Jump to content
Dogomania

agaga21

Members
  • Posts

    19512
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by agaga21

  1. [quote name='Donvitow']Rozmarzyłem się. Chciałem /wnuka/wnuczkę/ nauczyć jeździć na nartach, pływać na desce,łapać ryby,itd . Może zaadoptujecie mnie na Dziadka albo urodzicie mi wnuka?.[/QUOTE] doczekasz się, a póki co możesz być przyszywanym, trzecim dziadkiem mojej lenki jeśli nauczysz ją pływać na desce:cool3::cool3::evil_lol: tylko nie każ jej nabijać robaków na haczyk:mad:
  2. dzięki dziewczyny za miłe słowa. no pecha miałam i tyle, złą decyzję podjęłam odnośnie wyboru szpitala. było minęło ale 3 dzidzi nie będzie. już jest nas w domu siódemka! 2 dorosłych +2 dzieci + 3 psy i tyle nas wystarczy ;) jak tak patrzę na wasze pociechy to przeraża mnie jak ten czas zap......itala ;) dopiero co się przecież urodziły a już takie duże:crazyeye: zanim się obejrzę, moje będzie gaworzyło, siadało, wyrośnie pierwszy ząbek czy zacznie śmigać po domu.... tymczasem dzisiejsze fotki mojego okruszka :loveu::loveu::loveu: :diabloti: [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-WNvhXrAh9Ks/TsKGnjy73YI/AAAAAAAAC9Y/E9oGAL5u5ZU/s640/P1050593.JPG[/IMG] [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-5mOmqnu4o5E/TsKG31HbECI/AAAAAAAAC9c/HnGI3cVFQIs/s640/P1050596.JPG[/IMG] [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-m0i9iXEjPYA/TsKG-N3y-gI/AAAAAAAAC9g/0Pihk83vEEU/s640/P1050599.JPG[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-XkUTALoJPB4/TsKHBV70qVI/AAAAAAAAC9k/F_qYem0GqNw/s640/P1050601.JPG[/IMG] czadowa czapeczka od cioci agnieszki32:loveu:
  3. [LEFT][quote name='mariamc']Malutka śliczna, dobrze ,że już jesteście w domu. Ja znowu zostanę babcią , moja synowa spodziewa się drugiego malenstwa. Co do imienia , moja boksia ma na imię Zuza i moja wnusia też Zuza.[/QUOTE]gratuluję danusiu! i dziękuję :) :lol: [quote name='Donvitow']Aga gratulacje. Szybko zapomnisz o tym co złe. Najważniejsze że maluszek już jest i będzie nam rosła kolejna Dogomanka. A pamiętam fotę Twego synka i bratanicy wpatrzonych w "kuciapkę" Luny. Cudowne,pełne szczęścia buźki dwojga ludzi którzy nigdy nie przejdą obojętnie obok psiego nieszczęścia. I pewnie Lenkę tak wychowasz. Trzymaj się cieplutko. [/QUOTE]dzięki wielkie i dzięki za wsparcie smsowe gdy byłam w szpitalu :loveu: mam nadzieję, że moje dzieci uda mi się wychować na wrażliwych ludzi. [quote name='fonia123']wspaniale, że już jesteście w domku :) Agaga jesteś bardzo dzielna ;) ucałowania dla Leny - śliczna jest:loveu:[/QUOTE]dziękuję kasiu, ucałowania przekażę z przyjemnością jak się mój okruszek obudzi. :cool3::lol: dzisiejsze zdjęcia takie na szybko. mam nadzieję, że niedługo oda mi się pstryknąć malutką w towarzystwie psich mordek. :diabloti: [/LEFT] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-WNvhXrAh9Ks/TsKGnjy73YI/AAAAAAAAC9Y/E9oGAL5u5ZU/s640/P1050593.JPG[/IMG] [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-5mOmqnu4o5E/TsKG31HbECI/AAAAAAAAC9c/HnGI3cVFQIs/s640/P1050596.JPG[/IMG] [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-m0i9iXEjPYA/TsKG-N3y-gI/AAAAAAAAC9g/0Pihk83vEEU/s640/P1050599.JPG[/IMG] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-XkUTALoJPB4/TsKHBV70qVI/AAAAAAAAC9k/F_qYem0GqNw/s640/P1050601.JPG[/IMG] czadowa czapeczka od cioci agnieszki32:loveu: [LEFT] [/LEFT]
  4. o rany, jakie tu wieści :( trzymam mocno kciuki za zdrowie psiaków, będzie dobrze!
