parę miesięcy krtoś może zajrzeć, kto mieszka blisko, zobaczyć, jak się Sunia ma. Rozmowa z człowiekiem po tym, jak ona wróci bez guza jest, myślę, najważniejsza i próba przekonania go, że starowince należą się lepsze warunki jako rekonwalescentce.
  2. panbazyl, a kiedy się wystawia Twoja grupa? My np. jedziemy tylko tam i z powrotem, bez noclegu, właśnie ze względu na koszty (a właściwie nawet nie wiem, czy pojedziemy, jeszcze nie zgłaszałam, bo też brak kasy i może być tak, że zapłącę za zgłoszenie, a nie da rady ani z urlopem w pracy, ani z grubą kwotą na paliwo i przepadnie zgłoszenie. Dlatego biję się z myślami, czy kogoś nie zabrać na tej zasadzie że bez noclegu i z naszego miasta.
  3. Nie tylko brody nikt nie czesał. Tył, uda, przedpiersie i podbrzusze było w takim samym stanie - kupa sztywnych dredów. O dziwo łapy nienajgorsze. Robiłam go maszynką, ostrzem 6,3 mm, ale z częstym użyciem nożyczek, bo nie wszędzie maszynka chciała iść. Był bardzo cierpliwy, ale i tak wiercił się, zwłaszcza jak podgalałam czoło i boki pyska i operowałam nożyczkami przy uszach i oczach. Ale zero chęci używania zębów. Poprawię w najbliższym czasie, bo teraz to tylko tak, żeby nie śmierdziały i nie ciągnęły te dredziory, zgrubnie go robiłam bez dbałości o szczegóły. Pazury powycinam, uszy wyczyszczę, ale pomału. Jogi nie kąpałam nawet jeszcze, a jest u nas 2 tygodnie. Nie chcę jej dobić psychicznie. A on już tyle ma za sobą. Przytulak, pieszczoch z niego. Po prostu nie wiem, czy prawda to, co z nim było wcześniej. Jakoś nie wierzę.
  4. [quote name='wilczy zew']Jakie mają odchyły? Jakby tak charakter olbrzymka zapakować do ciała średniaka :loveu:[/QUOTE] Średniaków parę znam z ADHD psim, a ja wolę zrównoważone psy. Oczywiście nie znaczy to, ze mają być łajzami. Świetnie jak lubią popracować, są kontaktowe, w pracy szybkie, zwinne, radosne. Ale nie lubię niepotrzebnej nadaktywności dla samej aktywności.
  5. Jutro go odpchlę, w środę odrobaczę. Jutro też pokażę wetowi uszy (te wyłysienia) i w ogóle niech go obejrzy. Umówię się na kastrację możliwie szybko, bo Honda niedługo będzie miała cieczkę. On się bardzo nią interesuje. Już oberwał po nosie za to. Ale dziś ona już nie odgryza się i pozwala mu na zaloty. Jest dość chudy, żeberka wszystkie oddzielnie. Ale apetyt ma, więc dojdzie szybko do formy, dużo ruchu, zbuduje mięśnie. Będzie śliczny (już jest). Oczy ma powalające, ogromne jak u olbrzyma.
  6. [IMG]http://img4.imageshack.us/img4/541/niedziela12.jpg[/IMG] Honda jak zwykle to jej przewodniczka. Dziś ładnie się bawiły, aż Honda się rozbrykała i zaczęła tarzać się po legowisku. Na to po chwili obserwacji Joga myk na plecy. Aż przestraszyła się tego, że się tak wyluzowała i zaraz uciekła do kąta ochłonąć z emocji. [IMG]http://img836.imageshack.us/img836/9117/niedziela13.jpg[/IMG] [IMG]http://img405.imageshack.us/img405/9480/niedziela14.jpg[/IMG] [IMG]http://img43.imageshack.us/img43/9442/niedziela15.jpg[/IMG] Franek ma 6,5 roku, a wygląda przy Jogusi jak wielkolud.
