Jump to content
Dogomania

marako

Members
  • Posts

    2783
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by marako

  1. Foty kiepskie, bo pogoda marna, ale zamieszczam, bo Jogusia na nich już ładnie zintegrowana ze sforą i szczęśliwa [IMG]http://img812.imageshack.us/img812/4213/piatek2.jpg[/IMG] [IMG]http://img94.imageshack.us/img94/5902/piatek4.jpg[/IMG] [IMG]http://img441.imageshack.us/img441/2628/piatek5.jpg[/IMG] Honda dumna i blada, ze może opiekować się Malizną, nigdy na wystawie tak nie stoi, jak tu. [IMG]http://img515.imageshack.us/img515/7098/piatek6.jpg[/IMG] [IMG]http://img138.imageshack.us/img138/1654/piatek7.jpg[/IMG]
  2. Jakoś ciężko mu idzie ogarnianie. Uwielbia obsikiwać miski po posiłku - ostatnio uwziął się na Jogę i Grace i ich miski olewa, a większość moczu trafia do środka miski. I standardowo legowisko Jogi. Wystarczyło też, że wyjęłam na chwilę odkurzacz i zaraz był poświęcony. Ale nie jest tak źle, jak na początku, dziś 6-8 podlań przez cały dzień. Pogoda dziś nie na fotki, bo ciemno i śnieg jest najjaśniejszym elementem, a psy najciemniejszym, więc widać tylko kontury, bez szczegółów, ale pokażę, jak integrują się nowe ze starymi. [IMG]http://img842.imageshack.us/img842/6580/piatek1.jpg[/IMG] Tu patrzyły w stronę szczekających na wsi psów. [IMG]http://img46.imageshack.us/img46/4976/piatek3.jpg[/IMG] Galopuje za Hondą, a ona za zającem (tyle, że poza kadrem). A tu z Jogą. [IMG]http://img94.imageshack.us/img94/5902/piatek4.jpg[/IMG] [IMG]http://img24.imageshack.us/img24/3118/piatek9.jpg[/IMG] A tu z zazdrością obserwuje patyk Hondy. Wracamy do domu.
  3. Szkoda biedaka, taki młody. Dobrze, że wśród swoich ludzi mógł troszkę chociaż pobyć.
  4. Z rozkładaniem nie mam pomysłu, jeszcze tylko dziś dam w gabinecie innym, gdzie będę z Otim, Tajgą i Jogą. Ale dałam jednej znajomej posiadaczce sznaucerka, która na spacerach ma wręczać właścicielom sznaucerów. Kilku takich spacerowiczów ze sznupem obdarowałam osobiście, ale nie mieszkam w mieście i tylko przypadkiem spotykam czasem pod pracą jakiegoś sznaucerka, więc nie liczę na zapotrzebowanie. Ale ten pomysł rozdawania właścicielom sznupów na spacerach nie jest zły, bo wzięli z zainteresowaniem. Jak ktoś mieszka w mieście i chodzi po parkach, niech zawsze ma przy sobie.
  5. Dziś nie mam auta do wieczora, jutro, pojutrze weekend, to nie wiem, czy mój wet jest. W poniedziałek rano pojadę z Jogą na USG i zdecyduje się, kiedy ją ciachamy. Może już trzeba będzie to zrobić. Dziś wieczorem wezmę ją do drugiego (polecanego) weta, żeby jeszcze raz pokazać oczko. Prof. Balicki był tydzień temu tylko w sobotę, w dodatku tylko do 16:00, a miał być do niedzieli lub do późnego wieczora w sobotę. My wracaliśmy z wystawy z Katowic z Otim, co opóźniło i nie miałam już jak zdążyć z Jogą do niego, jak planowałam.
  6. [quote name='wilczy zew']Ma ciemny psa jak moja psica :)[/QUOTE] Myślałam, że Ulkę12 wyzywasz od ciemnych (typów)
  7. Wszyscy jedziemy na tym samym wózku, jak śpiewał niegdyś Defekt Muzgó
  8. [quote name='malawaszka'] - ale ja jeść daję tylko psom :errrr:[/QUOTE] To tak jak ja, z małymi wyjątkami, jak zasłużą.