  5. [quote name='agnieszka32'] Właśnie wypijam drugą lampkę winka :diabloti: - jedną za ząbek, a drugą - za powrót Agaty z Lenką do domku :evil_lol:[/QUOTE]na zdrówko kochana:loveu:! wypij jeszcze trzecią za mnie, bo ja chwilowo nie mogę ;) ale jeszcze wrocą czasy, że będziemy sobie razem winko przez telefon piły:evil_lol::evil_lol::evil_lol: gratulacje z okazji pierwszego ząbeczka! zosia czasu nie marnuje, rozwija się błyskawicznie i już za rok pewnie do szkoły będzie chciała iść!:cool3:
  6. [quote name='ageralion']Po przeczytaniu opisu mam ochote pojechac i wywalic w zeby temu burakowi! Przeciez gdybym ja spotkala na swojej drodze takiego, chyba by nie zostala na nim sucha nitka :angryy: Nie potrafie zrozumiec tego braku taktu i delikatnosci w momencie ogromnego wysilku i stresu u rodzacej kobiety. Jezuuuuuuuuuuuuu jak mi sie cisnienie podnioslo :angryy:[/QUOTE] [B]całe szczęście, że już go więcej nie widziałam przez resztę dni[/B]. miałam okropnego pecha, że właśnie na niego trafiłam, bo reszta personelu była w porządku, ale szpital to porażka! nawet srajtaśmy w kibelku nie było:crazyeye: nie mówiąc już o innych potrzebnych rzeczach dla pacjentek i maluszków, które trzeba było przywieźć sobie z domu. [quote name='chita']jestescie nareszcie:multi::loveu: dobrze ze juz po, a lenka zdrowiutka:loveu:[/QUOTE]też się cieszę :) :) [quote name='bira']Agaga, malutka jest śliczna :-) Taka malutka, jessu ja już nie pamiętam swoich, jak były takie maleńkie ;-) A opis porodu... koszmar jakiś... W Zduńskiej też jest taki gbur, którego lepiej z daleka omijać. Nie wyobrażam sobie takiego gada przy swoich porodach. Nie wyobrażam sobie mojego męża, gdybyśmy trafili na dziada... Ktoś taki nie powinien zbliżać się do kobiet, a co dopiero poród odbierać... Masakra... Najważniejsze, że już jesteście w domu i najgorsze za Wami :-)[/QUOTE]dzięki :) jak sobie pomyślę, że ten prymityw dotykał jako pierwszy moje dziecko to aż mnie skręca:angryy: [quote name='agnieszka32'] Agatka, jak ja się cieszę, że już jesteś :loveu::loveu::loveu: Niunia prześliczna, w czapeczce jej do twarzy :diabloti: i masz świetny rożek, taki milutki ;)[/QUOTE]ja też się cieszę, myślałam, że tam zwariuję! czapeczka śliczna :) jutro przymierzymy tą drugą ;) [quote name='malawaszka'] Lenka rośnij zdrowo malutka slicznotko :loveu:[/QUOTE]nie może być inaczej :) lena wygląda jak troszkę mniejsza kopia kamila w jej wieku :evil_lol:
  7. no to napiszę, bo dzieci położone, więc mam chwilkę zanim malutka obudzi się głodna :smile: [B] przede wszystkim bardzo wam dziękuję za trzymanie kciuków, smsy, gratulacje i wszystkie ciepłe słowa :loveu::loveu:[/B] wszystko od początku poszło nie tak. jechałam do okropnego, obskurnego, starego szpitala, najbiedniejszego, najbardziej zadłużonego tylko dlatego, żeby była przy porodzie moja pani doktor, bo bardzo mi zależało na tym by to właśnie ona odebrała poród jak już nie mogę dostać tego cholernego znieczulenia. miała przyjechać na 8 rano. wieczorem podczas badania powiedziała mi, że raczej do rana to na pewno nie urodzę jak nie mam wcale skurczy. no to pojechałam tam w miarę wyluzowana, dotarłam o 23. za godzinę leżałam pod ktg bez skurczy, zaczęły się w końcu o 1 w