  7. No i rzeczywiście sędzia w opisie wyjątkowo pięknym dla Hondy, wszystko doskonałe i ruch i budowa, linia górna, dolna, szyja, głowa, oczy, uszy itp. jedno zdanie "suka nieprzygotowana do wystawy" I tylko CWC, co nam niespecjalnie potrzebne, bo championem jest, w zasadzie CACIB też już nam nie jest potrzeby z Polski, bo brakuje nam jednego zagranicznego, ale zawsze to miło dostać. Grooming w ostatniej chwili, po kilku miesiącach przerwy daje takie efekty - niby wygląda nieźle, ale jakość sierści beznadziejna, bo włos się nie zdążył odnowić. Joga po dniu wycofania z powodu nowego tymczasowicza dziś już nieco lepiej. Oto foty ze spaceru, na pierwszej widać, że ciekawi ją nowy chłopak, ale boi się trochę: [IMG]http://img15.imageshack.us/img15/2857/niedziela8.jpg[/IMG] [IMG]http://img716.imageshack.us/img716/5596/niedziela9.jpg[/IMG] [IMG]http://img826.imageshack.us/img826/4604/niedziela10.jpg[/IMG] [IMG]http://img854.imageshack.us/img854/2348/niedziela11.jpg[/IMG] Do Grace też ją ciągnie (niestety do miski Grace też, co jest ryzykowne)
  8. [quote name='Poker']Nie mam na myśli samej kastracji , pisałam przecież też i karceniu. Trudno sobie wyobrazić kilkaset siknięć na dobę. Wypadałoby 1 siknięcie co ok.8 minut na okrągło całą dobę przy 200 razach przez 24 godziny. Ale może chłopak jest taki zdolny.[/QUOTE] Poker, na naszych oczach sikał co 20-30 sekund w porywach. Zaraz (30 sekund) po przyjściu z ogródka. Po prostu chodził sobie i nagle noga w górę, my klaśniecie, okrzyk, że nie, ale już za późno. Albo po 20 minutach innego zajęcia, kiedy nikt na niego nie patrzył oglądam wszystkie narożne miejsca i widzę: 2 przy schodach, 2 przy pianinie, każda z dwóch nóg 2 foteli + siedzisko, boki sofy, każda framuga, każdy róg ściany, róg lodówki, itd. Wycieram, myję, a już prawie od razu rodzinka donosi, że właśnie siknął. Ale to wczoraj. Dziś o wiele, wiele mniej.
  9. [IMG]http://img24.imageshack.us/img24/807/niedziela5.jpg[/IMG] [IMG]http://img28.imageshack.us/img28/9783/niedziela6.jpg[/IMG] [IMG]http://img7.imageshack.us/img7/2306/niedziela7.jpg[/IMG] [IMG]http://img15.imageshack.us/img15/2857/niedziela8.jpg[/IMG] Jak widać Jogusia jest nawet zaciekawiona nowym kolegą.
  10. Jestem. Miałam dziś 6 godzin paskudnych, bo atak migreny, jakie zdarzają się raz do roku, zwykle leki pomagają, a dziś (chyba przez ten wiatr upiorny) faszerowałam się bez skutku. Nawet nie bylam na spacerku, był tz z córką, są foty. Zaraz wrzucę. Wczoaj Oti musiał być okropnie poruszony nową sytuacją i zestresowany, stąd to znaczenie w takiej ilości. On wczoraj w ogóle nie odpoczywał, tylko chodził i znaczył. Dziś przez cały dzień około poniżej 20 siknięć, gównie do południa, więc myślę, że sytuacja będzie się poprawiać. Już spokojniejszy jest o wiele, zwłaszcza po długim spacerze. Z Jogą już lepsze stosunki, zaczęła poruszać się po mieszkaniu i nie warczy na niego, chyba, ze zbliży się zbyt mocno. Nie da się go izolować, bo te elementy kojca musiałabym mocno poprzywiązywać do mebli, żeby nie jeździł po mieszkaniu. To wtedy może drapać i rozdrapie meble, a nie chcę takich zniszczeń generować. On nawet na ogród nie chce bez ludzi wychodzić, zaraz drapie w drzwi i skacze. Jest bardzo proludzki. Dziś ostatnie foty z brodą, bo okropnie zadredziała, musiała zostać wycięta. [IMG]http://img201.imageshack.us/img201/8530/niedziela2.jpg[/IMG] [IMG]http://img69.imageshack.us/img69/5854/niedziela1.jpg[/IMG] [IMG]http://img94.imageshack.us/img94/152/niedziela3.jpg[/IMG] [IMG]http://img9.imageshack.us/img9/2914/niedziela4.jpg[/IMG] Octu nie mam w domu, a nie wybieraliśmy się do miasta, żeby kupić. Dlatego płyn do naczyń, żeby w ogóle cokolwiek, a nie czysta woda.