  9. Dopiero przy człowieku widać, jaki malutki. Jak poodrasta, zagoi się, wypięknieje. Przy małych szczególnie widać różnicę, gdy są zaniedbane, a później dobrzy ludzie robią z nich cukiereczki, nawet jak nie są młode (myślę o Zgredku, nie o DJ, bo on młody jeszcze jest).
  10. O bosz! Czey Vesperka jest wyskubana? W takie zimno? (chciałam Hondzie to uczynić, ale dziś zapowiadają duuuuże mrozy i na razie rezygnuję). (może to tylko jakość mojego monitora tudzież programiku do odtwarzania filmiku takie daje wrażenie)
  11. Koleżanka miała niegdyś jamniczkę szorstkowłosą i poza uporem nie miała wad, była naprawdę fajna. Ale szwagra jamnik jest naprawdę trudnym przypadkiem. Nigdy nie wiadomo, kiedy kogoś chapnie, idzie sobie grzecznie, a jak kogoś na schodach mija, to co któryś raz bez ostrzeżenia chap! Do krwi. Domowników też, niby się bawi, a tu nagle cap! i nie ma zmiłuj się, nieobliczalny. Wiem, na pewno błędy wychowawcze. Ale na osiedlu też były 2 jamniki i nie dało się przejść spokojnie obok ze spokojnym psem na smyczy, tak rwały się do innych psów, z pianą na pyskach. Stąd mam uprzedzenie.
  12. Zobacz [URL]http://sznaucery.eadopcje.org/psiak/479[/URL] w typie PON-a, choć niby na sznaucerach do adopcji. Śliczny, młodziutki, nie ma roku. Kraków, dt. I już typowy sznaucer [url]http://sznaucery.eadopcje.org/psiak/396[/url], ale będzie piękny, jak się o niego zadba, zapewniam. Młody, 2 lata. Kraków, schronisko.
  13. Dobrze regeneruje wątrobę ostropest (możesz podawać mielony do mokrej karmy), sunia bliskiej osoby, która po zatruciu oparami farby wątrobę miała prawie zupełnie zniszczoną i 2 wetów już ją kierowało na eutanazję, a właścicielka się zgodziła, bo nie mogła patrzeć na męczarnie suni (5-7 ataków podobnych do padaczki dziennie, jaka brzuszna jak bania, wątroba powiększona 2x, a sunia chudziuteńka poza tym), ta sunia wyszła z tego, a wet, który podjął się leczenia właśnie ostropest bardzo zalecił i leki zawierające go.Brała też inne leki, a ostropest na regenerację wątroby długofalowo działa cuda.
  14. [quote name='zuzolandia'] A tak na marginesie to i tak uwazam z enajgorsze sa jamniki mam ich w bloku 8 i wszystkie az toczą piane z wsciekłosci na widok jakiegokolwiek innego psa hihihihih miziamy chłopaków ;-)[/QUOTE] Ale wysyp jamników - czy ktoś ma w bloku hodowlę? Czy po prostu kolejni sąsiedzi pozazdrościli i sobie też sprawili? Jamniory fajne są ... z wyrazu pyszczka. Ale to byłby ostatni wybór, gdybym miała decydować, jakiego psa chcę w domu. Szwagier ma i to mi wystarczy, żeby nie chcieć, a na osiedlu też kilka mieliśmy okropnych szczekaczy i gryzaków, stąd moje uprzedzenie.