nocy...od razu praktycznie co 3-4 minuty, po pół godzinie zwijałam się już z bólu. rozwarcie postępowało bardzo powoli na początku a ja byłam załamana, że już nie mogę wytrzymać a do rana jeszcze kawał czasu(mówili mi, że do rana to na 100% nie urodzę, więc nawet męża do domu odesłałam i miał przyjechać rano). od 3 w nocy miałam podwójne skurcze co 3 minuty, czyli zajebiście mocny skurcz, od razu za nim następny trochę słabszy i jakieś 2-3 minuty przerwy. lekarz który mnie przyjmował-wielki, obleśny burak, mruk i gbur raczył przyjść d0o mnie 1 raz by sprawdzić szyjkę, po czym poszedł spać:angryy: była przy mnie tylko 1 pielęgniarka(na szczęście bardzo miła). o 4 byłam badana i miałam 6cm rozwarcia a o 4.30 nagle dostałam skurczy partych ku przerażeniu tej pielęgniarki! zadzwoniła po doktora, przyszedł naburmuszony i zaspany po 5 minutach gdy już główka była prawie na zewnątrz!!! pojawiła się też chyba położna ale w zasadzie odebrała poród ta młoda pielęgniarka. :shake: (partych miałam tylko z 10 minut, dosłownie kilka) ten rzeźnik zrobił mi bardzo duże nacięcie, do tego troszeczkę pękłam, jak mnie zaszywał, to miałam wrażenie, że zaciąga te nici specjalnie mocno, by mnie ukarać za to, że musiał w nocy wstać:angryy: (nie będę pisać bólu i moich odczuciach bo czytają to przyszłe mamy;-) ) w każdym razie o 4.40 urodziła się moja niunia duża na 51cm z wagą 3,080kg :loveu: strasznie sina była, lekarze stwierdzili, że ona urodziła się w ostatnich dniach 37 tygodnia a według tego kółka do obliczania terminu to były ostatnie dni 38 tygodnia więc zgłupiałam... mimo zasinienia dostała 10 punktów. dostałam ją na trochę, po czym zabrali ją o 6 rano na dogrzewanie i oddali dopiero ok 11 jak się o nią upomniałam!:crazyeye: po pierwszej dobie straciła na wadze do 2,960kg, po drugiej do 2,880kg i w trzeciej gdy waga się trzymała i miałyśmy wychodzić do domu, okazało się, że ma żółtaczkę i musi iść pod lamy. zabierali mi ją na całe godziny i co 2-3 godziny przynosili tylko na karmienie przez cały dzień i noc. z samego rana wyniki miałą już zadowalające i miałyśmy wychodzić do domu ale po osłuchaniu okazało się, że lena ma szmery w serduszku! musieli sprowadzić kardiologa dziecięcego z poznania, przyjechał wieczorem więc o wyjściu nie było mowy. na szczęście okazało się, że to nic groźnego. malutka ma niedomkniętą przegrodę ale to ma się ponoć samo zamknąć, tylko musimy to za 3-4 miesiące skontrolować. tak więc dopiero dziś dostałyśmy wypis. w domu psiska pięknie przywitały lenę. etna polizała rączki, bardzo spokojnie i delikatnie, morris był dość mocno podekscytowany i mocno obwąchiwał, szczurosława straszna ekscytacja, wciskanie noska, lizanie, wpychanie się na malutką ale jak już się uspokoiła, to stała się strasznie delikatna :lol: mam wrażenie, że zrozumiałą, że to delikatna istotka. bardzo chce być blisko, delikatnie dotyka noskiem i liże ale bardzo delikatniutko. asystuje mi na każdym kroku, nawet nie zjadła całej kolacji bo chciała być przy karmieniu lenki :-o na dwór musiałam ją wynieść bo też nie chciała wyjść. i jeszcze o imieniu. jadąc do szpitala nie miałam zielonego pojęcia jak będzie się nasza córcia nazywała, więc pytam męża jakie imię mam podać. bez namysłu