  11. [quote name='Poker']Ale śliczny , super. Jest ciut wyższy od mojego Dolarka. Wygląda na to ,że jest małym średniakiem. A jak Jogusia się czuje? Ucieka przed nim ? No i najważniejsze jak mąż? Burmuszy się ? I jak poszło Hondzie? Ale pyyyyyyyyyyyytań .[/QUOTE] Jogusia już powoli się przełamuje. Wieczorem wyszła z nami wszystkimi na ostatnie siku. Ale w dzień dziś znowu siedzi po biurkiem męża. Jeśli chodzi o nią, to jestem dobrej myśli, na pewno prędzej się przełamie do niego niż do ludzi (nadal nie podchodzi do człowieka). Jedyne na spacerach jest przy nodze, czasem w domu podejdzie, ale jak popatrzę - zwiewa. Najgorsze jet to, że mój mąż jest coraz bardziej zły o to znaczenie domu. Nie da się w każdej sekundzie go obserwować, a ma co najmniej 20 miejsc, które obsikuje i wciąż tych miejsc przybywa, bo ja mam salon, kuchnię, przedpokój, jadalnię - otwarte, bez możliwości zamknięcia. Od wczoraj z 15-20 wiader wody z płynem do naczyń, 2 paczki ręczników. A niestety smród powoli robi się nie do zniesienia. Dziś mam sporo godzin do przygotowania na jutro do pracy przez rekolekcje w szkole - muszę dziennik elektroniczny przygotować na zupełnie inny rozkład zajęć w tych 2 dniach, a to robota na kilkanaście godzin, którą mam zaawansowaną w 20%. Nie mam szans nawet dziś biegać za nim i ścierać, bo przez dzień będzie tego kilkaset, wcale nie przesadzam. Od jutra praca i nie wyobrażam sobie usunąć smrodu do powrotu męża z pracy (wraca 2 godziny po mnie), trzeba wyjść z psami, coś zjeść itp. A mąż powiedział, że jak on nie przestanie to nie chce go tu widzieć. Dobiera się wciąż do Hondy, jak skończ się to jatką, to się nie zdziwię. Zamknięty (odizolowany od psów) drapie drzwi i na pewno je rozdrapie. Nie wierzę w ani jedno słowo tego faceta, że pies ucieka. Łazi krok w krok za człowiekiem i za psami. Do domu pędzi jakby mieszkał tu od zawsze. W porach, kiedy nie ma sąsiadów chodzimy bez smyczy, i on i Joga, wiem, wiem, że posypią się gromy. Ale ja naprawdę wiem, na co mogę sobie pozwolić i kiedy. Powodem jego zaniedbania było to, ze nie chcieli go mieś w mieszkaniu , bo sikał. A jak pies w kojcu, to tak, jakby go nie było, więc skończyło się brudem i smrodem. Zresztą do kojca wracać też by mi się nie chciało. Gdyby chcieli go trzymać w domu - domator i przytulak, ale z jedyną wadą - leje na potęgę. Kasia opowiadała mi, że znajomi mają psa szanaucerka, wykastrowanego, który znakuje dom okropnie do dziś, a ma 5 lat. Nie wiem, jak to się skończy, ale widzę to czarno. Honda dostała wspaniały opis, ale ja beznadziejny ("suka nieprzygotowana do wystawy"). Ocenę dosk dostała i CWC, ale CACIB już poszedł w inne ręce.