  15. Żyję i mam się dobrze, chyba już po kamieniu, bo tylko pęcherz mi został nie całkiem w porządku, a z boku i z tyłu już nie mam bólu żadnego. (to szło jakoś od nerki przez bok lewy do dołu wczoraj i dziś rano). Jogusia troszkę próbuje (bez skutku) się przełamać i drepce dziś sporo po mieszkaniu, podchodzi do psów, a nawet jak bawię się z którąś do podejdzie też i nie boi się, że ja jestem blisko. Kilka razy mnie powąchała w rękę i ze dwa razy liznęła leciutko. Ale tak standardowo to ucieka pod biurko, jak się do niej zbliżam. Pod biurkiem mogę ją głaskać, nie ucieka. Robię to jak najdelikatniej, żeby nie zraziła się do głaskania, ale polubiła. Ale jednak wciąż próbuję się do niej zbliżyć, a nie tylko czekać i czekać, bo boję się, że przyzwyczai się do izolacji. Wciąż myślę o Kredce, że taka nieufna i wydaje mi się, że tak samo długo potrwa to z Jogą, żeby w ogóle chciała nie uciekać nawet przed nami. A z ostatniej chwili: Joga przyszła dziś spać obok mnie, mniej niż metr ode mnie się położyła na legowisku obok mojego materaca. Widziałam ją nad ranem, a później jak już zrobiło się jasno, też byłla. N spacerze była nadzwyczajnie radosna, galopowała we wszystkie strony i podbiegała do mnie. Dziś 3 tygodnie od jej przyjazdu, może nareszcie coś drgnie i zaczną się jakieś wyraźne postępy...
  16. Cieszę się razem z Tobą! Okropnie jak chorują.
  17. Jego trudno przyłapać, on cały czas na chodzie jest, wiecznie drepcze, albo się bawi czymkolwiek. U mnie widoczność jest na 40% tego, gdzie on może być, dużo zakrętów i wnęk. Widzę po prostu jak jest nasikane, ale dziś sika mniej, nie było tego nawet 10. Około 5-7 za cały dzień, a większość dnia przeleżałam i go nie kontrolowałam. Dużo razy wychodzimy mimo, że muszę zakładać 3 pary spodni na każde wyjście. Niestety on nie daje się "wyrzucić" na ogród beze mnie, maminsynek. Od razu skacze na drzwi i chce wejść. Standardowo nasikał do miski Jogi po jedzeniu (tym razem wcelował do miski, zazwyczaj oblewa okolice). Sika też na swoją ale dziś tylko do tamtej. Nasikał na koc (który jednak położyłam psom, bo legowiska już obsikał i je wycofałam). Jest kochanym przytulakiem, spragnionym kontaktu z człowiekiem, będzie radością i pociechę w nowym domku, myślę, że znajdzie go łatwo (jak przestanie sikać), jest chętny do zabaw, kontaktowy. Wyciacham go jak najszybciej, bo Honda będzie miała cieczkę lada dzień, Joga może też, nie wiem (o ile już nie jest w ciąży, nie z nim). Chyba nawet skorzystam z lecznicy tylko 11 km stąd, żeby nie jeździć do mojego weta (bo tam cennik mają zawrotny, ja zabiegi mam u niego i tak za 2/3 kwoty cennikowej, ale chyba w tej bliższej lecznicy mają w marcu preferencyjne ceny z uwagi na akcję sterylizacji/kastracji, w którą weszli i będzie taniej)
  18. Akurat ogrodzenie nie ma znaczenia, moje są domatorkami, łażą tylko tam, gdzie my je prowadzimy, przebywają blisko. Nawet na ogrodzie są w promieniu 1-5 m ode mnie wszystkie. A czy orientujesz się, jaki jest najkrótszy okres, na jaki można wynająć? Zwykle wynajmujący mają wymagania, by to było ileś tam co najmniej. A nam bardziej zależałoby na np. tygodniu, bo na więcej ani czasu ani kasy nie ma.
  19. Czy to jest pojedynczy domek? Pytam, bo zwierzaki mam duże, jak domków więcej, to ludzie z innych mogą się bać. A jak pojedynczy (w co raczej nie wierzę, ale wszystko możliwe), to po prostu wspaniale by było pojechać całą wielką rodzinką ludzko-psią.