odpowiedział że lena, ja to zaakceptowałam, bo zawsze mi się to imię podobało. dopiero dzień po porodzie uświadomiłam sobie, że mam córeczkę LENĘ i sukę LUNĘ :roll::roll::evil_lol: i trochę mi mina zrzedła....luna jest przechrzczona na luśkę lub myszkę(na [B]myszkę[/B] też reaguje bo to było tak pieszczotliwie od zawsze a [B]luśka[/B] brzmi podobnie do [B]luna[/B] ale już nie tak podobnie do [B]lena[/B] :evil_lol::evil_lol: ) dodatkowo mina mi zrzedła jak mi ania przysłała smsa, że w dniu urodzin lenki są jej imieniny...mam nadzieję, że są też w inny dzień, bo jak nie to pewnie nam dzieciak tego nie wybaczy ;-)
  8. no to napiszę, bo dzieci położone, więc mam chwilkę zanim malutka obudzi się głodna :) [B] przede wszystkim bardzo wam dziękuję za trzymanie kciuków, smsy, gratulacje i wszystkie ciepłe słowa :loveu::loveu:[/B] wszystko od początku poszło nie tak. jechałam do okropnego, obskurnego, starego szpitala, najbiedniejszego, najbardziej zadłużonego tylko dlatego, żeby była przy porodzie moja pani doktor, bo bardzo mi zależało na tym by to właśnie ona odebrała poród jak już nie mogę dostać tego cholernego znieczulenia. miała przyjechać na 8 rano. wieczorem podczas badania powiedziała mi, że raczej do rana to na pewno nie urodzę jak nie mam wcale skurczy. no to pojechałam tam w miarę wyluzowana, dotarłam o 23. za godzinę leżałam pod ktg bez skurczy, zaczęły się w końcu o 1 w nocy...od razu praktycznie co 3-4 minuty, po pół godzinie zwijałam się już z bólu. rozwarcie postępowało bardzo powoli na początku a ja byłam załamana, że już nie mogę wytrzymać a do rana jeszcze kawał czasu(mówili mi, że do rana to na 100% nie urodzę, więc nawet męża do domu odesłałam i miał przyjechać rano). od 3 w nocy miałam podwójne skurcze co 3 minuty, czyli zajebiście mocny skurcz, od razu za nim następny trochę słabszy i jakieś 2-3 minuty przerwy. lekarz który mnie przyjmował-wielki, obleśny burak, mruk i gbur raczył przyjść d0o mnie 1 raz by sprawdzić szyjkę, po czym poszedł spać:angryy: była przy mnie tylko 1 pielęgniarka(na szczęście bardzo miła). o 4 byłam badana i miałam 6cm rozwarcia a o 4.30 nagle dostałam skurczy partych ku przerażeniu tej pielęgniarki! zadzwoniła po doktora, przyszedł naburmuszony i zaspany po 5 minutach gdy już główka była prawie na zewnątrz!!! pojawiła się też chyba położna ale w zasadzie odebrała poród ta młoda pielęgniarka. :shake: (partych miałam tylko z 10 minut, dosłownie kilka) ten rzeźnik zrobił mi bardzo duże nacięcie, do tego troszeczkę pękłam, jak mnie zaszywał, to miałam wrażenie, że zaciąga te nici specjalnie mocno, by mnie ukarać za to, że musiał w nocy wstać:angryy: (nie będę pisać bólu i moich odczuciach bo czytają to przyszłe mamy;) ) w każdym razie o 4.40 urodziła się moja niunia duża na 51cm z wagą 3,080kg :loveu: strasznie sina była, lekarze stwierdzili, że ona urodziła się w ostatnich dniach 37 tygodnia a według tego kółka do obliczania terminu to były ostatnie dni 38 tygodnia więc zgłupiałam... mimo zasinienia dostała 10 punktów. dostałam ją na trochę, po czym zabrali ją o 6 rano na dogrzewanie i oddali dopiero ok 11 jak się o nią upomniałam!:crazyeye: po pierwszej dobie straciła na wadze do 2,960kg, po drugiej do 2,880kg