  12. [IMG]http://img853.imageshack.us/img853/4586/oti11.jpg[/IMG] [IMG]http://img580.imageshack.us/img580/9564/oti13.jpg[/IMG] [IMG]http://img850.imageshack.us/img850/9858/oti15.jpg[/IMG] Zostawiłam mu zadredziałą brodę do jutra. Jutro wyrównam wszystko, bo dziś tylko dało się tak byle jak to zrobić, bo on bardzo ruchliwy. Następne 7-8 szczyn w różnych miejscach. Ja nie mogę przez 24 godziny na dobę go obserwować, jutro mam dużo pracy. A chodzenie jest teraz sztuką, żeby nie wdepnąć. Zaraz zmierzę - on malutki, ale za duży na miniaturę. 42,5 cm w kłębie, czyli niedorobiony średniak, bo jednak chłopaki średnie powinny mieć bliżej 50 niż 45.
  13. [IMG]http://img46.imageshack.us/img46/6359/oti7.jpg[/IMG] [IMG]http://img405.imageshack.us/img405/2527/oti6.jpg[/IMG] [IMG]http://img199.imageshack.us/img199/6485/oti8.jpg[/IMG] I na działce [IMG]http://img843.imageshack.us/img843/7292/oti9.jpg[/IMG] Idę go obcinać. Waszko, olbrzymka cudna jest! Jednak moje serce przy olbrzymach zdecydowanie. I suczkach. Nie leją po ścianach. Spokojne.
  14. Nie pisałam, że w aucie Oti vel Boruta dostawał szału ze strachu, ledwie go mogłam utrzymać. Próbował zrobić podkop, a jak nie odniósł sukcesu, to próbował przefrunąć przeze mnie wierzgając i drapiąc. Tak przy każdym wyboju, przyhamowaniu, ruszaniu po zatrzymaniu. Nie wim, co to za zmiany na uchu, może świerzbowiec? Jutro podjadę to pokazać, albo poczekam do pojutrza, bo wtedy jadę z Grace bo jest mój wet. A teraz ostatnie foty w długich włosach (szkoda, bo kocham kudłacze): [IMG]http://img822.imageshack.us/img822/1209/oti3.jpg[/IMG] [IMG]http://img812.imageshack.us/img812/7607/oti4.jpg[/IMG] [IMG]http://img594.imageshack.us/img594/2263/oti5.jpg[/IMG] Na ostatnim to wyłysienie (ma na obu uszach), albo sama nie wiem co.
  15. [quote name='Anula']przez dwa początkowe dni były wyprowadzane dosłownie co kilkanaście minut i stąd nie miałam problemów.[/QUOTE] Dwa razy nalał 20 sekund po przyjściu z ogrodu. Po kąpieli od razu nie mogłam wypuszczać, musiał ochłonąć, więc nie było możliwe wyprowadzanie.
  16. Nie napisałam, że ma chore uszy, tzn. wyłysienia na uszach i częściowo na nosie. Wrzucę fotki za jakiś czas bo są fajne. Ale teraz rodzinka woła do stołu.
