Ja miałam podobne "wejście smoka"... W naszym wiejskim sklepie nijaki pan Darek sprzedawał jaja - duże, każde miało po 2 żółtka, świeże, pachnące, pycha! Stoję kiedyś w kolejce za pewną panią, która mówi "o, jakie ładne jajka, może wezmę z 10", na co ja: "pewnie, niech pani bierze - takich jajek jak p. Darek nie ma nikt"!!!!! I wcale nie od razu się zorientowałam, co palnęłam, bo myślałam, co myślałam. A pani myślała co innego (i p. Darek chyba też), ale to już chyba... ich problem :)
Aha, przestaliśmy bywać w sklepie u p. Darka, ale dopiero wtedy, gdy owe jajka zaczął sprzedawać po złotówce! ;) A za kosmiczną ceną jajek, poszły kosmiczne ceny i innych towarów :(