i w trzeciej gdy waga się trzymała i miałyśmy wychodzić do domu, okazało się, że ma żółtaczkę i musi iść pod lamy. zabierali mi ją na całe godziny i co 2-3 godziny przynosili tylko na karmienie przez cały dzień i noc. z samego rana wyniki miałą już zadowalające i miałyśmy wychodzić do domu ale po osłuchaniu okazało się, że lena ma szmery w serduszku! musieli sprowadzić kardiologa dziecięcego z poznania, przyjechał wieczorem więc o wyjściu nie było mowy. na szczęście okazało się, że to nic groźnego. malutka ma niedomkniętą przegrodę ale to ma się ponoć samo zamknąć, tylko musimy to za 3-4 miesiące skontrolować. tak więc dopiero dziś dostałyśmy wypis. w domu psiska pięknie przywitały lenę. etna polizała rączki, bardzo spokojnie i delikatnie, morris był dość mocno podekscytowany i mocno obwąchiwał, szczurosława straszna ekscytacja, wciskanie noska, lizanie, wpychanie się na malutką ale jak już się uspokoiła, to stała się strasznie delikatna :lol: mam wrażenie, że zrozumiałą, że to delikatna istotka. bardzo chce być blisko, delikatnie dotyka noskiem i liże ale bardzo delikatniutko. asystuje mi na każdym kroku, nawet nie zjadła całej kolacji bo chciała być przy karmieniu lenki :-o na dwór musiałam ją wynieść bo też nie chciała wyjść. i jeszcze o imieniu. jadąc do szpitala nie miałam zielonego pojęcia jak będzie się nasza córcia nazywała, więc pytam męża jakie imię mam podać. bez namysłu odpowiedział że lena, ja to zaakceptowałam, bo zawsze mi się to imię podobało. dopiero dzień po porodzie uświadomiłam sobie, że mam córeczkę LENĘ i sukę LUNĘ :roll::roll::evil_lol: i trochę mi mina zrzedła....luna jest przechrzczona na luśkę lub myszkę(na [B]myszkę[/B] też reaguje bo to było tak pieszczotliwie od zawsze a [B]luśka[/B] brzmi podobnie do [B]luna[/B] ale już nie tak podobnie do [B]lena[/B] :evil_lol::evil_lol: ) dodatkowo mina mi zrzedła jak mi ania przysłała smsa, że w dniu urodzin lenki są jej imieniny...mam nadzieję, że są też w inny dzień, bo jak nie to pewnie nam dzieciak tego nie wybaczy ;) p.s. czapeczka od cioci agnieszki32 :)
  9. napiszę tylko, że jestem kompletnie zakochana:loveu: reszt e napiszę później jak się trochę ogarnę i położę dzieci spać :smile: oto moja królewna :loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu: [IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-QB-J2SbsL80/TsFVvNLzxbI/AAAAAAAAC9Q/4mwFYQ205c8/s640/DSCN5255.JPG[/IMG]
  10. napiszę tylko, że jestem kompletnie zakochana:loveu: reszt e napiszę później jak się trochę ogarnę i położę dzieci spać :) oto moja królewna :loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu: [CENTER][IMG]https://lh5.googleusercontent.com/-QB-J2SbsL80/TsFVvNLzxbI/AAAAAAAAC9Q/4mwFYQ205c8/s640/DSCN5255.JPG[/IMG] [/CENTER]
  11. [quote name='jukutek']i jeszcze masz siłę pisać???? ;) trzymamy kciuki :)[/QUOTE] nic mnie nie boli więc spoko ;) dzięki za kciuki, pewnie sie przydadzą.
  12. [quote name='chita']eeee coooo juz? łaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa kciuki trzymam!!! i zabierz komorke bo czekam na smsa....przez ciebie ja dzis spac nie bede! edit: odczytalam sms:evil_lol:[/QUOTE] a ja miałam się wcześniej połozyć by odespać 2 nocki nieprzespane a tu duuuupa!