  17. Dopiero teraz mogłam usiąść do kompa. Chłopak jest bardzo otwarty, zabawowy, ruchliwy, ciekawski, śmiały. Zero agresji. Trochę za bardzo śmiały i dopiero jak przegiął z zaczepieniem i lekceważeniem wielu ostrzegawczych sygnałów, że sobie nie życzy jedna czy druga, to dostał po nosie i już ostrożniej zaczepia. A nawet zaczynają się z Hondą bawić (nie w sex, za co wcześniej oberwał). Jest już wykąpany, zeszło z niego wiele litrów czarnej, cuchnącej brei, nie udało mi się uzyskać jasnej wody, bo skończył się szampon, ogromna butla. Ma okropnie duzo ciężkich dredów na pysku i szyi szczególnie. Muszę go więc opitolić, bo nie ma szans na uratowanie czegokolwiek (na grzbiecie jest w miarę OK, ale to by dziwnie wyglądało - grzbiet z włosami, a cała reszta łysa). Wszystko byłoby OK, gdyby nie to, że już kilkanaście razy oblał nam ściany i meble w ciągu 2 godzin. Mąż jest na mnie zły, zwłaszcza, że Joga się dziś podenerwowała, bo Oto jest bardzo żwawy i ona się go boi. Nie boi się dużych suk, bo ona są spokojne, a on wciąż jest w ruchu. Ze strachu zaczęła dziś sikanie w domu. Prawie nie wychodzi spod biurka, a jak wyjdzie to ujada okropnie na niego z daleka. Co robić z tym znaczeniem wszystkiego w mieszkaniu? Czy to przejdzie? Jak to przyspieszyć?
  18. Jeszcze godzinka + ktoś, kto potrzymałby Hondę od czasu do czasu przez chwilę i może jakoś by obleciało. A tak jest okropnie nierówno, a łapy prawie nie ruszone. Ale jednak jedziemy, więc kontenerki dojadą do weszki. Gorzej, że ja w nic nie wchodzę i nie wiem, w czym będę biegać po ringu (wchodzę jedynie w czarne spodnie, a czarnych do czarnego psa nie założę). Żakiet zostawiłam w pracy. W dodatku po ciężkim tygodniu wyglądam jak upiór, a dziś się znów nie wyśpię.
  19. Nie mogę się doczekać. Idę teraz już. Zajrzę po akcji z Hondą.
  20. [quote name='malawaszka'] a co Ty robisz przy kompiku?????[/QUOTE] Migam się od szarpania się z Hondą. No dobra, idę, bo jeszcze rzeczywiście nie pojadę i co z kontenerkami?
  21. [quote name='Pink']Pamietasz jak rozmawialysmy po drodze, ze sredniak to taki w sam raz - nie duzy i nie maly a czarne, to juz w ogole marzenie :cool3:[/QUOTE] Jakbym nie była zauroczona charakterem olbrzymów (u średniaków czasem są odchyły jednak), to rzeczywiście jest niezły rozmiar. Pamiętam naszą rozmowę. U mnie średniak się sprawdza na dt, bo duże go nie stratują, a z małą muszę uważać, żeby jej jastrzębie nie porwały albo któraś duża nie wpadła na nią przypadkiem dupskiem. A duży to byłby rywal do władzy, więc też źle.
  22. Tak by było najprościej. Ale trochę miejsca zajmują, więc zależy, czy jedzie sama, czy z kimś i z iloma psami.
  23. Jasne, że wezmę. Zaraz sprawdzę, jak z dojazdem, żeby Ci je dowieźć a nie robić za dużego koła (musimy wracać autostradą, żeby zajechać po czarnuszka)
  24. Jakby ktoś ją zobaczył na spacerku, myślałby, że ją ciągnie do człowieka. Idzie z nosem 2 cm od mojej nogi, czasem wyprzedzi, odwróci się i popatrzy z miłością w oczku. I znów obok nogi. Smaczki bierze delikatnie z ręki. (ale mięso wyszarpuje mało palca nie odgryzie).
  25. Kocham średniaki. To biorę ze sobą Twój nr telefonu i jak będziemy wracać z tych Katowic, odezwę się. Teraz zabieram się za Hondę, bo dopiero niedawno wróciłam. Jak zwykle zarwę nockę przed wystawą. A często bywa tak, że około 1:00 padam i podejmuję decyzję, że nie jedziemy, bo daleko jeszcze Hondzie do normy wystawienniczej, a ja już nie mam siły się zarzynać. Zapewne niczego nie ugramy i będziemy wracać szybko, tzn. pod Oławą około 15:00.
×
×
  • Create New...