  20. Oti tez kombinator. Lubi podkraść coś, a to bandaż, jak zmieniałam opatrunek Grace, a to skarpetkę, a to kapcia. Zaraz oddaje, jak powiem, żeby oddał, ale ma tyle wdzięku, że wybaczam mu wszystko ... za wyjątkiem sikania po domu. Już mam się lepiej (nawet byłam z towarzystwem pół godzinki poza domem, w 3 parach spodni dresowych), mogę nacieszyć się psami. Grace i Honda wzięły Otiego na spacerze w obroty. Okrążały, żeby nie uciekł, stawały nad nim obie bokiem, on uciekał, to one znowu polowanko na niego. A zaczęło się od tego, że wskakiwał po raz n-ty na Grace i w końcu odszczeknęła się mu. Na to Honda dawaj go gonić, to Grace też. Jogusia dawała się kilka razy zbliżyć z ręką pod nosek, powąchała i odskoczyła, ale tak jakoś wesoło, bez wielkiego strachu. Tak z 5 razy, drugie tyle nie dała się podejść z ręką. Ale po spacerku tarzała się po legowisku dużych psów i wyciągała rozkosznie ciałko.
  21. Dokładnie, jak i tak trzeba wytrzeć (bo zawsze są brudne i prawie zawsze wilgotne, a nawet mokre), to już odpada (ja nawet nie wycieram, bo to za bardzo skomplikowane zajęcie przy tylu psach z owłosionymi nogami. Już wolę 3 x dziennie przejechać mopem kafle (ale i to nadaremne, bo zawsze wygląda jakby nie było myte od miesiąca)
  22. [quote name='malawaszka']nie wiem, ale jak do tej pory to nie miałam dobrych doświadczeń z informowania więc dałam sobie spokój - pan który jest właścicielem tego psa nie pamięta jak się nazywa hodowla jak pytałam, dowiedziałam się tylko, że mała hodowla spod Radomia Kacperek jest już poza schroniskiem, ale czy ma dom stały? Bo miał jechać na DT do Żyrardowa - muszę dopytać dziewczyn[/QUOTE] Jak spod Radomia to Dorota może wiedzieć jakie tam są hodowle, bo ona stamtąd. A nawet niewykluczone, ze może sprawdzić w ZK, kto miał miot w tamtych czasach.
  23. [quote name='Poker']ojej marako to nie wesoło. Masz leki rozkurczowe? musisz USG zrobić .[/QUOTE] No właśnie chcieli mnie tą karetką wziąć na Kamieńskiego na USG, bo tam by akurat dyżur urologiczny, ale ja nie czułam się na siłach dojechać bez robienia im sensacji w karetce, musiałabym się przebrać bo byłam brudna (wcześniej na podłodze półprzytomna wymiotowałam wiele razy, pociłam się jak głupia i byłam w opłakanym stanie, nie do ludzi). Mam już tylko reszkę pyralginy, nie wiem, czy bez recepty się dostanie, a już tylko na 1 raz mam. Rano tuż po wpisaniu powyższego postu mnie znowu złapało, wzięłam 2 pyralginy i i dopiero teraz jestem OK. Mąż kupił no-spę i przywiózł poduszę elektryczną, wziął pracę do domu.
  24. [quote name='Poker']Ale fajnie ,ze malutka się otwiera. Zobaczcie jak człowiek się cieszy nawet tip topkami. Czuję ,że marako zakocha się w niej na zabój.[/QUOTE] W nocy psy przeżyły traumę, bo ja przez prawie 2 godziny leżałam na podłodze (chyba rodziłam kamień) i z bólu nie mogłam nawet przejść do łóżka, tak z 5-7 razy puszczałam pawika, a mój tz biegał naprzemian z ręcznikami i przed dom, bo oczekiwał (grubo ponad godzinę) na wezwane pogotowie. Jak się okazało, jego tłumaczenie, jak dojechać pani dyspozytorka przekazała bez najważniejszej informacji o sklepie i szukali nas w sąsiedniej wsi (też Raków). Nie dałam rady z nimi pojechać do szpitala na USG, ale dali mi zastrzyk przeciwbólowy i rozkurczowy i się pozbierałam. Dziś tz bierze auto do pracy, a jak mnie znowu to dopadnie, to już nie wyobrażam sobie, co będzie.
×
×
  • Create New...