  13. [B]RODZĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘ!!!!!!!!!!!!!![/B]:crazyeye::crazyeye::crazyeye::eek2::eek2::eek2::eek2::eek2::eek2::eek2: za jakąś godzinkę do dwóch jadę do szpitala. wody mi odchodzą, byłam w gabinecie u mojej pani doktor, mam 3cm i zero skurczy:evil_lol::evil_lol::evil_lol: tam gdzie miałam rodzić ze znieczuleniem znieczulenia nie dostanę, więc jadę tam gdzie moja pani doktor przyjmuje, bo będzie tam z samego rana. wszystko mam już gotowe, czekam tylko aż szwagierka przyjedzie do nas na noc by z kamilkiem zostać i pojadę. mam nadzieję, że szybko mi pójdzie... tzrymajcie kciuki :smile:
  14. [quote name='Ajula']dostałam zaproszenie na fb od nieznanej mi osoby - ale obejrzałam zdjęcia w profilu owej nieznanej osoby i rozpoznałam psy! :D agaga - Ciebie bym nie rozpoznała, ale psiaki natychmiast czy my nie jesteśmy jednak walnięci?? rozpoznajemy się po psach! :megagrin:[/QUOTE] ja właśnie też poznałam cię po psach :D a tak z innej beczki: [B]RODZĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘ!!!!!!!!!!!!!![/B]:crazyeye::crazyeye::crazyeye::eek2::eek2::eek2::eek2::eek2::eek2::eek2: za jakąś godzinkę do dwóch jadę do szpitala. wody mi odchodzą, byłam w gabinecie u mojej pani doktor, mam 3cm i zero skurczy:evil_lol::evil_lol::evil_lol: tam gdzie miałam rodzić ze znieczuleniem znieczulenia nie dostanę, więc jadę tam gdzie moja pani doktor przyjmuje, bo będzie tam z samego rana. wszystko mam już gotowe, czekam tylko aż szwagierka przyjedzie do nas na noc by z kamilkiem zostać i pojadę. mam nadzieję, że szybko mi pójdzie... tzrymajcie kciuki :)
  15. jezu, kobieto nie masz sie o co cdzepiać? sprawdziłam dokładnie i edytowałam swój post. to nie zmienia niczego więc o co chodzi?????? kwota 300zł to płatny dt a 200zł+karma to bezpłatny???:crazyeye::crazyeye:
  16. co zupełnie innego? już nie pamiętam na czym stanęło, czy to 300zł z karmą czy +karma. mniejsza z tym, nie o kwotę chodzi. edit: sprawdziłam: 300zł lub mniejsza kwota +karma
  17. witaj w klubie. ja rekomendowałam dt u kany, pisałam magdzie że mimo młodego wieku kana ma spore doświadczenie (co obserwowałam na watkach jej tymczasowiczów), nie znałam jednak jej metod (i chyba dopiero teraz wszyscy je poznaliśmy). w każdym razie strasznie się zawiodłam i mam do siebie duży żal, że nie znając kany osobiście, polecałam ją i wierzyłam, że heli będzie u niej dobrze. wiem, że nie cofnie to czasu, nic nie zmieni ale...magda, przepraszam za to :( tak jak pisze stonka, za bardzo tu sobie na forum wszyscy ufamy....pisać można wszystko a fakty mogą być całkiem inne od naszych wyobrażeń.
  18. kilka faktów, bo widzę, że już tu jakieś bajki zaczynają się tworzyć: 1. hela była u kany na PŁATNYM DOMU TYMCZASOWYM a co za tym idzie nie należała do kany (choć kana pisze że uśpiła swojego psa) 2. hela nie przebywała w kojcu, tylko w domu, więc pisanie że kana miała płacone za głaskanie i słomę w budzie jest kompletnym absurdem(polecam przeczytać wątek, obejrzeć zdjęcia zanim się takie bzdury napisze) 3. heli pobyt/utrzymanie było opłacane przez deklarowiczów. miało to być 300zł miesięcznie lub mniejsza kwota+karma (nie jestem tylko pewna czy był komplet deklaracji ale były jakieś bazarki) miałam napisać swój komentarz jeszcze ale sobie odpuszczę, napisałam wcześniej i chyba wszystko już zostało powiedziane hela (*)
  19. [quote name='chita']pan nie raczyl poinformowac zony ze bedzie wizyta, ona nic nie wiedziala a jego w domu nie bylo, w dodatku maja male dziecko i ona na psa sie nie zgadza...to tak w skrocie;)[/QUOTE] fantastyczne podejście pana do adopcji.
  20. 100 lat i dużo zdrówka mambuniu :) :)
  21. [quote name='pepsicola']Ja zaszłam w ciążę akurat w tym jednym miesiącu kiedy mieliśmy inne sprawy na głowie niż starania więc zupełnie się nie spodziewałam. W miesiącach ze staraniami czułam, że to ten miesiąc i potem był lekki zawód. Na szczęście udało się na tyle szybko, żeby nie zacząć się denerwować. Okazało się, że nie należy o tym myśleć:)[/QUOTE] dokładnie. u nas było podobnie. na poczatku co miesiąc nadzieja i co miesiąc rozczarowanie. gdy przestałam w końcu myśleć o dziecku, samo się stało(co prawda minęło trochę czasu) gdy najmniej się tego spodziewałam. nie przeczuwałam nic, wręcz nie mogłam w to uwierzyć i byłam pewna że po prostu o kilka dni okres mi się spóźnia ale jakoś ciąży pod uwagę nie brałam (pewnie dlatego, że tak długo się nie udawało). 3 testy zrobiłam bo nie mogłam w wynik uwierzyć :D przed pierwszą ciążą to w ogóle byłam taka niecierpliwa, że robiłam testy zanim jeszcze nadeszła pora na to by je robić i strasznie zawiedziona byłam jedną kreską. po 3 miesiącach też wyszła 1 kreska więc znów się zdołowałam ale okazało się, że test za wcześnie zrobiłam i już po 2 tygodniach wyszły 2 upragnione kreseczki :)
  22. tak a 'propos wymęczenia psa, to mam nadzieję, że nowy właściciel wie, że nie wolno psa spuszczać ze smyczy dłuższy czas od adopcji na nieogrodzonym terenie? do wybiegania psa świetnie sprawdza się 15metrowa linka. psy bardzo lubią się zagubić tydzień/dwa/trzy od adopcji, choć często się wydaje, że nie odstępują nowego właściciela na krok. póki nie poznamy bardzo dobrze psa, jego reakcji na różne sytuacje, nie powinniśmy pozwolić mu chodzić bez smyczy. do tego adresówka przy obroży zawsze musi być na wszelki wypadek. mam nadzieję, że psisko szyb ko dojdzie do siebie po kastracji i się ładnie zaaklimatyzuje w nowym domu :)
  23. [quote name='Atomowka']A ja się chciałam pochwalić,że dziś byłam na USG połówkowym i okazało się,że w brzuszku noszę 400 gramowego chłopca:):) Jestem mega szczęśliwa, choć od początku czułam,ze będzie chłopak[/QUOTE]gratuluję :) [quote name='gameta'] Agaga, mamy środek nocy, skórcze są ? ;)[/QUOTE] nie ma!:placz: ani jednego!:placz: za to bezsenność trzyma...:shake: przespałam całe 2 godziny dzisiejszej nocy po 2 wcześniejszych całkiem bezsennych nockach. tak mi głowa pulsuje, że mam dość. czy wy też miałyście pod koniec ciąży takie jakieś napięcie mięśni nóg gdy kładłyście się spać? no kurcze, to mi najbardziej przeszkadza w spaniu, że cały czas mi się same mięśnie napinają i nie panuję nad tym.
  24. [quote name='Donvitow']Dobrze że " ogolnie bojący " nie jestem bo bym odpadł od monitora.[/QUOTE]bardzo bym się zdziwiła gdyby akurat ciebie jakiekolwiek szpitalne sytuacje przerażały ;)pewnie się naoglądałeś gorszych rzeczy niż "zwykły" poród...a ja na sam zapach szpitala dostaję dreszczy. widok krwi mnie nie przeraża ale szpitalny klimat i świadomość, że to ja muszę brać w czymś takim udział już tak. wcześnie się położyłam by odespać. udało mi się zasnąć:cool3:..........o 3 w nocy! lunka obudziła mnie o 5:mad: i do 7 rano znów przewracałam się z boku na bok.
×
×
  • Create New...